Władysław Panasiuk – Od Homera do Kochanowskiego

0
256

Władysław Panasiuk 


Od Homera do Kochanowskiego

 

NikiforJedni mówią, że był ślepcem, inni przypisują mu bóstwo. Jedno jest pewne – był wielkim piewcą poezji heroicznej. Jego imieniem nazywano świątynie, stawiano na jego cześć posągi. Owa tradycja przetrwała, co więcej, pomników doczekali się nawet oprawcy, ale każdy ma prawo mieć swoich bożków.

Istnieją zapiski, iż w VIII wieku p.n.e. w wielu regionach Grecji (rytualnie) pozbawiano bardów wzroku, co miało wzmocnić ich pamięć. Dzisiaj nie musimy wkuwać wierszy i pieśni, czynią to za nas komputery.

Homer, bo o nim mowa – uważany jest za ojca poezji epickiej. Do jego dzieł należą słynne eposy: Iliada i Odyseja. Obok nich są hymny, jest też epopeja komiczna. Jak mówią legendy, syn boga rzeki Meles, był najstarszym (znanym z imienia) europejskim poetą. Aż siedem greckich miast przypisywało sobie narodziny poety, choć najprawdopodobniej urodził się w Smyrnie lub na wyspie Chios w Jonii.

Przez wiele lat powstawały różne hipotezy o istnieniu Homera i jego dziełach. Niektórzy uważali, iż Iliada i Odyseja nie pochodzi od tego samego autora. W czasach nowożytnych badacze literatury stwierdzili jednoznacznie, że Homer istniał i stworzył owe dzieła.

Grecki bard nadal istnieje wszak dobry poeta nigdy nie umiera, on żyje w swoich dziełach i w sercach tych, którzy je czytają.

Nie każdy z nas zauważa, iż poeci kształtują świat, niektórzy nawet twierdzą, że poeta nie powinien zajmować się polityką. Dzisiaj w niej jest wielu poetów, nawet Ameryką rządzi bajkopisarz.

Mówi się, że historię piszą zwycięzcy, ja myślę, że pisze ją każdy z nas. Zapisujemy dzieje na rozmaite sposoby i wszystkie one są ważne.

Poezja homerowska czy postmodernistyczna służą jednemu celowi: którego zadaniem jest zachwycać i zadziwiać ludzi, co prawda obie zadziwiają, choć z zachwytem bywa różnie.

Ktoś dawno temu wymyślił koło i pomimo ciągle trwającej modernizacji, nie zmieniło kształtu i nadal jest tym samym kołem. Podobnie jest z poezją. Tylko ludzie się zmieniają, zazwyczaj na gorsze. Choć polityka staje się nudną, nadal jest częścią nas wszystkich i tej zależności nie sposób z życia wyeliminować.

Dobrze, że istnieje poezja, która pomiędzy różnymi ziemskimi biegunami stanowi przerywnik i pełny oddech dla myślącego jeszcze człowieka. Natłok poezji stwarza w dzisiejszej dobie niemały problem. Coraz trudniej doszukać się pereł, a liczba poławiaczy ciągle maleje.

Perłowe farmy powstają w różnych rejonach świata, to już nie te same perły, za które często poławiacze oddawali swoje życie. Cały świat idzie na łatwiznę, a najwspanialsze perły wciąż wymagają poświecenia. Nie ilość, a jakość potrafi przetrwać najdłużej, co też staram się udowodnić.

Dobrze, że chce się nam pisać, ale dokładajmy wszelkich starań, by to pisanie z dnia na dzień stawało się lepsze. Pisarz, to też zawód, choć trudno się z niego utrzymać. „Święci garnków nie lepią”, ale każdy garnek wymaga wiele wysiłku zanim uzyska piękno.

Nie koniecznie pióro ma zapewnić nam utrzymanie, może być jedynie odskocznią od brutalnej codzienności. To jedno z najtańszych hobby, biorąc pod uwagę grę w golfa, czy łowiectwo. Myślę, że samo czytanie nie powinno stanowić bariery w pisaniu, przynosi bowiem wiele satysfakcji i pięknych wrażeń.. Czytanie jest jedną z najtańszych form zwiedzania świata, odkrywania mądrości i nabywania wiedzy. W kapitalizmie edukacja jest droga, więc nie dla każdego dostępna.

 

Jan Kochanowski (1530 – 1584) polski poeta renesansu – piastował wiele znaczących funkcji nie tylko politycznych (sekretarz królewski), ale pisanie sprawiało mu najwięcej przyjemności. Zawdzięczamy mu rozwój polskiego języka literackiego, który tak często zniekształcamy. Słyszy się tu i ówdzie zapożyczone słówka, a przecież nasz język jest najpiękniejszy.

 

Do Anny

 

Wczora, czekając na twe obietnice

I zabywając niejako tesknice,

Napisałem ci krom rozmysłu waszego

Ten rym niegładki, skąd byś serca mego

Frasunek poznała i myśl utrapioną,

Anno, twoimi słowy zawiedzioną,

Bom ustawicznie rachował godziny

A szukał twego mieszkania przyczyny.

 

 

Niech fragment wiersza J. Kochanowskiego będzie potwierdzeniem moich słów: najpiękniejszy z pięknych.

Jan Kochanowski jest niewątpliwie ojcem poezji polskiej, choć nie był pierwszym poetą. Tworzyli przed nim: anonimowy autor Bogurodzicy, Mikołaj Rej i inni.

Jan z Czarnolasu pozostawił po sobie wspaniałe wiersze, fraszki, psalmy, Odprawę posłów greckich i treny.

 

„Na starą”

 

Teraz by ze mną zygrywać się chciała,

Kiedyś, niebogo, sobie podstarzała.

Daj pokój, prze Bóg! Sama baczysz snadnie,

Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.

 

Życiorys poety jest długi – choć życie krótkie, ale pozostawiona twórczość podkreśla, że wypełnione po brzegi. W każdym życiorysie najważniejsze jest to, co pozostało, wszak poeta nie umiera. Zostawia dla żyjących wyraz swojej duszy, swoje radości i smutki.

 

„Tren X”

 

Urszulo moja wdzięczna, gdzieś mi się podziała?

W którą stronę, w którąś się krainę udała?

Czyś ty nad wszytki nieba wysoko wniesiona

I tam w liczbę aniołków małych policzona?

Czyliś do raju wzięta? Czy cię przez tęskliwe

Charon jeziora wiezie i napawa zdrojem

Niepomnym, że ty nie wiesz nic o płaczu Mojem?

Czy, człowieka zrzuciwszy i myśli dziewicze,

Wzięłaś na się postawę i piórka słowicze?

Czyli się w czyścu czyścisz, jeśli z strony ciała

Jakakolwiek zmazeczka na tobie została?

Czyś po śmierci tam poszła, kiedyś pierwej była,

Niżeś się na mą ciężką żałość urodziła?

Gdziekolwiek jest, jeśli jest, lituj mej żałości,

A nie możesz li w onej dawnej swej całości,

Pociesz mię, jako możesz, a staw się przede mną

Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną!

 

Wszelkie wesela i utrapienia są cząstką życia każdego człowieka, od poetów możemy się uczyć jak je przezwyciężać, albo jak z nimi żyć. Zagłębienie się w dobrą poezję przynosi ulgę i tylko w ten sposób potrafimy zrozumieć drugiego człowieka. Dobre słowo jest największym pocieszeniem i ulgą. Miłości można się uczyć tylko z miłości, a piękna z piękna.

 

Po wielu latach Bolesław Leśmian jakby odpowiedział na pytania Kochanowskiego i pocieszył go, że życie nie kończy się na ziemi.

 

Urszula Kochanowska

 

Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie,

Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie.

„Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz jak żywa…

Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa”

„Zrób, tak Boże – szepnęłam – by w nieb twoich krasie

Wszystko było tak samo, jak tam – w Czarnolasie!”-

I umilkłam zlękniona, i oczy unoszę,

By zbadać, czy się gniewa, że Go o to proszę?

Uśmiechnął się i skinął – i wnet z Bożej łaski

Powstał dom kubek w kubek jak nasz – Czarnoleski.

I sprzęty, i donice rozkwitłego ziela

Tak podobne, aż oczom straszno od wesela!

I rzekł: „Oto są – sprzęty, a oto – donice,

Tylko patrzeć, jak przyjdą stęsknieni rodzice!

I ja, gdy gwiazdy do snu poukładam w niebie,

Nie raz do drzwi zapukam, by odwiedzić ciebie!”

I odszedł, a ja zaraz krzątam się, jak mogę –

Więc nakrywam do stołu, omiatam podłogę –

I w suknie najróżowszą ciało przyoblekam,

i sen wieczny odpędzam – i czuwam – i czekam…

już świt pierwszą roznietą, złoci się po ścianie,

gdy właśnie słychać kroki i do drzwi pukanie…

więc zrywam się i biegnę!. Wiatr po niebie dzwoni!

Serce w piersi zamiera… Nie! …To – Bóg, nie oni!…

 

Wszystko w swoim czasie. Zawiedziona Urszula doczekała się przyjścia rodziców. Oczekiwanie jest trudne: najpierw z utęsknieniem czekamy na narodziny dziecka, a później na własne zbawienie.

Wszyscy kiedyś spotkamy się w niebie z rodziną, Homerem, Kochanowskim i Leśmianem -pod warunkiem, że na nie zasłużymy.

 

Władysław Panasiuk

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko