Wacław Holewiński




Jan Jakub Kolski – Dwanaście słów

dwanascie-slowKto z nas nie zna Jasminum, Historii kina w Popielawach czy Jancia Wodnika. A przecież Jan Jakub Kolski to nie tylko znakomity reżyser, totakże pisarz, autor kilku powieści, zbiorów opowiadań, bajek.


„Dwanaście słów” to jednak powieść, w której dosyć trudno doszukać się pokrewieństwa z filmami, z klimatami filmów Kolskiego. To opowieść o Mariannie, boromeuszce, która pod wpływem opowieści jednej ze swych podopiecznych, porzuca swój zakon i swoją szpitalną posługę. To także opowieść o dużo starszym od niej Fryderyku, genialnym muzyku, kompozytorze, nauczycielu oplecionym przedziwną, afrykańską historią swojej rodziny. Co może łączyć tych dwoje? Miłość? Jeśli tak, to miłość raczej niesymetryczna, dręcząca, miłość, której elementem jest odrzucenie i poniżenie, miłość, która dojrzewa i rośnie aż do jej zrozumienia.


Ale to także brudna historia PRL-u z jego wszystkimi absurdami, korupcją, brutalnymi interwencjami I sekretarzy, nie , nie – nie tych ze szczytów ale gdzieś na poziomie powiatu czy gminy, bezpieki, seksem, w którym nie ma nic z piękna ani uczucia, ingerencją w życie nawet tych, którzy chcieli zejść temu państwu, tym ludziom z oczu, z linii ich strzału po to, aby zachować to, co najważniejsze: wrażliwość, honor, godność, poczucie przyzwoitości.


Kolski grzebie w życiu Marianny, cofa nas do jej dzieciństwa, okrutnych mordów pogranicza ukraińsko-polskiego – nie ma tu łzawych usprawiedliwień, jest prawda, którą chyba niełatwo byłoby przyjąć tym, którzy uznają pojednanie przez zapomnienie.


Nie ma w „Dwunastu słowach” życiorysów pięknych i nieskalanych, odwrotnie wszystko tu raczej spętane przeszłością, przeszłością, w której zapętlenie zdaje się być celem samym w sobie. Ale przecież tak nie jest. Kolski opowiedział piękną historie, nawet jeśli opowiedział ją wulgarnie, to jednak nie jest ona wulgarną. Przytłacza ale daje nadzieję. Bo życie, życie jest ważne. Nie byle jakie. To, które daje się zamknąć w dwunastu słowach, tez potrafi wzruszyć.


Jan Jakub Kolski – Dwanaście słów, Wielka litera, Warszawa 2013, str. 238. ISBN 978-83-64142-24-6



Marek Ławrynowicz


Jerzy Górzański to niezwykły poeta. Z młodzieńczych lektur wyniósł fascynację surrealizmem i dadaizmem (szczególnie twórczością Henri Michaux).  Potem odnajdywał kolejne fascynacje literackie, malarskie, filozoficzne. I właściwie tak jest do tej pory. Nowa książka poetycka Górzańskiego „Wszystko jest we wszystkim” to wędrówka przez świat spostrzeżeń, dociekań, lektur. Spojrzenie poety jest zarazem liryczne i ironiczne. Pełnie dystansu, pod którym autor ukrywa nieoczekiwane emocje. Górzański mimo wspaniałego wyczucia komizmu w ostatnich tomach jest poetą poważnym. Mówi o rzeczach dla siebie najważniejszych i domaga się od czytelnika głębokiej refleksji. Z drugiej strony jest ta poezja tak zachwycająca, tak językowo finezyjna, że czytanie jej jest wyrafinowaną przyjemnością. Należy czytać Górzańskiego i czytać i nie przestawać.

nizsze-studiaTom Macieja Cisło „niższe studia” to poezja innego rodzaju. Cisło to intelektualista, któremu (tak mi się zdaje) wypełnia życie szukanie, szperanie, grzebanie, odnajdywanie niezwykłych zdarzeń, nieoczekiwanych refleksji, cudacznych wypowiedzi, i innych „zlepów i szumów”, którymi karmi się jego nigdy nie nasycona wyobraźnia. Zapis tego szperania znajdowaliśmy w książce prozatorskiej „Błędnik” (w znaczeniu „labirynt”), ale odnajdziemy też w wierszach. Tyle, że to co Cisło w „Błędniku” podawał czytelnikom po prostu do podziwiana w „niższych studiach” znalazło formę przetworzoną. To relacja osobista, intymna, zaszyfrowana w skomplikowanej grze, którą podmiot liryczny  prowadzi z odbiorą a może i z samym sobą:

„O czym mówi ten wiersz?

To nie list, to liść.

Nic nie mówi:

Oddycha i jest.”

czarne-batalionyI na koniec „coś z zupełnie innej beczki”: „Czarne bataliony” Piotra Goćka. Ten tom fantastycznych opowiadań znanego dziennikarza, potwierdza umiejętności literackie, które autor ujawnił już we wcześniejszym „Demokratorze”. „Czarne bataliony” to, rzetelne science fiction wywodzące się z najlepszych tradycji tego gatunku: Lema, Bułyczowa, Strugackich, Bułhakowa. Akcja jest szybka, narracja dyskretna, postaci interesujące, czego chcieć więcej. Ale to nie tylko rozrywka. Autor pokazuje nadal obecne zagrożenie totalitaryzmem w wydaniu rosyjskim, kreśli psychologiczny portret umierającego generała Jaruzelskiego, opisuje niezwykły, tragikomiczny dzień z życia multimilionera. Bawi a równocześnie skłania do refleksji. Polecam.

 

 Jerzy Górzański, Wszystko jest we wszystkim, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2014, str. 103

Maciej Cisło, niższe studia, Wydawnictwo Forma, Szczecin 2014, str. 121

Pitr Gociek, Czarne bataliony”, Fabryka słów. Lublin 2014.

 

 


Piotr Müldner-Nieckowski

 

zbierzcie-ulomkiM. Józefa od Wcielenia OCD: Zbierzcie ułomki. Moja droga do Karmelu
 

    W wiedzy o świecie, ludziach, ich poglądach, losach i psychice człowieka istnieją trudne do zapełnienia luki. Bez sięgania do osobistych zwierzeń i zapisów biograficznych niektórych tajemnic nie rozwiążemy. Wspomnienia, pamiętniki czy dzienniki od wieków stanowią istotne źródło historyczne. Ludzie, którzy mają coś o sobie do powiedzenia, wiedzą o tym, ale nieraz trudno ich zachęcić do utrwalania faktów, są zajęci czym innym. Irena Elżbieta Szweda, urodzona w 1911 r. współzałożycielka Karmelu Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa  (1995) w Gnieźnie, czyli Matka Józefa od Wcielenia OCD na szczęście zostawiła po sobie liczne zapiski autobiograficzne, wspomnienia o ludziach, którzy pojawiali się w jej życiu, osobiste akty zawierzenia Bogu, akty konsekracji Duchowi Świętemu, schowane między wierszami wiadomości o istocie poświęcenia życia religii, Bogu, idei i inne dokumenty rękopiśmienne, z których udało się stworzyć zgrabną książkę. Życie zakonne przez wieki obrosło licznymi mitami, nierzadko fałszywymi czy wręcz obrazoburczymi i wymyślanymi przez ludzi mających nieczyste intencje, zwalczających to, o czym nie mają pojęcia. Tymczasem Karmelitanki bose prowadzą życie kontemplacyjno-eklezjalne w harmonii między samotnością i milczeniem a komunią siostrzaną, w małej rodzinie, której najwyższą normą życia jest wzajemna miłość. Obecnie (2014) w gnieźnieńskim klasztorze mieszka 21 sióstr: 15 mniszek, 2 postulantki i 4 kandydatki. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus z Lisieux (1873-1897) ograniczyła liczbę sióstr w zgromadzeniach, tak aby możliwe było tworzenie głębokich więzi, a uzasadniała to słowami: "Tutaj wszystkie powinny być z sobą w przyjaźni, wszystkie powinny na równi siebie miłować, wszystkie wzajemnie siebie cenić i wzajemnie się wspomagać". Wspomnienia Matki Józefy żadnych mitów nie prostują ani z nimi nie walczą, po prostu opowiadają, jak było (i zapewne jest) naprawdę. Nie jest to tekst fabularnie spójny, stąd w tytule słowo „ułomki” i sygnał, że karmelitanka przed śmiercią prosiła o ich zebranie i wydanie. Książka zawiera jednak tyle ciekawych i wartościowych informacji, nieraz zaskakujących, że warto do nich zajrzeć. Być może niektórym otworzą się oczy na to, czym jest powołanie, które polega na służbie i rezygnacji z doczesnych hedonistycznych uciech. Dowie się, jaką to może dawać radość i że jest pożyteczne dla ogółu.

 

    Piotr Müldner-Nieckowski

 

_______________________

M. Józefa od Wcielenia OCD: „Zbierzcie ułomki. Moja droga do Karmelu”. Red. Monika Białkowska. Wydawnictwo Flos Carmeli, Poznań 2014. Stron 212. ISBN 978-83-62536-74-0. 

Pin It