Krystyna Habrat – Pochwała dobrej powieści

0
258

Krystyna Habrat

POCHWAŁA DOBREJ POWIEŚCI


Janusz Hankowski   Długo zbierałam się do dzisiejszego tekstu. Wiedziałam, o czym chcę napisać, ale tym razem nie pasowało mi coś w tytule.

Poprzednio napisałam pochwałę skromnej powieści i to dla młodzieży: „A jednak radość” J.B. Górkiewiczowej trochę jakby przeciwstawiając ją czytanej równolegle „Noc i dzień” Virginii Woolf. Teraz chcę właśnie o tej.

   I tu chwila refleksji, jak określić dzieło wielkiej angielskiej pisarki, znanej z Pani Dalloway, Do latarni morskiej, Fale, Orlando? Wielka? Dobra? Pierwsze określenie niech nadają wybitni krytycy, a pochwycą to zaraz inni. Ja tu występuję tylko, jako czytelnik, bo i takiego opinie są potrzebne. Powiem zatem od razu, że ta książka bardzo mi się podoba, a dalej uzasadnię dlaczego.

  Jeśli jednak nadam tytuł dzisiejszemu felietonowi: „Pochwała dobrej powieści”, mogłoby to wyglądać na przeciwstawienie wobec poprzednio opisanej powieści skromnej, a przecież udowadniałam, że i skromna, czyli cicha, cienka, o której nie piszą wielcy znawcy, bo to poniżej ich ambicji, też może być dobra.

   No więc tak ogólnie dziś o dobrych powieściach, tych obu – polskiej i angielskiej – a najbardziej własnie o powieści V.Woolf Noc i dzień.

    Ta powieść, po raz pierwszy przetłumaczona na język polski i wydana w 2010r przez Wydawnictwo Literackie, opisuje życie wyższych sfer w  Londynie w pierwszej połowie XX wieku. A liczy sobie 590 stron. Czyta się ją nie szybko, bo wymaga skupienia i rozkoszowania się stylem i opisami życia codziennego a szczególnie życia wewnętrznego bohaterów. I to jest to coś , co mnie podoba się najbardziej.

  Analiza niuansów psychologicznych, najdrobniejszych drgnięć emocjonalnych, jest tu   subtelna, i wnikliwa, a nieraz zawiera element zaskoczenia, że ktoś to odczuwa własnie tak.

    Weźmy scenę, gdy Mary oczekuje, że Ralph się jej wreszcie oświadczy. Przyjaźnią się, rozumieją i jej się wydaje, że on to zrobi lada moment. W decydującej chwili podczas długiego spaceru przez wrzosowiska i na koniec gdzieś w gospodzie śledzimy przez wiele stron, jak jej nadzieja narasta, wreszcie gaśnie nie podtrzymywana jego deklaracjami. On kocha beznadziejnie inną , o czym żadna z nich nie wie. Nieoczekiwanie w ból rozczarowania Mary wkrada się błogość. Trzeba być niezwykle subtelnym psychologiem, by w jednej emocji wychwycić jeszcze inne odczucia, nawet te kontrastujące. Ta błogość to zapewne spokój rezygnacji, kiedy już gasną wszelkie chęci i zamiary, bo po co one? I dalej, gdy jedzą z Ralfem obiad w gospodzie, Mary przestaje się starać, by wypadać w jego oczach jak najlepiej i mówić to co najwłaściwsze, by się jemu spodobało. To świetny opis poddania się beznadziei poprzez pokazanie drobnych drgnień emocji i myśli, ale bez autorskiego komentarza, bez nazywania wszystkiego po imieniu. Delikatnie i czule. Tak, że nawet Ralf coś wyczuwa i bacznie śledzi grę uczuć na twarzy Mary, co go tak wzrusza, że nawiedza go myśl, by się jej oświadczyć. Zaczyna, co trwa znowu przez kilka stron powieści, ale dostrzega za oknem tamtą. Zmienia się na twarzy tak, że widząc to Mary, domyśla się reszty.

    Czy w mniej wybitnej powieści, by nie powiedzieć: słabej, albo w serialu, tak subtelny i głęboki opis uczuć jest możliwy?   Nie, bo tam zwykle behawioryzm zastępuje introspekcję, bo coś musi być widać, coś musi się dziać. Ponadto ich bohaterowie bywają ubożsi duchem. Niezdolni do takiej gry uczuć. Do ich aż tak świadomej analizy. Albo wyrażają swe niby uczucia   poprzez fizjologię. Behavior. I tyle.

    Dlatego warto czytać dobre książki. Banał. Chyba nie. W dobie malejącego czytelnictwa to już nie banał. Tylko jak znajdziemy czas na książki, gdy będziemy pracować do 67 roku życia? Po 8-godzinnym dniu pracy i męczącym do niej dojeździe kobiety zaczną drugi etat w domu przy gotowaniu, sprzątaniu, praniu i wychowywaniu dzieci, a osoby wolne będą zbyt zmęczone, by skupić się dłużej na trudnej lekturze. Kiedyś odkładało się dobre książki na emeryturę. Co będzie teraz?   Nie wiem. Póki co czytajmy Virginię Woolf.


Krystyna Habrat

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko