Krzysztof Lubczyński: Wergili polskiej krytyki literackiej

0
154

Krzysztof Lubczyński


Wergili polskiej krytyki literackiej

„Rezultatami przygód myśli wędrującej pośród arcydzieł” określa wydawnictwo „Iskry” wydane właśnie przez tę oficynę (za co tysiączna jej chwała) szkice krytyczne Tomasza Burka „Niewybaczalne sentymenty”. Wypada z tym ujęciem nie tylko się zgodzić, ale i dopowiedzieć, że rezultaty te są – jak to u tego myśliciela literatury polskiej – najprzedniejszej marki. Bo Tomasz Burek jest od dziesięcioleci znakomitym, wnikliwym,  głębokim, wyrafinowanym a przy tym błyskotliwym w przewodnikiem po meandrach artystycznych i ideowych naszej literatury. Jest Wergiliuszem oprowadzającym Danta czyli czytelnika po jej Piekle i Czyśćcu (choć z rzadka także po Niebie).

Gdy w 1971 roku ukazał się jego zbiór szkiców „Zamiast powieści” niemal od razu, co przecież nieczęsto się zdarza, wszedł w obszar klasyki polskiej literackiej myśli krytycznej. Burek nigdy nas, jego wiernych czytelników, nie rozpieszczał liczbową obfitością „rezultatów przygód myśli wędrującej pośród arcydzieł”. Wydał tych zbiorów zaledwie kilka: „Dalej aktualne” (1973), „Żadnych marzeń” (1987), „Dzieła niczyje” (2001) i „Dziennik kwarantanny” w tymże samym roku. Ta zbieżność w ukazaniu się dwóch jego książek akurat w owym kubrickowskim roku 2001 nie była być może przypadkowa, bo przypadła na okres bardzo mocnego zaangażowania ideowego Burka po jednej ze stron politycznego sporu (nie dopowiem którego: czytelnicy „wprowadzeni w  temat” wiedzą o jakie wybory chodzi, nie wprowadzonych odsyłam do lektur). Nie podejmuję się tu dywagować, czy akurat owe ideowe identyfikacje przysłużyły się generalnie bardzo wysokiej – niezależnie od nich – ocenie dorobku Burka, ale na pewno dodały jego pracom swoistego, mocnego smaku.

 

Szkice pomieszczone w zbiorze „Niewybaczalne sentymenty” obejmują kilka segmentów – jak je nazywa sam Burek. I tu, w samym preludium, piękne zaskoczenie. Oto w czasach ucieczki od literackiej tradycji, albo przerabiania jej tak, że wygląda jak „nieboskie stworzenie”, Burek pisze o Żeromskim, o okresie polskiej historii obejmującym daty 1863 – 1905, o Lechoniu, o Wierzyńskim. Z publikacji nie wynika wiedza, kiedy autor pisał te szkice, ale nawet jeśli mają one metrykę nie najnowszą, to sam fakt ich pomieszczenia w tym samym zbiorze, w którym zajmuje się literaturą nie tylko współczesną (n.p. Tadeusz Różewicz, Marek Nowakowski czy Antoni Libera), ale także – by tak rzec – bieżącą (Dawid Bieńkowski czy Bronisław Wildstein), jest niezmiernie wymowny. Burek rzeczywiście owocnie meandruje pośród zjawisk literackich rozmaitego autoramentu. Wraca do kwestii herbertowskiej, jakże nośnej w ostatnim dwudziestoleciu, zajmuje się „historycznym wtajemniczeniem” Miłosza, literackim świadectwem stalinizmu pióra Janusza Krasińskiego, ale też niespodziewanie i ku radości czytelniczej przynajmniej wyżej podpisanego wraca do „Sprzysiężenia” Kisielewskiego czy do „Kwatery Bożych Pomyleńców” Zambrzyckiego ujrzanej jako „rozmowy polskie latem 1944”, który to podtytuł jest oczywistym ukłonem złożonym J.M. Rymkiewiczowi. Wkracza też Burek w dwóch szkicach  w świat ekranizacji literatury dokonanych przez Wajdę („Ziemia Obiecana”) i Antczaka („Noce i dnie”) i choć nie jest krytykiem filmowym (a może dlatego) czyni to z rzadkim smakiem, przenikliwością i świeżością.

To krytyczne silva rerum” Tomasza Burka jest jedną z najsmakowitszych (tak, wiem: kiedyś Burek podkpiwał sobie z kulinarnej terminologii stosowanej w recenzjach przez Bohdana Czeszkę) i najwartościowszych lektur lat ostatnich.

I dopiero na koniec wypada przywołać przesłanie „Niewybaczalnych sentymentów”, sformułowane w słowie wstępnym samego autora. Cześć pierwsza książki – jak widzi ją sam Burek – mówi o „strachu, jako o czwartej potędze rozbiorowej w Polsce i jego literackich ekspresjach i próbach likwidacyjnych”. Część druga mieści się właśnie w epicentrum ideowych wyborów krytyka. Część trzecia „zajmuje się położeniem młodości w odczarowanym świecie”. W ostatnim zdaniu dopowiada Burek jeszcze jeden sens i imperatyw tkwiący u podstaw jego pisania. Mówi w nim o „pospolitym ruszeniu wartości, mobilizacji „pamięci ran” i najskromniejszych nawet redut pamięci w bitwie z neonihilizmem jako kulturową modą naszych dni. Modą okropną”.

Tomasz Burek to pisarz, krytyk i myśliciel, z którym często gruntownie się nie zgadzam, i w diagnozach i emocjach, ale od którego lektury nie mogę się oderwać. Wybitna, a nawet wielka książka. (KL)

Tomasz Burek – “Niewybaczalne sentymenty”, Iskry, Warszawa 2011, str.336

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko