Krystyna Habrat – ARTYSTA: MIMOZA CZY STAL?

0
373

Krystyna Habrat


ARTYSTA: MIMOZA CZY STAL?


Jan StępieńGruchnęła w ostatnich dniach wiadomość, że Van Gogh się nie zastrzelił, ale zabili go przypadkowo  chłopcy strzelający do ptaków, a on, umierając ich winę wziął na siebie. Tak  udowadniają autorzy ostatnio wydanej książki, których nazwisk nie zapamiętałam.


Nie wiem, czy w to wierzyć i czy wpłynie to na nasze widzenie sławnego malarza. Może nawet tak byłoby lepiej, że nie był aż tak bardzo nieszczęśliwy, by w rozpaczy targnąć się na własne życie. Przeczyły by tej rewelacji znane opisy jego kolei życia z obcięciem ucha na czele a także… no nieważne. Pozostanie wiadome, iż był to człowiek niezwykle wrażliwy, jak wielu, wielu artystów. I że cierpiał.


Niejeden artysta kończył w domu obłąkanych, który obecnie zwie się bardziej humanitarnie szpitalem dla nerwowo i psychicznie chorych, albo coś w tym stylu. Nie będę wymieniać nazwisk, bo czytając utwory któregoś z nich, oglądając jego dzieło na scenie, czasem lepiej o tym nie pamiętać. Czy ma to wpływ na lepszy odbiór jego dzieła? Może i ma, ale po co każdego tak dokładnie odbrązawiać.


Jedno jest pewne: artysta – poeta, prozaik, malarz – muszą być bardziej wrażliwi niż przeciętny obywatel, żeby móc wychwytywać bodźce dla innych niedostępne. Zwykły człowiek patrzy na to samo, słyszy, ale artysta dostrzega w tym o wiele więcej, czego tamten nie zauważył. I jeszcze z tego naddatku potrafi stworzyć dzieło. Tak, artysta, twórca,   musi być wyczulony na to, czego inni nie dostrzegają. Musi mieć większą wrażliwość.


Sięgam do swych notatek i cytuję:


„Bogate, wyczulone(…) nawet przeczulone życie uczuciowe (…) jest nieodzownym warunkiem każdej organizacji prawdziwie artystycznej.” – Sobeski – Filozofia sztuki z 1912r. (imienia autora nie zapisałam


„Wszyscy wielcy poeci  artyści (…) byli silnie uczuciowi, jaskrawo nieraz namiętni: Dante, Szekspir, Schiller, Mickiewicz, Hugo, Byron, Słowacki, nawet… Goethe.” – Chmielowski – Gieneza fantazji. Z 1897r (pisownia oryginalna, imienia autora nie zapisałam)


Nowszych cytatów nie podaję, bo takie są powszechnie znane, a poza tym mam wrażenie, ostatnio mniej się o tym mówi, bo jakoś nie wypada – pewnie słusznie – opowiadać publicznie o cierpieniach własnej duszy. Nie wypada nawet tak cierpieć, a podobne wynurzenia nie pasują do nowoczesnego człowieka z XXI wieku. No, nie wiem czy moda na zdrowego, wysportowanego, odpornego psychicznie,  osiłka nie jest przypadkiem gwoździem do trumny literatury. Tacy przecież nie będą pisać wyrafinowanej, pełnej wewnętrznych rozterek i bólu powieści. Ani takowej czytać. Wezmą co najwyżej pełne sensacji czytadło albo romans w tysiącami prosto zbudowanych kochanków, tzn. nieskomplikowanych duchowo.


Nadwrażliwość pociąga to za sobą większe cierpienia duchowe, bo taki twórca dostrzega zarazem więcej ledwo dostrzegalnych niuansów w zachowaniu innych ludzi. Wyczuwa łatwiej nieprzychylne akcenty w ich słowach, choć oni   to skrywają. Jego niestety bardziej bolą nieprzychylne opinie, komentarze, a nawet zwykłe, prostackie słowa, pod którymi dopatruje się czegoś innego. Dlatego bardziej cierpi. Stąd  bierze się opinia, że geniusz jest bliski obłędowi.  Na szczęście nie zawsze i nie każdy nadwrażliwiec bywa geniuszem.


Ale pamiętając o delikatnej duszy artysty, takiej trzepotliwej niczym mimoza, pamiętać też trzeba, że ten sam nadwrażliwiec musi być odporny na niepowodzenia, niedostępne przeciętnemu obywatelowi. Artysta musi liczyć się z tym, że  jego dzieła będą krytykowane, że będą targać jego nazwiskiem, że mogą pojawić się publicznie w mediach nieprzychylne recenzje jego prac (dzieł) i to powodowane nieraz niekompetencją recenzenta, jego złośliwością, albo chęcią udowodnienia, że jest  lepszy i wie się lepiej jak by to samo napisać od tego autora. Czasem złośliwość recenzenta plasuje go do rangi wybitnego krytyka. Słyszałam niedawno zwierzenia znanej pani, jak w swoich początkach zbijała złośliwie pewną poetkę, która i tak stała się później dużo sławniejsza niż owa publicystka. Może dlatego, że naczelny nie dopuszczał do publikacji owych krytyk i to nie załamało poetki u zarania jej drogi twórczej. Ale publicystka nie tłumaczy, dlaczego była tak krytyczna. Wniosek. Krytyk może się mylić. Niby każdy o tym wie, ale iluż twórców to zabija. Czy Van Gogh nie cierpiał, że nie rozumieją jego obrazów i ich nie kupują? Dlatego nie dowierzam ostatnim rewelacjom.


A zatem artysta musi być odporny niczym stal na wszelkie krytyczne opinie, na przeróżne poczynania wydawców i na to, ze na spotkania autorskie przychodzi mało czytelników i ze sprzedaż jego książek  idzie ślamazarnie i że jego książki trafiają w końcu do przeceny…


Tak, od artysty wymaga się bardzo dużo. Nie tylko, żeby tworzył.


Krystyna Habrat                                                        31.10.2011 r.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko