Andrzej Walter – „TORBUSOWA WIGILIA 2011″

0
118

 

Andrzej Walter

„TORBUSOWA WIGILIA 2011”-

w krakowskim oddziale ZLP


         Andrzej Krzysztof Torbus. Człowiek legenda. Jeden z najwybitniejszych poetów Krakowa, bo Kraków ma swoje legendy i swoich poetów. Przygarnął ich wieki temu, tak jak obecnie nasz Oddział Związku Literatów Polskich przygarnęli Państwo Marzena i Krzysztof Pierścionkowie dając nam siedzibę … i dom. Wczoraj – 21go grudnia – byliśmy razem: bohater wieczoru Andrzej; Jego najnowszy okolicznościowy tomik „Moje wigilie, moje zimy”; Andrzej Mróz z zespołem; nasi Mecenasi oraz my – Zarząd i członkowie łamiący się opłatkiem… Wieczór był piękny. Kazimierska zima na zewnątrz, a wewnątrz , w naszych piwnicach Rubinstein Residence byliśmy tak bardzo razem, że ten właśnie wieczór można uznać za najciekawsze artystyczne spotkanie roku.

       Andrzej jest poetą wyjątkowym. Mistrzowsko kreśli obrazy, nastrój i atmosferę. W każdym jego wierszu słowa brzmią tak, że poruszają w odbiorcy struny wszystkich zmysłów. W każdym jego wierszu czuć ciepło. Można się przy nim grzać jak przy ognisku, a kiedy strofy wchodzą w czulszą, refleksyjną nutę, dotykają głębi naszego człowieczeństwa, prostych stanów, zwyczajnych przeżyć – opisanych jakże niezwykle (!). Słuchając wierszy Andrzeja, rzeczywiście – „wigilią zapachniał cały dom”. Ten nasz oddziałowy dom, w którym wczoraj prócz wierszy wybrzmiały, przy stole pokrytym białym obrusem – kolędy oraz liczne i piękne życzenia, którymi się obdarzyliśmy. Zanikły spory i ambicje. To właśnie zasługa Tych wierszy. Jak również zasługa organizatorów, którzy zadbali zarówno o doznania duchowe jak i kulinarne. Poczęstunek podkreślił uroczystość spotkania. Nie będę się tu wdawał w szczegóły. Wiem, że Irenka Kaczmarczyk poczyniła jak zawsze, znakomitą relację z tego wydarzenia. Chciałem się z Wami raczej podzielić osobistymi refleksjami. Podziękować poecie – Andrzejowi Krzysztofowi Torbusowi za ten wyjątkowy dar, który posiada, a którym się z nami szczodrze „łamał”.


„Wigilią pachnie cały dom
o bliskich myśli każdy
zapal choinkę wyjdź przed sień
poszukaj pierwszej gwiazdy”


       Co takiego jest w tych strofach, że aż w gardle ściska. Zacytowałem, dla przykładu, jedną zwrotkę z wiersza „Kolęda”. Niby nic takiego.
Tylko pozornie! Czyż nie jest to obraz powrotu do najpiękniejszych dziecięcych lat. Czyż nie jest to zachęta do oderwania się od tej brutalnej , brudnej rzeczywistości tu i teraz i spojrzenia w gwiazdy. Jak wyszukać tą pierwszą nie spoglądając w niebo? Czy dzieci są jeszcze dziś tego uczone. By czekać, by szukać, by … czuć…


„Na stole leży bochen chleba,
a obok dymi siana stóg.
Szeptają w ciszy igły sosen,
że nocą się narodzi Bóg”


       Oto kolejny przykład nastroju, w jaki nas wprowadził Poeta w wierszu „Wigilia”. Weszliśmy do naszego domu z tego całego zgiełku współczesności, ze świata: pędu, rywalizacji, animozji, by wsłuchać się w wigilijny szept poezji Andrzeja. Ukoiły nas. Jego świat wszedł w naszą jaźń. Jak wielki talent musi mieć twórca, by wzbudzić tyle wzruszenia? Poezja ta może być uznana za staromodną. Autor szukał rymów. Jednak jakie znalazł!!! Te Torbusowe rymy noszą – zwłaszcza dziś w świecie wiersza wolnego – znamiona mistrzostwa, a forma ujmowania obrazów, dobierania słowami sytuacji i tematów przenoszą czytelnika (bądź słuchacza) w innym wymiar czystej, niczym nie skażonej poezji, która pokazuje swój odwieczny lwi pazur, swą siłę oddziaływania…

      Pod przykryciem tych znakomitych rymów, fascynujących obrazów, zapachów możemy też dostrzec wielką głębię przesłania i pytań stawianych światu przez Autora:

„o północy
kiedy już będzie po wszystkim
pójdziemy między ludzi
głosić stare prawdy
w które i tak nikt
nie wierzy”

….czy też inne obszary goryczy, prawd o trwaniu i jego rozterkach w wierszu „Rozmowa wigilijna”:

„(…)
spóźniony gość w drzwi nie zastuka
i nikt się nie urodzi
skłóconych z sobą ludzi
jemioła nie pogodzi
(…)”

      Jak dobrze znamy z życia, że nie każda wigilia jest świętem, że często wigilijne łzy są jakby bardziej gorzkie, że bywa i tak, iż człowiek czeka „jak już będzie po wszystkim”… Tyle mamy za sobą wigilii , ile lat życia ma każdy z nas. Na pewno kilka z nich trochę bardziej „pamiętamy”. Były jakimś punktem zwrotnym, jakąś goryczą, jakimś smutkiem. I tych prawd poezja Andrzeja nie omija, przez co tym bardziej jej szczerość wciąga nas w obszar naszych sumień, naszych rozliczeń ze sobą i ludźmi…  Chwała Jej za to.


„A może jest zima


Siedzimy przy stole
pijemy herbatę
bo dobra na katar
na chłód co się wkrada


mówimy bez sensu
do ścian do kredensu
do sprzętów
co zmarły na zawał


a może jest zima
a może jest biało
a może to trawa
jeszcze
co trwało


nadejdzie zasypie
na dobre na smutno
na pewno pojutrze
a może już jutro
nieważne


Siedzimy przy stole
piszemy do siebie
kartka za kartką
listonosz się śmieje


siedzimy bez ruchu
czekamy na gości
a kto ich zaprosił
a kto ich zaprosił?


Siedzimy bez światła
do czwartej do szóstej
dlaczego tak cicho
tak chłodno
tak pusto

A może jest zima…?”


       Wszystkie dane nam aspekty Świąt, obrazy tej szczególnej wigilijnej nocy oraz refleksje poetyckie Andrzeja spowodowały, że padły między nami ważne słowa życzeń, wybaczeń, nadziei. Nigdy nie zapomnimy tej wigilii.


        Wyjątkowość wieczoru uświetnił Andrzej Mróz , Jego żona Maria Mróz i Anna Szaleniec niesamowitymi piosenkami i kolędami, w tym do tekstu Autora. Wyraźne więzy przyjaźni pomiędzy oboma Andrzejami dawało się odczuć, co zwielokrotniło siłę działania tych dwóch form przekazu artystycznego. Wiersze Andrzeja są też jakby stworzone dla muzyka i Muzyki, stanowią kopalnię tekstów do przyszłego zaadaptowania.  
       Muzyka oraz poezja uniosły nas pod wigilijne niebo pełne metafor.


      Tomik Andrzeja jest miniaturą wybitną. Z jednej strony utrzymuje swoistą retro stylistykę, będąc zarazem genialnym studium stanu, w jakim znalazła się nasza epoka, dylematów jakim podlega człowiek współczesny, które jaskrawo ukazują się właśnie w takim świątecznym okresie kiedy samotność boli najmocniej.

       Starajmy się o tym nie zapomnieć – nigdy i nigdzie….


Dziękujemy Ci Andrzejku!

22 grudnia 2011, Gliwice.

P.S.
Wykonałem kilka zdjęć… w tym portret Andrzeja, zamyślonego, wzruszonego…   To naprawdę Wielki Poeta, świetny Kolega , a do tego … „nie da się…”  Go nie lubić!  Gratuluję Imienniku!!!  Ten Wieczór był wyjątkowy.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko