Andrzej Walter: „WILCZY BILET”

0
157

 

Andrzej Walter


„WILCZY BILET”: –

ku  lepszemu światu…


Adam PociechaDebiutancki tomik Grzegorza Gniadego zatytułowany „Wilczy bilet” ujrzał światło dzienne. Wielka tu zasługa darczyńców, w tym niemieckiego poety Christopha Heubnera  oraz Leszka Szustera – dyrektora MDSM- u w Oświęcimiu jak również pani Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty, która zredagowała i wydała ten tomik. Jego promocja miała miejsce 2 stycznia 2012 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie w cyklu spotkań literackich „Orszak Apollina”.


Grzegorz jest pewnego rodzaju efemerycznym „zjawiskiem” na mapie literackiego Krakowa. Widuje się go na wielu wieczorach poezji. Zmierzwiony włos, na piersi zawieszony obrazek pięknej kobiety, zbuntowane spojrzenie – słowem, już przy pierwszym kontakcie odczuwamy, że chadza swoimi ścieżkami. Tym razem zaprasza nas na wspólną przechadzkę. Dedykacja wyjaśnia kim jest owa muza na piersi. To Dorota Kołodziej „Doris”, i jak sam deklaruje w wierszu „Życie”: „Droga mego istnienia wiedzie przez / Ciebie / Wije się u Twych stóp jak wąż boa (…)”.


Nasza przechadzka nie będzie łatwa. Poeta zaprasza nas raczej na ekstremalną  i karkołomna wyprawę, co można odczuć już w przywołanym krótkim erotyku kiedy pisze „Gdy zasypiam udręczony światłem dnia” i płynnie przechodzi w wiersz „Mądrość” będący jego wizją kim jest dla świata poeta.

„Poeta-człowiek piękny i brzydki
a nade wszystko głuchy


siedzi na najwyższym szczycie
wpatrzony w niszę pełną pajęczyn
przesiąknięty tysiącem oczu
zaklina samogłoski
podkreśla paznokciem trudne słowa


nie dotykaj go jest przezroczysty
wczoraj widziałem jak płacze z Mądrości”

Poezja Grzegorza Gniadego jest ważna. Ogarnia cały świat klamrą niepokoju o jego los, zatracane zasady, sprzedawane wartości. To świat nie tylko naszego podwórka. To nawet nie tylko świat naszego kraju czy naszej europejskiej – niby lepszej – cywilizacji. To świat pełny całego świata. „Zaklęte samogłoski” i „trudne słowa” określają wieczny bunt człowieka budującego mozolnie „lepsze jutro”.  Z jakże różnymi skutkami, na coraz mniejszym globie – zamieszkanym przez tak zwaną ludzkość. Człowiek jest istotą walczącą nie tylko o byt, lecz również o idee. O nowy – być może wspaniały – świat. Te wersy niepokoją. Pytają nas o sens rewolucji. Ukazują brud cywilizacji. Dotykają spraw społecznych i wplątanych w nie – czysto ludzkich.  Te wiersze budzą skojarzenia. Z wystawami fotografii prasowej emanującymi „newsem”, tym oczekiwanym przez masy „eventem”,  bo „się dobrze sprzeda”…

Obrazy takich wystaw żywią się tragedią, śmiercią i cierpieniem. Grzegorz jak Ryszard Kapuściński, genialnie łączy taki właśnie obraz  z prostotą uczuć każdego człowieka. Każdego z nas. Tak, tak. Nie łudźmy się, że pokój i wolność są na dane na zawsze. Poeta pokazuje , że pod drastycznym obrazem kryje się cały wachlarz uczuć , które ma każdy z nas i dlatego te obrazy tak bardzo wbijają się w świadomość ludzi wrażliwych. Są niejako przestrogą. Wyrzutem. Sygnałem do opamiętania, a zarazem do wyciągnięcia lekcji:


W wierszu „Dzień Niepodległości”  czytamy: „Ugrzęźliśmy trochę niechcący / pośród chodnikowych „Faktów” … (…)”  Cudzysłów daje pewność o jakie „Fakty” chodzi. Ten tytuł prasowy żywi się najniższym ludzkim instynktem. Pazerną ciekawością sytego świata. Ów kontrast machiny medialnej z życiem każdego z nas pokazuje przejmująco wiersz „Czarny piątek” (dedykowany narodowi irańskiemu):


„ dziesięć tysięcy kul
rozerwało młode serca
Z kieszeni marynarek wypadły
zakrwawione indeksy i niedokończone
wiersze miłosne”


Mój boże. Jak mocny to obraz. Obraz, który serwują nam jakże często serwisy informacyjne. Jest pod tym obrazem drugie dno. Tam są takie same uczucia, tęsknoty i miłości, będące i naszym udziałem. Świat stał się małą globalną wioską. Poeta jest sumieniem tego świata. Zabiera nas w podróż, tą już wspomnianą – karkołomną wyprawę – do: Tybetu, Iranu, Hawany, Buenos Aires, do bojówkarzy, partyzantek Peru, Boliwii, Salwadoru … To nie sciene-fiction. Ci ludzie też cierpią, też kochają i też umierają.  Zabiera nas poeta w wiele egzotycznych miejsc kuli ziemskiej. Czy daje jakąś odpowiedź? Jakąś receptę? A jakże … daje … W wierszu „Rozbite pragnienia” przywołuje pewien dialog. Jakże częsty dialog ludzi współczesnego świata, którzy nagle znaleźli się w gąszczu swoich życiowych wyborów po przeciwnych stronach barykady istnienia:

„Dlaczego tak bardzo mną gardzisz?
Jeszcze kilka lat temu chciałeś być
taki jak Stachura
Marzenia rozwiały się jak dym


Zapytałeś czego pragnę?
Odrobiny miłości – odpowiedziałem
Wyszedłeś bez słowa trzaskając drzwiami”

Ta odrobina miłości jest chyba jedyną odpowiedzią. Wciąż trzymam w dłoniach „Wilczy bilet”. Do najlepszego ze światów…  Jestem tu tylko turystą. Może pielgrzymem? Poniosłem „koszty” tej podróży. Wy też je poniesiecie. Obyśmy tylko znaleźli, kolejną „odrobinę” miłości na tych poplątanych ścieżkach życia….


3 XII 2011,  Gliwice

 

Andrzej Walter

„WILCZY BILET”: –
ku  lepszemu światu…

Debiutancki tomik Grzegorza Gniadego zatytułowany „Wilczy bilet” ujrzał światło dzienne. Wielka tu zasługa darczyńców, w tym niemieckiego poety Christopha Heubnera  oraz Leszka Szustera – dyrektora MDSM- u w Oświęcimiu jak również pani Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty, która zredagowała i wydała ten tomik. Jego promocja miała miejsce 2 stycznia 2012 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie w cyklu spotkań literackich „Orszak Apollina”.

 Grzegorz jest pewnego rodzaju efemerycznym „zjawiskiem” na mapie literackiego Krakowa. Widuje się go na wielu wieczorach poezji. Zmierzwiony włos, na piersi zawieszony obrazek pięknej kobiety, zbuntowane spojrzenie – słowem, już przy pierwszym kontakcie odczuwamy, że chadza swoimi ścieżkami. Tym razem zaprasza nas na wspólną przechadzkę. Dedykacja wyjaśnia kim jest owa muza na piersi. To Dorota Kołodziej „Doris”, i jak sam deklaruje w wierszu „Życie”: „Droga mego istnienia wiedzie przez / Ciebie / Wije się u Twych stóp jak wąż boa (…)”.

Nasza przechadzka nie będzie łatwa. Poeta zaprasza nas raczej na ekstremalną  i karkołomna wyprawę, co można odczuć już w przywołanym krótkim erotyku kiedy pisze „Gdy zasypiam udręczony światłem dnia” i płynnie przechodzi w wiersz „Mądrość” będący jego wizją kim jest dla świata poeta.

„Poeta-człowiek piękny i brzydki
a nade wszystko głuchy

siedzi na najwyższym szczycie
wpatrzony w niszę pełną pajęczyn
przesiąknięty tysiącem oczu
zaklina samogłoski
podkreśla paznokciem trudne słowa

nie dotykaj go jest przezroczysty
wczoraj widziałem jak płacze z Mądrości”

Poezja Grzegorza Gniadego jest ważna. Ogarnia cały świat klamrą niepokoju o jego los, zatracane zasady, sprzedawane wartości. To świat nie tylko naszego podwórka. To nawet nie tylko świat naszego kraju czy naszej europejskiej – niby lepszej – cywilizacji. To świat pełny całego świata. „Zaklęte samogłoski” i „trudne słowa” określają wieczny bunt człowieka budującego mozolnie „lepsze jutro”.  Z jakże różnymi skutkami, na coraz mniejszym globie – zamieszkanym przez tak zwaną ludzkość. Człowiek jest istotą walczącą nie tylko o byt, lecz również o idee. O nowy – być może wspaniały – świat. Te wersy niepokoją. Pytają nas o sens rewolucji. Ukazują brud cywilizacji. Dotykają spraw społecznych i wplątanych w nie – czysto ludzkich.  Te wiersze budzą skojarzenia. Z wystawami fotografii prasowej emanującymi „newsem”, tym oczekiwanym przez masy „eventem”,  bo „się dobrze sprzeda”…

Obrazy takich wystaw żywią się tragedią, śmiercią i cierpieniem. Grzegorz jak Ryszard Kapuściński, genialnie łączy taki właśnie obraz  z prostotą uczuć każdego człowieka. Każdego z nas. Tak, tak. Nie łudźmy się, że pokój i wolność są na dane na zawsze. Poeta pokazuje , że pod drastycznym obrazem kryje się cały wachlarz uczuć , które ma każdy z nas i dlatego te obrazy tak bardzo wbijają się w świadomość ludzi wrażliwych. Są niejako przestrogą. Wyrzutem. Sygnałem do opamiętania, a zarazem do wyciągnięcia lekcji:

W wierszu „Dzień Niepodległości”  czytamy: „Ugrzęźliśmy trochę niechcący / pośród chodnikowych „Faktów” … (…)”  Cudzysłów daje pewność o jakie „Fakty” chodzi. Ten tytuł prasowy żywi się najniższym ludzkim instynktem. Pazerną ciekawością sytego świata. Ów kontrast machiny medialnej z życiem każdego z nas pokazuje przejmująco wiersz „Czarny piątek” (dedykowany narodowi irańskiemu):

„ dziesięć tysięcy kul
rozerwało młode serca
Z kieszeni marynarek wypadły
zakrwawione indeksy i niedokończone
wiersze miłosne”

Mój boże. Jak mocny to obraz. Obraz, który serwują nam jakże często serwisy informacyjne. Jest pod tym obrazem drugie dno. Tam są takie same uczucia, tęsknoty i miłości, będące i naszym udziałem. Świat stał się małą globalną wioską. Poeta jest sumieniem tego świata. Zabiera nas w podróż, tą już wspomnianą – karkołomną wyprawę – do: Tybetu, Iranu, Hawany, Buenos Aires, do bojówkarzy, partyzantek Peru, Boliwii, Salwadoru … To nie sciene-fiction. Ci ludzie też cierpią, też kochają i też umierają.  Zabiera nas poeta w wiele egzotycznych miejsc kuli ziemskiej. Czy daje jakąś odpowiedź? Jakąś receptę? A jakże … daje … W wierszu „Rozbite pragnienia” przywołuje pewien dialog. Jakże częsty dialog ludzi współczesnego świata, którzy nagle znaleźli się w gąszczu swoich życiowych wyborów po przeciwnych stronach barykady istnienia:

„Dlaczego tak bardzo mną gardzisz?
Jeszcze kilka lat temu chciałeś być
taki jak Stachura
Marzenia rozwiały się jak dym

Zapytałeś czego pragnę?
Odrobiny miłości – odpowiedziałem
Wyszedłeś bez słowa trzaskając drzwiami”

Ta odrobina miłości jest chyba jedyną odpowiedzią. Wciąż trzymam w dłoniach „Wilczy bilet”. Do najlepszego ze światów…  Jestem tu tylko turystą. Może pielgrzymem? Poniosłem „koszty” tej podróży. Wy też je poniesiecie. Obyśmy tylko znaleźli, kolejną „odrobinę” miłości na tych poplątanych ścieżkach życia….

3 XII 2011,  Gliwice

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko