Zdzisław Antolski

DZIENNIK RECENZENTA – Drogowskaz ze słów Teresy Elżbiety Pyzik

 

antolski zdzislaw

 

    Twórczość poetycka Teresy Elżbiety Pyzik to subtelna, filozoficzna refleksja nad życiem i przemijaniem. Jej wiersze są logiczną konstrukcją, bogatą w środki artystyczne. Ich niewątpliwą zaletą jest lapidarność, zmysłowość, piękno metafor i swoiste „zawieszenie głosu”, niedopowiedzenie, jako forma nawiązania duchowego kontaktu z czytelnikiem. Korzenie tej poezji tkwią głęboko w polskiej tradycji literackiej, a mnie osobiście jej klarowność, łagodny humor, rozsądek, podziw dla świata i życzliwość, nieodparcie kojarzą się z duchem wielkiej poezji Jana z Czarnolasu.

 

    Druga warstwa tej twórczości to przemyślenia nad naszym ludzkim, jednostkowym losem, nad poszukiwaniem sensu w codzienności, w ciągłym zmaganiu się z losem. Jednym z ważniejszych tematów jest miłość, która ma do odegrania kluczową rolę w życiu każdego człowieka, zarówno ta erotyczna, jak i rodzinna: pomiędzy rodzicami a dziećmi. Inna jest miłość dziecka, a inna matki i ojca. Te subtelne różnice dobrze widoczne są w wierszach.

    Poetka zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności twórcy za słowo, dlatego pisze w wierszu „Sedno”:

Oswajanie słów

jest trudniejsze niż

interpretowanie snów.

    Dlatego jej rozważania o poezji jako zjawisku ulotnym, zależnym od chwili natchnienia, która często decyduje o wszystkim, o ostatecznym kształcie artystycznym utworu, pełne są rezerwy i wątpliwości. Swoje wnioski na temat powstawania utworu zawarła w przepięknym wierszu „Ten moment”:

Wiersz

też ma swoje pięć minut. (…)

Słowa

jak zerwany sznur pereł

spadają w błękit

by w końcu

spocząć na białej tafli kartki.

    Ten utwór jest bardzo obrazowy, niemal malarski. Widać tu śladu lektur i zafascynowania twórczością Haliny Poświatowskiej, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, ale także – na drugim biegunie - Juliana Przybosia, który kierował się zachwytem nad chwilą, mimo że nad wierszem pracował bardzo długo. Bowiem pierwsze jest wzruszenie człowieka i ono decyduje o dalszym rozwoju i charakterze utworu.

(…)

ale zazwyczaj wystarczy słowo

Drogowskaz

by poprzez meandry znaczeń

poprowadzić myśli

do kropki końcowej.

    W tytule tego wiersza, który brzmi „Nie zawsze” autorka od razu daje czytelnikowi do zrozumienia, że w poezji nie ma reguł. Jest ona sztuką kapryśną i wymagającą zarazem. Definiuje ją bardzo metafizycznie i wieloznacznie, jako „przewodniczkę podróży pozazmysłowej” (z wiersza „po prostu poezjo”).

    W wierszu „Na skraju ciszy” stwierdza:

Wystarczy usłyszeć

początek melodii

 

i dać się prowadzić

od wersu do wersu

a słowa same

ułożą się w strofy (…)

    Poetka wierzy więc w moc natchnienia, w nadzmysłową interwencję muzy Erato, który prowadzi poetę właściwą drogą. Poeta zaś podobny jest w swej twórczości do ptaka, jak w wierszu o takim tytule:

zazdrościłam ptakowi

skrzydeł wolności

wiatru w piórach

i krzyku prosto w słońce

    Tomik dedykowany jest Rodzicom i dowiadujemy się z wierszy o dramatycznym wydarzeniu, przedstawionym bardzo sugestywnie, kiedy to Mama

wydziera rzece swe kochanie

z dużą białą kokardą

w płowych włosach.

(Nad rzeką)

    Autorka nie zapomina o rodzeństwie i wiersz zatytułowany żartobliwie-poetycko „Trzy anioły” dedykuje siostrze i bratu. Opisując scenę rwania jabłek u dziadka Miękisza, tworzy taki oto przepiękny obrazek, jak każde z dzieci, podskakując do góry, pragnie…

Kto wyżej

kto pierwszy

muśnie rączką

obłoków i skrzydeł

stróża swego.

    Jeśli bowiem każde dziecko miało swojego Anioła Stróża, to podskakując za jabłkami, każde z nich dosięgało wyciągniętą rączką jego piór. Cudowny, metaforyczny obrazek, pełen błogostanu dzieciństwa, przepełnionego bajkową atmosferą.

    Wzruszający jest też wiersz o Rodzicach, którzy żyli zgodnie, czasem tylko się zżymali na siebie, co dziś brzmi nawet nieco humorystycznie, na przykład:

Mama zżymała się tylko

Gdy znikał bez słowa

Na długie godziny i obrażona

Stała na progu domu

Gdy wracał

Z koszem pełnym grzybów.

 

    Ojciec znów denerwował się, kiedy żona robiła zbyt długo zakupy, ale w sumie bardzo się kochali, to widać. Po śmierci żony, ojciec poetki popadł w depresję.

    Część rodzinną tomiku zamyka wiersz o celebrowanym sobotnim goleniu się ojca przez wizytą w kościele i spotkaniem z Panem Bogiem. Takie szczegóły zapadają w pamięć dziecka, tworzą atmosferę bezpieczeństwa, rodzinne rytuały, które budują wewnętrzny spokój i szczęście.

    Następna partia wierszy mówi o odczuciach poetki, dotyczących przemijania czasu, samotności i kontemplacji przyrody. Samotność „karmi się naszą przeszłością” pisze trafnie.

powietrze

krztusi się

od wspomnień

raniących bardziej

niż kolce jeża.

    To uroczy wiersz łączący w sobie zachwyt nad pięknem natury z bolesnym odczuwaniem samotności. Ale już wiersz „Wiosną” aż kipi od bujności świata wraz z obudzeniem się przyrody. „Schyłek lata” to refleksje nad istotą sztuki, kiedy „obserwowałam chmury / Dla samej przyjemności widoku // Jeśli są chwile doskonałe / ta do nich mogłaby należeć”.

    Następnie nadchodzi jesień, której to porze autorka poświęca wiele wierszy.

    Trudno w tym krótkim z natury rzeczy wstępie omawiać wszystkie utwory, ale warto zauważyć, że łączy je jedno: umiłowanie piękna natury, która potrafi odzwierciedlać ludzkie uczucia, zarówno radości, jak i smutku. Jesteśmy nierozerwalną cząstką tego świata, który przynosi nam ukojenie, a czasami smutek. Jesteśmy także częścią społeczności, rodziny, sąsiadów, wioski czy miasta, a wreszcie całego kraju.

    Wzruszający jest utwór „Pod wierzbą”, poświęcony Bogu, który jako kapliczka zawisł na starym drzewie:

Kiedy będę chciała

pomodlić się do Ciebie,

usiądę na skraju pola.

 

Zawsze tam przychodzisz.

Siadasz na miedzy pod wierzbą

i czekasz.

Ludzie ciągną do Ciebie jak do znachora

Z kłopotami, bolączkami, czasem z podzięką.

    Ten Bóg jest częścią krajobrazu polskiego. Zrósł się z przyrodą i tradycją. Wiersz ten jest jakby kwintesencją ludowej wiary, a także nawiązaniem do wielu utworów z kanonu polskiej poezji.

    Wiersz „Ojciec i syn”, dedykowany „Marcinowi i Natanielowi”, mówi o związku uczuciowym między ojcem i synem na tle przyrody.

Po wertepach bieszczadzkich

bez słów

ramię w ramię

dwie miłości.

 

Pierwsza

Z Chrystusowym bagażem

z życiem poukładanym.

Druga

ufna i niewinna

patrzy sercem

nie dostrzega wad

nie porównuje

do innych.

 

    Tomik zamykają utwory różnych autorów, przyjaciół poetki, którzy swoje wiersze napisali pod wpływem utworów Teresy lub dopisując do nich swoje puenty i epilogi. Bardzo to wzruszający wyraz przyjaźni i podziwu dla twórczości poetki.

    Warto tutaj przybliżyć postać Teresy Elżbiety Pyzik Ukończyła filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Rzeszowie. Pracowała jako nauczyciel i wychowawca, od września 2011 roku przebywa na emeryturze.

    Działa w Towarzystwie Miłośników Ziemi Mieleckiej im. Wł. Szafera w Mielcu, laureatka i jurorka wielu konkursów. W październiku 2012 r. wydała debiutancki tomik poezji „W lustrze babiego lata”, którego promocja miała miejsca w MPB w listopadzie tegoż roku. 25 listopada 2017 roku ukazał się drugi tomik poetki „W niepokoju myśli”.

    Otrzymała wiele nagród i odznaczeń.

    Mama Magdy i Marcina oraz babcia trzech wnuków: Zacharego, Nataniela i Artura. A przy tym zagorzała miłośniczka prozy Wiesława Myśliwskiego i poezji Haliny Poświatowskiej. Lubi góry i wycieczki krajoznawcze, a także malarstwo pejzażowe i filmy przyrodnicze.

    Te zamiłowania widoczne są w twórczości Teresy Elżbiety Pyzik, w jej jasnych i klarownych utworach. Tytuł „Wiersze nieplewione” nawiązuje do spontanicznego sposobu powstawania utworów, do ich autentyzmu i szczerości.

.

Zdzisław Antolski

-

 

Pin It