Waldemar Michalski – Globalna wolność czy zniewolenie? O wierszach Bolesława Taborskiego

0
267

Waldemar Michalski

Globalna wolność czy zniewolenie? O wierszach Bolesława Taborskiego


Nowe wiersze Bolesława Taborskiego zgromadzone w tomikach  Plan B. Wiersze 2004-2006 (2007) oraz Mój przyjaciel Szekspir (2007) oraz Jedyne wyjście (2010) świadczą, że poeta konsekwentnie kontynuował swoją dotychczasową poetykę i „filozofię życia”. Taborski należał do pokolenia emigracji wojennej. Od 1946 r. mieszkał w Londynie i tam debiutował tomem wierszy pt. Czasy mijania (1957). Niemal równocześnie w kraju ukazał się zbiorek pt. Ziarna nocy (1958).

Mimo adresu londyńskiego jego twórczość wpisała się w nurt współczesnej poezji polskiej. Jego poetyckimi rówieśnikami byli m.in. Zbigniew Herbert i Miron Białoszewski (także jak Taborski przeżył Powstanie Warszawskie). Na emigracji ukończył teatrologię i anglistykę, jako młody poeta współuczestniczył w redagowaniu polskich miesięczników wydawanych w Londynie: „Merkuriusza Polskiego” i „Kontynentów”. W latach 1959-1993 pracował w sekcji polskiej radia BBC. Znane i bardzo cenione były jego recenzje teatralne oraz sprawozdania z życia kulturalnego Londynu i emigracji, wygłaszane na antenie „Radia Londyn”. Prawdziwą ojczyzną Taborskiego zawsze był język polski. Toteż, gdy w Polsce nastąpiła tzw. „październikowa odwilż 1956 r.” nawiązał kontakt z krajowymi wydawnictwami i przyjechał na cykl spotkań, m.in. do Lublina. Pamiętam jego wieczór autorski jesienią 1958 r. w wypełnionej do ostatniego miejsca auli Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Słuchaliśmy utworów i wypowiedzi niemal jako głosu emisariusza przyjeżdżającego do nas z wolnego świata. Jego wiersze byłe inne, oryginalne, niosły w sobie także klimat angielskiej poezji (przyznawał zauroczenie poezją Eliota, Audena a szczególnie Roberta Gravesa). Wiersze te były próbą spojrzenia na świat w wymiarze globalnym, rezultatem poszukiwania miejsca dla człowieka w trudnej, skomplikowanej rzeczywistości społecznej, moralnej. I taki, wierny sobie, pozostał Taborski do dnia śmierci 6 grudnia 2010 r. Oddany był bez reszty słowu polskiemu i przekonany, że sztuka jest największą miarą obecności człowieka w świecie, że daje mu szansę na przetrwanie. Słowa są zapisem myśl dobrych i złych…słowa są zapisem uczuć głębokich i płytkich – słowo stwarza człowiekowi ogromne możliwości twórcze i – jak pisze Taborski w wierszu otwierającym tom Jedyne wyjście – od nas tylko zależy czy dom wspólnie budowany nie zamieni się w ruinę. Autor kilkudziesięciu tomów poetyckich pisał nieustannie swój poemat wierszem, gdzie jak w zwierciadle odbijały się zmagania i próby pokonywania wszelkiego rodzaju barier, ludzkich słabości i wątpliwości, poszukiwania odpowiedniego słowa. „Być sobą”- to hasło, które realizował tak w życiu, jak i poezji. We wstępie do Poezji wybranych (PIW, Warszawa 1999) pisał: Śmiem jednak twierdzić, ze poeta, jakim jestem, nie promuje nihilizmu, lecz przetrwanie dobra i piękna, i samej poezji właśnie…A poza tym, kierując uwagę ku temu, co przyjdzie potem, nie zapominam o tym, co dzieje się teraz, i jeśli wolno mi się tak wyrazić, jestem poetą z tego świata (Od autora, s.15)

 

W tytułowym utworze tomiku Plan B podmiot liryczny deklaruje: wyrzekam się nadziei fantazji i złudzeń, a niemal w następnym stwierdza, że świat staje się dziś wysypiskiem śmieci. Wydaje mi się, że nadzwyczaj ostrożnie należy przyjmować podobne oświadczenia. Taborski jako poeta był rzeczywiście krytycznym obserwatorem, ale nigdy nie stracił nadziei na budowanie nowej przestrzeni świata w wymiarze bosko-ludzkim. Prowokacja czy karykatura stają się w tych wierszach narzędziem dyskursu z czytelnikiem. Poetyckie wyznanie niespodziewanie przechodzi w opiniującą narrację, narracja momentami ma znamiona pozorowanego dialogu. Wszystko to bywa zapisane mową kolokwialną, zabarwioną słownictwem twardym, nie unikającym stwierdzeń dosadnych. Specjalnością Taborskiego jest też gra słowem. Dla przykładu fragment wiersza Miłość po polsku z tomu Ułamek istnienia:

miłość po polsku nie może być dobra

i elegancka skoro słowo kocham

tylko w tym jednym (tak – naszym języku)

zawiera w sobie chama a to przykre (…)

 

Semantyczne skojarzenia czy fonetyczne współbrzemia nie wydają się tylko zabawą. Świat ma swoją melodię, podpowiada Taborski, więc warto zanurzyć się w jego muzycznej magii. Magia słowa jest sztuką z pogranicza muzyki i recytacji. Przenika ona wszystkie utwory autora tomików o wymownych tytułach: Przetrwanie (1998), Ułamek istnienia (2002) czy Nowa era Big Brothera (2004). Chyba po raz pierwszy w tomiku Jedyne wyjście tak zdecydowanie zaznaczył swoje zainteresowanie muzyką, która jest „mową aniołów”, ale też i „błogosławioną pocieszycielką”. Słowo i muzyka – dwa skrzydła dane człowiekowi do podniebnych lotów. Jest „cudowny język duszy, język Chopina i Norwida, wystarczy w wieczności i aby być szczęśliwym w dzisiejszym pustkowiu” (fragmenty z wierszy Muzyki miłośnicy oraz Die Lidervon Chopin z tomu Jedyne wyjście.

Warto zauważyć, że wiersze Taborskiego to teksty zapisane długimi frazami, często zbudowanymi z dziewięcio-trzynastozgłoskowców, ułożonych w bloki zastępujące strofy. Taborski często posługiwał się także klasycystycznym stroficznym układem wiersza, a nawet z powodzeniem sięgał po sonet. To niemal poetyckie traktaty o miejscu i roli człowieka w świecie współczesnym. Owszem, o ludzkiej głupocie, egoizmie, barbarzyństwie, ale też i nadziei na przetrwanie, na „nieprzejmujące sztuki piękno”. Motyw podróży, wojażowania ma w tych wierszach poczesne miejsce. W gruncie rzeczy Taborski był z ducha i języka indywidualistą, romantykiem. Podróżował nieustannie także w wymiarze realnym, choćby często z Londynu do Warszawy. A jak mówił:

 

lepiej wojażować samemu nie w grupie

a kolektywy i kluby mieć w dupie

(Moje podróże z tomu: Ułamek istnienia).

 

Ulubionym motywem wierszy Taborskiego jest sztuka. Liczne utwory odwołują się nieustanie do nazwisk i dzieł muzyków, malarzy, dramatopisarzy. Poeta był przekonany, że sztuka jest boskim posłannictwem człowieka na ziemi. Zapewnia mu ponadczasową obecność. Stąd także liczne wiersze-komentarze np. do pieśni Schumanna, sonat Schuberta, muzyki Chopina i Szymanowskiego. I tak jest w każdym tomiku Taborskiego. Pamiętajmy, że z wykształcenia był także teatrologiem. I chyba mógłby o sobie powiedzieć: „teatr jest moim życiem”. Potwierdza to właśnie wydana druga rozszerzona edycja tomu wierszy pt. Mój przyjaciel Szekspir. Tom podzielony został na cztery części. Zawarte w nich wiersze to interpretacje, komentarze do utworów Szekspira, a więc kolejne części tomu dotyczą różnych działów twórczości Szekspira: poezji, tragedii, komedii i „późnych sztuk”. Mówiąc o twórczości Szekspira Taborski stwierdzał: widzę [w niej] ponadczasowy uniwersalizm, a jednocześnie – i to może najbardziej zdumiewające – naszą współczesność (s.9). We wstępie do tomiku nakreślił rys swojej „przyjaźni z Williamem Shakespearem”. Miał swoje wybrane, ulubione postaci mistrza ze Stratfordu. Pisał: Jako poetę najbardziej fascynowały mnie – co zresztą nikogo chyba nie zdziwi – wielkie tragedie, najgłębiej i najpełniej ukazujące prawdę o człowieku, obnażając go w całej jego wielkości, małości i nicości, jego piękno i brzydotę (s. 27). Sceptycyzm filozofii życia Taborskiego objawiał się w licznych stwierdzeniach podobnych do tego:

winni niewinni w jednym wspólnym dole

dawniej i teraz nie ma miłosierdzia

(z wiersza Król Lear II).

 

Wnikliwy obserwator współczesnego życia społecznego znajdzie w wierszu pt. Uwaga! Zły piesek (z tomu Jedyne wyjście) literacką polemikę z bezsensownymi politycznymi pomówieniami poety o PRLowskie sympatie. Trzeba być niespełna rozumu, żeby podobne zarzuty stawiać, więc

 

z poetą lepiej nie zaczynaj

nie ma tak dobrze – szczekanie i szczucie

marna broń psiny – choć narobi smrodu

nic nie osiągnie – ja stuknę się w czoło

otworzę okno…

niech sobie wyje ten smutny ratlerek.

Niestety i sztuka nie zawsze bywa środkiem skutecznym, uniwersalnym:

 

konfliktu ideałów z brudem podkonkretu

nie da się raz na zawsze rozwiązać poezją

ni przeinterpretowanym spektaklem w teatrze

(z wiersza Hamlet).

 

Nie od dziś wiadomo, że w najtrudniejszych sytuacjach dobrze mieć przyjaciela. A jeśli okaże się nim sam Szekspir, to na wszystkie troski i zmartwienia znajdzie się sposób.   Taborski przypominał, że Szekspir jest także autorem wielu znakomitych komedii. Życie ma także jasne strony a śmiech nie jest grzechem. W słowie wstępnym, poprzedzającym wiersze inspirowane twórczością komediową Szekspira stwierdzał: W aurze przepięknej poezji snute są romantyczne i miłosne wątki, wyznania, przebieranki, sekrety, rozpoznania, pastoralny świat ze wszystkimi swymi atrybutami (…) Dwie z tych sztuk nasunęły mi poetyckie refleksje: „Wieczór trzech króli” i „Jak wam się podoba”. Oba wiersze napisałem pod koniec lat 70. Myślę, że byłem w nich zbytnim pesymistą (s.58). Są też w tomiku wiersze na temat pozostałych komedii, m.in. Miarka za miarkę, Sen nocy letniej czy Kupiec wenecki. Trzeba tu dodać, że tom wierszy Mój przyjaciel Szekspir jest pięknie ilustrowany licznymi rysunkami będącymi szkicami kostiumów postaci szekspirowskich. Rysunki (projekty scenograficzne) są dziełem Lidii i Jerzego Skarżyskich. W końcowej partii tomu Taborski wyznał: Jako poeta mam nadzieję, że mój przyjaciel Szekspir będzie ze mną do końca…

Czytelnicy „Akcentu” i uczestnicy wernisaży literackich Wschodniej Fundacji Kultury „Akcent” mieli okazję niemal na bieżąco uczestniczyć w dokonaniach poetyckich Bolesława Taborskiego (np. m.in. wernisaż i dyskusja z poetą dnia 6 czerwca 2002 r. – spotkanie poświęcone było prezentacji tomu wierszy Ułamek istnienia). Poeta w Lublinie bywał w ostatnich latach dosyć często (nie tylko dlatego, że żona pochodzi z Puław). Na łamach „Akcentu” wielokrotnie pojawiały się jego wiersze (ostatnio w numerze 4 z 2006 r., poprzedzające ukazanie się tomu Plan B.). Sądzę, że w mieście dwóch uniwersytetów i sześćdziesięciotysięcznej społeczności studenckiej czuł się zawsze młodo i niezmiennie wciąż postrzegany był jako młody poeta. Bolesław Taborski był wyjątkowo życzliwy ludziom. Jego przekonanie, że poezja to interesująca droga do prawdy o nas samych stanowi klucz do kontaktów nie tylko literackich. Szukając „pokrewnej duszy” odkrył dla siebie i czytelników angielskich poezję i dramaty Karola Wojtyły (przetłumaczył na angielski wszystkie utwory poetyckie, dramaty i pisma o teatrze Karola Wojtyły). Z przyjacielskich relacji z Janem Pawłem II narodziła się jego obszerna książka pt. „Wprost w moje serce uderza droga wszystkich”. O Karolu Wojtyle Janie Pawle II szkice, wspomnienia, wiersze (2005). Dodajmy, że jest także tłumaczem z języka angielskiego na polski, m.in. G. Greene`a, R. Gravesa, R. Lovella, J. Ardena, H. Pantera (20 sztuk). Prowadził obszerną korespondencję (listy starannie tradycyjnie pisał piórem). Dzielił się w nich spostrzeżeniami dotyczącymi świata sztuki, przekazywał sugestie na temat druku własnych wierszy, życzliwie pamiętał o sprawach ważnych dla adresata. Może ktoś pozbiera i opublikuje dedykacje jakie wpisywał na książkach czytelnikom. Będą one pisanymi świadectwami sympatii „od pierwszego słowa” i przekonania, że warto żyć i tworzyć sztukę, która „nie jedno ma imię”, a zawsze dodaje skrzydeł.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko