Felietony – Krystyna Habrat i Igor Wieczorek

0
129

Krystyna Habrat

 

Świat nam ucieka!

 

Artur Nacht Samborski   Świat goni do przodu, najnowsze wynalazki coraz bardziej przyspieszają wykonywanie różnych czynności, a czasu mamy coraz mniej. Choćby na czytanie książek. To już banał, ale dorzucę tu spojrzenie kobiece.

   Jednym z powodów braku czasu jest to, że wpadając w pułapkę nowoczesności, marnujemy go dużo   na uczestnictwo w rozmaitych portalach, a tam…

– długo trwa samo logowanie;

– długo – wyszukiwanie;

– często tytuł informacji zwodzi nas, że znajdziemy tu rewelacje, a potem wciąż trzeba wyszukiwać pracowicie kolejnych linków i w końcu nie jesteśmy mądrzejsi niż przed wejściem w dany temat.

   Ostatnio skusiłam się na pogłębienie swej wiedzy na temat rodzajów szczoteczek do malowania tuszem rzęs. Pokazano tam kilkanaście takich szczoteczek, jedne wygięte w tę, drugie w przeciwną stronę, inne proste, niektóre w formie grzebyczka. Nic nowego, ale jak to podane! Każda szczoteczka na osobnej stronie i należało ją wyklikiwać i wyczekiwać aż się pojawi. A czas uciekał. To, co mogło się zmieścić w kilkuzdaniowej informacji na pół strony, ciągnęło się długo, bo w dodatku ciągle się też coś zacinało. Czy warto tracić czas na coś takiego? Pytanie retoryczne.

   Mam pralkę automatyczną, zmywarkę, robota kuchennego, komputer i, używając ich na co dzień, zyskuję dużo czasu, ale tracę go choćby przy obsługiwaniu najnowszego telewizora. Dawniej wystarczało nacisnąć jeden klawisz i obraz pojawiał się momentalnie, a program zmieniało się jednym naciśnięciem guzika. Teraz potrzebne są aż dwa piloty i programy nie włączają się natychmiast. Do tego mają trzycyfrowe numery. Na szczęście łatwo je zapamiętać, bo są pogrupowane tematycznie i wbrew pozorom nie ma ich tak wiele. Przynajmniej dla mnie, bo wybieram najchętniej naukowe i te bardziej kulturalne oraz wiadomości. Do tego dla relaksu jeden, dwa seriale, żeby zobaczyć, co słychać u telewizyjnych znajomych.

Ktoś wciągnął mnie do społecznościowego portalu i cieszę się, bo mam teraz dużo więcej znajomych, ludzi ciekawych i sympatycznych, ale…

    Wszyscy tam biegną nie wiem dokąd, pozostawiając za sobą jakieś hasła i co chwilę machają do stojących na boku: „Lubię to”. Próbuję się do nich dołączyć, a oni już daleko i mój komentarz-odpowiedź trafia czasem nie tam, gdzie trzeba, lub pasuje jak w przysłowiu: „Akurat kapelusz, ino łeb za duży!” Raz po moich życzeniach dla nowożeńców, ktoś mi życzliwy odczytał, jakbym to ja wstępowała na ślubny kobierzec… No, jestem blondynką, ale nie aż tak jasną… Na szczęście spotykam tu dużo ciekawych ludzi. Tylko szybko mi uciekają. Dokąd tak biegną?

   Ta gonitwa na portalu społecznościowym przypomina mi pochód pierwszomajowy, jaki miałam okazję obserwować jako dziecko. Ludzie biegli ulicą do przodu z jakimiś hasłami na czerwonych transparentach i co chwilę ktoś ważniejszy wykrzykiwał z zapałem jakieś hasło, a idący obok musieli odkrzyknąć mu trzykrotnie: „Niech żyje!” Kiedy rzucane w ferworze   zdanie potępiał, np. kułaków, imperialistów zachodnich, albo bikiniarzy, należało odkrzyknąć po trzykroć: „Precz!” Raz sąsiadka z naszego bloku, zagorzała działaczka Ligi Kobiet, a pyskata i zawzięta, na widok znajomych pań, obserwujących widowisko z boku, wrzasnęła: „Precz z kobietami, co wysiadują pod blokami zamiast iść z nami!” i wszyscy gromko odkrzyknęli: Precz! Precz! Precz!

   Dokąd zatem biegł tamten pochód? Dokąd owa działaczka?

A miało być o niepotrzebnym traceniu czasu. To już idę poczytać książkę.



***



Igor Wieczorek                                

                                         

Bądź tu mądry i pisz wiersze

 

     – „Człowiek jest tedy jeno maską, jeno kłamstwem i obłudą, i w sobie i wobec drugich.” – uważał Blaise Pascal. Ten niewesoły pogląd nabiera nowego znaczenia w czasach zdominowanych przez cudaczną maskę Guya Fawkesa, angielskiego katolika, który w siedemnastym wieku podjął nieudaną próbę wysadzenia w powietrze angielskiego parlamentu.

     Aktywiści ruchu Anonymous, którzy uważają siebie za wielkich wrogów cenzury i obrońców wolnego słowa, wybrali na swojego patrona właśnie tego człowieka, bo jego niedoszła ofiara, król Anglii i Szkocji Jakub I, był anglikaninem, który bezlitośnie prześladował wyznawców katolicyzmu. Z katolickiego punktu widzenia Guy Fawkes bez wątpienia jawi się jako bojownik o wolność. Jednak z punktu widzenia protestantów, buddystow, czy ateistów, Guy Fawkes to zawzięty fundamentalista, który walczył o przywrócenie monarchii, wkroczył na drogę zbrodni, zdradził wszystkich swoich kompanów i poniósł sromotną klęskę, a jego kukły nie bez powodu płoną na ulicach angielskich miast. Który wizerunek Guya Fawkesa jest prawdziwy? Bądź tu mądry i pisz wiersze, mój anonimowy czytelniku.

       Teoretycznie rzecz biorąc, dobrym symbolem batalii „o wolność naszą i waszą” byłaby twarz Robin Hooda, Zorro lub Janosika. Jednak Anonimowi czują się apolityczni i może właśnie dlatego jedynym wymiernym efektem ich rzekomo antykorporacyjnych działań są hakerskie ataki na strony instytucji rządowych, demonstracje uliczne i 28 milionów dolarów, które amerykańska korporacja medialna Time Warner zarobiła na sprzedaży maski Guya Fawkesa.

    Oto paradoks maski polegający na tym, że za jej pomocą osiąga się często efekt odwrotny w stosunku do zamierzonego. Zakładasz maskę Guya Fawkesa, aby okazać sprzeciw wobec cenzury, korupcji, niewiarygodnych rządów i pazernych koncernów. Tymczasem z punktu widzenia kogoś, kto maski nie włożył, ta pretensjonalna fasada odsłania twoje prawdziwe, tragikomiczne oblicze – oblicze oportunisty, któremu zależy wyłącznie na spektakularnych zadymach i darmowym pobieraniu plików z sieci. Gdyby było inaczej, to zamiast sporu o ACTA, toczyłbyś żwawą dyskusję na temat takiego sposobu ochrony praw autorskich, który nie byłby równoznaczny z inwigilacją internautów.

     W świetle umowy ACTA aporia jest nieprzekraczalna. Tak dla ACTA może oznaczać Tak dla nadzoru sieci, a co za tym idzie – dla świata neo-totalitarnego, w którym nie ma już mowy o jakiejkolwiek wolności z wyjątkiem wolności konsumpcji coraz droższych towarów. Sugestywną wizję tego świata snuje chociażby Martin Delius z niemieckiej Partii Piratów. Jego zdaniem niebezpieczeństwo polega nie tyle na tym, że Internet poddany zostaje kontroli (bo jakieś minimum kontroli jest tu jednak niezbędne), ile na tym, że mocą umowy ACTA ową kontrolę już wkrótce mogą sprawować prywatne policje działające w imię gospodarczych interesów wielkich koncernów finansowych. Te prywatne policje mogą zacząć na własną rękę, bez zgody sądów ścigać wszystkich, którzy zdaniem szefów koncernów lub gorliwych szefów policji naruszyli ich prawa własności intelektualnej, przy czym – co niezwykle istotne – pojęcie własności intelektualnej może zostać niebywale rozszerzone w sposób korzystny wyłącznie dla interesów koncernu.

     Martin Delius podaje przykład : „Podczas naprawy zepsutego samochodu użyłeś nieoryginalnych części? Gdy cię namierzą, dostaniesz wezwanie do zapłaty. Bo naruszyłeś przepisy, a koncern samochodowy poniósł przez ciebie straty. Żaden sąd tu nie pomoże, bo dzięki ACTA koncern będzie postawiony ponad prawem. Co gorsza, ACTA ograniczy postęp naukowy. Nie będzie można prowadzić badań np. nad produktami innych firm, nie będzie można ich ulepszać, modyfikować. W efekcie zniknie konkurencja, a stracą na tym zwykli ludzie”.

     Tak więc, poparcie dla ACTA może być równoznaczne nie tylko z poparciem dla inwigilacji internautów, ale także z poparciem dla demontażu państwa i ograniczenia wolności gospodarczej.      

     Natomiast Nie dla ACTA może oznaczać Nie dla rozwoju prawdziwie wolnej kultury i uszanowania jej twórców, którym cyberpiractwo już od dłuższego czasu skutecznie podcina skrzydła. Może, ale nie musi, bo przecież tysiące artystów właśnie dzięki istnieniu niekontrolowanej sieci spełniają swoje ambicje i robią zawrotne kariery. Którzy artyści są lepsi? Bądź tu mądry i pisz wiersze, mój anonimowy czytelniku. W obliczu takich aporii wypada zapomnieć o ACTA i szukać innych rozwiązać. Jakich? Sam chciałbym wiedzieć. Bądź tu mądry i pisz wiersze.


 

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko