Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Grażyna Hase – królowa polskiej mody

haseImię i nazwisko „Grażyna Hase” kojarzyło mi się w moim dzieciństwie i młodości w PRL z  jakimś blaskiem, splendorem, czymś odległym od codzienności, mitycznym niemal i trochę tajemniczym. Zwłaszcza „Hase” brzmiało mi w uchu jakoś wytwornie, cudzoziemsko, nietutejszo. I rzeczywiście, Grażyna Hase, królowa polskiej mody, bogini złotych lat mody polskiej była ucieleśnieniem tego świata, który kwitł w cieniu PRL-owskiej siermiężności, dzięki twórczej inwencji takich kobiet jak Grażyna Hase. I choć jako chłopak mało interesowałem się modą, a już damską w szczególności, a tym bardziej kulisami świata mody (co nie znaczy, że nie robiły na mnie wrażenia ładnie ubrane panie i panienki), to nazwisko „Hase” co rusz do mnie, szczeniaka, docierało, a to z telewizora, a to z radia, a to ze stron przypadkowo napotykanych gazet, a to z Polskiej Kroniki Filmowej oglądanej w kinie trochę z konieczności. Do tego dochodziło słowo „galeria” i ta triada słów-dźwięków – „Galeria Grażyny Hase” emanowała już wytwornością i lepszym światem do sześcianu. A że wizerunki Grażyny Hase rzadko widywałem, wydawała mi się postacią niemal mityczną, tajemniczą, enigmatyczną. Zdarzało mi się iż podejrzewałem, że ona nie istnieje, że jest jedynie jakimś tworem fantazji, wytworem mistyfikacji medialnej.

Jolanta Zarębska

 

Nostalgiczny Marek Sztarbowski

 

nostalgia4    Poewiki wymienia Marka Sztarbowskiego w haśle Sonet wśród kilku innych współczesnych sonecistów, i słusznie, bo jego sonet na to zasługuje. W Nostalgii, wydanej przez Miniaturę w 2017 roku, sonet pojawia się trzykrotnie, (Kosmiczny pył, Pestki i Rozkołysanka) obok pięćdziesięciu innych wierszy, podporządkowanych idei i tytułowi. Jest to drugi tom Marka po Zwierzę ci się, wydanym w 2008.

    W nocie biograficznej wydawca pisze: Marek Sztarbowski urodził się w 1958 roku w Warszawie, w której mieszka do dzisiaj. Jak każdy zodiakalny Wodnik nie lubi utartych schematów i ustalonych reguł. Ceni wolność i indywidualność, co przekłada się na jego twórczość. Przygodę z poezją rozpoczął dość późno, bo na przełomie XX i XXI wieku. Pisze w różnych stylach, ale przede wszystkim stara się nawiązywać do korzeni polskiej liryki klasycznej.

    W Nostalgii (wybór Jolanty Klimek) znajdują się różnego gatunku wiersze klasyczne a ledwo kilka białych. Na szczególne moje uznanie zasługuje villanella. Kto zmierzył się z tym gatunkiem, wie, jak trzyma ona w ryzach i dopomina się o rzetelność, dyscyplinę konstrukcji, jednak nade wszystko – o talent, by nie wydać się sztuczną, toporną rzeźbą w formie. Talentu zaś Sztarbowskiemu nie brakuje.

Irena Kaczmarczyk

 

Poezja w podróżach Waldemara Hładkiego

 

w podrozy    Autora tomu wierszy „W podróży”- Waldemara Hładkiego poznałam na 45.Warszawskiej Jesieni Poezji. Mieliśmy przyjemność czytać swoje wiersze w praskiej Galerii „Szuflada”na spotkaniu autorskim zorganizowanym przez Warszawski Oddział Związku Literatów Polskich. Stąd ze szczególniejszą uwagą przeczytałam poetycki zbiór, który mi ofiarował. Już sam tytuł sugeruje, że są to wiersze, które rejestrują i utrwalają wrażenia z odbytych przez Autora licznych i niezwykłych  podróży po świecie. Nowa Zelandia, Australia,Chile, Argentyna, Urugwaj,Tanzania, Kenia to tylko kilka z 50. zwiedzonych przez poetę krajów, którym poświęcił wiersze w tomie.

Książki pod lupą - Palamedes

palamedes

Click to download in MP3 format (15.49MB)


 

 

Książki pod lupą - Psy nad jeziorem

Psy nad jeziorem

Click to download in MP3 format (9.16MB)

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

Polska bez retuszu

krotki bilansPolska transformacja w pigułce? A może polskie zaniechania przez ostatnie ćwierćwiecze?

Jakiś czas temu spotkałem autora „Krótkiego bilansu Polski tranzytowej”, powiedziałem, że ten wybór jego publicystyki jest zbyt szeroki, że gdyby był staranniej wybrany lepiej by tę Polskę pokazywał, że teksty o sprawach, których dziś nikt nie pamięta, niczego nie dają. Czytałem, czytałem, czytałem i zmieniałem opinię. To Żyszkiewicz miał rację, bo tylko w takiej obszernej relacji – ponad 130 tekstów, 560 stron druku – daje się jak w soczewce zobaczyć co się działo w naszym kraju, kto nim rządził, jakie mechanizmy decydowały o naszej teraźniejszości, ale i przyszłości, które z afer wynikały wprost z PRL-owskiej ugody z III Rzeczpospolitą, z miękkiego przejścia od nierozliczonej opresji do demokracji, której mechanizm już u zarania został naznaczony piętnem zgniłego kompromisu.

Arkadiusz Frania

 

Wierny, czuły i myślący

 

raj ktory widzialemJanusz Orlikowski to bezsprzecznie wierny powołaniu poetyckiemu aktywista, dlatego gdy z koperty wysunął się i oczom moim „ujawnił” egzemplarz Jego najnowszego zbioru Raj, który widziałem, poczułem niekłamaną radość. Więc jednak wiersz nie zginie, póki żyją osoby tak zdeterminowane i świadome celów literatury, jak twórca z Dobrodzienia.

Autor, co dość często podkreślam, przeszedł kolczastą drogę od zapatrzenia w bożka Przybosiowego (rozumiem przez to, dość umownie, teksty-rebusy wymagające odautorskiego wyjaśnienia, okołoawangardowe) do wypracowania formy wiersza już niespekulatywnego, lecz wiersza poetyckiego trafiającego przekazem myśli i emocji.

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Twórca wytworny

film Janusz Majewski, to przede wszystkim wspaniały stylista i jako reżyser i jako pisarz. Twórca „Sublokatora”, „Lokisa”, „Lekcji martwego języka”, „Zaklętych rewirów”, „Sprawy Gorgonowej”, „CK Dezerterów”, stylowych nowel filmowych w rodzaju „Awatara”, „Ja gorę” czy „Markheima”, serialu „Królowa Bona”. Jako pisarz i cudowny gawędziarz - autor m.in. barwnych wspomnień z życia i z planów filmowych, „Retrospektywki” i „Ostatniego klapsa”. Mężczyzna wytworny, arbiter elegantiarum, człowiek wielkiej kultury umysłowej i estetycznej. Wybitny eklektyk, który nigdy nie przywiązywał się do tej samej tematyki, estetyki, do tych samych obsesji i dlatego jego filmy są tak do siebie niepodobne, jakby wyszły spod ręki różnych mistrzów. Tym razem on sam został bohaterem opowieści o sobie. Zofia Turowska pokazała Janusza Majewskiego przede wszystkim jako rasowego filmowca, człowieka stworzonego do planu filmowego, artystę o wyobraźni nieustannie pracującej, aby wszystko co wokół, zakląć w film. Bogaty materiał ikonograficzny dodaje tej fascynującej opowieści dodatkowego wdzięku. Gorąco rekomenduję lekturę.

Zofia Turowska – „Janusz Majewski. Film – kobieta jego życia”, wyd. Marginesy, Warszawa 2017, str. 415, ISBN  415 978-83-65586-73-5

--