Stefan Jurkowski – Poszukiwanie sensów

0
61

Stefan Jurkowski 


Poszukiwanie sensów

 

Okazuje się, że tradycyjna forma wiersza rymowanego, sylabotonicznego, skonstruowanego w sposób nienaganny i trzymający wszelkie “parametry” gatunku może być nośna i dzisiaj. O nowoczesności i ważkości utworu literackiego świadczy bowiem jego język, przesłanie, swoista świeżość spojrzenia i oryginalna wyobraźnia, a nie sposób wersyfikacji.

Dziś przyzwyczajeni jesteśmy do wierszy białych, wolnych, często zaprzeczających wszelkim regułom poetyckim. Jeśli to tłumaczy się artystycznie, jeśli poszerza język poetycki, to wszystko w porządku. Ale jeśli nie, to zarówno taki “postawangardowy” utwór, jak i wiersz klasyczny pozostaną grafomanią.

Tymczasem twórczość Jana Stanisława Kiczora zaprasza nas do osobliwej przygody. Udowadnia bowiem, że poezja może być wszędzie; może się wyrażać za pomocą bardzo różnych form, środków, obrazów, metafor. Można dociekać, dlaczego Kiczor pisze wiersze precyzyjnie przestrzegające wszelkich reguł sztuki wierszowania. Ale nieodparcie odnosi się wrażenie, że czyni to nie dlatego, że tak mu najwygodniej, że przesiąkł jeszcze z lat szkolnych tradycyjnymi poetykami. Pisze tak, ponieważ jest to jego własny, naturalny język, który najlepiej oddaje indywidualne nastroje, pogłębia warstwę refleksyjną wierszy, staje się ekspresyjny właśnie – co może paradoksalne – poprzez tę językową, formalną poprawność, czystość, nawet swoiste wyciszenie.

Niekiedy zwykło się taką poezję kwitować słowem “rymowanki”. Jednak rymowanka jest wówczas, kiedy w zakresie słowa, metaforyki, wyobraźni autor nie ma nic do powiedzenia poza kilkoma kalkami poetyckimi. Jakże inaczej jest u Jana Stanisława Kiczora. To poeta odrębnej wyobraźni, języka, własnej osobowości. Stara się nazywać świat i zjawiska w nim zachodzące na swój własny sposób. Tu dochodzimy do sedna tej poezji: oto dbałość o czystość formy nie przesłania poecie jego własnego świata. Wiersze są bardzo precyzyjnie wyważone, dają czytelnikowi możliwość z jednej strony obcowania z oryginalnymi obrazami poetyckimi, z muzycznością mowy, z drugiej zaś z pogłębioną refleksją – wszak wiersze Kiczora nie są w żadnym razie pustymi popisami estetycznymi, ale niosą ważkie przesłania. Zastanawia się autor nad sensem życia, miłości, nad zbliżającą się starością. A więc pisze o tym, o czym właściwie mówi cała literatura od początków piśmiennictwa, ale na swój sposób, na swoją miarę, za jedyną busolę mając swój instynkt poetycki i własne doświadczenie egzystencjalne. Przywołajmy tu fragment wiersza “Dojrzałość”:

 

Kiedy dorośniesz do granic patrzenia,

Spostrzeżesz pustkę w źrenicach niektórych,

Knot wypalony po wielkich płomieniach

I pusty rynek. I zmęczone mury.

(…)

Kiedy dorośniesz do własnej niemocy

Spostrzeżesz zimny pozór pocieszenia,

Wszelką wątpliwość zawiń w stary kocyk,

Trwaj pośród ciszy i nic już nie zmieniaj

 

W wierszach Kiczora nie ma żadnych szablonów. Poeta buduje własny, indywidualny język, operuje skrótem, celną metaforą, ekspresyjnym obrazem. Pisze – rzec by – o świecie nie takim, jaki on jest, ale o takim, jaki widzi autor. Na tym polega nowatorstwo poezji, a sposób zapisu odsuwa się na plan drugi. Daleko idące przetwarzanie rzeczywistości, niejako kreowanie jej na nowo, to istotny walor utworów autora “Snów i przebudzeń”.

Ważną cechą jest tutaj poczucie humoru. Znajdują się w tym tomie utwory, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się żartobliwe, ale w gruncie rzeczy pod powłoką owej żartobliwości kryje się istotna refleksja.

 

Nie umarłem, bo anioł był na takim kacu,

(Choć go pilnie leczyli okoliczni święci)

Że zabłądził pod ziemię do składnicy maczug,

A wytyczne – część zgubił, resztę zachachmęcił

(…)

Zdarza się, że pijaństwo też bywa pożytkiem,

Mówi wam to poczynań (tych niedoszłych) klient,

Białe myszki pożarły zalecenia wszystkie,

Na jakiś czas mam spokój i wygodnie żyję.

 

Są to wiersze niekiedy wesołe, pogodne, lecz nie pozbawione zamyślenia lirycznego. Bo i o sprawach damsko-męskich tu jest, i o pijaństwie jeszcze trochę, o ludycznej, hedonistycznej stronie życia.

Omawiając ten tom nie można nie wspomnieć o innych utworach, tych, które kierują się ku “nowoczesności”; a więc o ascetycznych, wolnych, bezrymowych. W takiej formie autor czuje się równie dobrze, jak w klasycznej. Umiłowanie wierszy rytmicznych i rymowanych owocuje w wierszach wolnych swoistą muzycznością frazy, konsekwencją kompozycyjną. Jakże w swojej klasie doskonały jest wiersz “Wymowność”:

 

Zamknąłem w słowa

skazałem na dożywocie

 

zrozumiesz

 

póki jesteś – zbędne

odejdziesz – tym bardziej

 

dobrze, że jesteś…

 

Autor poszukuje sensów wszystkiego. Czy nasza egzystencja, świat budowany i przedstawiany, jest tylko wynikiem absurdalnych działań człowieka? To są pytania, które Kiczor stawia, niekiedy w dramatyczny sposób, ale wszyscy wiemy, łącznie z autorem, że odpowiedź na nie właściwie nie istnieje. Poeta nie sytuuje się tutaj na pozycjach mentorskich, nie chce stwarzać wrażenia, że posiada kamień filozoficzny. Często mruga do czytelnika i wysyła w jego kierunku kamyczek wystrzelony z procy wiersza. I to kolejna zaleta tych utworów. Bo to jest tak, jak w utworze “W krysztale”. Zacytujmy go w całości:

 

gdzie zachodzi mój świat

nie ma gwaru

 

pod mchem ułożył się kamień

liść uwiązany do drzewa

oczekuje na swój czas

 

przechodzę na drugą stronę

poszukać sensu

 

rozszczepienie światła

nic nie wyjaśnia

 

tylko wyobraźnia

pięknieje

 

Ile tu znaczeń w niedopowiedzeniach! Ile treści w przemilczeniach. To świetny, oszczędny i jakże ekspresyjny wiersz. I właśnie wolny, wzbogacający – wśród wielu innych podobnych – spektrum poezji Kiczora.

“Sny i przebudzenia” – tytuł również trafny i znamienny – są tomikiem bardzo zróżnicowanym tak formalnie, jak i treściowo, a przez to ciekawym, urzekającym spostrzeżeniami i refleksją, językiem i sposobem obrazowania. Czyta się go z zaciekawieniem i admiracją dla pomysłowości autora, jego wrażliwości i swoistego humoru.

 

 

Jan Stanisław Kiczor: “Sny i przebudzenia”, Wydawnictwo Pisarze.pl , Warszawa 2012, s.118. Wstęp Leszek Żuliński. Opracowanie graficzne Filip G. A. Wrocławski.

 

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko