Stanisław Stabro

 

SACRUM, POEZJA I ŚWIAT

 

peknieta struna swiata            W roku 1993, historyk polskiej literatury współczesnej Piotr Kuncewicz, pisał w swojej książce pt. „Poezja polska od 1956”, o formuującej się w cały dział „poezji kapłańskiej”, jako zjawisku mającym wówczas osobne miejsce w polskiej literaturze. Pisząc o specyfice tego rodzaju liryki, autor podkreślał szczególne oczekiwania odbiorców tych tekstów. Sądził, że czytelnicy owi oczekują od „księży-poetów” utworów specjalnego typu, w stylu twórczości apologetycznej, będącej na przykład formą homilii lub kazania. Tym bardziej, że ta poezja rzeczywiście niekiedy takim posłaniem bywała.

 

            Do najpopularniejszych twórców „poezji kapłańskiej” Kuncewicz zaliczył Karola Wojtyłę, Jana Twardowskiego, Janusza St. Pasierba, Wacława Oszajcę. Innymi księżmi – poetami, godnymi uwagi według badacza w owym czasie, byli twórcy znani w mniejszym stopniu, tacy jak Janusz Artur Ihnatowicz, Tadeusz Chabrowski, Kazimierz Wojtowicz, Jerzy Czarnota, Wiesław Aleksander Niewęgłowski, a także Bonifacy Miązek – autor antologii „Słowa na pustyni – antologia współczesnej poezji kapłańskiej” (1971), Paweł Heintsch, Franciszek Kamecki, Mieczysław Maliński. Twórcy ci różnili się datami urodzenia w przedziale wieku 1916 (Twardowski) do 1947 (Oszajca) i później. Odnajdywali się zresztą nie tylko w poezji. Dobrym przykładem może tu być postać ks. Pasierba. Uczonego teologa, historyka sztuki kościelnej, wykładowcy Akademii Teologii Katolickiej, jak również doskonałego eseisty. Autora takich tomów wierszy jak „Kategoria przestrzeni” (1978), „Zdejmowanie pieczęci” (1982), „Wiersze religijne” (1983). Podobna uwaga mogłaby dotyczyć ks. Ihnatowicza, eseisty, dramaturga i tłumacza, autora „Wierszy wybranych” (1973). W większości, wymienieni tu twórcy, byli wybitnymi intelektualistami. Ich poezja różniła się jednak pomiędzy sobą, odbiegając od wyznaniowych szablonów.

            Eligiusz Dymowski, ur. w 1965 roku, należy do tej samej, ugruntowanej już poetyckiej Plejady. Franciszkanin, poeta i krytyk literacki, zajmuje się również pracą dydaktyczną i naukową. Jest wykładowcą teologii. Urodził się na Mazowszu. Teologię studiował w Krakowie i Rzymie. Licencjat z teologii pastoralnej obronił na Uniwersytecie Laterańskim. Doktoryzował się w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie w 2001 roku. W 1994 roku był stypendystą Ambasady Francuskiej przy Stolicy Apostolskiej w Rzymie, na Uniwersytecie Katolickim w Lyonie. Jako duszpasterz pracPińczowie i w Somma Vesuviana koło Neapolu. W latach 1999-2005 był rektorem Wyższego Seminarium Duchownego OO. Franciszkanów w Krakowie-Bronowicach Wielkich. Jest wykładowcą w różnych seminariach duchownych. Zagraniczne studia oraz związane z nimi podróże (również te do Francji oraz do innych krajów Europy), miały wyraźny wpływ na jego poezję.

            Jako poeta Eligiusz Dymowski debiutował w 1987 roku. Pierwszy tomik pt. „W cieniu drzew” wydał w 1988 roku. Łącznie opublikował dotychczas czternaście tomów wierszy. W tym edycji osobnych wyborów polsko-włoskich, polsko-angielskich, polsko-rosyjskich i polskich. Oraz, charakterystycznych dla tego poety, odsłaniających w szczególny sposób jego stosunek do sacrum i do świata, poetyckich książek takich jak np. „Cierpienie Anioła” (1995), „W poczekalni świata” (2000), „Wędrówki z Nolis” (2006), „Zwyczajność rzeczy” (2012), „Zerwane kartki kalendarza. Miniatury poetyckie prozą” (2011). Utwory ks. Eligiusza trafiły do wielu polskich i obcojęzycznych antologii, których ze względu na ich mnogość nie sposób  w całości wymienić. To twórca z utrwaloną już i ugruntowaną pozycją. Jego wiersze były tłumaczone na język włoski, rosyjski, angielski, niemiecki, francuski, chorwacki, słoweński, esperanto. O poezji Eligiusza Dymowskiego, podkreślając mocno jej walory, pisali m.in. Wojciech Ligęza, Marian Kisiel, Janusz Termer, Zdzisław Łączkowski, Maria Szyszkowska, Józef Baran, Elżbieta Zechenter – Spławińska, Jan Leończuk.

