Marian Kałuski


Prasa polska w Królewcu


Stolica byłych Prus Wschodnich Królewiec – do 1945 roku znany jako niemiecki Koenigsberg, a następnie jako rosyjski Kaliningrad – odegrał znaczącą rolę w dziejach prasy polskiej.


W 1995 roku zaczęło ukazywać się w Królewcu/Kaliningradzie nowe pismo polskie „Głos znad Pregoły”, które w 2000 roku obchodziło 5-lecie swego istnienia. Z tej okazji redaktor pisma prof. Kazimierz Ławrynowicz napisał: „(Przez) Utworzenie pisma polskiego w mieście nad Pregołą nawiązywaliśmy również do dawnej tradycji wydawnictwa polskiego w Królewcu, która się wywodzi z czasów Odrodzenia, aż z XVI wieku. O tej tradycji nie raz pisaliśmy na łamach „Głosu” (Nr 1, 1996; 10, 1996; 12, 1998; 11, 1999). Przypomnijmy że pierwszy w dziejach Polski periodyk ukazał się właśnie w Królewcu: było to pismo „Poczta Królewiecka” drukowane w tym mieście w latach 1718-1720. Polska gazeta przetrwała wówczas prawie dwa i pół roku. Na początku naszej działalności wydawniczej, gdy perspektywy tak techniczne jak i finansowe nie były jasne, postawiliśmy sobie za cel by drugie w dziejach miasta czasopismo polskie – „Głos znad Pregoły”, powstałe po 275-letniej przerwie po ukazaniu się ostatniego numeru „Poczty Królewieckiej”, przetrwało przynajmniej nie krócej niż to dawne wydanie. I oto mamy już 5 lat! („Nadal jesteśmy – już 5 lat!” Głos znad Pregoły, luty 2001).


Tymczasem dzieje prasy polskiej w Królewcu to nie tylko „Poczta Królewiecka” i „Głos znad Pregoły”. Dlatego warto przypomnieć, jak widać raczej nieznane wielu Polakom, dzieje prasy polskiej w Królewcu.


Znaczącą rolę w dziejach prasy polskiej Królewiec zawdzięcza głównie dwóm pismom: „Poczta Królewiecka” i „Głos z Litwy”, chociaż i inne pisma nie były zwykłymi pismami polskimi. Jedne z nich podtrzymywały polskość w Prusach Wschodnich, a drugie stawiały sobie za cel jej zniszczenie. Zniszczenie przez polskie słowo drukowane!


Znacząca rola „Poczty Królewieckiej” polega na tym, że ukazywała się nie tylko w okresie zupełnego niemal upadku wydawnictw gazetowych na ziemiach Rzeczypospolitej w pierwszych trzech dekadach XVIII wieku, na co wpłynęła wojny północna i anarchia polityczna w Polsce, ale także przez fakt, że był to pierwszy tygodnik polski oraz gazeta, która pod każdym względem przewyższała słynnego krakowsko-warszawskiego „Merkuriusza” z XVII w. i gazety ulotne z przełomu XVII i XVIII wieku. Na specjalne podkreślenie zasługują walory językowe „Poczty Królewieckiej”: polszczyzna gazety była bogata, czysta, wolna od makaronizmów i łaciny, zwięzła i stylistycznie doskonała (Jerzy Łojek). Stanowi ona chlubę prasy polskiej 1. poł. XVIII wieku.


Wydawcą „Poczty Królewieckiej” był Johann David Zaenker, którego nazwisko często spolszczano na Cenkier, berlińczyk, przybyły do Królewca przez polski Gdańsk, gdzie zapewne nauczył się języka polskiego. Do Królewca sprowadził go w 1709 roku przywódca polskiej gminy kalwińskiej w tym mieście Jerzy Rekuć, aby prowadził Drukarnię Polską (w 1720 r. nabył ją od gminy na własność). Zaenker był zasłużonym wydawcą polskich książek. Dzięki poparciu ze strony Rekucia Zaenker otrzymał 29 lipca 1718 roku przywilej od króla pruskiego na wydawanie gazety polskiej i łacińskiej i już 6 sierpnia ukazał się pierwszy numer „Poczty Królewieckiej”. Jej redaktorem naczelnym był Jerzy Rekuć, którego jako redaktorzy wspierali sam Zaenker i bliżej nieznany Georg Buschel lub Stefan Bueschel, mimo niemieckiego nazwiska Polak albo Niemiec z Warmii czy Gdańska, na co wskazuje jego bardzo dobra znajomość języka polskiego.


„Poczta Królewiecka” ukazywała się w każdą sobotę, w formie małej ósemki (ok. 28x10 cm), a drukowana była„szwabachą” z użyciem aktykwy jako czcionki wyróżniającej. Była typową gazetą informacyjną – przynoszącą informacje z całej Europy i z Polski. Informacje i artykuły dotyczące Europy były czerpane z królewieckiej gazety „Koenigliche Preusssische Fama” lub były przedrukami z prasy wiedeńskiej i hamburskiej, natomiast dotyczące Polski przesyłali korespondenci pisma aż z kilkunastu miast polskich. Gazeta miała charakter chrześcijański – głosiła pobożność, miłość, zgodę i życzliwość. Lojalna wobec króla pruskiego, prosiła jednocześnie o błogosławieństwo i pomoc Bożą dla Polski (Janusz Małłek). Nakład pisma jest nieznany, ale zapewne zamykał się w granicach kilkuset egzemplarzy. „Poczta Królewiecka” miała prenumeratorów w Królewcu i w Prusach Książęcych oraz na Warmii, Litwie i Wilnie. W połowie 1719 roku Zaenker nosił się z zamiarem wydawania jej dwa razy w tygodniu i podawania jeszcze więcej wiadomości z Polski, licząc na zdobycie jeszcze więcej prenumeratorów z Polski. Prawdopodobnie liczba prenumeratorów w Polsce nie wzrosła i w grudniu 1720 roku Zaenker musiał zawiesić wydawanie „Poczty Królewieckiej”; ostatni numer pisma ukazał się z datą 28 grudnia. Mogły być jednak inne powody zamknięcia pisma: gazeta była za droga, mało rozreklamowana lub może i to, że była wydawana przez kalwinów, podczas gdy zdecydowana większość Polaków w Prusach Wschodnich była wyznania ewangelickiego, a w Polsce katolickiego.

W ciągu prawie 2,5 lat ukazało się 126 numerów „Poczty Królewieckiej”, obejmujących łącznie 1008 stron, nie licząc dodatków. Dzięki temu dorobek prasowy Johanna Davida Zaenkera należy do najpoważniejszych w historii prasy polskiej XVIII w. Polski historyk Królewca, Janusz Jasiński, w tak długim jak na owe czasy ukazywaniu się „Poczty Królewieckiej” widzi kolejny dowód siły elit polskich w Królewcu i Prusach Wschodnich w tamtych czasach. To przypuszczenie potwierdza również i to, że w 1743 roku Martin Eberhardt Dorn widział potrzebę wydawania w Królewcu nowego pisma polskiego – „Publicznej Relacji”. Niestety, zamiar ten nie został zrealizowany gdyż przyszły wydawca nie osiągnął porozumienia z władzami pruskimi w sprawie cenzurowania gazety.


Jednak „Poczta Królewiecka” nie była jedyną polską gazetą wydawaną w niemieckim Królewcu, zawsze pełnym Polaków. Po niej w mieście nad Pregołą do 1931 roku ukazywało się kilka innych pism polskich: „Nowiny o Rozszerzeniu Wiary Chrześcijańskiej”, „Pruski Przyjaciel Ludu” i „Głos z Litwy” oraz roczniki, za które uważane są kalendarze: „Kalendarz Pruski Polski”, „Kalendarz Pruski” i „Kalendarz Staropuski Ewangelicki”.


„Nowiny o Rozszerzeniu Wiary Chrześcijańskiej” drukowane było w latach 1835-1891 w drukarni Schulza jako mutacja polska wydawanego w Królewcu pisma „Ostpreussisches Missionblatt”. Kwartalnik, a od 1843 roku miesięcznik był poświęcony sprawom zamorskich misji ewangelickich. Natomiast wychodzący w Królewcu w latach 1863-1874 i 1877-1911 „Pruski Przyjaciel Ludu” był pismem rządowym, skrajnie antypolskim. Używając języka polskiego miał służyć germanizacji polskiej i mazurskiej ludności Prus Wschodnich. Głosił chwałę pruskiej dynastii Hohenzollernów, podkreślał wierność Mazurów wobec Prus, potępiał rodzące się w społeczeństwie prądy demokratyczne i prowadził wyjątkowo brutalną i chamską antypolską agitację, nie gardząc nawet denuncjacją (Tadeusz Cieślak). „Pruski Przyjaciel Ludu” zaczął się ukazywać w chwili, kiedy naród polski w zaborze rosyjskim walczył o wolność z zaborcą rosyjskim (Powstanie Styczniowe 1863-64), a jego wydawanie rozpoczęto w tym celu, aby zniechęcić Polaków i Niemców z Prus Wschodnich do popierania Polaków i powstania. Relacje pisma z Królestwa Polskiego w okresie Powstania Styczniowego były odrażające w swej treści. Z kolei w okresie brutalnego Kulturkampfu (1871-78), którego ostrze było skierowane również przeciwko Polakom i polskiemu Kościołowi katolickiemu w zaborze pruskim, po trzech latach gnębienia Polaków i Kościoła uznano, że złamano kark społeczeństwu polskiemu i katolicyzmowi w Prusach Wschodnich (polska Warmia) i w 1874 roku zaprzestano wydawania pisma. Szybko się jednak zorientowano, że się pomylono, że Polacy podnieśli głowę i w 1877 roku wznowiono jego wydawanie. W 1911 roku uznano ponownie, że polskość została prawie że wyeliminowana z życia Prus Wschodnich, tj. w Królewcu i na ewangelickich Mazurach, i dlatego postanowiono przenieść redakcję pisma na Warmię – do Olsztyna, gdzie polskość była jeszcze żywa wśród tamtejszych Polaków-katolików.


W końcowmy okresie Powstania Styczniowego 1863-64 władze powstańcze postanowiły wydawać czasopismo przeznaczone dla ziem litewsko-polskich – „Głos z Litwy”. Wydawał je Wydział Wykonawczy Litwy w Królewcu (a więc poza terenem walk, a jednocześnie blisko ziem pogranicza polsko-litewskiego) od 1 lutego do 1 kwietnia 1864 roku. Dla zmydlenia władz rosyjskich jako miejsce wydawania pisma podawano Wilno. Założycielem pisma był Konstanty Kalinowski, a redaktorem Piotr Drzewiecki, były naczelnik powstańczej Agentury Prus Wschodnich. „Głos z Litwy” był kolportowany w Prusach Wschodnich, ale przede wszystkim na Litwie i w Królestwie Polskim. Czasopismo podawało aktualne wiadomości powstańcze, co wobec zamierania prasy powstańczej w Warszawie, miało szczególne znaczenie (Eugeniusz Tomaszewski).


„Kalendarz Pruski Polski” wydawała oficyna Kanterów w latach 1767-1818; „Kalendarz Pruski” wydawała oficyna Karla Alexandra Schulza (odziedziczył ją po Kanterach) w latach 1831-46 (15 roczników), z tym, że są poszlaki wskazujące na to, że kalendarz ten mógł być wydawany już od 1820 roku (Janusz Jasiński). Natomiast „Kalendarz Staropruski Ewangelicki” wychodził w latach 1866-1931, najpierw pod redakcją Marcina Gerssa, następnie Ottona Gerssa, wreszcie Paula Hensla, nakładem oficyny/domu wydawniczego Hartungów. Kalendarz na rok 1931 był ostatnim polskim drukiem wydanym w niemieckim Królewcu.


Celem rządów Adolfa Hitlera w Niemczech w latach 1933-45 było całkowite i ostateczne zniszczenie Polaków w Królewcu i Prusach Wschodnich oraz wszelkich pamiątek polskich na tej ziemi. Tymczasem los zrządził tak, że po 700 latach niemieckiego panowania w Prusach Wschodnich to Niemcy utraciły raz na zawsze Prusy Wschodnie, które podzielono między Polskę (Mazury, Warmia i Powiśle) a Rosję (pn. część – dzisiejszy Obwód Kaliningracki ze stolicą w Królewcu-Kaliningradzie). Ludność niemiecka uciekła przez Armią Czerwoną lub została stąd wysiedlona po wojnie.


Do rosyjskiego Obwodu Kaliningradzkiego napłynęła ludność głównie rosyjska. Obok innych grup etnicznych po 1945 roku osiedlili się tu również Polscy, mieszkający dotychczas w innych rejonach Związku Sowieckiego, głównie jednak z ziem obecnej Litwy i Białorusi, które do 1939 roku należały do Polski. W 1990 roku mieszkało w Królewcu ok. 3000 Polaków, a w całym Obwodzie Kaliningradzkim ok. 5000. Za czasów Związku Sowieckiego (1945-91) ludność polska nie miała tu żadnych praw narodowo-religijnych. Dopiero po upadku ZSRR Polacy uzyskali prawo do zorganizowania polskiego życia narodowego.


W listopadzie 1995 roku zaczęło się ukazywać pierwsze w rosyjskim Królewcu/Kaliningradzie pismo polskie „Głos znad Pregoły”, w nakładzie 500 egzemplarzy. Jest to pismo Polaków zamieszkujących Królewiec i Obwód Kaliningradzki. Jego redaktorem naczelnym w latach 1995-2002 był prof. Kazimierz Ławrynowicz, a obecnie jest nim Maria Ławrynowicz, której pomaga Rada Redakcyjna w składzie: Aleksandra Ławrynowicz, Wasilij Wasiliew, Kleofas Ławrynowicz i Marek Szczepaniak. Pismo ma swoich korespondentów w: Królewcu (Zdzisław Biernatowicz, Ryszard Siwicki, Natalia Pałamarczuk, Teresa Siwasz), Bałtijsku (Janina Płałamarczuk), Oziorsku (Stanisław Galicki i Stanisław Kanarski), Czerniachowsku (Zenon Dmuchowski) i w kilku innych miejscowościach.


Pierwszy numer pisma, tzw. zerowy - próbny, ukazał się dzięki staraniom ówczesnego konsula generalnego RP w Królewcu Jana Kostrzaka i polskiego duszpasterza w Królewcu ks. Jerzego Steckiewicza. Natomiast pierwsze numerowane (Nr 1) pismo ukazało się z pomocą redakcji „Kuriera Elbląskiego” i finansową Oddziału Wojewódzkiego w Elblągu Polskiego Związku Katolicko-Społecznego. W taki sposób było wydanych również 9 numerów pisma w 1996 roku i 3 numery w 1997 roku. Od numeru 4/1997 redagowanie „Głosu znad Pregoły” zostało przeniesione do oficyny „Informacyjny Kurier Tygodniowy” w Braniewie. Poparcia finansowego wydawnictwu udzielała wówczas Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”, a redaktorem pisma ze strony wydawnictwa został Krzysztof Szczepanik. W Braniewie wydanych zostało 13 numerów „Głosu znad Pregoły”: od numeru 4/1997 do numeru 9/1998.


Jednak rozdzielenie granicą państwową redakcji „Głosu znad Pregoły” na części królewiecką/kaliningradzką i braniewską powodowało spore problemy. Dlatego redakcja w Królewcu zawsze dążyła do objęcia całości pracy redakcyjno-wydawniczej. Z pomocą Konsulatu Generalnego RP z dr Andrzejem Janickim-Rolą na czele oraz ówczesnej lektorki języka polskiego na Uniwersytecie Kaliningradzkim - warszawianki pani Danuty Szczęsnej, sprawa przeniesienia całości wydania „Głosu znad Pregoły” do Kaliningradu została rozwiązana pozytywnie. Finansowania prac technicznych, druku oraz zakupu papieru podjęła się związana z Senatem RP Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Od Fundacji redakcja dostała także komputer wraz z kompletem oprogramowania – bez czego działalność wydawnicza w Królewcu byłaby niemożliwa. Podwójny numer 10-11, 1998 „Głosu znad Pregoły” został pierwszym numerem (z wyjątkiem numeru zerowego) w pełni przygotowanym i wydrukowanym w Królewcu; i tak jest po dziś dzień.


W pierwszym numerze „Głosu znad Pregoły” redakcja postawiła swemu pismu taki oto cel: "Jesteśmy cząstką narodu o dawnych, bogatych, czasami tragicznych i bohaterskich dziejach. A przecież historyczne losy ludu polskiego tworzą się z osobistych losów każdego z nas. Wielu naszych rodaków jest rozproszonych po całym świecie i kraj ojczysty stał się dla nich zagranicą. Wśród nich jesteśmy i my - niemal nie przestaliśmy być Polakami. Różne drogi przywiodły nas do Królewca-Kaliningradu - miasta, które po II wojnie światowej stało się miastem rosyjskim. I sami jesteśmy bardzo różni, ale łączy nas poczucie polskości. A więc za pomocą naszego czasopisma poznajmy siebie bliżej. Opowiedzmy o swoich drogach życiowych, podzielmy się wspomnieniami o krajach, z których pochodzimy, wypowiedzmy swoje myśli o dniu dzisiejszym, o naszych problemach i nadziejach."


Cel ten spełnia „Głos znad Pregoły”.

 

Pin It