Paweł Kubiak



Szamanka nad garnkiem zupy


 

kolysze-sie-w-tobie

     To niemal cytat z wiersza zamykającego tomik. Przypomina mi piosenkę Alicji Majewskiej „Być kobietą”, gdzie bohaterka marząc o byciu „występną i zdradziecką” pierze mężowi koszule i smaży naleśniki. Wszak marzenia są dozwolone, uprawnione – wskazane!

     Tytułowa huśtawka kołysze się w świecie zuniwersalizowanym w sferze kultury i religii. Znajdziemy tu wyraźnie zaznaczone odniesienia do Boga, Biblii, wiary, baśni Andersena czy malarstwa (Gustawa Klimta, Giorgio de Chrico, Amedeo Modiglianiego), jednakże poetka proponuje jakby równoległą wersję obowiązujących interpretacji, najczęściej na zasadzie przekory lub prowokacji artystycznej, np.: „(…) anioł to naiwne przebranie/ może nawet dla boga dorosłej kobiecie/ nie wypada o skrzydłach” (łóżko) lub „ubrana niezbyt mądrze błądziła po mieście/ lecz wbrew baśni – jak mówią świadkowie –/ nikomu nie wmuszała zapałek zapalała jedną/ po drugiej by ludzie ogrzewali ręce” (dziewczyna); w ogóle dużo tu żaru, zapałek, poparzeń obok zimna, zmarzniętych palców i stóp, oszronionych wnętrzności.  Zacząłem nieco frywolnie, ale już nabieram powagi, bo to poezja nietuzinkowa, oryginalna, we fragmentach perfekcyjna i już dojrzała, choć jest to dopiero druga książka poetycka Edyty Kulczak. Postać-figura szamanki – ja liryczne poetki? – pojawiająca się w ośmiu na czterdzieści sześć wierszy, znakomicie spaja i ożywia całość, jest wielowymiarowa i barwna, filozoficzna i codzienna, poddaje próbie i porządkuje świat wewnętrzny – zapewne poetki. Szamanka jest nowoczesna, nadąża za duchem czasu, a ten nie obywa się bez rzeczywistości internetowej: „człowiek wpięty w dwa wymiary uśmiecha się/ uśmiecha się uśmiecha// obejrzą jak rozebrany odchodzi/ wyświetleń: 4043” (do Chirico) i dalej: „jeśli zera i jedynki/ napiszą co wtedy czułam/ wtedy gdy ostatni raz trzasnęłam/ drzwiami nieludzko mu życząc/ jest dowód że mogą wszystko” (hipoteza: zera i jedynki mogą opisać wszystko).

     Kluczowym obszarem penetracji intelektualnej są dla tej poezji, nakładające się na siebie: egzystencjalizm w zakresie filozoficznym i prywatność (np. Nowa Prywatność, acz niekoniecznie) w zakresie literackim. Postulaty obydwu można uznać za wyczerpane w tej twórczości w stopniu wykluczającym przypadkową zbieżność. Właściwie nie znalazłem w tomiku tekstu dotykającego wprost spraw społecznych czy politycznych (przygarść socjologicznego nachylenia znajdziemy w wierszach „pobocze”, „kram z drogimi bajkami”, „świerszcze”), a niektóre utwory wręcz modelowo nakierowane są na los jednostki, nieuchronność łańcucha zdarzeń, samotność, odpowiedzialność za siebie przed sobą. Oto kilka przykładów: „(…)przeszliśmy dyskutując o dziwnym/ zwyczaju zasłaniania okien./ jakby każdy wymyślał coś.” (flegeton). Albo rozpoczynający się urokliwą frazą wiersz „nie słyszę niczego”:

nic to znaczy cichy deszcz za oknem

i pierwsze ptaki lękliwie brzmiące

jak oddech w poduszce

nieprzespanej nocy

 

w niespokojnej rozciągłości

snów wolnymi ruchami

wsłuchanymi w siebie

niezauważalne w tle

myślenie

I dalej: „nie przywołuj kaja na boga/ nie masz po co przychodzić sama odśnieżam/ swoje schody z sentymentalnych wnętrz” (w trosce o siebie).

     O ile egzystencjalizm i prywatność stanowią oś, powiedzmy, poziomą tej twórczości, to osią pionową jest relacja ja – ty, kobieta – mężczyzna wraz z subtelnym zabarwieniem erotycznym. Kobiecość, żywioł tyleż nieogarniony, co niewyczerpany,  jest bodaj najwyrazistszym motywem tych wierszy. Edyta Kulczak czuje się w nim jak ryba w wodzie, czyli jak rasowa kobieta, świadoma ograniczeń i atutów swojej płci. Przykładem trafnej analizy impulsów i zachowań kobiecych jest misternie nastrojowy wiersz „za Modiglianim”:

kobiety noszą głowy   

na szyjach łabędzich

opuszczają oczy i ramiona

wcale nie z bezradności

czy smutku

 

szukają pod stopami

(których paznokcie pomalowały

brokatem) pospadanych gwiazd

gotowe by je podnieść

i zabrać

Rozwinięciem czy też dopełnieniem tego motywu jest niezbywalna współobecność kobiety i mężczyzny. Nie są to relacje łatwe:

drapię krew powinna zaczerpnąć tlenu

pamiętasz słowa jesteś brzemienny mną

musiałeś mnie urodzić trwało to długo

musiałam się udusić podkładasz mi teraz zabawki

pokraczne zabawki z guzikami zamiast oczu

są ciekawsze niż lalki barbie którymi

nie umiem się bawić ale trochę śmieszne

kładę je na półkę obok ciebie

(jeszcze nie wiem jaki nadać temu tytuł)

Na tym gruncie czasem dosłyszeć można zachowawczy feminizm. Cierpiące, niespełnione kobiety i mechaniczni, bezrefleksyjni mężczyźni, jak w wierszach „łóżko” czy „pobocze”.

     Mam trudność w interpretacji kilku wierszy, np. „suche domowisko” lub „jak dwoje dzieci za rękę graliśmy w piłkę wielkich rozmiarów”. Może to nadmiar tropów? Przytoczmy „wiosnę”:

wahasz się pomiędzy warkoczami a głową.

rozkraczyńska w ażurowych pończochach

huśta Szekspira głośno wyczytując przekleństwa.

stary poeta. patrzysz z bliska na czerwony nos z zimna

włochatą gąsienicę której nie zjadły jeszcze mrówki

zdjęte do twojej kieszeni majtki.

przesuwasz w pośpiechu zdjęcia. pozuje

z perłami między udami pod drzewem co gubi

igły i zakwita na nowo.

     Szamanka, czarownica, np. ta z dowcipnego acz zadziornego wiersza „Ćma” – aż chce się zapytać: Skąd podobne tęsknoty? I odpowiedzieć: Ku obronie wrażliwości, dziewczęcej wciąż niewinności! Możemy odwołać się tu do czwartej strony okładki, skąd spogląda na nas twarz emanująca tajemnicą i mocą może i niewytłumaczalną, ale z pewnością przyjazną. Skoro mowa o okładce, warto zwrócić uwagę na jej pierwszą stronę, obraz Andrzeja Hamery zatytułowany „Odlot”. Przejmujące, „zurbanizowane” ptaszyska zdają się odlatywać w demaskującym prześwicie słonecznym wprost do nieokreślonego wnętrza (osobowości poetki, nas wszystkich?), bo właśnie tam można odnaleźć schronienie przed pustynią cywilizacji.

   Edyta Kulczak jest poetką odpowiedzialną za słowo, wyczuloną na jego semantyczną wartość i „logikę”, operuje precyzyjnym, wyrazistym językiem poetyckim. Buduje utwory oparte na spójnych znaczeniowo sekwencjach, rzadko pozwala sobie na „odjazdy” i „zmyłki”, daje czytelnikowi szansę. Te cechy dobrze ilustruje poniższy wiersz bez tytułu:

Szamanka rozumie odchodzenie

przychodzenie

cierpliwie czeka

choć w gruncie siebie nie jest

ani trochę cierpliwa

 

wie że każda droga biegnie w obie strony

jednocześnie

to co ktoś traci z oczu

ktoś widzieć zaczyna

najpewniejsze spotkanie tych co poszli

w przeciwnym kierunku

     Wiersze wieńczące tomik są wręcz brawurowe, można powiedzieć, że zapierają dech, a pieczętujące całość „Szamanki”, twory tyleż egzystencjalne, co metafizyczne, rozbrajają i ściskają za gardło.

 

Paweł Kubiak

 

Edyta Kulczak, „kołysze się w tobie huśtawka”, Wydawnictwo Kontekst, Poznań 2014.

Pin It