Z. Marek Piechocki – Tranxene

0
120
Wyprawę taką teraz sobie
że nawet za las mój i omijanie
drzew znajomych ścieżek

Ptak na ramieniu

nastroszony ale ze mną

Rysy nikczemnych zacierają się

Odległość do widnokręgu
wciąż taka sama -ani się oddala ani przybliża

Nie uznaję tego za porażkę
– nie przyspieszam

Biały Ptak coraz bardziej niespokojny

Z otwartych okien nokturny Chopina

Przysiadam na chwilę

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko