Igor Wieczorek: Oby tak dalej, Mistrzu!

0
144

 

Igor Wieczorek

 

 

 

 

Oby tak dalej, Mistrzu!

 

 

 

Filip Wrocławski      Z czysto zdroworozsądkowego punktu widzenia pociąg osobowy lub pancerny ma się do pociągu płciowego jak przysłowiowa pięść do nosa. Racjonalnie rzecz biorąc, tych z gruntu odmiennych zjawisk nie łączy nic oprócz zapisu i brzmienia polskiego wyrazu „pociąg”.

 

      Jednak z punktu widzenia legendarnego pisarza, Stefana Grabińskiego, oba rodzaje pociągów są jakąś manifestacją tej samej upiornej siły, jaką jest Demon Ruchu.

 

      Na temat życia i dzieła Stefana Grabińskiego napisano już tyle recenzji, że aż strach. Autorzy większości omówień skupiają się jednak na trudnym życiorysie pisarza i zaletach fabularnych jego prozy, a nie na filozoficznych i psychologicznych konotacjach jego wizji.

 

       A przecież Stefan Grabiński był – podobnie jak Stanisław Przybyszewski – wielkim kapłanem sztuki. Ten chorowity samotnik traktował każdy akt twórczy jako czynność magiczną, dzięki której świadomość wyzwala się z materialnych i ideowych więzów. W przeciwieństwie do pisarzy realistów, odrzucał ideę mimesis, ale od większości fantastów i symbolistów różnił się tradycyjnym, realistycznym sposobem prowadzenia narracji. Właściwie był surrealistą. Jako surrealista nie wierzył w tożsamość bytu ani w tożsamość jaźni. W jego opowiadaniach aż roi się od obłąkanych kolejarzy i przerażonych pasażerów, którzy padają ofiarą hiperfizycznej siły – groźnego Demona Ruchu, którego nie można  pojąć, okiełznać ani przebłagać. To właśnie ten Demon Ruchu jest jakąś osnową świata w jego czysto fizycznym i metafizycznym wymiarze.

 

      Jedno z najbardziej reprezentatywnych opowiadań Grabińskiego nosi tytuł „Błędny pociąg”.

 

      Oto na dworzec kolejowy w Horsku wjeżdża pociąg „ nie objęty powszechnie znanym rejestrem, nie wciągnięty w poczet kursujących parowozów, słowem, intruz bez patentu i aprobaty”. Wszystkie próby zatrzymania tego intruza kończą się niepowodzeniem. Dochodzi do katastrofy. Rozpędzona maszyna z wielkim impetem uderza w nadjeżdżający z naprzeciwka pociąg osobowy z Brzeska.

 

      – „Wtem dzieje się coś dziwnego. Obłąkany pociąg zamiast zdruzgotać dosięgniętego już drapieżnie towarzysza, przechodzi przezeń jak mgła; przez chwilę widać jak przesuwają się przez siebie dwie pierzeje wozów, ocierają się bezgłośnie ściany wagonów, przenikają w paradoksalnej osmozie tryby i osie kół – jeszcze jedna sekunda i intruz, przesiąkłszy z  błyskawiczną furią przez stały organizm pociągu, szczeza i rozwiewa się po drugiej stronie gdzieś w polu”.

 

      Dziwnie uniwersalna i jakby ponadczasowa metaforyka prozy Grabińskiego znalazła swój pełny wyraz właśnie w tym krótkim opisie. Dwie przeciwstawne siły: fizyczna i niefizyczna, konkretna i abstrakcyjna, pojęta i niepojęta, zderzają się z wielkim hukiem w tragikomicznym zwarciu, którego sensu nie znamy.

 

      Możemy traktować tę metaforę bardzo serio albo z lekkim przymrużeniem oka. Możemy rozpatrywać ją w wymiarze czysto indywidualnym lub społecznym, biologicznym  lub religijnym. Możemy dopatrywać się podobieństw między rozpędzonym pociągiem a naszym ciałem, naszym umysłem, naszym krajem a  nawet naszą planetą. Możemy zastanawiać się nad tym, czy błędny pociąg symbolizuje wolę życia, ślepy los, opatrzność, czy jakieś mniej abstrakcyjne zjawisko, jak  np. jednoczącą się boleśnie Europę lub wojskowy samolot TU-154, który rozbił się pod Smoleńskiem. Jedno wydaje się pewne – ta zacna metaforyka w ogóle się nie zestarzała.

 

    Życie Stanisława Grabińskiego upłynęło pod znakiem konfliktu między cierpieniem spowodowanym nieuleczalną chorobą  a wielką pracowitością, którą zawdzięczał żarliwej wierze w szczególną moc myśli i aktu twórczego. Recepcja jego twórczości od bardzo dawna przebiega pod znakiem konfliktu między powszechnym mniemaniem, że ta fantastyczna twórczość uległa niemal  całkowitemu zapomnieniu a niezaprzeczalnym faktem, że jest dokładnie odwrotnie.

 

      Chociaż powieści Grabińskiego wydają się anachroniczne i nikt nie chce ich już wydawać, to jego opowiadania są bardzo często wznawiane, czytane i komentowane. Oby tak dalej, Mistrzu!

 

Jerzy Granowski


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko