Z lotu Marka Jastrzębia: Szczęśliwego, normalnego Roku!

0
241

 

Z lotu Marka Jastrzębia

 

Szczęśliwego, normalnego Roku!

Zbigniew T, SzmurłoJeszcze nie zwiędła sztuczna choinka i nie zdążyłem odejść od wigilijnego stołu zastawionego pobożnymi życzeniami, a już przyszło mi świętować Nowy Rok. Jak gdyby zaatakował mnie bakcyl życzliwości. Popadam więc w podniosły nastrój i znów będę słyszeć „tupot białych mew”. Jestem nabuzowany szampitrem i odczuwam coś w rodzaju wzruszenia, tkliwości, a nawet – siostrzanego braterstwa, bo oto nagle ogłoszono triumfalny powrót zdrowego rozsądku i obwieszczono zakończenie wojny na złe przepisy poprawiane jeszcze gorszymi ustawami.

Udziela mi się ten perlisty nastrój i zezowatym okiem wyobraźni widzę, jak smutnymi szeregami idą won demagogiczne hasła, a niedzielni znachorzy kapitalizmu truchtają w siną dal i przechodzą do wypaczonej Historii. Więc po sercu mi cieknie miód i stepują rozmaite wizje. Ale już po chwili zamyka mi się klapa z nadziejami i dobrze naoliwionym uchem realisty słyszę noworoczne orędzie:

…moi poddani, mój ukochany ludu oraz wy, paskudy, mówi do was Wódz.
 Skończyło się nam ZACOFANIE i od dzisiaj mamy WYRAŹNY POSTĘP.
Priorytetem mojego rządzenia będzie nowatorskie wykańczanie kraju; postawię na wyraźne zmniejszenie liczby urzędów polegające na zwielokrotnieniu ich pogłowia. W tym celu zatrudnię nowych specjalistów od rozkładania rąk. Co się tyczy policji, to będzie ona patrolować gościńce w specjalnych przyodziewkach. Każdy stójkowy otrzyma wyposażenie w postaci czapki – niewidki i w ten sposób będzie wszędzie na raz, bo kto udowodni, że nie ma go nigdzie? Pałki i bandoletów nie musi mieć, bo i tak nikt nie sprawdzi. Uniknie się też wydatków na mundur, a forsa trafi do budżetowej dziury. Zamiast wielu komisariatów w byle dzielnicy, wzniesiona będzie jedna, za to solidna cytadela z tektury. Wszelkie legendy na temat powrotu lepszych czasów, nie mają sensu i uchylam je aż do odwołania. Oświadczam, że równo z wybiciem północy, znosi się poglądy wywrotowe i odtąd obowiązuje was przekonanie, że jest fajowo.

To by było na tyle, mówiąc za klasykiem. Dostrzegam, jak moi bliźni od fetowania zamieniają się w owce i wedle instrukcji dyrygenta beczą zgodnym chórem. Toteż dochodzę do bezalkoholowego wniosku, iż nie powinienem kutwić sobie na rojeniach i zaprotestować póki czas: wszak bieda i absurd trwają cały rok.

Z furią wiecznego naiwniaka rzucam się w odmęty i wiry noworocznych marzeń i cwałując po schorowanej fantazji, przypominam sobie poczciwe opowiastki przedwojennych ludzi, którzy bajali o regulowaniu zegarków według rozkładu jazdy. W co za cholerę nie mogę uwierzyć, bo niby jak PKP może działać bez bałaganu? Przecież to taka sama herezja, jak bezpłatne kupowanie, albo telewizyjna misja. Nie mówiąc o dotowaniu i promowaniu kultury NIE DLA IDIOTÓW.

Wiem, że przesadzam, więc uniżenie przepraszam, że mam rację: niedotrzymywanie obietnic jest nam przecież tak samo nieodzowne, jak hemoroidy. A dlaczego tak napisałem w ten odświętny czas? Bo jestem zmęczony fajerwerkami niedotrzymywanych zobowiązań. Bo składanie życzeń i solennych obietnic zdarza się co roku, ale już na drugi dzień zapominamy o nich i wszystko wraca do punktu wyjścia.

PS. znajomy, którego do pewnego stopnia lubię, oświadczył, żem osioł i daję się nabierać na te same numery. Co powiedziawszy, z żalem i bez nadmiernych tortur zgadzam się z jego diagnozą, jakkolwiek jestem innego zdania. Czyli: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

 

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko