Krzysztof Lubczyński – Stoliku nakryj się

0
209

Krzysztof Lubczyński

Stoliku nakryj się

Lat temu kilka Jerzy Gruza objawił dodatkowy wybitny talent poza reżyserskim i towarzyskim, talent pisarski o profilu satyrycznym.  Jako reżyser filmowy i telewizyjny także najchętniej skłaniał się ku satyrze i według tego wybierał również tworzywo literackie do realizacji: „Mieszczanina szlachcicem” Moliera czy „Rewizora” Gogola. Satyryczne są także jego seriale „Wojna domowa” czy „Czterdziestolatek”, a także pełna anarchicznej niemal fantazji komedia „Dzięcioł”.

Okazało się – a takie połączenie talentów zdarza się bardzo rzadko – że podobne sensy i nastrój potrafi Gruza wydobywać nie tylko za pomocą kamery i cudzych tekstów, ale także własnym piórem. Jego kolejne książki  („40 lat minęło jak jeden dzień”, „Człowiek z wieszakiem”, „Pasaże warszawskie”) okazały się przepysznymi lekturami, cieszącymi kapitalnym, wyszukanym dowcipem, bardzo już niedzisiejszym, w tym sensie, że ludzi posiadających taki typ poczucia humoru jest już naprawdę, bez przesady, jak na lekarstwo. Humor Gruzy jest wyszukany i – by tak rzec – piętrowy. Części czytelników może wystarczyć  piętro z licznymi, bardzo zabawnymi  anegdotami i  – jak to się kiedyś określało – „kawałami”, które Gruza obficie serwuje. Ich rodowód jest rozmaity, choć wiele z nich dotyczy środowiska  z racji zawodowych najbliższego autorowi, czyli artystycznego, głównie reżyserskiego i aktorskiego. Na piętrze drugim jest styl Gruzy, wyszukany, w kolorycie zgryźliwy, sarkastyczny, bezlitosny dla rozmaitych ludzkich słabości i śmieszności. Czuje się jednak, że ta zgryźliwość autora tylko po części jest emanacją jego temperamentu, bo poza tym jest formą wyszukanej konwencji. Można by rzec, że Gruza bawi się tworzeniem swojego wizerunku jako żółciowego Zoila i w tej „szczelinie” między szczyptą  prawdy psychologicznej o autorze, a ową zabawą konwencją tkwi cały smak jego pisania. Nie sposób oprzeć się też wrażeniu dobrych asocjacji i pokrewieństw literackich. Jeśli przypomni to nam choćby typ wolteriańskiej powiastki filozoficznej, to będzie to niewątpliwie dobry kierunek skojarzeń. Podobnie jak poprzednie książki Gruzy, także ostatnia, „Stolik. Anegdoty, plotki, donosy” zbudowana jest jako patchwork, uszyty  anegdot, uwag, komentarzy, dygresji, czasem nawet swoistych sentencji. Widać, że Gruza jest uważnym obserwatorem życia polskiego w całym jego spectrum, obyczajowym, politycznym, ekonomicznym, naukowym, w sferze personaliów i zjawisk,  małych śmieszności, ale też dokuczliwych absurdów i szkodliwej głupoty. Fakt, Gruza koncentruje się na ciemnej, nie jasnej stronie życia, ale taki już los satyryka. W demaskowaniu śmieszności zrównuje wszystkich i w tym sensie jego książka jest bardzo demokratyczna.

Jerzy Gruza – Stolik. Anegdoty, plotki, donosy”, IW „Latarnik”, Warszawa 2010

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko