Stanisław Grabowski

 

WSPÓLNE DROGI I ŚCIEŻKI

 

filip w5
Filip Wrocławski

 

            Stanisław Rogala opublikował swoją siedemdziesiątą książkę, na dodatek na swoje siedemdziesiąte urodziny. Przypadek. Celowe zamierzenie. Nie mnie oceniać. Raczej gratulować twórczej inwencji, tej nieustającej ciekawości świata i ludzi, od której zaczyna się pisarstwo. Tym razem ten znany i ceniony twórca, a chciałoby się napisać: wybitny, sięgnął jakby do korzeni. Mianowicie wydał monografię poświęconą życiu i działalności pisarza i poety Zbigniewa Włodzimierza Fronczka, notabene kogoś kogo zna od przeszło pół wieku, z kim serdecznie się przyjaźni, wymienia listy, prowadzi długie rozmowy telefoniczne, poznał więc bardzo dobrze jego twórczość.

 

 

 

         Fronczek to jeden z filarów grupy poetyckiej „Samsara”. Była taka w latach   siedemdziesiątych w Lublinie. Gwoli przypomnienia sięgam do Leksykonu…   dr Głębickiej: „Wiosną 1969 przyszli założyciele »Samsary« powołali przy wydziale polonistyki UMCS koło krytyki literackiej, którego przewodniczącym został S.J. Królik. Koło, nie spotkawszy się z akceptacją władz wydziałowych i żadną pomocą, wkrótce upadło. W październiku 1969 w kolumnie poetyckiej studentów w Kamenie (nr 22) opublikowali swoje wiersze: A. Migo, J. Osmoła, A.W. Pawluczuk i S. Rogala; gdy redakcja zaproponowała autorom współpracę, J. Osmala rzucił pomysł  zorganizowania grupy literackiej, do której przystąpili wszyscy wyżej wymienieni oraz S.J. Królik. Związawszy się ze studenckim klubem »Arcus« odbywali tam spotkania robocze. W styczniu 1970 wystąpili w Kurierze Lubelskim jako Studencka Grupa   Literacka »Samsara«”. Wzbudziła spore zainteresowanie w ówczesnym świecie    poetyckim, konkurując m.in. z „Nową Falą”. Zbigniew W. Fronczek wraz z kilkoma kolegami przystąpił do „Samsary” w 1974 roku. Jej etapy działalności od początku aż do końca obszernie przedstawia Anna Wzorek w opracowaniu „Gdy bezsilna jest proza…” o poezji Stanisława Rogali wydanym w 2016 roku

         Dzisiaj, tak mi się wydaje, z dawnych »samsarowców« najbardziej znany jest Stanisław Rogala chwalony niegdyś przez samego Iwaszkiewicza; opublikował     debiutancką powieść w warszawskim wydawnictwie, jednym z największych wówczas w Polsce. To przyniosło mu potrzebną promocję, pierwsze ważne recenzje. Ci, którzy wydawali w mniejszych ośrodkach miejskich, w mniej znanych oficynach nie mogli liczyć na ogólnopolski rozgłos.

         Fronczek jest poetą, prozaikiem, reportażystą, historykiem amatorem, reporterem, kronikarzem, erudytą, nazywają go też „fachowcem od widm, duchów i innych nadprzyrodzoności […]”. Nie wymieniam wszystkich jego tytułów do sławy. Zjeździł też pół świata, ma przeróżne zainteresowania i pasje, np. organizował  konkursy poetyckie, biesiady świętojańskie, noce poetyckie, literackie zaduszki,  sympozja… Zdobywał liczne nagrody i wyróżnienia literackie, tłumaczono go na   języki obce. Ponadto „Był zapaśnikiem Stali Kraśnik, piłkarzem Victorii Samoklęski, atletą AZS Lublin, w roku 1981 – wzorem rzeźbiarza Augusta Zamoyskiego –  przejechał rowerem (samotnie) w 10 dni trasę Paryż–Parczew. W latach 1900–2000 w Piotrowicach Lubelskich organizował mecze piłkarskie: Pisarze Lublina kontra   Piłkarze Świata”, wszystko to należy opatrzyć wielkim pozytywnym wykrzyknikiem. Broniewski, który nie lubił „mdłych” poetów byłby zadowolony z takiego kolegi-sportowca. Że może jest mniej znany czytającej publiczności, zwłaszcza tej  stołecznej i opiniotwórczej, to wina tego, iż tematyka, którą się zajmuje, ma  stosunkowo mniej wyznawców. Jednak zarówno jego pasje, jak i pisarska oraz dziennikarska aktywność, z pewnością są bardzo potrzebne i bardzo ważne.     

         Książka Stanisława Rogali pt. W świecie twórczości Zbigniewa Włodzimierza Fronczka składa się z dziewięciu rozdziałów, uzupełnia ją wstęp (Trochę ogólnego spojrzenia), bibliografia utworów autora, indeks nazw geograficznych, indeks nazw osobowych oraz zestaw zdjęć. Od razu dodam, że stanowi nie tylko hołd złożony przyjacielowi-pisarzowi, ale i przykład pięknej pisarskiej bezinteresowności, tak rzadkiej w dzisiejszych czasach, że aż się domaga zwrócenia nań uwagi.

         W rozdziale zatytułowanym W poetyckim kręgu Stanisław Rogala skrupulatnie i ze znawstwem przybliża czytelnikowi istotę Fronczakowej liryki, podkreśla to, co jest w niej oryginalne, własne, samoswoje, ale poezja nie jest najważniejszą dziedziną twórczości omawianego twórcy. Pisał i pisze także opowiadania, powieści, też mniej znane, o czym obszernie w rozdziale pt. Zagadki świata prozy. Rzeczywiście, zagadek tu sporo. Fronczek nie jest tuzinkowym prozaikiem-realistą. Interesuje go, powiedzmy tak jak Żukrowskiego, świat przesiąknięty magią, czy też grozą, zjawiskami paranormalnymi, tajemniczością.

         Najlepszy jest jako kronikarz, eseista i polemista, uważny czytacz starych książek, sięgający do „zapomnianej” prozy i wskrzeszający „zapomnianych” autorów. To ładne, że jako pisarz ponad swoje ego stawia twórczość innych, zwłaszcza tych  piszących, którzy na różny sposób byli związani z Ziemią Chełmską, Lubelszczyzną, Podlasiem lub też o nich pisali. Jednak, kiedy Rogala pisze np. o Niemcewiczu brakuje mi choćby pół zdania o jego działalności pozaliterackiej, że to on jest twórcą nazwy Ursynów, pod którym to szyldem mamy dziś największą i najbardziej prestiżową dzielnicę Warszawy. Czy Niemcewicz jakąś wyjątkową wagę przykładał do Chełmszczyzny? To wymagałoby głębszych badań. Z pewnością jednak sławiąc polską krainę  nie mógł nie wspominać np. o Podlasiu. To przecież Jan Stanisław Bystroń napisał o nim: „Nieznośny staruszek, niegdyś przed laty poseł na Sejm   Czteroletni całe życie pozostawał obywatelem całej niepodzielnej i niepodległej Polski”.

         Także kiedy czytam o Klementynie z Tańskich Hoffmanowej brakuje mi wzmianki, iż była u nas twórczynią pierwszego czasopisma dla młodych czytelników. „Rozrywki dla Dzieci” zaczęła wydawać od 1824 roku. W swoim programie patriotycznym czy też wychowawczym założyła poznawanie przez młodzież Polski przedrozbiorowej, jej dziejów, jej zabytków. Dlatego w „Rozrywkach dla Dzieci” regularnie zamieszczała historyczne „reportaże” z podróży po Polsce, cytowała    klasyków literatury, zachęcała do eskapad ówczesną młodzież, co prawda głównie szlachecką i mieszczańską, ale dobre i to. Przecież jej następcy, czyli redaktorzy  kolejnych czasopism dla dzieci i młodzieży, za jej przykładem dużo miejsca poświęcali na zapoznawanie młodych czytelników, których krąg stale się poszerzał, z geografią i historią Polski.

         Z wielką estymą Fronczek traktuje też twórczość tytana pióra Józefa Ignacego Kraszewskiego. To „najczęstszy bohater jego opowieści”. I słusznie, Kraszewski   ciągle pozostaje pisarskim fenomenem, kimś kto dotąd nie znalazł swego naśladowcy czy następcy, lecz czy to w ogóle jest możliwe?

         Zauroczony Lublinem, zafascynowany Ziemią Chełmską…, tak o Fronczku pisze Rogala i przybliża nam światy, które dla przedstawianego czytelnikowi autora nie mają tajemnic. Fronczek jest tym, który w dalszym ciągu nie odpuszcza, dalej tworzy „swój świat aluzji, humoru i groteski, sytuując go w tradycji kulturowej o proweniencji odpustowo-ludowej”. Dowodem ostatnie zdanie z omawianej przeze mnie monografii: „Już po oddaniu do druku tego opracowania Zbigniew Włodzimierz    Fronczek opublikował kolejną swoją pozycję Legendy i opowieści Lublina, której nie zdążyłem przybliżyć Czytelnikowi”. Oby takich „niespodzianek” z jego strony było jak najwięcej.  

         Uogólniając; „Zbigniew Fronczek czerpie pełnymi garściami ze skarbnicy rodzimej historii, dokonując jej projekcji na współczesność, w czym nawiązuje do   najlepszych tradycji powieściopisarstwa historycznego”; tę pochwałę cytuję z  „Toposu”.

         Książka Rogali jest nieduża, ale czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Pokazuje jeszcze jedną biografię polskiego inteligenta, aktywny i  twórczy los, przy okazji podkreśla wartość ludzkich pasji, daje świadectwo tych polskich epok, które wspólnie przeżyliśmy, jak też widoczną u Fronczka „radość pisania”. A to musi budzić uznanie i zaciekawienie, może być wzorem do naśladowania.

         Wśród »samsarowców«, poza wyżej wymienionymi znajdowali się także: Tadeusz Cugow-Kwiatkowski, Dominik Opolski, Ryszard Setnik, Stefan  Aleksandrowicz, Mirosław Grudzień, Marek Kusiba i Wojciech Pestka. Kiedy śledzę ich życiorysy, myślę, że im także przydałby się monografista tak rzetelny i bezinteresowny jak Stanisław Rogala, rocznik 1948, laureat wielu ważnych  konkursów, autor powieści z pewnością nieobojętnych, wywołujących spory i  dyskusje, ale także poeta, którego dorobek należy znać i docenić. Wybór wierszy Rogali ukazał się w renomowanej serii LSW „Biblioteka Poetów” (ukazuje się nieprzerwanie od 1966 roku) jako 329 pozycja. Od tamtego czasu autor opublikował kilka innych ważnych książek poetyckich. Napisał także nowe książki dla dzieci i młodzieży (w sumie jest ich kilkanaście), co stawia go wśród czołówki piszących dla młodych czytelników. Warto i tej dziedzinie twórczości autora przyjrzeć się bliżej, by uchwycić w niej to, co najważniejsze: pochwałę twórczego życia, pochwałę wyobraźni, żeby realizować marzenia, traktować każdy dzień jako wielką przygodę, i cieszyć się tym, nie kwękać.   

         Warto na koniec dodać, że Stanisław Rogala jakby umyślnie z gwarnych i pełnych swarów Kielc wybył na prowincję, do niewielkiej miejscowości, ale ani na chwilę nie traci kontaktu z literaturą, z kulturą i sztuką. Uczy studentów, pisze, redaguje, wydaje pismo, odbywa spotkania autorskie, działa społecznie. Czyż nie jest to dobry przykład pracy spolegliwej, pracy organicznej, pracy od podstaw? Nie każdy pisarz się z tym urodził, nie każdy może takim obowiązkom sprostać. Nie wiem, co władze Piekoszowa i Kielecczyzny szykują na siedemdziesięciolecie swojego sławnego mieszkańca. Pewnie tytuł  Honorowego Obywatela. Może Pamiątkowy Medal? W każdym razie warto o Nim pamiętać.  

         Można na koniec zapytać. Co dzieli i co łączy tych dwóch tak bliskich sobie  pisarzy i przyjaciół, należących – pamiętajmy o tym! – do pokolenia „Marca'68”? Dzieli ich pewnie dużo, ale i dużo łączy. Mają wspólne drogi i ścieżki. Choćby umiłowanie folkloru, czy regionalizmu, wiarę w moc baśniowości w naszym życiu (kłania się Leśmian), bliska jest im obu także troska o prowincjonalizm, walka z jego  stereotypami. Dla nich prowincjonalizm, co udowodnili także miejscami zamieszkania, to w XXI wieku wartość nieprzemijająca.

_______________________________  

Stanisław Rogala, W świecie twórczości Zbigniewa Włodzimierza Fronczka, Wydawnictwo POLIHYMNIA, Lublin 2018.

 

 

Pin It