Zbigniew T. Szmurło

 

Sumgait – obudzone upiory nienawiści


W lipcu 1988 r. przebywając z żoną i synem w Moskwie, byliśmy świadkami jednego z jakże ważnych rozdziałów gorbaczowowskiej „pieriestrojki”, kiedy w pewnym sensie ważyły się losy Związku Radzieckiego. Od kilkunastu miesięcy w radzieckim imperium wrzało. Budziły się z czasów zniewolenia narody, które zaczęły upominać się gonność, poszanowanie tradycji, języków. Nie godzili się na bycie cząstka wymyślonego, abstrakcyjnego narodu radzieckiego, a po prostu tym chcieli być kim w istocie byli - Ukraińcami, Łotyszami, Gruzinami, Rosjanami czy Ormianami.

Wtedy, w połowie lipca 1988 r. po raz pierwszy dotarły nas wstrząsające informacje o niepokojach i rozruchach w Azerbejdżańskiej SRR, gdzie znajdowało się wiele ormiańskich enklaw. Usłyszeliśmy o przeskanowaniach Ormian, o pogromach w Sumgaicie. W mieszkaniu Koriuna Nagapetiana - ormiańskiego artysty plastyka, mieszczącym się na ostatnim piętrze moskiewskiego typowego wieżowca, wśród wielu Ormian wpatrywaliśmy się w ekran telewizora. Wraz z wzburzonymi Ormianami, z ogromną uwagą śledziliśmy transmisje z obrad sesji Rady Najwyższej ZSRR. Najważniejszym było wystąpienie Michaiła Gorbaczowa.. Ormianie pokładali w nim nadzieje, liczyli, że pierwszy sekretarz opowie się po ich stronie. Pokazano mi zdjęcie z wielotysięcznej manifestacji przez gmachem Opery narodowej w Erywaniu, na którym widniał jakże znamienny transparent z napisem – „Wierzymy słowom Gorbaczowa”. Teraz oczekiwali, że powie tak! dla przyłączenia ich Karabachu do Armenii. Gorbaczow jednak zawiódł pokładane w nim nadzieje. Mówił pokrętnie i nie wyraził zgody na odłączenie Nagorno-Karabachskiego Okręgu Autonomicznego od radzieckiego Azerbejdżanu i przyłączenie go do radzieckiej Armenii, chociaż taka była wola mieszkańców tej enklawy, poparta uchwałami deputowanych.

Wzburzeni Ormianie wykrzykiwali niezrozumiałe dla nas słowa, kobiety opłakały. Bardzo często pojawiały się słowa Arcach, Karabach, Sumgait. Potem wyjaśnili, że pół roku wcześniej w Sumgaicie dokonano mordów na Ormianach. Odebrano Zycie ich współbraciom mieszkających w sąsiedniej republice, a dokonali tego Azerbejdżanie. Wtedy, pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulenia można było odczuć, jak niebezpieczne są, obudzone w radzieckim imperium, upiory nienawiści narodowej.

Władze Związku Radzieckiego nie dawały sobie rady z opanowaniem, trzymaniem w strachu milionów ludzi, pragnących po prostu godnie żyć. Polityka „głasnosti” Michaiła Gorbaczowa - młodego, 54- letniego polityka, powołanego w marcu 1985 r. na stanowisko Sekretarza Generalnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego – doprowadziła do obudzenia świadomości narodowej wśród wielu mieszkańców republik związkowych. Sytuacja panująca w radzieckim imperium wymagała reform, które mogłyby wprowadzić zmiany w dotychczasowym sposobie rządzenia i umocnienia pozycji państwa na międzynarodowej arenie. Gorbaczow wychodził z założenia, że potrzebne są reformy, które ocalą komunizm. Jednakże nie zapewniał on milionom zniewolonych mieszkańców podstawowych praw ludzkich. Wprowadzona przez Michaiła Gorbaczowa nowa polityka „głasnosti” (jawności) i „pierestrojki” (przebudowy) uruchomiła w radzieckim społeczeństwie siły, nad którymi trudno było zapanować. „Głasnost’” rozbudziła przede wszystkim w narodach radzieckiego imperium tłumione przez wiele dziesięcioleci nacjonalizmy i pragnienie samostanowienia narodowego, w tym państwowego. Michaił Gorbaczow usiłował przeciwstawić się tendencjom separatystycznym radzieckich republik związkowych i w obronie integralnej jedności państwa, a także jedynie słusznej komunistycznej ideologii, nie zawahał się przed użyciem siły. Po raz pierwszy miało to miejsce w Kazachstanie, gdzie 17 grudnia 1986 r. kilkuset studentów zaprotestowało przeciwko obsadzeniu stanowiska pierwszego sekretarza związkowej partii nie przez Kazacha, jak było to dotychczas stosowane, ale przez Rosjanina. Studentów poparło kilka tysięcy mieszkańców ówczesnej kazachskiej stolicy. Dwa dni później na rozkaz Gorbaczowa protest został brutalnie stłumiony. Do dzisiaj nie wiadomo ile osób zostało zabitych. Radzieckie wojsko i służby pacyfikowały i zabijały niewinną ludność Tbilisi (kwiecień 1989), we Wilnie (styczeń 1990).

W lutym 1988 roku miały zaś miejsce pogromy Ormian w oddalonym pół godziny jazdy od Baku, satelickim mieście Sumgait. Radziecka władza nie była stanie im zapobiec, nie uchroniła też swoich obywateli przez rozwścieczoną nienawiścią reprezentantów innego narodu. Kreml nie chciał się wtrącać w wewnętrzne sprawy radzieckiego Azerbejdżanu.

Dla rozpadu Związku Radzieckiego i konsolidacji narodowej Ormian nie bez znaczenia pozostawały krwawe zamieszki narodowościowe w Azerbejdżanie, które przyniosły pogromy dokonywane na mieszkających tam od lat Ormianach.. Najbardziej tragicznymi okazały się zamieszki Ormian w Sumgaicie.

Walka w Armenii o narodową i państwową suwerenność w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulenia rozpoczęła się z formalnie zewnętrznego dla republiki problemu, który z nową siłą pojawił się u schyłku radzieckiego okres-od Nagorno-Karabachskiego Obwodu Autonomicznego, będącego w tym czasie się pod jurysdykcją Azerbejdżańskiej SRR. Wcześniej, w czasach pierwszej Republiki Armenii 1918-1920 zamieszkiwany przez Ormian Karabach wchodził w jej skład. Jednakże Demokratyczna Republika Armenii podzieliła los innych krajów dawnej carskiej Rosji i została wchłonięta przez powstające czerwonego imperium. Władze na Kremlu postanowiły oderwać od Armenii jakże ważne i istotne dla niej regiony. Nachiczewan oraz Górski Karabach, bez pytania się ormiańskiej ludności, przekazano Azerbejdżanowi, chociaż wcześniejsze ustalenia były zgoła inne.

Komuniści świadomie postanowili wytworzyć obszar, mogący być ogniskiem zapalnym potencjalnych waśni etnicznych i religijnych, wszak Ormianie to chrześcijanie, a ludność Azerbejdżanu są wyznawcami Islamu. Oczywiście, Rosjanie stali przez cały czas na straży bezpieczeństwa mieszkańców tych ziem, w myśl zasady internacjonalistycznego współistnienia narodów, a tak naprawdę występowali w roli żandarma, mogącego w sytuacjach konfliktowych godzić lub karać zwaśnione strony. Taka rola socjalistycznego arbitra istniała wszędzie tam, gdzie stykały się ze sobą kulturowo i językowo odrębne narody i narodowości.

Karabach (po ormiańsku Arcach) – od wielu pokoleń będący obszarem spornym. W 1921 roku Lenin przekazał go Azerbejdżańskiej SRR, co odbyło się przy jawnej ingerencji kemalowskiej Turcji.             W 1933 r. - został przemianowany na Górsko-Karabachski Obwód Autonomiczny. Z przekazaniem Karabachu, jak również Nachiczewania Azerbejdżanowi nigdy nie pogodzili się Ormianie. Już w 1945 r. po raz pierwszy o powrót Karabachu w granice Armenii upomniał się w nieprawdopodobnie zuchwałym liście do Josifa Stalina Grigor Arutiunow / Аrutiunian (1900-1957, w latach 1937-1953 kierował ormiańską partią komunistyczną)[1]. Anastas Mikojan, (1895-1978), po objęciu fotela przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, miał zaproponować Nikicie Chruszczowowi w 1964 r. ponowne przyłączenie Karabachu do Armenii. Mikojan usłyszał od rozdrażnionego pierwszego sekretarza, że on potrafi rozwiązać ten problem i jest gotów podstawić 12 tys. wojskowych ciężarówek, które w ciągu jednej doby przewiozą Ormian z Karabachu do Armenii, byleby ten więcej nie poruszał tego problemu. 30 września 1964 roku kierownictwo radzieckiej Armenii oficjalnie zwróciło się do naczelnych władz ZSRR z prośbą o rozpatrzenie problemu Karabachu i Nachiczewania. Uważało, że koniecznym jest omówienie problemu zwrotu Armenii Nachiczewania i Nagornego Karabachu. „Odpowiedź na list była utrzymana najlepszych tradycjach radzieckiego sposobu rozwiązywania nacjonalnych problemów: już w w roku następnym, w 1967 roku za wybitne osiągnięcia w budownictwie socjalistycznym Nachiczewańska ASRR i Nagorno-Karabachski Obwód Autonomiczny zostały nagrodzone orderami Lenina[2].

Wzburzone nastroje w obwodzie na dużą i zauważalną skalę pojawiły się już w 1960 r., kiedy obchodzono uroczyście 40-lecie ustanowienia tam władzy radzieckiej. Wtedy doszło do poważnych jak na tamte czasy rozruchów na rzecz włączenia Karabachu do Armenii. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych sprawę tę podnosiły publikacje armeńskiego samizdatu". W 1962 r. podczas XXII Zjazdu KPZR (który zdecydował o usunięciu zwłok Stalina z mauzoleum) wpłynęła na ręce Chruszczowa petycja podpisana przez 2,5 tys. mieszkańców Karabachu. Wzburzone nastroje w Obwodzie Karabachskim jeździł uspokajać urodzony tam marszałek Bagramian”[3].

Obwód posiadał szczątkową autonomię. Zamieszkiwany w przeważającej większości przez Ormian, był regionem zapominanym, a może świadomie karanym przez władze w Baku. Przypomnieli o tym w otwartym liście do Michaiła Gorbaczowa przedstawiciele Ormian, mieszkający w Moskwie: w chwili obecnej w Nagornym Karabachu i we wszystkich ormiańskich regionach Azerbejdżanu rozwój społeczno-gospodarczy i kulturalny jest sztucznie hamowany. Dlatego też obserwujemy ogromny odpływ ludności ormiańskiej do Armeńskiej SRR i RFSRR. W 1920 roku ludność ormiańska w Nagornym Karabachu stanowiła 94%, w chwili obecnej ok. 75%. Na oczach naszego pokolenia bez żadnej potrzeby obwód jest zasiedlany przez Azerbejdżan i bez osłonek realizowana jest polityka mająca na celu wyparcie Ormian z Karabachu, tak jak to się stało w Nachiczewanie, gdzie ludności ormiańskiej praktycznie już nie ma”[4].

Niezadowoleni Ormianie Arcachu w okresie politycznego rozluźnienia, a takim okazała się „pierestrojka”, zaczęli upominać się o obywatelskie prawa i godne życie, w tym o poszanowanie ich praw do języka, historii i religijnej tradycji. „Najpierw rozległ się alarmistyczny głos historyka Ajwazjana na temat degradacji zabytków historycznych Górnego Karabachu. Było to w kwietniu 1987 r., a już latem zaczęty krążyć petycje ekologiczne oraz petycje w sprawie przyłączenia Górnego Karabachu. Zebrano setki tysięcy podpisów ”[5]. Wysłaną jesienią 1987 r. do Michaiła Gorbaczowa petycję z żądaniem przyłączenia Karabachu do radzieckiej Armenii podpisało ponad 75 tysięcy Ormian[6].

Pod koniec 1987 roku i na początku 1988 roku delegacja z Karabachu postawiła ten, wcale nienowy, problem pod obrady deputowanych Rady Najwyższej Związku Radzieckiego. kilkanaście lat wcześniej w kierownictwie komunistycznej partii poruszano skomplikowaną sytuacją narodowościową, panująca w Karabachu.

Nikt nie przypuszczał, iż ponowne upominanie się przez Ormian Karabachu włączenia ich regionu do Armenii obudzi w ludziach takie reakcje, że ludzie będą poniżani, bici, że poleje się krew i będą zabici.

Pierwszym ogniskiem zapalnym była karabachska wieś Czardachlu, w której zdecydowana większość stanowili Ormianie. Wieś była znana w całym Związku Radzieckim z tego, iż stąd pochodziło dwóch marszałków I. Bagramiana i A. Babadżaniana), trzech bohaterów Związku Radzieckiego, pięciu generałów i 199 oficerów. Pierwszy sekretarz szamchorskiego rejonowego komitetu partii Asadow robił wszystko, żeby ze stanowiska dyrektora kołchozu im. Marszałka Bagramiana usunąć Ormianina Surena Jeginiana i narzucić swojego znajomego - Azerbejdżanina. Okazało się, że były to działania wspierant przez kierownictwo Azerbejdżańskiej SRR. „Każdy przyjazd Asadowa do wsi był w towarzystwie oddziału milicji i samochodu straży pożarnej. Nie było wyjątku i pierwszego grudnia. Przyjechawszy z oddziałem milicji późno wieczorem na siłę zwołał komunistów, żeby przeprowadzić potrzebne mu zebranie partyjne. Kiedy to mu nie udało się, to zaczęli bić lud, aresztowali i wywieźli wcześniej podstawionym autobusie 15 osób”[7] - napisali do prokuratora Generalnego ZSRR oburzeni mieszkańcy sowchozu, weterani Wojny Ojczyźnianej, którzy już dwa dni po zajściach. pojechali w tej sprawie do Moskwy. Następnie przekazali kolejny list, tym razem Ministrowi Spraw Wewnętrznych ZSRR, w którym zrelacjonowano dokładnie przebiegi bezprecedensowego ich zdaniem zajścia. „Oto jak opisuje te zbrodnie inwalida Wojny Ojczyźnianej, kawaler wielu orderów i medali bojowych Ch. C. Martoriosian: 1.12.87 r. około 20.00 do wsi przyjechał sekretarz Komitetu rejonowego partii Asadow w towarzystwie wzmocnionego oddziału milicji. Mieszkańcy zebrali się w centrum obok dyrekcji sowchozu. Kiedy zobaczyłem, że Asadow stoi w otoczeniu ludzi, podszedłem do niego. Na pytanie, po co przybył do wsi z takim oddziałem milicji, odpowiedział, by wszyscy rozeszli się po domach, przy tym jego wystąpieniu towarzyszyły niecenzuralne przekleństwa. Następnie powiedział, że od nas nic nie chce, że potrzebuje tylko około 10-15 komunistów, którzy wybiorą nowego dyrektora sowchozu. Wtedy podszedłem do niego i jako inwalida wojny poprosiłem, by on tego nie robił i że tylko walne zebranie pracowników sowchozu może zdecydować i rozwiązać ten problem. Jednakże, wysłuchawszy mnie do końca, pierwszy sekretarz Komitetu rejonowego Asadow uderzył pięścią w pierś i polecił milicji, żeby mnie biła, wykrzykując Bijcie go, bijcie go. Pomiędzy mną i milicjantem weszła młodzież z naszej wsi. Odszedłem kilka kroków na bok, a potem zobaczyłem, jak zaczęli bić jeszcze jedną kobietę. Znów podszedłem i zacząłem prosić, by ją puścił - była to Tairian Marga Aramowna. W tym momencie pochwycili mnie dwaj milicjanci i zaczęli bić nogami i rękami. Potem wrzucili mnie do autobusu... [...] A oto fragment listu pracownicy sowchozu, matki sześcioro dzieci Nywart Karapietian: Mnie pobił sam sekretarz Rajkomu Asadow - kopał w plecy, pięścią w pierś. Milicjanci mnie zbili i wyrzucili na balkon. Kiedy leżałam na ziemi (balkon obok zarządu sowchozu) podbiegło do mnie trzech milicjantów w mundurach i próbowało bić. Zaczęłam płakać i prosić, by mnie nie ruszali, gdyż źle się czuję. Lecz jeden z nich powiedział, że "nic, powinnam była zdechnąć", dodawszy niecenzuralne przekleństwa. Schwycili mnie, zbili, potem we trzech chwycili mnie za ręce i wyrzucili z balkonu na ziemię. Uderzywszy o ziemię głową, straciłam przytomność. Nieprzytomna leżałam około dwóch godzin...”[8]. Do listu dołączono dokładne relacje i opis 11 świadków tej brutalnego występku azerbejdżańskich władz.

Świadkiem tych wydarzeń był dziennikarz A. S. Bekker, który został wysłany przez redakcję ogólnozwiązkowego dziennika „Izwiestija”. Powstały materiał dziennikarski specjalnego korespondenta nie ukazał się na jego łamach. Redaktor naczelny gazety „Izwiestija” nie tylko odmówił opublikowanie materiału, ale zwolnił z pracy samego dziennikarza , któremu udało się mimo wszystko opublikować swój reportaż w gazecie „Wiejskie Życie”[9].

Po zajściach w kołchozie im. Bagramiana w Czardachlu zaczęły się pierwsze manifestacje w Stepanakercie (stolica Górnego Karabachu) i w Erewanie w obronie godności narodu, któremu republikańskie władze Azerbejdżańskiej SRR odnawiały podstawowych praw. Ormianie zaczęli coraz częściej oficjalnie występować z żądaniami uzyskania niepodległości od Azerbejdżanu i połączenia z Armenią[10].

„Nie doczekawszy się odpowiedzi, w lutym 1988 r. zaczęli manifestować niezadowolenie ...”[11]. Specjalna delegacja z Karabachu, która jeździła nawet do Moskwy pod koniec 1987 r. i na początku 1988 r. postawiła ten problem pod obrady deputowanych Rady Najwyższej Związku Radzieckiego. Problem ormiańskiej ludności Karabachu z całą ostrością ponownie wypłynął w lutym 1988 r. 13 lutego 1988 r. w Stepanakercie wiecowało kilka tysięcy mieszkańców, a na sesji tamtejszej Rady Deputowanych Ludowych wysunięto wniosek o rozpoczęcie procesu przekazywania obwodu sąsiedniej Armenii. 20 lutego 1988 r. większość deputowanych obwodowej Rady Deputowanych Ludowych Nagorno-Karabachskiego Okręgu Autonomicznego przegłosowała uchwałę o przekazaniu obwodu ze składu Azerbejdżańskiej SRR w skład Armeńskiej SRR. Stosowne dokumenty skierowano do parlamentów w Baku, Erywaniu i do Moskwy. Zanim nadeszły stamtąd odpowiedzi, ludność Karabachu spontanicznie zaczęła zmieniać flagi na masztach i tablice na gmachach urzędów.

Wielotysięczne manifestacje, popierające żądania karabachskich współbraci odbyły się w Erywaniu i wielu miejscowościach Armenii. Bardzo często wśród haseł pojawiało się słowo „miatsum” - zjednoczenie[12]. 22 lutego 1988 roku na ulice Erywania wyszło ponad 100 tysięcy osób, 23 lutego – już 300 tysięcy, a 25 lutego manifestujących mogło być nawet milion[13], (!), co - przy ówczesnych 3 mln mieszkańców kraju - było wydarzeniem niezwykłym. Oczywiście, radzieckie media nie informowały o manifestacjach, jednakże informacje o tym, co dzieje się w Armenii i Karabachu, docierały do Moskwy. Na Kremlu zostało to ocenione jako bardzo niebezpieczny proceder. Unaoczniało władzom ogromną determinację Ormian w sprawie przyłączenia tych ziem do Armenii. Wystąpienia Ormian wspierali rosyjscy działacze obrony praw człowieka, w tym najwybitniejszy radziecki dysydent Andriej Sacharow (1921-1989), który napisał w tej sprawie do Gorbaczowa dwa listy.

Należy zwrócić uwagę, że Ormianie, występując z postulatami o włączenie Górskiego Karabachu w skład radzieckiej Armenii zamierzali, wierząc w hasła gorbaczowowskiej „pieriestrojki” i „głasnosti”, uzyskać swoje prawa do samostanowienia, a cały proces przekazywania w skład innej republiki miał odbywać się zgodnie z radzieckim prawem. Na niesionych podczas manifestacjach w lutym i marcu 1988 roku w Stepanakercie transparentach widniały przyjazne hasła: „Jeden naród - jeden kraj! Z narodem rosyjskim po wieczne czasy! Niech żyje przyjaźń między narodem armeńskim i azerbejdżańskim! Przyjaźń! Moskwa! Gorbaczow!”[14].

Radziecki przywódca, który zetknął się z jakże trudnym problemem, nie wiedział, jak ma postąpić. Jedyne, do czego był przekonany to zachowanie jedności państwa, nie tworzenie jakichkolwiek terytorialnych precedensów, a takim niebezpiecznym dla państwa zjawiskiem były żądania Ormian. Dlatego Michaił Gorbaczow wystosował specjalną odezwę do Ormian i Azerbejdżan. W dniu, kiedy została opublikowana (28 lutego) przyjął na Kremlu dwójkę wysłanników narodu ormiańskiego, wybitnych twórców i komunistów - poetkę Sylwię (1919-2006) i Zorija Bałajana (ur. 1935 r.) - pisarza, dziennikarza, korespondenta „Literaturnej Gaziety” w Armenii, a przede wszystkim bezkompromisowego ideologa ruchu karabachskiego, dla którego cały konflikt karabachski okazał się jedynie częścią problemu na o wiele większą skalę, związanego z zagrożeniem ze strony ideologii Wielkiego Turanu, będącego symbolem zwierzchnictwa ludów tureckich nad Armenia i całym cywilizowanym światem[15]. Gorbaczow chciał, żeby gasili pożar w Armenii i Karabachu. Wysłannikom z Erywania dał jednoznacznie do zrozumienia, że region musi pozostać w składzie Azerbejdżanu. Po powrocie do Erywania Bałajan wystąpił na mityngu w Erywaniu, a Kaputikian w telewizji. Przekazywali Ormianom słowa Gorbaczowa, który obiecał pochylić się nad losem i problemem Ormian żyjących w Karabachu. Chciał ich uspokoić pustymi obietnicami przeprowadzenia w obwodzie szeregu zmian w sferze polityki, gospodarki i kultury.

O pokojowym nastawieniu Ormian w początkowym okresie wystąpień doskonale wiedział pierwszy sekretarz KPZR Michaił Gorbaczow, który przewodniczył (29 lutego 1988 roku) specjalnemu posiedzeniu Biura Politycznego CK KPZR: „... nawet wtedy, kiedy na ulicach Erywania było pół miliona ludzi, dyscyplina u Ormian była wysoka, nie było nic antyradzieckiego. [..] ...masa szła pod naszymi sztandarami, z portretami członków Politbiura. Tylko ekstremiści podrzucali hasło samookreślenia. Lecz we wszystkich wystąpieniach nie dochodziło ani do antyradzieckości, ani do wrogich wybryków [...] Własow dał zapis, na którym zdarzenia tych trzech dni sfilmowano z ukrytej kamery. Obejrzałem wszystkie wystąpienia, całą tę masę widziałem. Z perspektywy pokażą - milion głów stoi głowa do głowy [...] Wśród nich - młodzież, staruszkowie. Występowali wybitni ludzie - narodowi artyści, artyści malarze, na ogół dużej klasy. Wszystko koncentrowało się wokół sytuacji w Górskim Karabachu. Mówiono o braku właściwego stosunku do ormiańskiej kultury, o tym, że Ormianie, ormiańska autonomia, nie posiadają praw, pozostają bez kontaktów z ojczyzną...”[16].

W Azerbejdżanie zawrzało, kiedy republikańskie radio i telewizja podały informację (21 lutego), że trwające w Karabachu niepokoje to sprawa oddzielnych ugrupowań ekstremistycznych, zamierzających oderwać od ich republiki Karabach.

Następnego dnia wielotysięczny tłum mieszkańców azerbejdżańskiego miasta Ałdan, pokonując posterunki milicji i niszcząc wszystko co popadło, ruszył w stronę terenów przygranicznych, zamierzając wtargnąć do leżącej w Karabachu wsi Askeran. Tłum udało się zatrzymać dopiero po ostrej interwencji dwudziestu oddziałów milicji, liczących przeszło 1000 funkcjonariuszy. Podczas tych zajść zginęło dwóch obywateli narodowości azerbejdżańskiej, a kilkanaście osób było rannych. Szybko po całym Azerbejdżanie rozeszła się wieść o tych ofiarach. Odpowiedzią na informacje o ich śmierci była fala protestów na terenie Azerbejdżanu przeciwko Ormianom, pogarszająca i tak napiętą sytuację, z którą radziecka władza nie bardzo umiała sobie poradzić. Sytuację jeszcze bardziej zaogniły wydarzenia (27-29 lutego 1988 roku) w Sumgaicie, satelickim mieście, oddalonym pół godziny jazdy samochodem od Baku, gdzie miały miejsce pogromy Ormian. Komunistyczna władza nie była stanie im zapobiec, nie uchroniła też swoich obywateli przez rozwścieczoną nienawiścią reprezentantów innego narodu. Kreml nie chciał się wtrącać w wewnętrzne sprawy radzieckiego Azerbejdżanu. Odżyły narodowe waśnie tłumione przez wiele dziesięcioleci, trzymane w ryzach posłuszeństwa przez siły bezpieczeństwa.

Działając w dużych grupach po 50-80 osób Azerbejdżanie napadali na Ormian, wkraczali do ich mieszkań. Bito bez litości wszystkich, kto miał ormiańskie pochodzenie. Wielu Ormian zamęczono, niektórych oblano benzyną i podpalono żywcem, ormiańskie kobiety zgwałcono.

O tym wszystkim opowiadał mi w lipcu 1988 roku w swoim moskiewskim mieszkaniu Koriun Nagapietian (1926-1999), ormiański artysta-plastyk, dysydent, członek Komitetu „Karabach”. Jedenaście lat później, w lipcu 1999 roku, miesiąc po tym, jak przemawiał w obronie kurdyjskiego dysydenta przed turecką ambasadą w Moskwie[17], został zastrzelony w swojej pracowni[18]. Koruin pokazywał nam wtedy dokumenty związane z tragedią w Sumgaicie, z tymi strasznymi czynami, które odbyły się u schyłku XX wieku, ale świat, szczególnie ten socjalistyczny, niewiele o tym mógł usłyszeć. Wpatrywałem się w zdjęcia młodych kobiet, starców i dzieci. Z poplamionych kserokopii czytałem przerażające informacje o ofiarach sumgaickiego pogromu. Obok zdjęcia osoby widniały podstawowe o niej informacje, zaświadczenie lekarskie, popdające oficjalną przyczynę zgonu oraz makabryczny opis, w jakich warunkach osoba ta była męczona, a nastepnie została zamordowana. Ludzie ci zginęli tylko dlatego, że byli Ormianami i mieszkali w Azerbejdżanie.

Jakże przejmująca jest relacja Jurija Iszchanjana, poszkodowanego Ormianina, uczestnika zajść, który szczęśliwie wyszedł cało w pogromów i po ucieczce do Moskwy napisał oświadczenie do Prezydium Rady Najwyższej ZSRR: „Pogrom Ormian zaczął się 28 lutego 1988 r. Zezwierzęcony tłum Azerbejdżan- mężczyzn w wieku od 13 do 50 lat otaczał dom za domem w 3 osiedlu i grupami po 20-30 osób z okrzykami Śmierć Ormianom! wdzierał się do uprzednio wyznaczonych mieszkań rodzin ormiańskich. Grupy bandytów były uzbrojone w siekiery, łomy, noże, kije, brukowce, które również zawczasu zostały na wywrotkach zwiezione pod domy, w których zaczynał się pogrom. Wszystko było zaplanowane. Bandyci najpierw bestialsko mordowali wszystkich przebywających w mieszkaniu członków rodzin, nie szczędząc ani starców, ani kobiet, ani dzieci, po czym w barbarzyński sposób niszczyli całe mienie, które znajdowało się w mieszkaniu i przez okna wyrzucali na podwórze, gdzie tłum oblewał rzeczy benzyną i podpalał. Ormian nie dobitych w mieszkaniach bandyci wywlekali na ulice i zezwierzęcony tłum za pomocą siekier i łomów dobijał nieszczęsnych ludzi. Widząc przez okno, jak mordowani są ludzie z sąsiedniego domu, zadzwoniliśmy do Miejskiego Komitetu Wykonawczego, gdzie nam odpowiedziano, że nie mogą pomóc i żebyśmy się sami ratowali jak możemy. Milicja też z nami nie rozmawiała, a banda morderców w tym czasie kontynuowała swój niecny proceder: mordowała Ormian na ulicach, zatrzymywała jadące szosą samochody, przewracała je i podpalała, w tym również autobusy, samochody milicyjne i ciężarówki, tłukła okna w sklepach i grabiła je”[19].

Oto inne relacje naocznych świadków, którzy przeżyli pogromy: „...Szli z flagą obok naszego domu. Na fladze napis: Śmierć Ormianom! [...] W ciągu pół godziny grupa składająca się z 40-50 osób przekształciła się w tłum – 5-6 tysięcy. I chodzili tak po całej dzielnicy, krzycząc: Śmierć Ormianom!, zatrzymywali każdy samochód, sprawdzali w tramwajach, w autobusach szukali, wyciągali ... [...] Nocą wdarli się do nich. Żonę brata sponiewierali - zgwałcili - na oczach męża i syna. Bili. straciła przytomność. Potem zabili syna, ją i męża, mojego brata. Z ich klatki zabili jeszcze siedem osób. Trupy rzucali na kupę i podpalili. Dziękuję sąsiadowi - Azerbejdżaninowi: on odciągnął ciała brata i syna na bok i ich potem mogliśmy ich normalnie pochować... [...] Wtargnęli do mieszkania, zaczęli krzyczeć, że przyszli pić krew Ormian. Krzyczeli, że przyszli wyzwalać Azerbejdżan od Ormian, że następny będzie Karabach. Na ulicy, dokąd nas wywlekli, krzyczeli to samo. Było wielu ludzi: sto, być może dwieście. I każdy podszedł i uderzył. Bili pałkami, armaturą, kamieniami, zaostrzonymi metalowymi prętami od ogrodzeń...”[20].

W wyniku tych trudnych do opanowania ekscesów zdemolowano 200 mieszkań, 50 sklepów i kiosków, podpalono 20 samochodów[21]. Media radzieckie donosiły także „o Azerbejdżanach, którzy siedem godzin ze zwierzęcym okrucieństwem szturmowali mieszkanie, w którym dwoje łudzi broniło się za pomocą wrzątku, prądu elektrycznego, wreszcie pięści - koniec tego dzikiego szturmu był przerażający. A przecież przez siedem godzin tych dwoje dzwoniło, wzywało na pomoc milicję [...]”[22].

Według danych oficjalnych zginęło 29 Ormian i 3 obywateli innych narodowości. Jednakże strona ormiańska uważa, że w czasie zamieszek w Sumgaicie zamordowano co najmniej 53 osoby narodowości ormiańskiej. Pogromy Ormian przeprowadzone w tym mieście przez Azerbejdżanów, przy biernej postawie służb bezpieczeństwa, stały się kolejną wielką tragedią narodu ormiańskiego.

Bez wątpienia ofiar mogło być o wiele więcej, gdyby nie postawa setek Azerbejdżan, którzy, ryzykując życiem swoim oraz najbliższych, ratowali sąsiadów – Ormian: „Pierwszy raz uratował nas sąsiad – Azerbejdżanin Mehmed. Powiedział, że jesteśmy Azerbejdżanami i poszli sobie. Ale Mehmed wkrótce poszedł do pracy i oni znowu przyszli. Zaczęli wyłamywać drzwi. Uciekliśmy przez okno i skryliśmy się u innego Azerbejdżanina...”[23].

Niektórzy azerbejdżańscy sąsiedzi, zwyczajni dobrzy ludzie pomagali przerażonym Ormianom wydostać się z krwawiącego miasta, często opuścić republikę. W tym szalonym, bezmyślnym czasie było to prawdziwe bohaterstwo. I trzeba o tym mówić i pamiętać.

W jaki sposób byli mordowani w Sumgaicie wiedziało doskonale całe Biuro Polityczne CK KPZR, wiedział także Michaił Gorbaczow, którego przekonywano, że należy w mieście wprowadzić godzinę policyjną a nawet stan wyjątkowy. Na pytanie Gorbaczowa jak mordują Jazow odpowiedział: „Dwóm kobietom piersi wyrżnęli, jednej głowę odcięli, a z dziewczynki skórę zdjęli. Oto jaka dzicz. Niektórzy kursanci w wojsku zemdleli, jak to zobaczyli ...’[24].

Korzeni tragedii sumgaickiej i jej krwawych powtórzeń na terytorium Azerbejdżanu w latach 1988- 1991, które doprowadziły do zniknięcia 450 tysięcznej społeczności ormiańskiej w tym kraju i jego zbrojnej agresji przeciwko Ormianom Górskiego Karabachu w okresie 1992- 1994, należy szukać nie tylko w szczególnej mentalności Azerbejdżan jako narodu. Czasami padają stwierdzenia, iż Azerbejdżanie nie byli w stanie inaczej reagować niż tylko agresją i przemocą na pokojowe pragnienia Ormian Górskiego Karabachu samookreślenia i samostanowienia. Wybuch nagromadzonej nienawiści nie mógł być spowodowany tylko chwilowymi uniesieniami i emocjami – ażeby mogła pojawić się przemoc i agresja w takim zakresie, jak miało to miejsce w Azerbejdżanie musiał istnieć odpowiedni klimat społeczny i negatywny stosunek większości społeczeństwa kraju do przedstawicieli narodu ormiańskiego. Tylko tak nagromadzone negatywne nastawienie, istniejące od wielu dziesięcioleci, mogło wywołać tak wielką psychozę dokonywania mordów [25].

Nienawiść do Ormian i ich prześladowania nie były jednostkowym wybrykiem podjudzonego tłumu prymitywnych ludzi, podatnych na szowinistyczne hasła i szczucie przeciwko innym. Kilka miesięcy później, w listopadzie 1988 r., upiory nienawiści ponownie odżyły na jeszcze większą skalę w różnych miejscach - „aż w 17 miejscowościach Azerbejdżanu, a w tym czasie manifestanci w Baku nieśli portrety sumgaitskich zabójców, traktując ich jako bohaterów narodowych. Znów byli zabici i ranni, zaś do akcji musiało wkroczyć wojsko”[26]. I tym razem były to wystąpienia skierowane tylko przeciwko Ormianom. Baku, w którym mieszkało kilkaset tysięcy Ormian – nie chciało ich u siebie! „Listopadowi demonstranci wyszli na ulice Baku z różnych powodów, domagali się np. poprawy warunków życia i pracy w Azerbejdżanie oraz przywrócenia narodowi prawdziwej historii, fałszowanej przez stalinowskie podręczniki. Ale jednocześnie wysuwali hasła wyraźnie antyormiańskie. Żądali m.in. rozwiązania obwodowego komitetu partii w Karabachu i powołania nowego - o charakterze... internacjonalistycznym. W przypadku niespełnienia tych żądań domagali się zupełnej likwidacji autonomii Górnego Karabachu i podziału jego obszaru na mniejsze jednostki administracyjne azerbejdżańskie. Domagali się także zerwania kontaktów gospodarczych z Armenią, jeśli mieszkańcy Górnego Karabachu nie zrezygnują z żądań separatystycznych”[27].

Janusz Gazda, świadek tych manifestacji, tak pisze o nienawiści Azerbejdżan do Ormian: „Przypominało to powodziową falę, która szuka sobie ujścia w najsłabszym miejscu obwałowania. Różnego rodzaju namiętności, niezadowolenia i frustracje znalazły możliwość wyładowania przy okazji sprawy armeńskiej. Przebywając w Baku w kwietniu 1988 r. ani razu nie zetknąłem się z potępieniem pogromu, który półtora miesięcy wcześniej zdarzył się w Sumgaicie, wielokrotnie natomiast byłem świadkiem reakcji antyormiańskich. Podczas zwiedzania starego miasta, gdy przewodniczka pokazywała zrekonstruowany karawanseraj, należący niegdyś do Ormian, jakaś Rosjanka spytała ze zwykłej ciekawości, czy i obecnie istniejąca w tym zabytku kawiarnia jest prowadzona przez Ormian. Natychmiast nakrzyczał na nią towarzyszący wycieczce Azerbejdżanin: A po co nam tutaj Ormianie! Niech się wynoszą do Armenii! Innym razem miejscowy malarz przekonywał mnie, że Ormianie są największymi fałszerzami historii i że nigdy nie mieszkali na terenach, o których traktują ich dziejopisarze. Wiedzę o Armenii czerpał ów malarz z wydanej przed I wojną światową tureckiej broszury, którą był znalazł w kufrze swego ojca. Dodawał jednocześnie, że jeśli Azerbejdżanom stanie się jakaś krzywda, wówczas ajatollah Chomeini ogłosi przeciwko Ormianom świętą wojnę. Ktoś inny twierdził, że przyczyną wszystkich pogromów i rzezi byli zawsze sami Ormianie[28].

W centralnych środkach masowego przekazu nie dokonano wtedy obiektywnej analizy zaistniałej tragedii, skłaniając się też często do napiętnowania strajkujących w Stepanakrecie i Erywaniu. Określano ich jako element antysocjalistyczny, dążący do rozerwania nienaruszalności terytorialnej radzieckiego Azerbejdżanu i obwiniano o pogwałcenie zasad internacjonalizmu.

Jakże bezduszne, wręcz cyniczne i znamienne dla radzieckiej rzeczywistości było to, że „po pogromie w Sumgaicie nie ogłoszono powszechnej żałoby ani w całym ZSRR, ani chociażby w Azerbejdżanie. Jakby wszyscy o tym wydarzeniu chcieli zapomnieć. Nawet żaden azerbejdżański związek twórczy nie potępił pogromu. W kwietniu odbył się w Baku (35 km od Sumgaitu) ogólnoradziecki festiwal filmowy. Jego organizatorzy także przyjęli postawę milczenia - na żadnym zbiorowym spotkaniu, także podczas otwarcia, nie padły sakramentalne słowa: Uczujmy minutą ciszy. W rytualnym pochodzie uczestnicy festiwalu składali kwiaty pod pomnikiem Lenina i przy wiecznym ogniu płonącym ku czci 26 Bakińskich Komisarzy. Nikt nie uczcił pamięci zamordowanych w Sumgaicie. Ormianie wysłali list do oddziałów Związku Filmowców we wszystkich republikach: Podobnie jak cały naród armeński, tak i my, pracownicy wytwórni Armenfilm, jesteśmy głęboko wstrząśnięci i pogrążeni w bólu z powodu krwawych zajść w Sumgaicie. Neogenocyd - tak można określić śmierć niewinnych ludzi, gwałty i inne przestępstwa, w których sprawie śledztwo ciągle jeszcze trwa. Winni muszą zostać wykryci, nazwani i ukarani. Tysiące Ormian, ofiar pogromów, przybyły z Azerbejdżanu do Armenii. W kontekście tych tragicznych wydarzeń nie do pomyślenia jest uczestnictwo filmowców armeńskich w radosnym święcie filmowym. Uważamy, że nasza obecność na XXI festiwalu filmowym w republice, gdzie miały miejsce wspomniane tragiczne wydarzenia, byłaby bluźnierstwem, czymś niemoralnym i niesłychaną zdradą wobec Ormian - wszystkich niewinnych ofiar wandalizmu i rozboju. Zawsze byliśmy i pozostaniemy wierni idei internacjonalizmu, ale w sposób zwyczajnie ludzki powinno się zrozumieć nasz ból (list podpisało 810 pracowników wytwórni)[29].

Społeczeństwo całego kraju nie było dokładnie informowane o tych mordach, o napiętej sytuacji w republikach Zakaukaskich. Tak opisuje tamte dni Zorij Bałajan, „W ciągu pierwszych dni po pogromach sumgaickich kierownictwo Azerbejdżańskiej SRR było w szoku, oczekując na ocenę polityczną z konsekwencjami organizacyjnymi i prawnymi. Jednakże centralne gazety zgodnie pisały tylko o wypadkach w Górskim Karabachu i dookoła niego i jeszcze mocniej zajęły się przyjaźnią miedzy radzieckimi narodami. W programie centralnej telewizji pokazywano wesołe wesele: pan młody – Azerbejdżanin, panna młoda – Ormianka. Nowożeńcy - “artyści” wypowiadali przed kamerą płomienne internacjonalistyczne mowy. Szczególną aktywność wykazywała Generalna Prokuratura ZSRR, zamiatając ślady ludobójstwa. Coraz częściej podawano: Były ofiary - przedstawiciele różnych narodowości. W dniu masowych mordów gazeta „Komunista Sumgaitu” (28 lutego 1988 r.) pisała w artykule wstępnym: Gorącą odpowiedź u sumgaitców, jak i całego ludu pracującego naszej republiki, wywołał apel sekretarza generalnego CK KPZR Gorbaczowa do robotników, do narodów Azerbejdżanu i Armenii. Tysiące ludzi słuchało go w robocze południe, dyskutując w pracy, w domu z kolegami i przyjaciółmi. Dosłownie kilka godzin po tym, jak zostało przekazane posłanie Michaiła Gorbaczowa, do redakcji zaczęli przychodzić ludzie różnych narodowości…Podobny faryzeizm i cynizm obecny był w ciągu wszystkich kolejnych dni. A 4 marca 1988 roku gazeta “Komunista Sumgaitu” opublikowała informację o tym, że stworzona została rządowa komisja z przewodniczącym Rady Ministrów Azerbejdżańskiej SSR Seidowem. Rozwiązywane są się wszystkie sprawy, związane z… remontem mieszkalnych pomieszczeń i społecznych budynków” - w czasie, kiedy krew ofiar ludobójstwa jeszcze nie wyschła na asfalcie miasta[30].

Krwawe zdarzenia w lutym 1988 r. były jednocześnie sygnałem dla Ormian pozostających w Azerbejdżanie, że najwyższy już czas na opuszczenie tej jakże niegościnnej republiki. Rozpoczął się niekontrolowany, pełen ludzkich dramatów, exodus Ormian z Azerbejdżanu i Azerbejdżan z Armenii „Wkrótce po tych wydarzeniach do Armenii przybyło ponad 3 tys. uchodźców z Sumgaitu. Ich relacje na temat wydarzeń przypominały rzezie na Ormianach z 1915 roku dokonywane przez Turków”[31]., którzy w latach 1915-1922 doprowadzili do śmierci półtora miliona osób.

Jesienią 1988 r. miały miejsce etniczne rozruchy w samej Armenii. Ofiarami byli Azerbejdżanie - praktycznie wszyscy (ponad 200 tysięcy) opuścili granic Armenii. Większość, szczególnie mieszkańcy miast, uczynili to dobrowolnie, jednakże na ormiańskiej prowincji Azerbejdżanie siłą byli wyganiani ze swoich domów. Pod koniec 1988 roku było tam wiele opuszczonych wsi, w których wcześniej mieszkali Azerbejdżanie. Niestety, nie uniknięto ludzkich ofiar. W wyniku panującego w Armenii chaosu i wzbudzonej w ludziach przemocy w ostatnich miesiącach 1988 roku prawdopodobnie mogło zginąć nawet ponad 200 Azerbejdżan[32]. Dane te czerpią badacze przede wszystkim z materiałów azerbejdżańskiego dziennikarza Afira Junusowa, który podaje, iż zginęło w Armenii 215 Azerbejdżan[33]. Strona ormiańska, słowami generał majora Usika Harutiuniana – ówczesnego przewodniczącego KGB Republiki Armenia – podaje, iż ofiar było znacznie mniej. - w tym czasie zginęło 25 osób narodowości azerbejdżańskiej[34]. Oczywiście, była to ogromna tragedia.

Kolejną tragedię zgotowała sama natura - 7 grudnia 1988 r. podczas trzęsienia ziemi w Leninakanie (obecnie Giumri) i Kirowokanie (Wanadzor) drugim i trzecim co do wielkości miastach Armenii zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób.

Wizytujący zaraz po trzęsieniu ziemi ten rejon Armenii radziecki przywódca - Michaił Gorbaczow skrytykował w ostrych słowach działalność Komitetu ”Karabach”. Wkrótce też (10 grudnia ) zostali aresztowani jego liderzy - L. Ter-Petrosjan, W. Manukian, H. Hakopian, co sprawiło, że stali się jeszcze bardziej popularni w Armenii. Po ostrych protestach społeczności międzynarodowej, z oporami zostali zwolnieni z więzień w maju 1989 r., a w listopadzie tego roku powstał Ormiański Ruch Narodowy.

Do kolejnych prześladowań Ormian doszło w styczniu 1990 roku w Baku. Znowu polała się krew. Azerbejdżanie mordowali Ormian. „Sobota, 13 stycznia 1990 roku nie była wybrana zupełnie przypadkowo. W tych latach wszystkie prowokacje przeciwko narodowi ormiańskiemu planowano na piątek lub na sobotę. W przededniu wolnych dni, a to oznacza - Kreml jest niedosięgalny. Tak było w Sumgaicie i Kirowobadzie, i Getaszen, i Stepanakercie, w Baku, i w dziesiątkach innych miast i wsi. W Baku zabijali nie tylko Ormian, Rosjan, Żydów, przedstawicieli innych narodowości, lecz również Azerbejdżan, którzy próbowali pomóc Ormianom. Z okien i balkonów wielopiętrowych domów palącymi się pochodniami leciały nie tylko sprzęty domowe i książki, lecz również żywi ludzie. W tym czasie na Kremlu debatowali: wprowadzać lub nie wprowadzać wojsko do miasta? Dopiero 19 stycznia Michaił Gorbaczow podpisał Dekret O wprowadzeniu stanu wyjątkowego w Baku, który był opublikowany w "Prawdzie" 21 stycznia”[35].

Zdaniem Ashota Galoyana, ambasadora Republiki Armenii w Polsce „Sowiecka obecność w Armenii pozbawiła Ormian niepodległości, poczucia dumy narodowej, częściowo zniszczyła naszą kulturę – W Erywaniu po czasach władzy komunistycznej spośród mnóstwa kościołów pozostało 4–5. Do dziś ludzie pokazują miejsca, gdzie dawniej stały kościoły. Tak było oczywiście we wszystkich krajach komunistycznych, bo to był problem ideologii i walki z Bogiem [...] My krzepliśmy jako naród dzięki ruchowi karabachskiemu. Gdy wiele narodów dźwigało się z zapaści społecznej i ekonomicznej po systemie komunistycznym, u nas był ruch w Górskim Karabachu. Pierestrojka, wolność słowa i myślenia doprowadziły Ormian do wniosku, że trzeba uratować choćby skrawek ziemi zasiedlonej przez Ormian, który jeszcze można (pozostałe już nam dawno zabrano). Inne przyczyny były bardzo proste: w Górskim Karabachu było duże skupisko Ormian, Azerbejdżan także – to była część Azerbejdżańskiej Republiki Sowieckiej. Ormianom zabroniono najbardziej podstawowych rzeczy, na przykład nauczania w szkołach historii Armenii, języka ormiańskiego. I dziś wielu Azerbejdżan przemilcza fakty – choćby ten, że pierwszy pogrom Ormian miał miejsce w Sumgaicie. Dla narodu, który przeżył ludobójstwo i zachował pamięć swojej tragicznej historii, który był pozbawiony ojczyzny, taka postawa jest nie do przyjęcia. Historiografia turecka dotycząca wojny rosyjsko-tureckiej podaje, że Ormian należało przesiedlić z miast, w których mieszkali, gdyż było podejrzenie, że mogą współpracować z Rosjanami; Turcy musieli bronić swojego imperium, a Ormianie mogli im w tym przeszkodzić. A więc zastosowano zasadę, według której każdego, kto może nam przeszkadzać, należy zniszczyć... To się wydarzyło na początku XX wieku, a w końcu XX wieku, w 1988 roku, to samo zrobiono w Azerbejdżanie. Strzelano do Ormian tylko dlatego, że byli Ormianami! Do robotników budowlanych, kierowców autobusów – do zwykłych ludzi. Potem dołączyły posiłki ze wschodu – z Baku, Kirowabadu, itd. Zapanowała atmosfera gorączki rewolucyjnej (ludzie przestali nad sobą panować) i wtedy znaleziono „najprostszy” sposób rozwiązania tego konfliktu – zlikwidować Ormian. Stąd reakcja ze strony Armenii i tak zaczął się ruch karabachski. „Internacjonalizm”, „przyjaźń między narodami”, „człowiek człowiekowi bratem”, „równość wszystkich ludzi radzieckich bez różnicy”... W jednej chwili to wszystko legło w gruzach. „Po co to robicie? Przecież żyło się normalnie...Wielki kraj, w którym mieszka się, gdzie kto chce”... Walczymy o zachowanie pamięci. Historia nie umiera. To nie jest wiadomość wirtualna, która nie istnieje. Ruch w Górskim Karabachu to nie podbój, nie agresja, lecz obrona interesów narodu po drugiej stronie granicy...”[36].

Zamieszki w Sumgaicie, pomimo okrucieństwa, mordów, okaleczeń i powszechnego, ogólnonarodowego bólu, stały się punktem zwrotnym w rozwoju narodowego ruchu w Armenii i Karabachu. Dały początek wolnej Armenii. Przyczyniły się też do powstania Republiki Górskiego Karabachu. Pamiętać należy, że to w żądaniach i hasłach ormiańskich organizacji z końca lat 80. ubiegłego wieku pojawiła się jawna, ostra krytyka kierownictwa Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, co wtedy było zjawiskiem zupełnie niespotykany, jeżeli weźmie się pod uwagę skalę zjawiska. 3 marca 1988 roku Komitet „Karabach” zwrócił się o pomoc Organizacji Narodów Zjednoczonych, parlamentów i rządów wszystkich państw, obwiniając kierownictwo radzieckiego Azerbejdżanu, szereg wysokich rangą działaczy kierownictwa KC KPZR o dokonaniu przestępstw przeciwko narodowi ormiańskiemu. Sprawa trafiła pod obrady Prezydium Rady Najwyższej Związku Radzieckiego, które 18 lipca 1988 roku stwierdziło, iż bez zgody zainteresowanej republiki radzieckiej (w tym przypadku Azerbejdżańskiej SRR) nie jest możliwa zmiana granic, a więc i przekazanie Karabachu w skład Armeńskiej SRR.

W lipcu 1989 rokumodbyły się wybory do Rady Narodowej Górskiego Karabachu. Z kolei 1 grudnia 1989 roku ogłoszono postanowienie Rady Najwyższej Armenii i Rady Narodowej Górskiego Karabachu o połączeniu Górskiego Karabachu i Armenii. Rozpoczęte 13 stycznia 1990 roku w Baku kolejne pogromy Ormian doprowadziły do jeszcze silniejszej radykalizacji pozycji społeczności ormiańskiej i jednocześnie otworzyły im drogę do objęcia władzy.

Rada Najwyższa Armenii 13 lutego 1990 roku ogłosiła za niezgodne z prawem postanowienie władz komunistycznych (z lipca 1921 roku) o włączeniu Górskiego Karabachu w skład Azerbejdżanu. Już w kwietniu 1990 roku na kolejnym bardzo liczebnym mityngu w Erywaniu pojawiły się hasła z żądaniami likwidacji KGB i KPZR.

Dla dziejów najnowszych Armenii niezwykle znaczenie miały wybory do parlamentu (jeszcze radzieckiej) Armenii. Były to pierwsze w historii Związku Radzieckiego wybory, w których uczestniczyli kandydaci wielu partii i organizacji. Zdecydowane zwycięstwo odniósł Ormiański Ruch Narodowy, a jego lider Lewon Ter- Petrosjan, (rocznik 1945), doktor filozofii i orientalista, został 4 sierpnia 1990 roku wybrany na stanowisko Przewodniczącego Rady Najwyższej Armenii (był nim do jesieni 1991 roku). Pod jego przewodnictwem nowy ormiański parlament proklamował (23 sierpnia 1990 roku.) niepodległość kraju i ogłosił powstanie Republiki Armenii.

Armenia, będąca jeszcze republiką związkową, zbojkotowała (17 marca 1991 roku) ogólnozwiązkowe referendum w sprawie przynależności do ZSRR. Jako jedyna republika podjęła już w sierpniu 1990 roku decyzję o wystąpieniu ze Związku Radzieckiego. Władze Armenii chciały przeprowadzić cały proces wychodzenia ze składu Związku Radzieckiego zgodnie z obowiązującym prawe i zgodnie z zapisami w Konstytucji ZSRR. Dlatego też jesienią (21 września 1991 roku) miano przeprowadzić referendum w tej sprawie wśród mieszkańców Armenii.

Jako przewodniczący Rady Najwyższej Armenii Lewon Ter-Petrosjan postanowił nie uczestniczyć w spotkaniu przywódców republik radzieckich, negocjujących w Nowo-Ogariewie pod Moskwą , co nie spodobało się Kremlowi. Aby zmusić Ormian do uległości, w maju 1991 roku Moskwa podjęła ostre przeciwdziałania. W trwającym od 1988 roku konflikcie pomiędzy Ormianami i Azerbejdżanami władze na Kremlu porzuciły rolę arbitra i postanowiły stanąć po stronie Azerbejdżanu. Pod pretekstem rozbrajania nielegalnych bojówek ormiańskich formacje azerbejdżańskie i radzieckie rozpoczęły operację „Pierścień”- wspólnie pacyfikowały ormiańskie wsie w Karabachu. Doszło do mordowania ormiańskiej ludności, siłą wysiedlanej z ich rdzennych terenów. Przeprowadzono także liczne aresztowania członków Społecznego Komitetu Karabach. Na dodatek sytuacje bardzo zaostrzyła akcja radzieckich komandosów, którzy 9 maja 1991 roku wylądowali helikopterem w samym centrum Erywania. Była to jawna demonstracja siły radzieckiego kierownictwa, mająca wymusić na ówczesnych władzach Armenii rezygnację z przeprowadzenia referendum niepodległościowego.

Lewon Ter-Petrosjan w ostrym wystąpieniu na forum ormiańskiego parlamentu oświadczył, że „ZSRR wypowiedział wojnę Armenii”. Fala nastrojów antyrosyjskich w Armenii przybrała na sile, co doprowadziło m.in. do zlikwidowania w republice wszystkich szkół z wykładowym językiem rosyjskim. Od tej pory w szkolnictwie Armenii obowiązuje język ormiański. Trudno przewidzieć, jak ułożyłyby się stosunki pomiędzy Erywaniem a Moskwą, gdyby nie wybuch (w sierpniu 1991 r.) ostatniego puczu w dziejach Związku Radzieckiego [37].

W republikańskim referendum o niepodległości (21 września 1991 r.) wzięło udział 95 % uprawnionych do głosowania i aż 99 % spośród nich opowiedziało się za odłączeniem Armenii od Związku Radzieckiego, a już 24 września została przyjęta „Deklaracja o państwowej niezależności Armenii”.

Tak więc wyjście Armenii ze składu ZSRR odbyło się zgodnie z zapisami radzieckiej ustawy zasadniczej. Armenia była jedyną z piętnastu republik radzieckich, która przeprowadziła secesję na podstawie prawnych norm Związku Radzieckiego. W odróżnieniu od Gruzji i Azerbejdżanu Armenia nie „odbudowywała” swojej państwowości, a stanowiła o sobie na podstawie radzieckiego prawodawstwa[38]. Sukces referendum był ogromny. Pokazywał dobitnie wolę narodu, który od wielu dziesiątek lat marzył o wolności i pełnej niezależności państwowej. Paradoksalnie jednak sytuacja polityczna w Związku Radzieckim zmieniła się tak radykalnie, iż Armenia nie była już pierwszą, a ostatnią z republik radzieckich, która ogłosiła swoją niepodległość [39].

Wkrótce odbyły się w Armenii wybory prezydenckie. 16 października 1991 r. Lewon Ter-Petrosjan uzyskał 83 % głosów i został pierwszym prezydentem Armenii [40]. Obejmował urząd w trudnej sytuacji politycznej, a przede wszystkim w chwili, kiedy zaogniały się kontakty z najbliższymi sąsiadami Armenii, zwłaszcza z Azerbejdżanem, którego władze, przy biernej postawie radzieckiego kierownictwa w Moskwie, przeprowadzały pogromy ludności ormiańskiej, od wieków mieszkającej na ziemiach przyłączonych do tego kraju.

Najtrudniejsza sytuacja panowała w Karabachu, którego mieszkańcy postanowili nie tylko bronić się przed atakami wrogo nastawionych Azerbejdżan, ale zdecydowali się na ogłoszenie secesji. Już 2 września 1991 r. (trzy dni po ogłoszeniu przez Azerbejdżan niepodległości) wspólna sesja Rad Górskiego Karabachu i Regionu Szaumianskiego, przyjmując „Deklarację o Niepodległości Republiki Górskiego Karabachu”, ogłosiły powstanie nowej republiki w granicach byłego Górsko-Karabachskiego Okręgu Autonomicznego i Rejonu Szaumianskiego, pozostającej jeszcze w składzie Związku Radzieckiego. Nowy polityczny gracz i przywódca Borys Jelcyn wystąpił w roli pośrednika pomiędzy Ormianami i Azerbejdżanami. Przyjechał nawet we wrześniu 1991 roku do Stepanakertu ratować resztki pokoju w tym regionie. Udało mu się nawet doprowadzić do bardzo krótkiego porozumienia, jednakże już w listopadzie nastąpiła eskalacja wzajemnych pretensji. Przez cały czas w Karabachu i na pograniczu karabachski-azerbejdżańskim trwała wojna partyzancka. Nowa Rada Narodowa Azerbejdżanu zniosła (26 listopada 1991 roku) specjalny status autonomii dla Karabachu, który stał się zwyczajnym, bez specjalnych przywilejów, regionem kraju, a jego stolica Stepanakert oficjalnie została przemianowana na Chankendi. Odpowiedzią karabachskich Ormian było referendum, które odbyło się 10 grudnia 1991 roku z udziałem grupy międzynarodowych obserwatorów - zdecydowana większość ludności (99,89%) opowiedziała się za pełną niepodległością i wyjściem republiki Górskiego Karabachu ze składu Azerbejdżanu.

Referendum w Karabachu odbyło się tuż przed oficjalnym rozpadem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Apogeum kryzysu był stłumiony pucz Janałowa, a w obronie państwa stanął nie radziecki prezydent Michaił Gorbaczow (więziony przez trzy dni przez puczystów), a Borys Jelcyn wybrany wcześniej (czerwiec 1991 roku) na stanowisko prezydenta Federacji Rosyjskiej. Michaił Gorbaczow usiłował jeszcze wynegocjować z przywódcami siedmiu republik nowe porozumienie, chroniące państwo związkowe, Najbardziej brzemienne w skutki wydarzenie drugiej połowy XX wieli miało miejsce w rezydencji Wiskula w Puszczy Białowieskiej. 8 grudnia 1991 roku prezydenci Rosji (Borys Jelcyn), Ukrainy (Leonid Krawczuk) i Białorusi (Stanisław Szuszkiewicz) podpisali dokument, będący porozumieniem o rozwiązaniu ZSRR i utworzeniu w zamian Wspólnoty Niepodległych Państw.

Po podaniu się do dymisji prezydenta (21 grudnia 1991 r.) Michaił Gorbaczow przekazał Borysowi Jelcynowi najważniejszy atrybut najwyższej władzy w radzieckim państwie, jakim była teczka z kodami umożliwiającymi odpalenie broni nuklearnej. Kilka dni później (26 grudnia 1991 roku) Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich przestał formalnie istnieć. Jego spadkobierczynią została Federacja Rosyjska.

Jeszcze tego samego miesiąca (28 grudnia 1991 roku) w Republice Górskiego Karabachu odbyły się wybory parlamentarne. Został wyłoniony parlament kraju, powstał rząd, przed którym stanęło jakże trudne zadanie - obrona niepodległości kraju i ludności przed atakami wojsk Azerbejdżanu.

Wykorzystując skoncentrowaną na swoim terytorium broń i technikę bojową 4. Armii sił zbrojnych ZSRR, Azerbejdżan rozpętał wojnę przeciwko Górskiemu Karabachowi. Trwały zacięte walki w warunkach całkowitej międzynarodowej blokady kraju. Wojna o Górski Karabach pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią nie była oficjalnie ogłoszona, jednakże trwała, z różnymi skutkami, od jesieni 1991 r. do maja 1994 r.

Po 19 latach od wprowadzenia zawieszenia broni w wojnie azerbejdżańsko-ormiańskiej o Karabach, która pochłonęła dziesiątki tysięcy ludzkich ofiar po obu stronach, 25 lat od krwawej masakry Ormian w Sumgaicie - Republika Górskiego Karabachu, co prawda nie uznawana oficjalnie na międzynarodowym forum, funkcjonuje jako de facto samodzielne państwo, posiadające wszystkie atrybuty państwowości – m.in. parlament i głowę państwa, rząd, siły zbrojne.

Walki o Arcach, pamięć o mordach w Sumgaicie i w Turcji w 1915 roku podczas Genocydu, towarzyszący upiorny, trudny do wytrzymania i opisania ból, rzutują na narodową świadomość i tożsamość oraz na całą cywilizację ormiańską. Mają także wpływ na historię zarówno Armenii, jak i Azerbejdżanu, zwaśnionych państw Kaukazu Południowego. Obydwa narodu muszą zmierzyć się z wieloma bardzo trudnymi do przyjęcia i zaakceptowania przez każdą ze stron problemami, z pamięcią o wzajemnych prześladowaniach, walkach, a nawet mordach. Tak jak Azerbejdżanie stają przez faktem pogromów w Sumgaicie, Baku i innych miejscowościach, tak Ormianie muszą zmierzyć się z problemem Chodżały – najbardziej krwawego wydarzenia wojny azerbejdżańsko-ormiańskiej, największej tragedii Azerbejdżan końca XX wieku.

Ormianie, rozrzuceni po całym świecie, w lutym obchodzą „Dzień pamięci i obrony praw poszkodowanych Ormian – wysiedlonych z Azerbejdżanu w lutym 1988 roku”. W Warszawie przed Ambasadą Republiki Azerbejdżanu manifestowała grupa kilkudziesięciu Ormian i polskich przyjaciół Armenii, przypominająca azerbejdżańskie pogromy w Sumgaicie. Na parkanie okalającym ambasadę zastali napis, że Karabach jest częścią Azerbejdżanu i nigdy nie będzie on w granicach Armenii. Zgromadzona tam grupkaa Azerbejdżan przygotowała swoją kontr-manifestację i pokazywała m.in. zdjęcia z Chodżały. Azerbejdżanie 26 lutego wspominają „jedną z najbardziej tragicznych dat we współczesnej historii Azerbejdżanu. W tym dniu dokonano masowych mordów na azerbejdżańskiej ludności małego miasteczka w Górskim Karabachu, Chodżały”[41], gdzie zginęło 613 cywilnych mieszkańców[42]. Znowu polała się krew, cierpieli i ginęli ludzie. Azerbejdżanie posadzają o te czyny Ormian.Strona ormiańska utrzymuje, że nie doszło tam do żadnej masakry z winy jej żołnierzy”[43].

W wyniku azerbejdżańsko-ormiańskiego konflikt o Arcach – Górski Karabach i wojny prowadzonej w latach 1988-1994 zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób, kilkadziesiąt a może więcej tysięcy odniosło rany, setki tysięcy uchodźców musiało uciekać przed nienawiścią sąsiadów. Spor trwa i żadna ze stron nie zamierza ustąpić, obwiniając się nawzajem o eskalację napięć i brutalność. Ormianie domagają się ukarania winnych mordów w Sumgaicie, w Baku i innych miejscowościach na terenie Azerbejdżanu, z kolei Azerbejdżanie – masakry w Chodżały.

Sytuacja jest bardzo trudna. Upiory nienawiści narodowej, obudzone u schyłku radzieckiego imperium stworzyły też swoisty syndrom Sumgaitu, a główną winę za to wszystko ponoszą władze ówczesnego Związku Radzieckiego. Ruben Sahakjan przewodniczący ormiańskiej Izby Adwokackiej, uczestniczący w październiku 1988 roku w procesie przeciwko posądzonym o zamieszki w Sumgaicie uważa, iż „odpowiedzialnym za "sumgait" jest radzieckie kierownictwo i osobiście Michaił Gorbaczow. Wszystko, co on głosił na temat "sumgaitu", było kłamstwem. Wystarczy przypomnieć sobie zachowanie się Gorbaczowa na znanym posiedzeniu Politbiura, gdzie gensek po prostu próbował obronić samego siebie. Stąd - słynna fraza o tym, że wojsko spóźniły się na trzy godziny, jakkolwiek wszystkim było wiadomo, że pogromy toczyły się trzy doby. "Sumgait" został zorganizowany przez kierownictwo Azerbejdżanu i ZSRR, które miało wszystkie możliwości dla zapobiegania i przecięcia tego masowego przestępstwa. Lecz władze były bezczynne. Na odwrót, potem były stosowane wszystkie sposoby do tego, by umniejszyć winę przestępców i puścić płazem sprawy związane z okropnymi mordami, masowymi gwałtami, zniszczeniami, przemocą, grabieżami. Myślę, że przyczyna organizacji "sumgaitu" i bezczynność władz związkowych i azerbejdżańskich polega na tym, że 20 lutego 1988 roku Rada Deputowanych Nagorno-Karabachskiego Autonomicznego Okręgu narodowego podjęła decyzję o wyjściu ze składu Azerbejdżanu. Według nich było to przejawem separatyzmu, który mógł stać się przykładem i dla innych regionów ZSRR...”[44] .

Patrząc z perspektywy czasu, trzeba przyznać, iż ormiańsko-azerbejdżański konflikt , który zaiskrzył w lutym 1988 r., był jednocześnie pierwszym, jakże istotnym i brzemiennym w skutkach kamieniem w lawinie etnicznych i terytorialnych sporów, w ostateczności wymazującej Związek Radziecki z mapy świata. Ubolewać jednak należy, iż pomimo ogromnego cierpienia i ludzkich ofiar sporu o Górski Karabach nie można w jakikolwiek sposób rozwiązać i nadal pozostaje on bardzo niebezpiecznym konfliktem zamrożonym, który w każdej chwili może odżyć i poprzez nieodpowiedzialne słowa, gesty, obwinienia i przede wszystkim polityczne decyzje bardzo szybko może zostać odmrożony.

Ormianie, pamiętający o mordach swoich współbraci, mieszkających w Sumgaicie, wyrażają jednocześnie „wdzięczność tym przedstawicielom narodu azerbejdżańskiego, którzy - narażając swoje życie, w te tragiczne dni ratowali życie ormiańskich sąsiadów i przyjaciół”[45].

 

 

 

 

 

 



[1] Г. Мирзоян, Арутюнян (Арутинов) Г.А., Советские правители Армении: от Геворга Алиханяна до Сурена Арутюняна, «Ноев Ковчег» № 3 (138) март 2009, http://www.noev-kovcheg.ru/mag/2009-03/1558.html [dostęp:5.03.2013.].

[2] А. Казинян, Нагорный Карабах - Ориентир армянства XX века, «Голос Армении», 27.03.2007.;http://www.golos.am/index.php?option=com_content&;task=view&id=5297&Itemid=41 [dostęp: 4.03.2013.].

[3] J. Gazda, Armenia i Azerbejdżan – wokół sporu o Górny Karabach (cz. I),”Przegląd Powszechny” nr 7-8/ 1989, s. 92.

[4] List społeczności ormiańskiej Moskwy do M. S. Gorbaczowa [w:] Co się zdarzyło w Armenii? Zeszyt 1. Wybór z numeru specjalnego Głasnosti, Warszawa 1989.

[5] J. Gazda, Armenia i Azerbejdżan – wokół sporu o Górny Karabach (cz. I), op cit. s. 92.

[6] M. P. Croissant, The Armenia-Azerbaijan Conflict. Causesn and Implications, London 1998, p. 26.

[7]Генеральному Прокурору СССР, тов. Рекункову A. M., (Письмо от 3 декабря 1987 г.), http://sumgait.info/caucasus-conflicts/chardakhlu-letters.htm [dostęp: 27.02.2013.].

 

[8] Министру Внутренних дел СССР товарищу Власову А. В., Письмо от 16 декабря 1987 г. http://sumgait.info/caucasus-conflicts/chardakhlu-letters.htm [dostęp: 28.02.2013.].

[9] А.Беккер, У прошлого в плену, «Сельская жизнь», 24 декабря 1987 г., No 294 (20278).

[10] В. Цесис, Страницы доброты, Сaнкт-Петербург 2010, с. 67.

[11] W. Zajączkowski, Rosja i narody. Ósmy kontynent. Szkic z dziejów Eurazji, Warszawa 2009, s. 240.

[12] M. Brutyan, Trudna przeszłość, niejasna teraźniejszość, nieznana przyszłość. 20 lat niepodległości Armenii, http://www.kaukaz.net/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/marina20; [dostęp: 28.02.2013.].

[13] Th. de Waal, Black Garden. Armenia and Azerbaijan through Peace and War, New York - London 2003, p. 23

[14] „Moskowskije Nowosti" nr 12/1988, s. 10. Cyt. za; J. Gazda, Armenia i Azerbejdżan – wokół sporu o Górny Karabach, (zakończenie), op. cit. s. 321.

[15] Th. de Waal, Black Garden op. cit., p. 27.

[16]Стенограмма заседания Политбюро ЦК КПСС (29 февраля 1988 года), ЦХСД, коллекция рассекреченных документов, "Родина" № 4, 1994 г., c. 82-90; http://sumgait.info/sumgait/politburo-meeting-29-february-1988.htm [dostęp: 27.02.2013.].

 

[17]День Памяти Корюна Нагапетяна, http://husisapail.wordpress.com/2012/07/25 (25.07.2012.); [dostęp:5.03.2013.].

[18] Г. Макунц, Расстрелянный пейзаж, «Ноев Ковчег» № 11 (106) июль (16-31) 2006 года; http://noev-kovcheg.ru/mag/2006-11/254.html [dostęp: 5.03.2013.].

[19]Co wydarzyło się w Armenii?, op. cit., s. 20-21.

[20]А. Василевский, Туча в горах, «Аврора», № 10, 1988; http://sumgait.info/press/zhurnal-avrora/avrora-october-1988.htm, (dostęp: 27.02.2013.).

[21] J. Gazda, Armenia i Azerbejdżan – wokół sporu o Górny Karabach (cz. 1), op. cit., s. 93.

[22] Ibid.

[23] Ibid.

[24] Стенограмма заседания Политбюро ЦК КПСС (29 февраля 1988 года), op. cit.

[25] Por. Н.Р. Мелкумян (ред.), Нагорно–Карабахская Республика. Путь к вершинам, Степанакерт 2001, s. 148.

[26] J. Gazda, Armenia i Azerbejdżan – wokół sporu o Górny Karabach (dokończenie), „Przegląd Powszechny” nr 9/ 1989, s. 317.

[27] Ibid., s. 320.

[28] Ibid., s. 320-321.

[29] Ibid., s. 318-319.

[30] З. Балаян, Палач и жертва: места определены навечно, "Голос Армении", 03.03.2009.

[31] A. Furier, Kaukaz w dobie globalizacji, Poznań 2005, s. 105.

[32] Т. де Ваал, Чёрный Огород, Москва 2005, с. 52-53.

[33] А. Юнусов, Погромы в Армении в 1988— 1989 годах, «Экспресс-Хроника» № 9 (26 февраля) 1991, http://sumgait.info/press/express-chronicle/express-chronicle-910416.htm [dostęp:5.03.2013.].

[34] Г. Бадалян, Погромы в Армении: суждения, домыслы и факты, «Экспресс-Хроника», №16, (16.04.)1991, http://sumgait.info/press/express-chronicle-910416.html [dostęp:5.03.2013.].

[35] З.Балаян, Неизжитая трагедия. Десять лет назад мир узнал о жертвах армянских погромов в Баку, «Независимая Газета» № 4 (2066), 13.01.2000; http://www.ng.ru/ideas/2000-01-13/8_tragedy.html; [dostęp: 27.02.2013.].

[36] E. Czumakow, J. Kotański, Kościół i szkoła (rozmowa z ambasadorem Republiki Armenii w Polsce Ashotem Galoyanem), „Królowa Apostołów – Miejsca Święte, nr 12/2007.

http://www.ms.ecclesia.org.pl/index.php?option=com_content&;view=article&id=182 [24.02.2013.].

[37]Por. H. Kiełbasiński, Przemiany kulturalne w Armenii w XX wieku, Toruń 2001, s. 51-52.

[38]Por. С. Маркедонов, op. cit.

[39]Por.H. Kiełbasiński, op. cit., s. 52.

[40]Lewon Ter- Petrosjan wygrał także wybory prezydenckie we wrześniu 1996 r., jednakże w lutym 1998 r. zrezygnował z urzędu.

[41] Azerbejdżan obchodzi rocznicę masakry w Chodżały, „BIS – Biuletyn Informacyjny Studium”, Studium Europy Wschodniej – Uniwersytet Warszawski, (28.01.2013), http://www.studium.uw.edu.pl/?post/15528 [dostęp: 28.02.2013.].

[42]M. Gurbanly, Holokaust w Chodżały, „Rurociągi”, nr 1-2/39/2005; www.rurociagi.com [dostęp: 2.03.2013.].

[43]Ł. Borowiecki, Najstarsze drzewo, „Tygodnik Powszechny” 17.01.2012;

www.tygodnik.onet.pl/31,0,72710,1,artykul.html [dostęp: 2.03.2013.].

[44] М. Григорян, Главный обвиняемый - ГорбачевГолос Армении», 28.02.2008; htt.www.golos.am [dostęp:28.02.2013.].

[45] И. Гарибян, Сумгаит: Четверть века неимоверному кошмару, www.news.am/rus/news/141865 (28.02.2013.). [dostęp: 9.02.2013.].

Pin It