Krystyna Habrat: Kup szybko 5 deko sapiencji!

0
121

Krystyna Habrat

KUP SZYBKO 5 DEKO SAPIENCJI!


Kazimierz Pawlak    W czasach, gdy łacina była powszechna, uczniowie, którzy zaczynali się jej uczyć powtarzali stary kawał jakiemuś młodszemu koledze i wysyłali go pilnie do apteki po 5 deko sapiencji. Biedak nie wiedzący, że sapiencja znaczy mądrość, najadał się wstydu.
     Dziś łacina używana coraz rzadziej, ale i sapencja   jakby mniej potrzebna. Stwierdzam to poruszona kilkoma faktami.
    Najpierw zezłościła mnie głupota pewnej pani, która nie potrafiła załatwić prostej sprawy, choć to robiła na co dzień.  Coś zapodziała, coś zapomniała, przekręciła, nie zrozumiała, i ja w drobnej sprawie musiałam się do niej kilka razy fatygować, a prosta sprawa coraz bardziej stawała się skomplikowana i ciągle jest nie załatwiona.
   Potem spotkałam inną panią, wcale nie tak znowu starą i po kilku zdaniach wyczułam w niej sklerozę. Niezborne było to, co opowiadała, niezbyt logiczne wnioski. I pamięć nie ta. Obie panie sympatyczne, więc przykro mi przyklejać im etykietkę głupoty czy sklerozy. To zostawmy miłe panie.
Ale dziś głośno było o  młodym mężczyźnie, który  poprzedniej nocy zadzwonił do szpitala, że zaraz wybuchnie tam bomba. Ewakuowano na mróz coś 400 osób, w tym   dzieci spod inkubatorów. Jedna osoba zmarła.
   Sprawcę złapano szybko. Tłumaczył się, że zrobił to dla żartu po pijanemu. Ktoś odważył się na ostrożny komentarz, że to była głupota. Głośno nikt tego nie powie, żeby  się potem  nie włóczyć sądach za  obrazę.
   Co innego  mnie w tym bulwersuje.
   Ostatnimi czasy  bardzo się  propaguje zdrowe ciało, właściwe odżywianie, smukłą sylwetkę, odpowiednie rozmiary… wszystkiego,  muskuły, modny strój, seks, inteligencję emocjonalną, asertywność, nawet częsta rekonstrukcję rodziny poprzez rozwody…
   Tylko  nie słyszy się jakoś o mądrości, owej sapiencji ze wstępu ani o inteligencji i jej rozwijaniu. I jeszcze o rozwijaniu pamięci, wyobraźni, spostrzegawczości, a te cechy umysłowe są bardziej człowiekowi potrzebne niż usunięte zmarszczki, modna kiecka, szpanerski gadżet, czy wielkie muskuły i coś jeszcze, o czym mają  dyskutować dwie panie z pewnej prywatnej stacji telewizyjnej.
    W dobrym tonie jest zaimponować otoczeniu, że ma się wysoki iloraz inteligencji, ale na tym się poprzestaje. Dlatego rosną nam zastępy ludzi dla których używa się eufemizmu:  „skleroza” zamiast powiedzieć wprost: „głupota”.
   Na pewno dawniej bardziej dbano o zalety  umysłu. Jeśli mądrość to – mówiąc w uproszczeniu – ogół nabytej przez człowieka wiedzy, to inteligencja jest sprawnością umysłu,  pozwalającą tę wiedzę  sprawnie wykorzystywać, badać umiejętnie przyczyny i wyciągać właściwe wnioski, a potem to odpowiednio uogólniać.
  Uczniom wpajano, że inteligencję rozwija matematyka, czyli ciągłe trenowanie głowy w rozwiązywaniu zadań. Rozwijały ją też nauki przyrodnicze. W moim liceum profesorka od historii nie  odpytywała nas na wyrywki z dat, ale całe dzieje przedstawiała, jako układ przyczynowo-skutkowy.  Tym sposobem wpoiła nam umiejętność analizowania zjawisk społeczno-gospodarczych i wyciągania z  tego wniosków, co to za sobą może pociągnąć. Podobnie uczono myślenia na kilku innych przedmiotach, choć nie na wszystkich.
Nakłaniano nas też do kształtowania osobowości i rozwijania mądrości poprzez czytanie książek. Należało być mądrym, oczytanym i mieć szerokie spojrzenie na świat.
    Czy teraz się takie rzeczy propaguje?  Czy to już zbędne?
A może posłać kogoś do apteki po 5 deko sapiencji? Kogo by tu wybrać?

K.Habrat.
 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko