Zofia Korzeńska



 

Poetycko-filozoficzna refleksja nad codziennością,

czyli „Rondo” Ireny Żukowskiej-Rumin


 

Filip Wrocławski
Filip Wrocławski

Wśród zalewu w Polsce poezji monotematycznej (najczęściej wywnętrzanie się osobiste podmiotów lirycznych) i monostyl

istycznej, jednego typu, uznanej przez niektórych twórców i krytyków za model jedynie słuszny, ukazują się od czasu do czasu zbiory poezji oryginalnej, nieszablonowej, nie narzuconej przez modę; zresztą ten trend jedynej poprawności wydaje się już mocno przytępiony. Do takich poetów nietuzinkowych, którzy nie nużą schematyzmem, należy Irena Żukowska-Rumin. Ona potrafi stanąć ponad regułami. Nawet jej własne zbiorki różnią się wyraźnie między sobą. Każdy z nich ma inny charakter, bo inne założenia, zatem i inną realizację, choć ma też podobieństwa. Od poprzednich bardzo się różni ostatni jej tom, Rondo (Kielce 2014). Prawie wszystkie jej starsze tomiki były w zasadzie poematami, miały na przykład wspólnego bohatera lub wspólną tematykę, najczęściej kulturowo-historyczną, gdzie się odwoływała w dużej mierze do symboli kultury śródziemnomorskiej. Rondo natomiast jest zbiorem wierszy liryczno-refleksyjnych, niezależnych od siebie tematycznie. Nie jest wszakże pozbawiony tychże symboli.

Tak jak w poprzednich tomikach, a może jeszcze w większym stopniu, jest to poezja głęboka, zawierająca przemyślenia filozoficzne. Jej stałą cechą jako poetki jest patrzenie na świat pod kątem dobra i piękna. Ona chodzi realnie po ziemi, ale widzi świat poetycko, jakby z innej planety. Dostrzega rzeczy, których się powszechnie nie widzi. Ta jej poetycka wizja rzeczywistości jest swoista, niebanalna, a równocześnie taka wydawałoby się zwyczajna, oczywista. Na tym zresztą polega każdy artystyczny (chyba i naukowy) talent, że twórca „odkrywa” coś na pozór oczywistego. Przysłowiowe Eureka! (ponoć Archimedesowe). Często słyszymy: Ojej! Jakież to proste! Dlaczego ja tego nie widziałem/am? Dlaczego to ja tego tak nie wyraziłem/am? Nie mówię tu o bogactwie środków artystycznych Autorki, o ciekawych metaforach i poetyckich obrazach, którymi się charakteryzowały już poprzednie tomy jej poezji, ale o poetyckim i odkrywczym widzeniu świata, co zresztą wpływa także na bogactwo środków poetyckich.

I ciekawa rzecz, że w Rondzie Ruminowej ta oczywistość a równocześnie jakby nowość widzianego świata dotyczy bardzo często spraw zwykłej codzienności. Bo głównym tematem większości wierszy tego tomu, ich sensem, jest podstawowe środowisko człowieka i podstawowe zdarzenia życiowe. Przywykliśmy, że każdy z tomów Ireny Rumin wnosił jakiś nowy wielki kulturowy lub historyczny temat-motyw. Tomik „Rondo” to wprost galeria ważnych i wielkich lub mniej wielkich tematów, ale najczęściej widzianych przez obiektyw codzienności, czasem przez rzeczy niby niepozorne, zdarzenia i fakty na co dzień nie uświadamiane. Przykładem będą niemal pod rząd kolejne wiersze, np: „W ogrodzie”, „W słoneczne popołudnie”, „O ptaku w kościele”, „Podwórko” itd. Każdy z tych wierszy zawiera jakąś głębszą myśl, głębsze spostrzeżenie, ważny, czasem nawet wielki egzystencjalny lub moralny problem. Np. w wierszu „W ogrodzie” Poetka stwierdza, że pewne gatunki roślin są w stosunku do innych zaborcze: „Najazd hunów | na wątłe jeszcze ogórki | I stroszącą się nać marchwi | [...] Anonimowa zbiorowość | Skrzypów, lebiody i perzu | Której nie zabije susza | Nie utopi deszcz | Nie zdławi ludzka ręka || Dla jakiejś zasady | której nie sposób objąć rozumem | Plenicie się w najlepsze | Choć nie ma powodu | Ani warunków”. Ta zaborczość niektórych roślin siłą rzeczy kojarzy się z ekspansją, czy nawet agresją, wśród ludzi. A zatem wiersz „W ogrodzie” cały jest metaforą. Jest to tzw. wielka metafora.

Kolejnym przykładem, i to dobitnie podkreślającym pogląd Autorki o panowaniu jednych ludzi nad drugimi, będzie wiersz „Migracja”. Podmiot mówiący, którym jest przedstawiciel zwierząt uległych, kategorycznie stwierdza, że pewne gatunki zagrażają innym – jak w klasycznych bajkach Ezopowych, gdzie same nazwy zwierząt, symbolizujących ludzi, już mówią o niebezpieczeństwie. W „Migracji” czytamy „Trzeba nas widzieć idących | w oskrzydleniu stad lwów | szybkonogich gepardów | lampartów o mocnych karkach | pod wysokim słońcem || Są między nami przywódcy stad | biegli nadzwyczaj w rozpoznawaniu | tras odwiecznych wędrówek | skutecznie prący do celu | [...] || Z urwistego brzegu | rzucamy się na łeb na szyję | w ciemny nurt rzeki | w paszcze krokodyli | [...]”. Strasznie to pesymistyczne widzenie, ale niestety, jakże często nasza ludzka codzienna rzeczywistość potwierdza ten świat przedstawiony, świat z wiersza, ukazany poprzez alegorię. A tytuł „Migracja” to metafora naszej ziemskiej egzystencji. W literaturze chrześcijańskiej używa się często na oznaczenie tej ziemskiej wędrówki słowa ‘droga’.

rondoAutorka posłowia pt. Między wersami, Anna Nogaj, zastanawia się nad tytułem tomiku: „Dlaczego «Rondo»? Może dlatego, żeby podkreślić, iż wszystko na świecie wraca do punktu wyjścia, przenika. Że nie ma końca i początku, wyraźnej granicy życia i śmierci, tylko wszytko łączy się w jedną zwartą całość” (s. 68-69). Tak, istotnie, wydaje się, że wyraz ‘rondo’ to tutaj kręcący się wkoło świat, nasza doczesna rzeczywistość. Często powtarzamy za Kochanowskim: „Wszystko się dziwnie plecie | Na tym tu biednym świecie” (Pieśń IX, k. I). U szesnastowiecznego poety ‘pleść się’ znaczy przeplatać się, toczyć się. Poeta w swej poetyckiej zadumie dodaje: „A kto by chciał rozumem wszystkiego dochodzić | I zginie, a nie będzie umiał w to ugodzić”. Ten filozoficzny ton refleksji odnajdujemy też w wielu wierszach Ruminowej. Np. „Rondo II” to głęboka kontemplacja wszechświata oraz refleksja nad nim i domyślnym jego Stwórcą, zawarta w klamrze pytań otwierających i zamykających wiersz: „Gdzie jest reżyser, wedle jakiej sztuki [...] Gdzie jest reżyser czasoprzestrzennej sztuki?” Kojarzy nam się tu zbliżony kosmologicznym zamysłem hymn Kochanowskiego „Czego chcesz od nas, Panie” (Pieśń XXV, k. II), chociaż wiersz Ruminowej to zupełnie inna stylistyka: to bogactwo naukowych terminów, to nowoczesny sztafaż językowy tej poetyckiej kosmologii oraz zadumy nad czasoprzestrzenią. Ale jest też chyba cień ironii, wyrażonej właśnie za pomocą stylizacji naukowości języka i wyliczanie osiągnięć człowieka w kosmosie, który nie zna jednak Reżysera swych poczynań. 

Piękny wiersz, z lekka żartobliwy, „Leci się” wyraża podobną myśl o naszej planecie, tyle że nie mówi, iż ona się kręci w przestrzeni kosmicznej, lecz – leci: „[...] Chmury i góry, tufy i krzem | słonie i konie, humbaki alpaki | Jeże jerzyki, nietoperze i perz | Zwierzęta wymarłe a czemu by nie | [...] Pomysły na życie, miłość i gniew | Błękitna planeta i zbiory galaktyk | I tak to razem aż nadto razem | Leci się”. W wierszu forma bezosobowa czasownika, ale podmiot bierze udział w czynności i wyraźnie się dziwi.

Autorka porusza wiele tematów – tematów wielkich i na pozór mniej wielkich. Np. w wierszu „O ptaku w kościele” czytamy: „I nikt nie zakrzyknął | oto umiera brat nasz najmniejszy | z pragnienia i głodu | i nikt nie pospieszył z pomocą”. Wszyscy się zachwycali ptaszkiem latającym od dłuższego czasu w kościele, ale nikt nie pomyślał, że on tam głodował. I padł. Temat moralnie wielki, bo budzi wrażliwość.  

Autorka traktuje tę niby szarą codzienność jako rzeczywistość interesującą, a nawet niezwykłą. Piękno i bogactwo materialne i duchowe świata widzi właśnie w codzienności, w pozornie zwykłych zdarzeniach, w codziennym otoczeniu człowieka, w bujności przyrody, w jej bogactwie i plenności, a nawet w jej okrucieństwie, bo nie zapomina o prawach przyrody, że jedne elementy (gatunki) żyją kosztem innych. Dziwi się, zadaje pytania, na które nie ma odpowiedzi, ale i zachwyca się zwykłym życiem, na co też zwróciła uwagę Anna Nogaj.

Chciałoby się analizować po kolei wszystkie wiersze, bo w każdym z nich nas coś fascynuje, jakaś nowość spojrzenia lub oryginalność opisu czy nazwania, a poza tym samo poetyckie postrzeganie świata i taki, a nie inny pomysł struktury wiersza, ale niech to już uczynią sami Czytelnicy.

Liryki Ireny Żukowskiej-Rumin nie są poezją łatwych doznań i powszechnie spotykanych w poezji tematów wewnętrznych wynurzeń oraz roztkliwień. Jest to twórczość człowieka myślącego, liryka refleksyjna, erudycyjna, wymagająca dużej koncentracji myśli, często wiedzy kulturowej, oczytania, przy tym pod względem artystycznym bogata w środki poetyckie, którymi Autorka znakomicie operuje. Wybitny poeta polonijny, związany z Kielcami, ks. J. Ihnatowicz powtarza, że dobry wiersz to efekt dwóch elementów: natchnienia, czyli jakichś impulsów, które są darem, i znajomości warsztatu poetyckiego oraz usilnej pracy nad wierszem, czyli rzemiosła. Klasyczna rzymska formuła używana na oznaczenie tego warunku brzmiała: „Ingenium et ars” [Talent i sztuka]. Ruminowa wykazuje w każdym nowym tomie wierszy, że wyobraźni, pomysłów, głębi myśli, wizji poetyckich, smaku artystycznego, polotu, a więc talentu, jej nie brakuje, a warsztat znakomicie opanowała i jako poetka, i jako nauczycielka-polonistka. Jeszcze trzeba podkreślić jedną charakterystyczną rzecz u tej Autorki: jej ciekawe spojrzenie na temat, jakiś dystans poprzez ledwie dostrzegalny humor, pozornie lekki ton, patrzenie na świat niby pół żartem, co też podkreśla w posłowiu Anna Nogaj. W gruncie rzeczy jednak, biorąc pod uwagę rangę tematu, Autorka wie i zaznacza po swojemu, że są to sprawy czasem śmiertelnie poważne. Traktowanie ich ze swoistym dystansem to też sztuka. Np. wiersz „Ludzie” to zakwestionowanie tezy o bezwzględnej wielkości człowieka. Ironiczna klamra – inicjalny i finalny wers: „Udało nam się, patrz jak udało” znakomicie wyraża wątpliwości Autorki co do słuszności tego twierdzenia.   

Wspomniałam wyżej o jej bogactwie języka i środków artystycznych. Ale trzeba podkreślić, że te wszystkie środki, m.in. porównania, nagromadzenia, artystyczne powtórzenia, poetyckie klamry, a zwłaszcza metafory w sposób naturalny wypływają z treści, z sensu. Nie ma u niej metafor sztucznych, nieprzylegających do sensu i ciągu obrazów wiersza.

Liczne w tomiku rysunki Marka Wawry, również wymagające natężonej uwagi i wysiłku intelektualnego ze strony odbiorcy, podkreślają szeroki zakres spojrzenia Twórców tomiku na świat oraz kulturowo wielostronny charakter.

Lektura tych wierszy sprawi – chyba nie tylko koneserom – ogromną satysfakcję duchową, intelektualną i estetyczną.


Zofia Korzeńska

{jcomments off}

Pin It