rekomendacje spp 01 10 18

 

 

 

 

Wacław Holewiński

 

Mam nadzieję, że po raz pierwszy i ostatni! Antyrekomendacja!!!

Klopp Robimy halasNie zdarzało mi się to do tej pory, ale nie wytrzymałem. Więc tym razem antyrekomendacja.

Za nic w świecie nie kupujcie Państwo książki Raphaela Honigsteina – Jürgen Klopp. Robimy hałas, w przekładzie Radosława Chmiela. To po prostu koszmar. Nawet nie ze względu na treść, ona pewnie jest jakoś interesująca. Wszyscy, którzy interesują się piłką nożną wiedzą jak fascynującą postacią jest Jürgen Klopp. Jego dokonania trenerskie są fantastyczne. Więc dlaczego nie czytać jego biografii? Ze względu na przekład. Facet nie zna się zupełnie na piłce nożnej. A takie koszmarki, jak te, są na każdej stronie: "Heidel: "Hoeness dodał, że Bayern wybrał osobę był bardzo podobną do pana, panie Klopp.", "Borussia zdołała pokonać zadać Bayern Pepa Guardioli...", "Po powrocie z Berlina kilka dni spędził z członkami Unity. Spędzili razem cztery godziny...". Tak jest naprawdę prawie na każdej stronie. To nie kwestia redakcji (albo nie tylko redakcji), to jakiś koszmar językowy. Któryś z moich znajomych zastanawiał się czy przekładu nie zrobiono za pomocą gogle-tłumacza. Nie. Byłoby lepiej!!! Dla porządku, czy raczej dla wstydu wymienię jednak także "opiekę redakcyjną" - ci ludzie natychmiast powinni stracić pracę: Robert Medina, Krzysztof Chaba, Justyna Kukian. Wydawnictwo Znak Horyzont - wstyd, wstyd, wstyd!!!!

 

 

znaczek

 

Piotr Müldner-Nieckowski

Jacek Moskwa: Tajemnice konklawe 1978

Tajemnice konklaweJacek Moskwa jest znanym watykanistą, czy może raczej papistą, z tym że są to jednak określenia trochę mylące. Istotnie, pisarz ten i dziennikarz najwięcej pisze o św. Janie Pawle II i Watykanie. Do najbardziej znaczących dzieł Moskwy należy imponująca czterotomowa „Droga Karola Wojtyły” (2011), ale to nie jest jedyny trop jego twórczości. Zajmował się przecież znaczącymi postaciami Lasek, słynnym księdzem Janem Zieją czy Olkiem Mincerem, aktorem pochodzenia polskiego, mieszkającym i pracującym we Włoszech, grającym Nikodema w filmie Mela Gibsona, o czym traktuje pasjonująca rozmowa w książce „Ja, Żyd z Pasji” (2004). Cała twórczość Moskwy obraca się wokół spraw włoskich w Polsce lub polskich we Włoszech, jak choćby w napisanym wraz z żoną Krystyną Kalinowską dziele „Frassati Gawrońscy, włosko-polski romans” (2015), co nie powinno dziwić, ponieważ jako dziennikarz przez wiele lat przebywał w Italii, latał z naszym Ojcem Świętym na słynne pielgrzymki i ma o Rzymie, Watykanie, katolicyzmie i Bóg wie czym jeszcze wiedzę niewyczerpaną.

Jednym z tego dowodów jest pięknie wydana przez wydawnictwo Znak książka o mniej czy bardziej znanych, ale i nieraz zupełnie nowych faktach związanych z wydarzeniem, które zbudowało nie tylko kawał historii Polski, Europy i Świata, lecz także życiorysy nas samych, pojedynczych albo grupami, jak kto woli, mianowicie o powołaniu księdza kardynała Karola Wojtyły na papieża. Dla mnie prywatnie w dniu 16 października 1978 roku, w którym to się stało, nastąpił przełom emocjonalny, intelektualny i uczuciowy. To tak, jakbym zyskał szansę na odnowę i nawet zmianę tego, co już jako człowiek dorosły uważałem w mojej osobowości za ustabilizowane, acz niekoniecznie doskonałe. Być może nie jestem w tej autoopinii osamotniony (mam nadzieję, że nie), ale wydaje mi się też, że wiem to samo o innych bliskich i dalszych mi ludziach; chyba wiem, kto się wtedy i jak zmienił. Kto nabrał odwagi. Kto zrozumiał logikę i odstępstwa od niej. Kto pokochał Boga, kto zaczął w Niego wierzyć i (albo) wierząc, mądrze wątpić, wreszcie komu nie było to dane, a jednak miał podstawy, aby o św. Janie Pawle II myśleć i mówić jak o autorytecie równym rodzonemu ojcu.

Wtedy kulisy wstąpienia Karola Wojtyły na tron Piotrowy były może ciekawe, ale nie decydujące. Ważny był jedynie sam fakt główny. Szczegóły interesowały jako sympatyczne anegdotki, wiadomostki poprawiające nastrój. Dziś jednak zaczynają odgrywać rolę zupełnie inną. Przypominają, co się z nami działo w tamtych dniach. Odkrywają, na ile wyobrażenia o przemianie duchowej, fizycznej czy nawet politycznej miały podstawy, czy były słuszne, miały jakiś sens. Pokazują też, czy różniły się od prawdy, wówczas nam podawanej w formie, nazwijmy to delikatnie: zniekształconej, bo dopiero teraz wiele informacji staje się rzeczywiście własnością publiczną. Bariera cenzury i polityki antykościelnej znacznie ograniczała dostęp do prawdy. Choć i obecnie trzeba być ostrożnym, ponieważ antychrześcijaństwo buzuje jak nigdy dawniej w wolnym świecie. A w każdym razie nie za naszego życia. Jest to tendencja brutalna, agresywna i bezwzględna. Narasta. Za każdą osłodę jesteśmy więc wdzięczni. Teraz Jackowi Moskwie.

Świetna technika narracji pisarza i jego wyczucie oczekiwań czytelnika powodują, że tekst dosłownie się połyka, ale też w najważniejszych momentach każe się zatrzymać i zadumać. To literatura faktu, jednak podana lekko, niczym wysmakowana fiction, z zaskakującymi przewrotami i akcentami. Autor nie pozwala odłożyć tej książki przed dojściem do zakończenia. Są w niej nieznane nam, a pasjonujące życiorysy najważniejszych osób tego dramatu. Jest dużo nowych faktów, opinii, komentarzy, które przywołują zarówno słynne konklawe, jak i cały pontyfikat św. Jana Pawła II, tak jakby wciąż jeszcze trwał.

Piotr Müldner-Nieckowski

_______________________

Jacek Moskwa, "Tajemnice konklawe 1978". Znak, Kraków 2018. Stron 288. ISBN 978-83-240-5444-2

 

znaczek

Małgorzata Karolina Piekarska

Ciemne przejścia

ciemnie przejscia„Sobie samej na sześćdziesiąte urodziny” – tak zaczyna się tomik Anny Nasiłowskiej zatytułowany „Ciemne przejścia”. Autorka to literaturoznawczyni, ale też poetka, choć jak sama w tym wierszu twierdzi:

„poezja przepływa falą

najczęściej w czasie dalekich podróży

albo się objawia

w szparach między nocą a świtem

i niknie

najczęściej nie zapisana.”

Akcja wierszy dzieje się często w podróży i autorka jawi się jako wnikliwy obserwator otaczającej ją rzeczywistości. Analizuje spotkane postaci z psychologiczną dokładnością, ale i reporterskim wścibstwem. Podróżuje do Londynu, Berlina, Brazylii, a także do Grecji, na Rodos czy Kretę. Jej obserwacje zapisane w wierszach, czy krótkich prozatorskich utworach są trafne. Być może dlatego, że jak sama napisała w „Notatce”:

„Kiedy podróżuję sama

dobrze słyszę własne myśli.”

Któż z nas nigdy nie spotkał opisanych przez Nasiłowską „Dziada i Baby” wiecznie narzekających i kłócących się? Któż nie obserwował niemowlaka, kiedy poznaje otaczający go świat i dokonuje pierwszych odkryć? Ale jeśli nawet ktoś nie ma takich doświadczeń niech nie rzuca w autorkę przysłowiowym kamieniem. Niech sam wyruszy w podróż. Koniecznie z tym tomikiem. I niech patrzy na świat tak szeroko otwartymi oczami i z takim poczuciem humoru. Warto. Nawet jeśli przejścia sa czasem zbyt ciemne.

Anna Nasiłowska 
„Ciemne przejścia”
wyd. Staromiejski Dom Kultury 2018

 

 

 

 

Pin It