Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

 

Dzikie są nie tylko wilki

dzikiPrzyznam szczerze: żadna powieść dawno mnie tak nie zauroczyła jak „Dziki” meksykańskiego pisarza i scenarzysty Guilerrma Arriagi. Nie znałem wcześniej żadnej z jego książek (na polski przetłumaczono w 2007 roku jego powieść zatytułowaną „Nocny bawół”). Czytając „Dzikiego” miałem w pamięci lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte i ten niezwykły boom na powieść iberoamerykańską, jaki opanował wówczas Polskę, głównie za sprawą Cortazara, Marqueza i Llosy.

 

Nie bez powodu nawiązuję do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Bo właśnie w nich, w czasach młodzieżowego buntu wobec zastanego świata, hippisów, gwałtownych zmian obyczajowych, umieścił Arriaga akcję swojej powieści. Powieści rozpisanej na dwa wątki i dwóch bohaterów.

Ten pierwszoplanowy to młody, niespełna osiemnastoletni Juan Guillermo. Ten drugi to Amaruk, myśliwy inuicki i Nujuaktutuk, wilk, obsesja, przodek Kła.

Czym jest ta opowieść? Przywołaniem buntu lat siedemdziesiątych? Eksperymentów narkotycznych? Zbrodni? Miłości? Opowieścią o przyjaźni? A może o degeneracji systemu, w którym policjant nie jest po to, aby obywatelom zapewnić spokój i porządek, a po to, aby napełnić kieszeń swoją i przełożonych?

Powieść Arriagi jest pełna śmierci. Jej bohater w ciągu kilku miesięcy traci najbliższych: brata, rodziców, babcię. A z tyłu głowy ma też śmierć brata bliźniaka, jeszcze w brzuchu matki. Ale powiedzieć, że do tego się ogranicza, to nic nie powiedzieć. Bo to opowieść o „dobrych chłopcach” ukształtowanych przez Kościół katolicki i zdegenerowanych myślą o wytrzebieniu zła. To oni topią brata Juana, który w zadziwiający sposób stworzył małe/wielkie imperium narkotyczne. To także powieść o odpowiedzialności i zemście. Ale przede wszystkim o wolnej naturze. Człowieka i zwierzęcia. Bo w życiu chłopaka jest też pies, który w rzeczywistości jest wilkiem. Nieoswojonym, walecznym, brutalnym. Wychowywanym w domu sąsiadów, którzy sprzeniewierzyli się wszelkim wskazówkom hodowców i dla których jedynym rozwiązaniem jest uśpienie go przez weterynarza.

Padają w tej wielkiej powieści, także objętościowo, 686 stron, pytania o odpowiedzialność. Za siebie, innych, za śmierć. Guillermo nie jest grzecznym chłopcem. Jest jak jego wilk. Gwałtowny, ziejący nienawiścią, planujący zemstę. Ale jest też chłopakiem wyrastającym ponad otoczenie, oczytanym, zakochanym w dziewczynie, która… no cóż, dziewczynie z obsesjami erotycznymi, więc to także opowieść o zazdrości, to opowieść o bezinteresownej przyjaźni z treserem zwierząt, właścicielem cyrku, który splata dwa światy – świat dzikich zwierząt i ludzi, którzy chcą nad nimi zapanować.

Ale jest też w tej powieści drugi plan. Polowania na wilka, które nie kończy się śmiercią, a jest jej blisko, ani zwierzęcia, ani tropiącego go myśliwego. Następuje w tym pojedynku na śmierć i życie niezwykła układanka, przywiązanie, w którym obie strony darzą się szacunkiem, przywiązaniem, a w skrajnych okolicznościach także opieką. To zmaganie z naturą, granie o wygraną na loterii, bo przeżycie w skrajnie trudnych warunkach zależy od siły charakteru, woli, determinacji posuniętej, wydawać by się mogło, ponad ludzkie możliwości.

W tym planie mamy też do czynienia ze światem magicznym, światem ducha dziadka, który kieruje krokami Amaruka. Trochę tu magii, gry zmysłami, świata nierzeczywistego – choć żeby była jasność – bardzo, do bólu realnego.

Wielkie przestrzenie Jukonu, śmierć Amaruka i przejęcie jego roli przez krewnego i wreszcie podróż z Meksyku do Kanady Juana Guillermo, jego dziewczyny i przyjaciela, wiąże te dwie opowieści. Wiąże… wilkami. Bo trochę to opowieść o wilczej naturze. Niezależnej, odważnej, bojowej.

Powieść Arriagi, pewnie dlatego się tak dobrze ją czyta, pewnie dlatego robi tak wielkie wrażenie, to także obraz Meksyku. Wielkomiejskiego Meksyku, czasami podobnego do tego, który znamy z filmów, a czasami zupełnie egzotycznego, ciemnego, pełnego zbrodni. Meksyku, w którym nie ma miejsca na litość i sentymenty, jest za to miejsce na ciemne interesy polityków i bankierów, a zaraz potem okazuje się, że jak w każdym miejscu na kuli ziemskiej, to ludzie stanowią normy dobra i zła. To ludzie decydują, jakie to życie będzie. Pełne obsesji czy miłości. Zemsty czy wybaczenia. Chęci panowania nad innymi czy wolności.

 

Guillermo Arriaga – Dziki, przekład Katarzyna Okrasko i Agata Ostrowska, WAB, Warszawa 2018, str. 688.

 

Pin It