Piotr Goszczycki

Powrót poety

 

powrocilem stasiewiczJerzy Stasiewicz wrócił z wakacji wydając tom „Powróciłem” (Towarzystwo Słowaków w Polsce). Po udanym sukcesie tomu „Po co komu krzyż” (Literacka PKP-Jazda, Warszawa 2015) i nagrodzie literackiej im. Herlinga-Gruzińskiego „Powróciłem” można uznać za kontrofensywę. Stasiewicz w tomie przypomina o szalonych latach 70-tych, wielokrotnie nawiązując do wielu bardzo znanych i mniej znanych poetów. Rozlicza? Nie. To rodzaj ukłonu i utrwalenia chwili. Można by się domyślać, że takie zachowanie jest benefisem lub literackim testamentem starego poety. W jedym wierszu bez tytułu Stasiewicz stwierdza:

stary poeta pisze mało

wpadając w zadumę nad każdym słowem

Na szczęście Stasiewicz nie jest starym poetą, tylko dojrzałym, który w swej twórczości ie opiera się tylko na poezji. Wcześniej moża było przeczytać dramaty: „Pojednanie” (2005) i refleksyjny „Po co komu krzyż” (2015). W 2011 roku drukiem ukazała się opowieść „Własny kąt”. Niniejszy tom zatem możnaby określić jako książkę podsumowującą pewien okres czasu męzczyzny, który w wierszu „autoportret” pisze:

Czoło pokryły bruzdy

zaświadcza lata minione

pełne napięcia

 

Od wielu lat w Nysie są organizowane potyczki wojenne między wojskami francuzkimi a pruskimi. Rekonstrukcja bitwy o Nysę z 1806 r. odbywa się zazwyczaj w ostatnią sobotę lipca. Po starciach wojennych, które mają miejsce „tuż za miedzą”,w Stasiewiczówceodbywają się poetyckie prezentacje, na które gospodarze Jerzy wraz z żoną Violettą zapraszają literatów. Dysputy nie raz trwają do rana, aż opadnie ostatni wojenny kurz. Otóż mianowicie w niedawno opublikowanej recenzji Arkadiusz Kiński porównał Stasiewicza do wędrownego trybu życia Edwarda Stachury. Uważam takie stwierdzenie za błędne. Jest bowiem różnica między sporadycznym podróżowaniem i przywożeniem pamiątek w postaci wiersza a wędrownym trybem życia. Doskonale o tym świadczy debiut poetycki Stasiewicza: „Zapach mojej ziemi” (2002), któremu bliżej jest do twórcy ludowego niż wędrownego. Zresztą, echa regionalizmu brzmią jeszcze w tomie „Powróciłem”. Mam nadzieję, że nie ostatni raz Stasiewicz sięga po okoliczne uroki krajobrazu. Jest bowiem co opisywać: chociażby prosekterium, które zostało przekształcone w budenek mieszkalny czy stuletni dąb wydobyty z dna rzeki. Potwierdzenie tego znajdziemy w wierszu: „Ten wiersz nie jest ostatni”

Ten wiersz nie jest ostatni

do napisania pozostało wiele

jak do obsiania pól

Najmocniejszym akcentem tomu jest pierwszy rozdział, który zawiera miniatury prozatorskie. Kilkuzdaniowy obraz przedstawiający sytuacją z dość mocą puentą. Życzyłbym sobie, aby Stasiewicz o tak wszechstronnych książkach w przeszłości rozważył kolejny pomysł następnego tomu składającego się tylko z miniatur.

Piotr Goszczycki

 

Jerzy Stasiewicz: Powróciłem. Wydawnictwo: Towarzystwo Słowaków w Polsce, Kraków 2018

 

Pin It