Kazimierz Ożóg


Zatrzymać język i kulturę


Zofia Korzeńska, emerytowana nauczycielka polonistka, napisała niezwykłą książkę o gwarze wsi Mazury w powiecie kolbuszowskim w województwie podkarpackim. Tytuł tej pracy Z dawnych lat. Gwara i obyczaje wsi Mazury (zapamiętane z dziecka i młodości) bardzo dobrze oddaje jej zawartość. Kiedy czytam tę pracę, jestem pełen podziwu najpierw dla jej Autorki, i kolejno dla zawartości merytorycznej i precyzji rozważań dotyczących języka i kultury bliskiej mi wsi, która była w krajobrazie także mojego dzieciństwa, skąd miałem wielu znajomych, bo chodziliśmy tam na odpusty (końcem czerwca na święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy), a po latach, kiedy wróciłem do rodzinnego Górna, często przez sąsiednie Mazury przejeżdżam rowerem w celach rekreacyjnych. Krajobraz tu spokojny, lesisty, z kwietnymi łąkami i wąskimi zagonami pól. Ziemia wydarta puszczy była uboga, ale pracowaliśmy na niej z uporem. Gdzieniegdzie znajdują się przydrożne krzyże i kapliczki, a na miedzach – jak w „Panu Tadeuszu” grusze, czasem można jeszcze spotkać gospodarstwo ze starą studnią z żurawiem. Prawdziwie można tu wypocząć.

Książkę o swoistym powrocie do dzieciństwa, do tamtej mowy i kultury napisała absolwentka polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, a więc także mojej Uczelni. W czasie lektury tej pracy wracam myślami do czasów moich studiów polonistycznych, odbywanych na Uniwersytecie Jagiellońskim, w latach 70. ubiegłego wieku, otóż na trzecim roku studiów mieliśmy dialektologię. Na którychś zajęciach czytaliśmy z „Wyboru polskich tekstów gwarowych” Kazimierza Nitscha fragmenty opowieści ze wsi Mazury. Byłem dumny, kiedy prowadzący ćwiczenia, docent Bogusław Dunaj, wybrał mnie do czytania tych urywków, bo przecież moja miejscowość Górno jest położona w odległości 10 kilometrów od Mazurów, i ma bardzo podobną gwarę. Zwróciłem wtedy uwagę na to, że teksty te zapisała pochodząca z Mazurów Zofia Olszowa. Nie przypuszczałem, że po wielu latach spotkam Ją w czasie zjazdu absolwentów Liceum Ogólnokształcącego w Sokołowie Młp. Dzisiaj z kolei czytam napisaną przez Zofię Olszową Korzeńską książkę i pełen zdumienia mówię: powstała mądra, niebanalna, naukowa praca o Mazurach, Autorka znakomicie kontynuuje po tylu latach rozpoczętą z profesorem Kazimierzem Nitschem przygodę dialektologiczną. Pani Zofia ocala ginącą gwarę swojej rodzinnej wsi, bada występujące w niej zjawiska małopolskie i mazowieckie, dokumentuje ten świat dawnych słów świetnymi tekstami, ukazującymi stare uniwersum językowo-kulturowe wsi położonej w środku dawnej Puszczy Sandomierskiej. Byli to – jak sama nazwa wsi wskazuje – mieszkańcy Mazowsza, którzy opuścili swoją dzielnicę w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Przynieśli więc ze sobą dialekt mazowiecki, który przez stulecia wtopił się w dialekt małopolski. Powstała z tej fuzji bardzo interesująca wspólnota językowa, która jest świetnie badana przez Zofię Korzeńską. To bardzo udany powrót naukowy i zarazem sentymentalny do naszej małej Ojczyzny, do kraju lat dziecinnych.

Zofia Korzeńska wykonała rzecz wyjątkową zarówno dla polskiej dialektologii, jak i wspólnoty swojej wioski, powtórzmy rzecz wyjątkową, zważywszy na to, że od czasów studiów, a więc od ponad 50 lat nie zajmowała się badaniem gwary, tylko w Kielcach, daleko od rodzinnych pól i lasów, uczyła młodzież języka polskiego. Pisała tomiki poetyckie, tworzyła środowisko kulturalne tamtych świętokrzyskich stron. Jednak mentalnie tak mocno tkwiła w kulturze i w języku swojej rodzinnej wsi, że po tylu latach, pełna pasji i zaangażowania napisała monografię gwarową wsi Mazury.

Praca ma kilka walorów. Walor pierwszy – poznawczy, naukowy, czyli rozpoznanie fragmentów rzeczywistości społecznej, języka i kultury małej wspólnoty. Zofia Korzeńska została bardzo dobrze nauczona przez szkołę krakowską, szczególnie przez swojego Mistrza profesora Kazimierz Nitscha, podstaw polskiej dialektologii i w ogóle gramatyki języka polskiego. Część pierwsza jej książki to bardzo precyzyjna – czyniona według wskazówek K. Nitscha – analiza większości zjawisk językowych występujących w gwarze wsi Mazury. Mamy tu przedstawienie różnych poziomów tamtejszej gwary, od fonetyki, przez fleksję aż po leksykę i badania tekstologiczne. Autorkę w największym stopniu zajmują bardzo ciekawa fonetyka i bogate dawne słownictwo. Najbardziej nawet skomplikowane kwestie gramatyczne tłumaczy Autorka w sposób naukowy, ale zarazem bardzo prosto, podając liczne przykłady opisywanego zjawiska. Mamy tu zatem precyzyjne rozważania o mazurzeniu (przypomnijmy, że są to Mazury), szerokiej realizacji przedniej samogłoski nosowej, licznych neutralizacjach samogłosek e, a przed spółgłoskami nosowymi itd. Interesująca jest analiza zjawisk morfologicznych. Fonetyka i morfologia pokazywane przez Zofię Korzeńską opisują niezwykłe mechanizmy języka gwarowego. Nie mówią niczego o podmiocie mówiącym, o mówiącym człowieku, który jest przecież najważniejszy. Jednak Autorka w swej humanistycznej wizji dawnego świata zadbała także o pokazanie człowieka w świetle języka i dawnej kultury. O wiele ciekawsze niż dywagacje gramatyczne są dla mnie małe scenki, opowieści, przepiękne narracje, napisane autentyczną gwarą mazurską. Dla mnie jest to trzon pracy, najważniejsza jej część, ukazująca, jak człowiek, język i kultura stanowią jedność. W tych scenkach zawarła Autorka setki gwarowych słów, które wyrażają swoiste widzenie świata wspólnoty mazurskiej, pokazują świat jej wartości. Analiza fonetyczna i gramatyczna gwary wsi Mazury, przytaczane i tłumaczone piękne stare słowa, szczególnie zaś scenki i małe opowieści zamieszczone w tej książce mają dużą wartość naukową zarówno dla językoznawców dialektologów, jak i etnografów.

Walor drugi – dobry materiał do dalszych badań. Ranga każdej pracy naukowej wzrasta, jeśli stanowi ona okazję do dalszych badań. Tak jest i w tym przypadku. Opisane przez Zofię Korzeńską zjawiska i gwarowe leksemy są ważnym głosem w dyskusji o statusie gwar małopolskich i wpływach mazowieckich. Zebranie tak wielkiej liczby faktów gwarowych może być wykorzystane jako świetny materiał do opracowywanego ciągle Słownika Gwar Polskich czy Słownika gwar dawnej Puszczy Sandomierskiej.

 Walor trzeci – walor tworzenia i umacniania wspólnoty lokalnej. Książka kieleckiej nauczycielki ma ogromne znaczenie dla dzisiejszej wspólnoty lokalnej żyjącej we wsi Mazury. Rzadko która wieś ma taki pomnik duchowy i taki opis dawnego języka i związanej z nim kultury. Na tej podstawie grupa ta może się jeszcze bardziej zintegrować do wspólnego działania na rzecz rozmaitego dobra. Mazury mają szczęście, że Zofia Olszowa, rodowita mazurzanka, wyrosła z tej ziemi i zostawia o niej niezwykłe świadectwo. To bardzo rzadki przypadek tak mocnego umiłowania swojej wsi, jej języka i obyczaju. Mazury to wielka, świadoma miłość Pani Zofii Korzeńskiej, i ta właśnie głęboka postawa wydała taki piękny plon. Autorka utrwaliła i zatrzymała w czasie język, życie codzienne i barwną kulturę ludową rodzinnej wsi. Dała jej niezwykły dowód wdzięczności. Cóż więcej potrzeba?

Wreszcie walor czwarty – dydaktyczny. Polecam książkę Zofii Korzeńskiej do podkarpackich szkół, zwłaszcza do szkół środka dawnej Puszczy Sandomierskiej. Mamy tu wspaniały materiał dydaktyczny ukazujący wartości gwary ludowej i dawnego obyczaju. Niektóre scenki mogą być przez uczniów odgrywane. Można na ich podstawie tłumaczyć młodym, tak bardzo dziś zafascynowanym kulturą medialną, konsumpcyjną, amerykanizacją i rewolucją informatyczną, że dawny świat polskiej wsi był piękny, głęboki, mający związek nie tylko z naturą, ale i z tradycją, religijnością i innymi wartościami.

Dziękując Zofii Korzeńskiej za trud napisania tej książki, zachęcam gorąco do jej studiowania nie tylko mieszkańców Mazurów.

prof. dr hab. Kazimierz Ożóg

Rzeszów – Górno 23.04.2014


Pin It