Ewa Pilipczuk - W starej cerkwi

 

Szmerem zwierzeń podniebnych

zaszeptały ikony

w łasce desek przysiadłe

gdy do nieba daleko

ze szpar okien się wymknął

świetlny cud – blady promyk

ojcze nasz

zdrowaś mario

pod sklepienia powieką

 

rany dawno zakrzepłe

jeszcze bolą i różnią

grzechów świata nie zliczysz

skronie chylą się w wieczność

dłoń do dłoni nie przylgnie

czemu panie tak trudno

skrzyp klęcznika się wtrącił

zapomnianą nowenną

Pin It