Z serii: Debiuty poetyckie roku 2017 – Ewa Herbst

 

 

Andrzej Walter

 

Dwa narody z jedną duszą

 

dokument podrozy   Nie wiem czy zdołam „unieść” ten temat. Nie wiem też, czy to możliwe dla kogoś, kto nie był świadkiem tamtych wydarzeń, a relacje faktów oraz interpretacji zna jedynie z literatury, analiz czy ustnego przekazu żyjących jeszcze świadków? Nie wiem. Jednak spróbuję. Zwłaszcza w obliczu tak udanego i ciekawego debiutu.

 

   I kochani. Od razu, na samym początku, we wstępie, złożę jasną, otwartą i precyzyjną deklarację w postaci motta zaczerpniętego właśnie z wierszy Ewy Herbst. Oto ono:

 

 

Dobrze tak leżeć i marzyć

Dobrze mieć przyjaciół, słuchać pieśni

I uśmiechać się do dziś niezrozumiałych jeszcze słów...

 

Świat jest mały i prosty

I jest w nim miejsce dla każdego z nas.

 

   Warto to powtórzyć. Podkreślić. Uwypuklić. Świat jest mały i prosty. Zwłaszcza dzisiaj, w dobie postnowoczesności. I jest w nim miejsce dla każdego z nas. Po co to wszystko komplikować?

 

   Marzec był wyjątkowo chłodny tamtego roku. Pięćdziesiąt lat temu, marzec roku 1968 roku zaznaczył się wyjątkowo traumatycznie w naszej świadomości. Wywrócił on do góry nogami życie tak wielu ludzi... Pokłosiem tego jest właśnie omawiany debiut Ewy Herbst – „Dokument podróży. Wiersze”, wydany w roku 2017 przez Wydawnictwo Austeria w Krakowie i w Budapeszcie.

 

   Ewa Herbst opuściła Polskę w 1969 roku, w ramach marcowej emigracji, mając 21 lat. Była wtedy po drugim roku elektroniki na Politechnice Warszawskiej. W Szwecji ukończyła studia, zrobiła doktorat i zaczęła karierę naukową. Od 1986 roku mieszka w USA. Pracowała jako profesor inżynierii biomedycznej oraz główny inżynier badawczy w firmie medycznej. Od wielu lat prowadzi własną firmę badawczo-rozwojową. Dokument podróży to historia jej przeżyć zapisana w wierszach, które powstały w ciągu pierwszych dwóch lat emigracji.

 

  Z przedmowy Michała Sobelmana dowiadujemy się, że „Wiersze te stanowią dla mnie świadectwo tamtych czasów i odbicie nas samych z tamtych lat. (…) Odarci z utraconego obywatelstwa, przynależności narodowej, utraconej tożsamości, a nawet związku z rodzimym krajobrazem wyjeżdżaliśmy stąd na dobre, zabierając razem z nami cząstkę tamtej, ówczesnej Polski”.

 

   Ponownie też sięgnę po motto, którego użyła tym razem sama autorka czerpiąc z Ludwika Hirszfelda (Historia jednego życia, 1946) – „... w ojczyźnie ma się i przeszłość, i przyszłość, na obczyźnie tylko teraźniejszość”. To trudne i bolesne słowa, dojmująca i mocna prawda. Ale to prawda. Smutna i zatrważająca. Warto się nad tym wszystkim zastanowić, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń w naszym kraju i nie tylko.

 

    Ten tekst bowiem nie może się obyć bez dygresji. Jest nazbyt ... aktualny.

 

   Nie pokuszę się o ocenę marca 1968. To nie był mój kraj. Urodziłem się w PRL-u, kraju narzuconym mi siłą bezwładu narodzin oraz sowieckim bagnetem. Pomimo humanistycznej oraz chrześcijańskiej wrażliwości komunizm, marksizm oraz socjalizm wciąż są mi obce. Jednak żal mi niepomiernie wszystkich tych, którzy musieli w pamiętnym roku 1968 opuścić swoją Ojczyznę. I jakże przejmujące jest to ich świadectwo padające praktycznie zewsząd – Oni opuszczali swoją Ojczyznę – zawsze to podkreślali. Pytaniem chyba zasadnym jest ile straciliśmy my, my wszyscy, którzyśmy tu pozostali? Jak sądzę bardzo wiele.

 

   I o tym jest między innymi, podświadomie i podskórnie ten debiut. O nostalgii, tęsknocie, o życiu będącym podróżą, o miłości, o obłaskawieniu losu i pogodzeniu się z przeznaczeniem. O wszystkich tych arcyważnych sprawach, dużo ważniejszych niż anormalny konflikt, w który usiłuje się nas wtłoczyć. My się jednak nie damy. My wiemy co jest ważne i dlatego odważnie sięgamy po tom Ewy Herbst. To głębokie świadectwo bycia Polką, bycia Polakiem. Bo można być i Polką i Żydówką, i Żydem i Polakiem, i Polakiem i Niemcem i każdym po trochę w świecie, w którym szanuje się każdego człowieka i docenia go. To właśnie napisał na blogu Leszek. To piszę ja, to usiłuje nam przekazać wielu – jak już wspomniałem – ludzi dobrej woli.

 

„Bo nie ma nic ważniejszego niż szacunek do każdego człowieka

i docenianie go.”

Leszek Żuliński

 

   I nie jest też przypadkiem, że jedną trzecią Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata Instytutu Yad Vashem stanowią właśnie Polacy. Polacy, którym jako jedynym na świecie podczas okupacji za pomoc narodowi żydowskiemu groziła kara śmierci. Tylko na Zachodzie wciąż jeszcze o tym nie wiedzą i nie chcą wiedzieć i w to uwierzyć (o zgrozo). A Niemcom, zapewniam was, nie uda się zrzucić na nas za to winy, czy też na  jakże anonimowych nazistów.

 

   Dopóki my żyjemy ...

 

   Warto więc akurat teraz sięgnąć po książkę Ewy Herbst. Sięgnąć po nią teraz, w 50tą rocznicę tych absurdalnych wydarzeń, wczytać się w piękną (i jakże mądrą) przedmowę Michała Sobelmana, w niesamowite wspomnienia Autorki oraz w tych kilka sercem napisanych wierszy, wierszy nie spełniających może idealnie kryteriów (nadętej) literackości, ale też Autorka nie uzurpuje sobie miana bycia wieszczem, lecz bycia Autorką „prawdziwej poezji” –(coś jak „prawdziwy Polak”, tylko sensowniej), poezji, która wymyka się kategoryzacji, stanowi jednak unikalny głos nostalgii, szukania pięknych metafor i ważnych prawd dla naszego i jakby nie było, każdego przecież życia.

 

   W tych wierszach jest szczerość, świeżość, radość z poezji, wytworność tęsknoty, szacunek dla słów oraz szacunek, ogromna wręcz atencja dla uczuć, o tak, to jest bardzo wiele w twórczości, jest w tych wierszach też prostota poranka, pewnego rodzaju prostolinijność, ale w tym siła ich kojących mocy tkwi. Brawo. Za odwagę i wagę ich publikacji.

 

   To debiut potrzebny i ciekawy. Debiut, który może i nie pociągnie za sobą dalszego ciągu, ale nie o to tu chodzi. Debiut, dla którego, jak się niniejszym okazało, kontekst wciąż jest ważny, żyje i warto ten temat podejmować dla wspólnej i mądrej przyszłości dwóch narodów. Są to bowiem dwa narody skazane na siebie. Jesteśmy tak zmieszani, że powinniśmy mówić jednym głosem. Owszem. Mamy dwie religie, dwie tradycje, dwie jakby świadomości, ale jedną duszę. To ta sama stara dusza. Dusza przeszłości i przyszłości. Jestem tego pewien i spotkałem na swojej drodze bardzo wielu ludzi, którzy wierzą w to równie głęboko jak ja. Jedną z „sił sprawczych”, że te wiersze i tę książkę możemy dotknąć i smakować jest ... Marek Edelman. Obyśmy my mieli więcej takich Marków Edelmanów, Szewachów Weissów, Zeevów Baranów, a mniej ... mniejsza o to...

 

   Marzec był wyjątkowo chłodny tamtego roku. Ten zapowiada się dość podobnie. Wyobraźmy sobie, że nagle, ktoś, coś nakazuje nam – opuścić to wszystko, co mamy, co dane nam było stworzyć i odjechać, odejść, wyjechać na zawsze, i że my na to wcale nie mamy ochoty, ale że po prostu musimy...

 

... Świat jest mały i prosty. I jest w nim miejsce dla każdego z nas ...

 

Tylko czy to dziś wystarczy?

 

Andrzej Walter

 

Ewa Herbst „Dokument podróży. Wiersze.” Wydawnictwo Austeria. Kraków, Budapeszt, 2017. stron 96, oprawa twarda, ISBN 978-83-7866-178-8

 

suplement:

 

„Nie wiem, jak Bóg czuwał nad wierszami Ewy, że przez niemal pół wieku nie zaginęły gdzieś w rwetesie życia. Zapomniane, przeleżały prawie 50 lat, by wreszcie wypłynąć na światło dzienne. Książka nosi tytuł "Dokument podróży".

Hańbiąca do dziś historię Polski niebieska okładka dokumentu podróży w wierszach Ewy nabiera innego znaczenia. Staje się kluczem do życia - pracowitego, godnego i spełnionego, pomimo faktu, że przecież zaczęło się tak naprawdę na wygnaniu. Ale są w tej książce jeszcze inne rzeczy i sprawy. Jest to zapis wydarzeń, myśli i uczuć, które były udziałem młodej, niedoświadczonej i zdziwionej takim a nie innym obrotem spraw młodej dziewczyny. Jest tu i żal i miłość i pożegnanie. Nie chcę używać słowa rozpacz, może właściwiej będzie napisać smutek. Bezbrzeżny smutek. Zapraszam Państwa na wieczór wspomnień. Wysłuchanie tych wierszy to nasz obowiązek.”

 

Izabela Barry, Biblioteka na Greenpoincie, Nowy Jork, USA

 

 

Spotkanie z Ewą Herbst - 15 marca 2017 r.

https://www.youtube.com/watch?v=OrjTKM8K64A

 

Pin It