Aleksander Nawrocki – Spotkanie z Eugeniuszem Jewtuszenko

0
223

Aleksander Nawrocki

Spotkanie z Eugeniuszem Jewtuszenko

Eugeniusz  Jewtuszenko przez wiele lat był kultowym  poetą  rosyjskim i do dziś pozostał legendą w historii rosyjskiej literatury.  Swoje utwory czytał na stadionach przy aplauzie wielotysięcznej publiczności, tomy jego wierszy rozchodziły się błyskawicznie, zwiedził też wszystkie strony świata,  gościł w 96 państwach, przyjmowali go prezydenci i wielcy artyści, poeci i malarze, którzy podarowywali mu swoje obrazy /m. in. Pablo Picasso/, wiszące obecnie w muzeum jego imienia w Pieredełkinie, osadzie literatów pod Moskwą.

Tam właśnie odbyło się zakończenie Międzynarodowego Festiwalu Poetów Słowiańskich z 15 krajów. Potem na własną rękę zaczęliśmy zwiedzać muzea twórców: Pasternaka, Okudżawy i Jewtuszenki, utrzymywane przez Ministerstwo Kultury Federacji Rosji.

W zasadzie muzeum Jewtuszenki jest galerią, zbudowaną prawie własnoręcznie przez poetę dla pomieszczenia wszystkich pamiątek i prezentów, które otrzymał podczas podróży po świecie. Tego dnia akurat było zamknięte, ale opowiedzieliśmy się jako goście z Polski, reprezentujący redakcję „Poezja dzisiaj” i dyrektorka muzeum zaprosiła nas do środka, a jednocześnie powiadomiła o naszej wizycie Eugeniusza Jewtuszenkę, wylatującego za kilka godzin do USA. Poeta postanowił niezwłocznie spotkać się z nami.

Przebijanie się przez moskiewskie korki zajęło mu zaledwie półtorej godziny i już o godzinie 18, naszej 16, witał nas: Ełkę Niagołovą – poetkę bułgarską, Karinę Ritz – poetkę rosyjską oraz Miłosza Kamila Manasterskiego i mnie – z Warszawy. Wysoki, szczupły, ubrany na sportowo w kraciastą marynarkę, jasne spodnie i pomarańczową koszulę w paski jak na swoje 78 lat trzyma się prawie młodzieńczo.

Przy czerwonym winie i czekoladzie opowiedział swój życiorys:  jego ród wywodzi się z Żytomierza, gdzie pradziad  poety, Polak Józef Bajkowski pełnił ważny urząd szlachecki i oczywiście korzystał z prawa pierwszej nocy, bo były to jeszcze czasy pańszczyźniane. Ojciec poety był białoruskim chłopem. Żartując poeta oświadczył, że w  jego żyłach płynie krew 12 nacji, w tym prócz polskiej, rosyjskiej, białoruskiej również niemiecka, a nawet łotewska. Ale najważniejsza jest krew z trzynastej nacji, poetów – zauważyłem. Podobało mu się to uzupełnienie jego rodowych korzeni.

Z Polską i polskimi twórcami był bardzo związany – do roku 1989. To m. in. dzięki jego zabiegom pokazano w Rosji Film A. Wajdy „Człowiek z marmuru”. Przyjaźnił się z wieloma naszymi opozycjonistami, co dla niego w owym czasie nie było bezpieczne. Dziś oni  zapomnieli o nim, a  ci, co mają media w swoich rękach rzadko o nim wspominają. – Ach ta polityka, co ona z ludzi robi – zauważył dobrotliwie, chociaż z nutką żalu.

Ale mimo to  „Wszystko można jeszcze uratować” – zacytował tytuł najnowszego wyboru swoich wierszy. – Czy przyjmie Pan zaproszenie „Poezji dzisiaj” do Warszawy? – zapytałem.  – Z przyjemnością. Przecież cały czas na zaproszenie z Polski czekałem. Obdarowany dwiema książkami poety: tomem wierszy oraz prozy – wspomnieniowej, a także dedykacją dla „Poezji dzisiaj” już późną nocą wraz z towarzyszącymi mi osobami opuściłem gościnny dom poety, a zaraz po powrocie do domu przetłumaczyłem jego wiersz pt. „Człowiek podobny do Jewtuszenko”, który cytuję w całości:

 

Człowiek podobny do Jewtuszenko

Porozwlekali moją twarz

po bazarach,

gdzie tyle chłamu:

i po władywostockim,

i po rostockim,

ale nie mogą pojąć jednego,

że ja

to ja.

W Taganrogu na rynku

chwyciła mnie po trzykroć

w objęcia Gruzinka:

No nie, pan taki  podobny do Jewtuszenko.

Czy ja śnię, czy to on?

Przekupki-Ukrainki patrzą na mnie przejęte:

„Trochi  jakby Jewtuszenko”,

ale nie są tego pewne ,

jednak  poczuwszy krew moich osełędcowych przodków

z Zaporoża,

wyciągają do mnie słoninę na nożu.

Bywają też zupełnie niedomyślni

i nie przychodzi im nawet do głowy,

że ja jeszcze żyję.

„Wy, towarzyszu, to ten poeta…

Jak że mu tam…

Ale  jeśli tak, to przecież on

już dawno u – – – –  „.

Ktoś odurzony całuje mnie w rękę,

ktoś kiszkę krwistą podtyka,

inny pierniki,

ktoś syczy:

„wszystkich by was wytępić”

i aż się gotuje ze złości.

Tylko kim są ci „wszyscy”?

Chciałoby się to wiedzieć, przed śmiercią.

Może się mylę, że tylko

ja tak myślę?

A w rzeczy samej na tej miłej ziemi

kto nie chce obroży?

Człowiek podobny do Jewtuszenko.

I nie jest nas już wielu,

ale wcale nie tak mało ,

żeby nam wszystkim obroże szyje łamały…

Ale czasem bywa przykro

człowiekowi podobnemu do Jewtuszenko,

kiedy w nim ,

okrążając go jak stado wron,

ludzie widzą kogoś, kto nie jest mną.

I nie rozumiesz, gdzie tu rozsławienie,

a gdzie szkalowanie.

Może lepiej dać spokój temu wszystkiemu?

Kim więc jestem?

Gdzież ta zaczarowana szparka,

przez którą mógłby zajrzeć w siebie

człowiek podobny do Jewtuszenko

i zrozumieć

gdzie on, a gdzie ktoś inny…


Przełożył Aleksander Nawrocki

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko