Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Filozofowie w żywiole życia

kawiarnia egzystencjalistow sarah bakewell„Kawiarnia egzystencjalistów” Sarah Bakewell to opowieść o kręgu wybitnych filozofów egzystencjalizmu, którzy wycisnęli swoje piętno na historii intelektualnej XX wieku i na dziejach filozofii w ogólności Jej bohaterowie to Jean-Paul Sartre, Edmund Husserl, Martin Heidegger, Simone de Beauvoir, Albert Camus, Maurice Merlau-Ponty i Emmanuel Levinas. Podkreślam słowo: opowieść, bo książka ta nie stanowi systematycznego wykładu filozofii jej bohaterów, ba nie jest nawet jej wykładem popularnym. Jest właśnie opowieścią o ich życiu i o tym jak krzyżowało się ono z ich myśleniem i pisaniem, no i z epoką, w której żyli. Sama autorka tak wyjaśnia to w zakończeniu: „Kiedy pierwszy raz czytałam Sartre’a i Heideggera, nie sądziłam, że jakieś znaczenie mają szczegóły osobowości filozofa czy jego biografia. To przekonanie należało wówczas do ortodoksji dziedziny, ale pochodziło też z mojego zbyt młodego wieku, abym miała jakiekolwiek pojęcie o historii. Upajałam się koncepcjami, nie biorąc pod uwagę ich związku ze zdarzeniami i wszystkimi osobliwymi danymi z życia ich wynalazców.

Co tam życie – chodziło o idee. Trzydzieści lat później doszłam do przeciwnego wniosku. Idee są ciekawe, ale ludzie – znacznie bardziej. To dlatego ze wszystkich egzystencjalistycznych prac najprawdopodobniej nigdy nie zmęczę się właśnie autobiografią Beauvoir, malującą portret ludzkiej złożoności oraz nieustannie zmieniającej się substancji świata”. I rzeczywiście, substancja świata i substancja biograficzna bohaterów stanowi dominantę tej książki, aczkolwiek o egzystencjalizmie i o treści dzieł bohaterów także sporo można się z niej dowiedzieć. Obcujemy z osobowościami barwnymi, nieszablonowymi, ukazanymi na tle historii XX wieku, tworzącymi różnorodny archipelag typów, od solipsystycznego, zamkniętego w sobie schizoidalnego obsesjonisty Sartre’a, poprzez cichego geniusza Husserla, wielbiciela wagnerowskich lasów germańskich w świetle księżycowej poświaty Heideggera, promiskuityczną de Beauvoir, fanatycznego idealistę Camusa, mistycznego Levinasa, czy najbardziej z nich wszystkich zwyczajnego i „ludzkiego” w swej pogodzie ducha, upodobaniu do normalności i umiarkowanym hedonizmie Merleau-Ponty’ego. Bohaterowie tej opowieści nie są bohaterami odrębnych, zamkniętych rozdziałów, lecz krzyżują się ze sobą w kolejnych rozdziałach, spotykają i oddalają, oddziałując na siebie wzajemnie w jednym wielkim tyglu. Z przekonaniem rekomenduję lekturę opowieści ludziach, którzy współtworzyli jedną z ostatnich chyba w dziejach filozofii - jeśli nie ostatnią - próbę, do pewnego stopnia przypominającą wiarę, zbudowania systemu myślowego, który choć był bardzo abstrakcyjny i spekulatywny w swej zawartości i języku, miał w dalszej perspektywie przynieść poprawę losu człowieka, jego egzystencjalne samopoczucie i sens jego życia („Nie chodzi o to by opisać świat, chodzi o to by go zmienić” – jak stwierdził Karol Marks, bo przecież niektórzy z nich byli do pewnego stopnia i do czasu, zwłaszcza Sartre – marksistami). Ta historyczna już dziś próba nie udała się, jak wszystkie poprzednie wysiłki myślicieli od Platona, ale warto ją powspominać i dziś, choć w naszej praktycystycznej epoce może się ona wydać się wręcz egzotyczna i niewiarygodna.

 

Sarah Bakewell – „Kawiarnia egzystencjalistów. Wolność, Bycie i koktajle morelowe”, tłum. Aleksandra Paszkowska, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2018, str. 439, ISBN 978-83-65853-62-2

--

 

Szlachcic Słowacki zmaga się tradycją swej klasy

juliusz slowacki wobec tradycji szlacheckiejJuliusza Słowackiego uważa się za - być może - najbardziej nowoczesnego z wielkich wieszczów polskiego romantyzmu. Głośne i poniekąd prekursorskie studium na ten temat napisała przed laty Marta Piwińska („Juliusz Słowacki od duchów”, 1992). Jego nowatorskie przeczucia co do rozwoju cywilizacji miejskiej, początków kultury industrialnej i popularnej mogą dziś budzić prawdziwy podziw, jako przejawy genialnej przenikliwości poety. Jeśli jednak spojrzeć na jego twórczość dramatyczną i na jego poematy z tematycznego punktu widzenia, to poza „Kordianem” i „Fantazym” są one pogrążone w przeszłości, historycznie relatywnie bliskiej poecie („Horsztyński”, „Sen srebrny Salomei”, „Ksiądz Marek”), bardzo odległej („Mazepa”, „Książę Niezłomny”, „Złota Czaszka”, „Samuel Zborowski”) czy zamierzchłej a przy tym mitycznej („Balladyna”, „Lilla Weneda”). Przeszłość obecna jest także w jego wielkich poematach i powieściach poetyckich jak „Jan Bielecki”, „Podróż z Ziemi Świętej do Neapolu”, „Beniowski” czy „Preliminaria peregrynacji do Ziemi Świętej JO. Księcia Radziwiłła Sierotki”, „Poema Piasta Dantyszka herbu Leliwa”, „Konrad Wallenrod” czy „Grażyna”. Oznacza to, że współczesność swej poezji i swej myśli kreował Słowacki nie w bezpośrednim odniesieniu do rzeczywistości, w której żył, lecz poprzez odniesienie do świata przeszłości, w tym w szczególności do polskiej tradycji szlacheckiej, której był zarazem spadkobiercą i surowym krytykiem.

Marzena Kryszczuk napisała fascynujące studium na ten temat. Autorka wędruje poprzez utwory Słowackiego, bądź to sama, bądź w towarzystwie licznych przywoływanych interpretatorów, śledząc najrozmaitsze postawy, odniesienia, kontrapunkty poety w stosunku do szlacheckiej tradycji, jego spory i dyskusje z nią, także w konfrontacji z utworami innych autorów. Głębokie i skomplikowane pokłady odniesień Słowackiego do szlacheckiej tradycji pokazuje Marzena Kryszczuk w różnych ujęciach i konfiguracjach. Ujęła je też jako sekwencję rozciągającą się od zmagań poety z tradycją szlachecką i trudnościami jej przyjęciem (interioryzacją), poprzez jej oswojenie, aż po jej twórcze wykorzystanie dla wizji przyszłości, nie wykluczającej jednak dystansu poety do tej tradycji. I tak o „Janie Bieleckim” napisała jako o formie zastosowania skotyzmu (Walter Scott) i byronizmu do ukazywania przeszłości sarmackiej. Nad „Królem Ladawy” pochyliła się w kontekście atrakcyjności sarmackiej dawności w odbiorze cudzoziemskim (dotyczy to też „Mazepy”, motywu przyswojonego na gruncie francuskim). W „Horsztyńskim” dostrzegła sposób ukazywania przeszłości w perspektywie szekspirowskiej. „Poema Piasta Dantyszka” to dla Kryszczuk pretekst do spojrzenia na przeszłość w konwencji ludowo-szlacheckiej fantastyki, a „poemat o księciu Radziwille „Panie Kochanku” („Preliminaria…”) jako na formę poetyckiej zabawy poprzez bezpośrednie nawiązanie do gawędy szlacheckiej. W części drugiej studium autorka ukazuje poszukiwanie przez Słowackiego form dla pokazania kultury szlacheckiej w dramacie, w tym w szczególności postaci króla („Mazepa”, „Jan Kazimierz”). O „Złotej Czaszce” pisze jako o odpowiedzi Słowackiego na mickiewiczowskiego Pana Tadeusza”. W postaci księdza Marka odnajduje autorka wyraz poszukiwania przez Słowackiego przewodnika po sarmackiej przeszłości. W analizach „Księdza Marka” i „Snu srebrnego Salomei” akcentuje Kryszczuk zagadnienie opozycji progresywizmu i tradycjonalizmu. Podkreśla jednak także fascynację poety estetyką sarmatyzmu i dekoracyjną teatralnością tego świata, tak kapitalnie przez niego odmalowaną. W rozdziale „Mistyczny polityk” analizuje autorka późny okres życia i twórczości Słowackiego, kiedy to wyraził swoje kluczowe poglądy na ideę narodu, wypowiedział przesłanie do emigracji polskiej i podjął polemikę z Zygmuntem Krasińskim. Autorka podjęła też takie szczegółowe zagadnienia natury formalnej, jak temat „calderonizmu” jako zastosowanej przez Słowackiego formy stworzenia szlacheckiego obrazu przeszłości. Ostatni rozdział swojej pracy poświęciła autorka motywowi Słowiańszczyzny jako utopijnemu ideałowi społecznemu, który Słowackiemu był bliski. Marzena Kryszczuk zwraca uwagę na sprzeczności w obrazie sarmatyzmu w perspektywie poety. Z jednej strony odnosił się do niego z radykalnym krytycyzmem, widząc ciężkie grzechy sarmackich awanturników, takie jak pycha, rozpasanie anarchicznego indywidualizmu szlacheckiego, pogarda dla prawa, z drugiej sarmatyzm go fascynował, co prowadziło go do jego idealizacji w osobach księcia Radziwiłła „Sierotki”, którego wykreował na sarmackiego herosa, wcielenie wielkiego pana czy personalny archetyp polskości, czyniąc to samo względem postaci karmelity księdza Marka i idealizując Konfederację Barską. W finale pracy autorka rekapituluje swoje gruntowne analizy, rozważania i interpretacje: „Zmagania z tradycją szlachecką ukazują Słowackiego jako artystę, który podjął się najważniejszych zadań swej epoki: stworzenia dzieła o charakterze narodowym i jednocześnie o ambicjach uniwersalnych. Taką szansę dawało, według Słowackiego, połączenie swojskości z europejskim dyskursem, partykularyzmu z uniwersalnością. Zwrot ku przeszłości ma sens, żeby wzmocnić fundament, pozwalający się w nowoczesność”, choć Słowacki zauważał, że „szlachecki świat umiera” (w mickiewiczowskim „Panu Tadeuszu” widział elegię na tę śmierć), a dokonują się „narodziny industrialnej cywilizacji”. Ciekawe przesłanie w kontekście naszych współczesnych czasów, nieprawdaż? A wędrówka z Marzeną Kryszczuk przez bogactwo artystyczne i myślowe, przez sprzeczności, meandry, paradoksy twórczości Juliusza Słowackiego jest fascynująca.

Marzena Kryszczuk – „Juliusz Słowacki wobec tradycji szlacheckiej”, wyd. Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2011, str. 305, ISBN 978-83-61552-47-5

--

 

Wędrówka po labiryncie „Nie-Boskiej”

ukladanie dramatuJedną z najbardziej fascynujących, ale i kłopotliwych cech literatury romantycznej była i pozostaje i jej wewnętrzna, nigdy do końca nie rozwikłana tajemniczość i wieloznaczność. Bo romantyzm był i pozostaje dla nas „laurowy i ciemny”. Na karcie tytułowej pierwszego, paryskiego wydania „Nie-Boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego brak nazwiska autora i ten pozornie błahy szczegół – mogłoby się wydawać – jedynie techniczny, niejako pars pro toto wyraża „skrytość” i „ciemność” tego dzieła. Literatura przedmiotu poświęcona twórczości Krasińskiego, w tym zogniskowana tematycznie na „Nie-Boskiej” jest obfita i sięga od prac powstałych na początku XX wieku po publikowane w ostatnich latach naszego stulecia. Wydawać by się więc mogło, że kolejne studium jej poświęcone może być dziś już tylko sztuką dla sztuki, ćwiczeniem intelektualnym czy metodologicznym. I być może również i tak do jakiegoś stopnia jest, ale to nie powód by owej „sztuki dla sztuki” nie uprawiać, bo romantyzm z całą swoją tajemniczością, nieprzenikalnością czy wieloznaczności jest fascynujący. Studium Macieja Szargota pokazuje, że trud interpretacji sensów „Nie-Boskiej” podejmowany przez kolejnych autorów nigdy nie wypełnia formuły „finis koronat opus”. Zawsze na końcu kolejnej przebytej ścieżki pozostaje otwarty wylot ku kolejnym poszukiwaniom, ku szlakom nieprzebytym przez nikogo. Badanie romantyzmu to „niekończąca się historia”, w stopniu nieporównywalnym z innymi nurtami kultury i kierunkami literackimi. Maciej Szargot znalazł swoją własną formułę próby interpretacji sensów tego dramatu – jest nią proces jego powstawania, czyli obserwacja jakby od wewnątrz jaźni poety, jakby postawienie się w wyobraźni na jego miejscu. Każde z ośmiu studiów składających się na tom „Układanie dramatu” poświęcone jest innemu zagadnieniu, ale razem nie tworzą one jednolitej, całościowej monografii dramatu. To raczej próby czerpane z różnych „beczek”. W „Głosach i odgłosach” poszukuje autor intencji poety i strategii w ich realizowaniu. W „Kuszeniu hrabiego Henryka” opowiada o „Nie-Boskiej” jako o moralitecie. „Poeci i wariaci” poświęcone jest szaleństwu i poezji, a raczej ich obopólnemu splotowi charakterystycznemu dla romantyzmu w ogólności, a dla „Nie-Boskiej” w szczególności. „Karnawał rewolucji” dotyka fantazmatu rewolucji, wyrastającego w przypadku „Nie-Boskiej” z Wielkiej Rewolucji Francuskiej w okresie Terroru. W „Ruinach świata” zajmuje się autor wizji degeneracji świata, jego samozniszczenia oraz koncepcji tragizmu w ujęciu Krasińskiego. W „Dyć” odnosi się do, często paradoksalnie pomijanych, a raczej przesuwanych na drugi plan, ściśle polskich sensów uniwersalnej „Nie-Boskiej”. W „Jeśli nie boska, to jaka?” próbuje rozszyfrować sens tytułu. Wreszcie, w studium „W kręgu „Nie-Boskiej” szuka dla tego dramatu miejsca pośród innych dzieł Krasińskiego. Skonstatowana już w pierwszym szkicu jedna z nadrzędnych właściwości „Nie-Boskiej” czyli wieloznaczność i polifonia, niejako wyznacza szlaki i rytmy poszukiwań interpretacyjnych autora „Układania dramatu”. Sprawia to, że lektura tych studiów nie prowadzi czytelnika do jakich jednoznacznych konkluzji i wniosków będących efektem procesu interpretacyjnej konwergencji. Autor nie wykłada na tacy żadnej tezy, bo ani tego nie chce, ani też nie jest to możliwe. Żadnych finalnych wniosków co do tego, co autor miał na myśli. Jego celem jest sama przygoda poszukiwań. Z błyskotliwością i erudycją żegluje przez duchową, znaczeniową, faktograficzną etc. przestrzeń dramatu stwarzając czytelnikowi możliwość przeżywania tej umysłowej przygody wraz z nim. Wędruje po meandrach, po labiryncie „Nie-Boskiej” niczym Dante w „Boskiej komedii” po Niebie, Czyśćcu i Piekle. Tyle że Dante miał za przewodnika Wergiliusza, a Szargot wędruje po labiryntach „Nie-Boskiej” samotnie. Lektura jego studium nie jest łatwa. Na pewno nie nadaje się ono na wprawkę przed wejściem w świat twórczości Zygmunta Krasińskiego. To lektura nie dla „początkujących”, lecz dla „zaawansowanych”, obeznanych już z tą materią i ze współczesnym językiem oraz tworzywem analiz literackich. Piszący te słowa ma spore doświadczenie w poruszaniu się po tego rodzaju tekstach, a mimo to lektura ta nie była dla niego łatwa. Jednak właśnie owa nieoczywistość romantyzmu (w tym przypadku na przykładzie „Nie-Boskiej”), jego nieprzenikalność, enigmatyczność, wieloznaczność, wielogłosowość i tajemniczość, którą odczuwa się czytając zarówno oryginalne dzieła, jak i próby ich odczytań, zaliczam do jego szczególnych walorów, także estetycznych. W końcu, co za satysfakcja z lektur, których sens jest tak wątły czy tak oczywisty, że rozpoznajemy go już na pierwszej stronie. Lektura literatury romantyzmu i jej egzegez ma w sobie coś romantycznej udręki, coś z dobrowolnego wystawienia się na dyskomfort romantycznej gorączki, której warto się jednak poddać, choćby nawet dla odrobinę masochistycznej przyjemności duchowej i umysłowej.

Maciej Szargot – „Układanie dramatu. Rzecz o Nie-Boskiej ”, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2017, str. 331, ISBN 978-83-231-3894-5

 

Pin It