Zdzisław Antolski

 

W STRONĘ ARKADII CZYLI POEMAT O MIŁOŚCI

 

stwarzanie swiata   Najnowszy zbiór wierszy kieleckiego poety, Zbigniewa Toborka, to zwrot w stronę natury, do wyśnionej krainy dzieciństwa. Jest to jednocześnie chęć zapisania świata, który już przemija. Zatrzymać świat, utrwalić ulotną chwlę – to odwieczne zadanie sztuki. Dzieciństwo poety nie było łatwe i bezproblemowe, jak sam pisze: „doznałem samotności, lęku i bezradności” – stwierdza w jednym z wierszy, ale pomimo traumy i przeżytego w dzieciństwie wypadku, kocha ten świat.

   W krytyce literackiej istnieje określenie „świat pierwszy”, które oznacza pierwsze doznania przyszłego artysty, powstałe w dzieciństwie. Dzieciństwo często określa późniejszego artystę. Tutaj rodzą się pierwsze zachwyty i wzruszenia, ale także doznania przykre, czasem przekraczające dziecięcą wytrzymałość.

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Spod Paryża do Brukseli i odwrotnie

korespondencja 1970 2000Lektura tego tomu zaczyna się wybornie od znakomitego wstępu Iwony Hoffman, która wprowadza czytelnika w tę część świata intelektualnej powojennej emigracji polskiej na Zachodzie, której centrum stanowił ośrodek paryskiej „Kultury”, a którego koronnym dziełem był miesięcznik redagowany w latach 1945-2002 przez Jerzego Giedroycia przy udziale zespołu, najpierw, krótko, w Rzymie przy via Cesena, a potem w podparyskim Maisons-Laffitte. A następnie już kolejna satysfakcja intelektualno-estetyczna czyli korespondencja Jerzy Giedroyć-Leopold Unger, sama w sobie będąca panoramą życia politycznego (w szerokim tego terminu pojęciu) tamtych czasów, od Waszyngtonu, Paryża, Brukseli i Londynu, przez Warszawę, aż po Mińsk, Kijów, Wilno oraz Moskwę. Do fascynujących narracji obu korespondentów, do satysfakcji poznania niezliczonych detali, personaliów, zjawisk i wydarzeń, dochodzi przyjemność natury psychologicznej z obcowania z dwiema różnymi osobowościami: ostrożnego, chłodnego, zdystansowanego Giedroycia i dynamicznego, optymistycznego, witalnego Ungera. To osobowości tak silne i wybitne, że czuje się to nawet na papierze. Dla pasjonatów najnowszej historii Polski – lektura obowiązkowa. 

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

Godność ponad wszystko?

lektorCzęść z Państwa może znać (ja nie znałem) tę prozę z ekranizacji Stephena Daldry'ego (nominacja do Oskara i Złoty Glob dla Kate Winslet, a oprócz niej David Kross i Ralph Fiennes w rolach głównych). Do połowy książki wydaje się, że to dziwna opowieść o młodym, piętnastoletnim chłopcu zakochanym w starszej o dwadzieścia lat kobiecie. Takie historie, choć rzadkie, zdarzają się (najlepszy przykład – obecny prezydent Francji). Ale…

Krzysztof Kwasiżur

 

Nazwij mnie - Tomasz! 

 

kos spiewa latoProstota – jeśli nie ma nic wspólnego z prostactwem, jest cechą pożądaną w poezji. Różewicz praktykował wykreślanie z wiersza wszystkich, zbędnych słów (jeśli treść stawała się niejasna - dodawał).

Małgorzata Żurecka właściwie w każdym zbiorze swoich wierszy uprawia tą szlachetną ascezę, czasem nawet porażający minimalizm, który zostawia czytelnika z otwartymi ustami “jakież to proste, a trafne, że też ja na to nie wpadłem!” (muszę rozłożyć siatkę/obojętności/na cięte słowa…(***))

W tomie “Kos śpiewa lato” takich haczyków jest wiele, przykładem niech będzie utwór bez tytułu, z którego zaczerpnąłem tytuł recenzji:

Jolanta Zarębska

 

Nie bójmy się filozofów

 

zgubiona wizytowka    Zgubiona wizytówka Macieja Papierskiego to kolejne wydawnictwo Fundacji Duży Format. Rafał T. Czachorowski, redaktor tomu trzydziestu wierszy, na skrzydełku okładki pisze o autorze: ur. 1991, doktorant filozofii na UKSW, laureat konkursu Połów organizowanego przez Biuro Literackie (2012), publikował m.in. w magazynie Kontakt oraz na stronach Teologii Politycznej. Posiada również wykształcenie muzyczne, współpracuje z kompozytorami jako autor tekstów.

    I rzeczywiście: w wierszach Papierskiego słychać muzykę. W melodii fraz ale i w motywach, jakimi się posługuje poeta. Tom otwiera Chorał, wiersz wychwalający ład stworzenia, mimo wielu ludzkich problemów, które nie powinny się wydarzyć, lub w najgorszym wypadku - bezpowrotnie

Książki pod lupą - Oryks i Derkacz

 

Oryks i Derkacz

Click to download in MP3 format (9.16MB)

Elżbieta Musiał o „Umieralni” Roberta Rudiaka

 

Pod podszewką świata

umieralniaRobert Rudiak w swojej najnowszej książce „Umieralnia” podjął się pewnego ryzyka. Ryzyko to wypływa głównie z tematu, który wkracza w niezdefiniowane przestrzenie ludzkiej intuicji i poznania. Autor zapewne liczył się z tym, że jego propozycja może zostać poddana w wątpliwość co najmniej z trzech powodów: innego doświadczenia duchowego, wiary i religii. Mówić u nas o reinkarnacji, karmie czy o dążeniu dusz do boskości, bo wtedy same staną się stwórcami – nie twórcami, a stwórcami – może rodzić u niektórych zagorzałych katolików sprzeciw lub w łagodniejszym wydaniu pobłażanie: czego to pisarz nie wymyśli. W istocie „Umieralnia” jest książką epicko-liryczną, a autor w niej może sobie pozwolić na wiele. Ma przecież wyobraźnię i odwagę, by kreować dowolne fabuły, pod warunkiem że są dozwolone, jak to u nas, jak to na naszym gruncie. Zatem musi uważać, by nie posunąć się o jedną emocję czy słowo za daleko, bo jeszcze zostanie pisarzem wyklętym. Robertowi Rudiakowi na szczęście to nie grozi. Literackie, wyobrażeniowe i uczuciowe pola tak zestraja ze sobą, że nie przekracza niedozwolonego. To znaczy przekracza, ale nie obraża uczuć. Udaje mu się balansować. I robi to nie z bojaźni, a z szacunku do innych. Nie z chęci przechytrzenia czy zmylenia czujności, a z potrzeby podzielenia się własnym rozumieniem natury świata na poziomie czysto emocjonalnym, duchowym. Sfery te bywają niełatwe do zobrazowania słowem, bo są niefizyczne i nijak nie przystają do naszej rzeczywistości. Można by pomyśleć, że odkrywają się tylko przed wtajemniczonymi. Natomiast dla racjonalistów mogą być – lecz nie muszą – zwykłą fantasmagorią.

Maryla Hopfinger

 

O „Blogu” Jacka Bocheńskiego

 

bochenski2

            Nowa książka pod tytułem „Blog” Jacka Bocheńskiego prowokuje do pytań o relacje między literaturą a tak zwanymi nowymi mediami. Z takiej perspektywy zgłoszę o niej kilka uwag w poetyce laudacji, ponieważ jestem pełna uznania dla tego autorskiego projektu. Będę starała trzymać się jednego ze znaczeń laudacji, jakim jest „krótka przemowa”.

            Z prologu dowiadujemy się, że wiosną 2009 roku nasz Bohater i Autor rozpoczyna nową przygodę pisarską w środowisku cyfrowym. Nie jest Mu to środowisko obce. Przeciwnie.