Aneta Kielan-Pietrzyk

Teodozja Świderska W błysku chwili

 

Ilia Maszkow
Ilia Maszkow

 

            Teodozja Świderska – filolog polskiego, mieszkanka Opola, członkini Krakowskiej Konfraterni Poetów, debiutuje tomikiem „W błysku chwili”. Jako wzrokowiec, biorąc do ręki książkę, zawsze w pierwszej chwili przyglądam się samemu produktowi, jakim jest tomik. Od tomiku Teodozji Świderskiej emanuje ciepło i minimalizm. Rysunki Agaty Zuzanny Kofroń nie ciążą wierszom, nie zastępują wierszy ani ich nie dopełniają, to punkty, które dodają delikatności i zwiewności. Podobna jest treść wierszy Teodozji Świderskiej. To utwory liryczne i rytmiczne, często rymowane, gdzie niegdzie 13-zgłoskowce.

            Autorka swoje wiersze w tomiku podzieliła na cztery części: CZYTANIE ŚWIATA – najdłuższa i najbogatsza w treści; ROZRACHUNKI LIRYCZNE – ze światem, z życiem, z miłością; TALIZMAN I BLIZNA – w skrócie o zawirowaniach miłosnych; oraz ostatnia Z LUŹNYCH ZBIORÓW, w której znalazły się wiersze tematycznie nie pasujące do żadnych działów, a które autorka uznała, że warto przedstawić je czytelnikowi. Z nich na uwagę zasługuje oparty na prawdziwej historii wiersz o płaczącym koniu „Sereno” oraz trzywersowiec bez tytułu, kończący zarówno tą część, jak i zamykający cały tomik:

Mostek – czas – rzeka.

W kłódkach miłość rdzewieje.

Płynie – ucieka.

 

            Autorka nawiązuje do popularnego zwyczaju wieszania kłódek na barierkach mostów, najczęściej przez pary, mające symbolizować ich miłość. Ale czy na pewno? Autorka jednym wierszem podważa sens tego zwyczaju. ”W kłódkach miłość rdzewieje” – zamknięte uczucia duszą się, wypalają, rdzewieją. Miłość trzeba rozwijać i pielęgnować, by trwała. Zamykanie jej w kłódkach lub na kłódki to coś wręcz odwrotnego i wcale nie gwarantuje jej trwałości. W swoich wierszach Teodozja Świderska zwraca uwagę na to, że na każdego człowieka życie/Bóg/los (autorka nie określa, co dokładnie) ma plan. Sam człowiek jednak niczego nie wie na pewno:

 

            Gościmy tu chwilę, ileś dni i nocy,

By na pewno zniknąć,

Choć ta pewność zwykle

Potrafi zaskoczyć.

 

Współczesność popędza nas, nie zostawia czasu na wytchnienie, uczucia szybko przemijają:

 

Przez życie

Choć chciałbyś przejść spacerkiem

Ono cię rozpędzi samo.

 

W tym pośpiechu przestajemy ze sobą rozmawiać, bo „mówić – nie znaczy powiedzieć”. Gadulstwo razi narratorkę, jest bezproduktywne. Jednocześnie potępia też świat krótkich wiadomości i krótkich wierszy. Skróty w mowie i piśmie obniżają wartość języka.

 

E-świat w oczach maleje

Kruszą się więzi

Los goni. Polatują e-muzy

Liryka? Miłość?

Kiedyś nawet posiłek

Celebrowano dłużej.

 

Wydawałoby się, że autorka sama sobie przeczy w różnych utworach. Niekoniecznie. Wniosek wydaje się być jasny i prosty. Słowa są bardzo ważne, nie tylko dla poetów. Mniej istotna jest ilość słów, liczy się to, czy mają swojego odbiorcę. Z tego miejsca przechodzimy do kwestii domu. Dom tworzą ludzie. Jeżeli nie potrafią ze sobą rozmawiać, to pomimo otwartych drzwi i okien, dom wydaje się głuchy i zamknięty, a lokatorzy, choć jest ich kilku, to każdy z nich samotny.

Teodozja Świderska z pewnością ma wiele do powiedzenia, przez poezję szuka sensu życia, umie bawić się słowem: „Nie ma już nic. To nic./Z tobą nic i bez ciebie nic”, potrafi wzruszyć swoją liryką np. w wierszu „Gdy zamknę oczy”. Autorka pokazuje współczesnemu czytelnikowi nad czym warto się pochylić i zastanowić.

  

Aneta Kielan-Pietrzyk

 

Teodozja Świderska W błysku chwili

Wydawnictwo i Drukarnia Towarzystwo Słowaków w Polsce, Kraków 2018

 

 

 

Pin It