Roman Śliwonik – Z nad Wisły

0
77

Roman Śliwonik


Z nad Wisły

Nawiedzeni


Powiedzieć: On jest nawiedzony, czy oni są nawiedzeni, jest tylko zwrotem.

Zjawisko należy opisać, wręcz imienne, podać przykłady i dowody, uzasadnić.

Mogę udowodnić, że znam dwóch nawiedzonych: Jerzego Kryszaka i w dalszym planie może nawet bardzo dalekim, ale prawdziwym: Romana Śliwonika.

 

Artysta Jerzy Kryszak biorąc udział w audycji Niny Terentiew „ Wyspa bezludna” zapytany, jakie trzy rzeczy, konieczne do przeżycia na bezludnej wyspie, zabrałby ze sobą, powiedział bez wahania, poezję Romana Śliwonika.

Znajomi pytają Jerzego  – „ Ile Ci Śliwonik płaci za reklamą?”

Byłem wielokrotnie świadkiem, kiedy Kryszak nie brał honorarium za interpretację moich wierszy, odpowiadał krótko, ale stanowczo: „ Ja za Romana pieniędzy nie biorę, zarabiam gdzie indziej.”

Wielokroć ten wielki artysta rozśmieszał do  łez parodiami z własnymi tekstami, aby w chwile później tę samą publiczność zmusić do płaczu moimi wierszami. To budzi podziw.

No, bo kto jeszcze, poza nim, wyciska poezją łzy, w kraju, który przestał czytać nie tylko wiersze, ale nawet kolorową prasę.

Moje nawiedzenie sięga dzieciństwa. Stałem przemieniony w zachwyt naprzeciw zachodzącego, wielkiego słońca nad lasem, a późniejsze pisanie wierszy, które to pisanie i ich drukowanie warte są osobnej książki, o upiorności upiorności bycia poetą w świecie, w którym jak już powiedzieliśmy prawie nikt poezji nie czyta, ale za to około miliona niby wiersze pisze, wskazuje nie tylko na moje zidiocenie, ale i prywatne nawiedzenie.

Taka para, jak Kryszak i Śliwonik musiała się odnaleźć chociażby dla ocalenia kilku dusz.

I piszę dalej, zdobywam nagrody liczne, w tym nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. A zgrozą jest, że w tymże Ministerstwie, muszę przedstawiać poręczenie dwóch kolegów pisarzy, że pisarzem jestem.

Pierwszy krok nawiedzonego uczynił Jerzy Kryszak jako student. Wtedy opisywał w listach do mnie jak wchodził np. do pijalni piwa czy innej knajpy i zaczynał czytać moją poezję. „ Wchodziłem w gwar, krzyki i czytałem twoje wiersze, po pewnym czasie zalegała cisza. Wszyscy słuchali. I słychać było przelatującą muchę”.

No i co? Nie jest, Kryszak najpiękniej nawiedzony?.

 

Do napisania tego felietonu natchnął mnie dr Andrzej Opuchlik, który jako bezstronny świadek pierwszy spostrzegł zjawisko nawiedzenia Jerzego Kryszaka.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko