Teresa Ferenc

Teresa Ferenc urodziła się w 1934 roku w Ruszowie koło Zamościa. W 1943 roku hitlerowcy spalili jej rodzinną wieś Sochy, mordując prawie wszystkich mieszkańców, w tym także rodziców poetki. Wychowywała się m. in. w domach dziecka w Zamościu i Międzyrzecu Podlaskim.

W latach 1954 - 1965 mieszka na Śląsku. W Rybniku razem z mężem, poetą Zbigniewem Jankowskim, współorganizuje Klub Literacki „Kontakty” oraz coroczne Rybnickie Dni Literatury (1959 - 1965). Następnie przez sześć lat mieszka w Kołobrzegu, gdzie współtworzy Kołobrzeską Grupę Poetycko-Plastyczną „Reda”. Kolejnym miastem jej zamieszkania jest Wrocław, ale już po paru latach, w roku 1975, poetka wraz z rodziną wraca nad morze i „na stałe” osiedla się w Sopocie.

Od początku lat osiemdziesiątych jest aktywnie związana z Duszpasterstwem Środowisk Twórczych w Gdańsku.

Od pierwszego numeru ukazującego się w Sopocie pisma literackiego „Topos” Teresa Ferenc jest jego współpracowniczką. W latach 1993 - 2001 razem z mężem prowadziła na łamach tego pisma antologijny „salon poetycki” pod nazwą „Goście Teresy Ferenc i Zbigniewa Jankowskiego”.

Jest członkiem PEN Clubu i członkiem-założycielem SPP. Z wykształcenia plastyk-pedagog - jako poetka debiutowała w 1958 roku. Wydała m. in. następujące tomy wierszy: Moje ryżowe poletko (1964), Zalążnia (1968), Godność natury (1973), Ciało i płomień (1974), Małżeństwo (1975), Wypalona dolina (1979), Pieta (1981), Grzeszny pacierz (1983), Nóż za ptakiem (1987), Kradzione w raju (1988), Cztery twarze domu. Antologia rodzinna - razem ze Zbigniewem Jankowskim i córkami Anną Janko i Mileną Wieczorek (1991), Wiersze (1994), Boże pole (1997), Psalmy i inne wiersze (1999), Dzieci wody (2003), Stara jak świat (2004), Ogniopis. Wybór wierszy (2009) – oraz  zbiory wierszy dla dzieci.

Utwory Teresy Ferenc opublikowano w kilkudziesięciu antologiach i innych publikacjach zbiorowych w kraju i zagranicą. W Stanach Zjednoczonych ukazał się jej wybór wierszy pt. Swallowing paradise (1992).

Za swoją twórczość otrzymała poetka wiele nagród literackich, m. in.: nagrodę imienia Stanisława Piętaka  (za tom Wypalona dolina), im. Św. Brata Alberta, im. Włodzimierza Pietrzaka, nagrodę Klubu Krytyki Literackiej Gdańska Książka Roku 1979  (za tom Wypalona dolina), nagrodę Media Książce dla najlepszej książki kwartału oraz Nagrodę Artusa dla najlepszej książki roku 2004 (za tom Stara jak świat). Otrzymała też nagrody literackie wojewody gdańskiego oraz prezydentów Gdańska i Sopotu. Jest laureatką Fundacji Kultury i wielokrotną stypendystką Ministerstwa Kultury. Za swoją społeczno-literacką działalność w latach osiemdziesiątych otrzymała Teresa Ferenc medal 25-lecia Solidarności.

 

Więcej o Teresie Ferenc: http://www.old.wbpg.org.pl/slowniklista.php?pisarz=34


Kiedy podszedłeś

Kiedy podszedłeś na odległość oddechu
echo zagrało od brzegu do brzegu
Zapach ziemi zniewolił
dwa nurty- dwie rzeki
Uniosła nas pilnie
przezroczysta fala
spiętrzyła
ciebie w ocean
mnie w obłoki
Płyniemy przeglądając się
i wiemy
że horyzont nie łączy
że milczenie
nie dzieli
że bezmiar w nas płynący

--


Kąpiel

Zanurzam dziecko w cebrzyku
Cebrzyk kołuje

letnią obręczą

Rodzi się w nim dzień
żłobiąc brzegi

Kiedyś było drzewow bujnych kępach
w zielonej emalii
w cebrzyk weszło boso
jak owoc owalny

--

Ojczyzna


Do której mówię po imieniu
ojczyzno nie tylko moja
leżąca nie tylko nad Wisłą
rozkwitająca w gorących źródłach

Uklękłam żeby bliżej cię pojąć
usłyszeć i unieść twój smak
od początku
od lęku
od źródła

Tobie na imię miłość
którą noszę

Przestrzeń między nami tak szeroka
tak bliska
że upaść do gleby do słowa
Tu
czy tam
jednako ludzka jest mowa

W domu

W domu
często tak pustym
że słychać tykwę dzwoniącą
ziarnem
chodzę jak mysz
gryzę język żeby się nie powtarzać
chowam się żeby wam dochować
w swej ślepej miłości
której trzeba po ludzku
przywracać wzrok
czułość ważyć
odchodzić w porę
i wracać na czas
znać smak i mądrość kłamstwa
w domu
który się wysiewa

Obrona

Ogród chcę obronić
zachować u źródła

Bije każda gałąź
pąk nierozkwitły
każdy dojrzewający owoc

Wołam
Sodoma spalona
Darujcie moim winnym gronom
dopiero wzeszły
Topór zawisł nad nimi

Pewien król przed wiekami
wycinał dzieci w pień

Neron spalił Rzym

Kaligula
przyjaciół i kochanki
własnymi rękami

Szaleniec stoi znów
nad wiszącymi ogrodami

Jaką pociechę mam z togi
Moja obrona nie dociera
Gorzka świadomość
gorzkie moje racje
tyle że sobie powiem
do rdzenia
do dna
Wysłuchają mnie do końca
co głosu nie maja
Nawet na świadków nikt ich nie powoła

Nabrać wody w usta – najprościej
Ale jak wyłupić sobie oczy
(Ślepy Homer widział więcej)

Jak odebrać sobie rozum
(Kasandra rozumiała za cały obóz)

Jak miłość wytępić

Wyrwać cały ogród?

Jesteśmy ogrodem




Pin It