            Dla bohatera lirycznego wierszy Eligiusza Dymowskiego, które są przykładem klasycznej, tradycyjnej „liryki wyznania”, najważniejsza instancją i zasadniczym punktem odniesienia, jest Bóg. Nie bez znaczenia powtarzającym się w jego utworach motywem jest również w naturalny sposób, postać św. Franciszka i, jakże istotny w polskiej wierze i obyczajowości, kult maryjny. Jest to szczególnie widoczne w pierwszych tomach wierszy poety z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku. Tego rodzaju tematy wyznaczają granice sacrum owej liryki, jej zasadniczy fundament. Jednak z biegiem lat poezja Dymowskiego ewoluuje. Ujawnia się jej drugi obszar, inne granice. Pojawiają się w niej tematy egzystencjalne. Również te spod znaku różnych wariantów rzeczywistości duchowej i społecznej, np. miłości, sztuki, natury, historii nie tylko narodu, ale również pamięci prywatnej, dotyczącej Arkadii dzieciństwa, raju małej ojczyzny i zakorzenienia podmiotu w bycie. Z tym wątkiem łączą się piękne wiersze poety, poświęcone pamięci Matki. Kontrastują z nimi egzystencjalne dramaty podmiotu lirycznego, związane z samotnością, z cierpieniem oraz bólem egzystencji. Nie ukoją bowiem tego bólu blaski podróży ani piękno świata, na które artysta jest wyjątkowo wrażliwy.

            Bardzo ważny w aspekcie powyższej problematyki był wydany przez autora w 2014 roku, wybór wierszy z ośmiu tomików z okresu 1988-2012 pt. Dotyk pamięci”. Zawierał on, między innymi, szereg wierszy ze wspomnianego już tutaj przeze mnie wcześniej tomu pt. „Wędrówki z Nolis”. Trudno jednakże ową zagadkową, wieloznaczną postać, wyraźnie określić. Pojawia się ona w wierszach poety, również w miniaturach poetyckich. Można, wydaje się, rozpatrywać ją w kategoriach realnych, a więc personalizować, ale również traktować jako fikcję literacką, albo jako świadectwo pragnień poety. Projekcje wyobraźni artysty lub rodzaj literackiego mitu, fantomu. Nolis mogłaby być również symbolem wolności, ziemskich pokus i wewnętrznego rozdarcia bohatera lirycznego, który z licznych podróży, w tym także duchowych, wracał zawsze do Domu Ojca. Jednak twórca nie ułatwia czytelnikowi zrozumienia tej sytuacji. Oto kilka przykładów.

            W „Miniaturach poetyckich”: Nolis umarła w tobie (…) powiedziała wróżka (…) Od tej pory, porzuciwszy jakąkolwiek nadzieje na zmianę, Ulisses samotnie przemierzał wszystkie okoliczne wyspy, doznając jedynie pocieszenia w chwilach, gdy słońce zachodziło za horyzont” („Obłęd”). „Ta podróż – pomyślała Nolis – nigdy nie może się skończyć. (…) Wspólne wędrówki. Wypady do kina. Chwile milczenia. Zapach skóry” („Z notatnika znalezionego po latach”).

            W „Wędrówkach z Nolis”: „Tę pieśń przyszło mi pisać/ gdy dusza rozdarta/ jak kurtyna w teatrze/ nim spektakl odsłoni/ Gdzież ukryta jest prawda/ - powiesz – dobra Nolis/ Czy żyć/ znaczy ciągle/ szukać bratniej dłoni?” („Z Dziennika podróży Faona”). „Pamiętasz tamten bukiet róż/ u stóp o świcie położony/ i z każdym słowem drżenie ust/ jakby to była pieśń niemowy/ I nagle słońce – zwykły dzień/ zmieszały mocny zapach kwiatów/ lecz pozostałaś w marzeń śnie/ natchnieniem nocnych poematów” („Sen”. Na urodziny Nolis przy końcu kolejnego roku).

I jeszcze jeden wiersz z tego samego tomu, bez tytułu, który praktycznie może być erotykiem: „Nie pytaj oliwkowych drzew/ o tamtą noc/ ich spojrzenia musiały/ przecież się spotkać/ kontempluj Ciszę/ bardziej niż słowa/ przemawiają rozdarte korzenie/ Miłości/ złączonej z cierpieniem”.

Jakie zatem tęsknoty podmiotu lirycznego, jakie pragnienia i oczekiwania w stosunku do bliźnich i świata zostały zaszyfrowane w tej poezji? Pragnienie ziemskiej miłości? Szczególnego rodzaju agape? Tęsknota za ludzką wspólnotą? Za bezwarunkową akceptacją indywiduum przez świat? Lęk przed otchłanią samotności? Czy też inne jakieś jeszcze traumatyczne doświadczenia stoją za taką postawą? Bohater liryczny wierszy ks. Eligiusza Dymowskiego żyje we współczesnym świecie pomiędzy sacrum religii, a profanum współczesnego świata, wobec którego nie przyjmuje bynajmniej wrogiej postawy. Jest równocześnie w tym świecie i poza nim, co pozwala mu zachować wewnętrzną suwerenność i wolność. Nie jest chyba przypadkiem, że w kompozycji „Dotyku pamięci”, obok cytowanego tu wiersza o oliwkowych drzewach, znalazł się utwór pt. „Zapiski o wschodzie słońca”, poświęcony tematowi zmartwychwstania Jezusa, napisany w Jerozolimie w 2003 roku.

Zofia Korzeńska, charakteryzując w 2013 roku poezję bohatera tych rozważań podkreślała, że w poezji krakowskiego twórcy zarysowuje się „wyraźnie obraz człowieka jaki jest, człowieka, który cierpi, pragnie, dąży do czegoś - oraz grzeszy (…), ale równie wyraziście widoczny jest obraz człowieka, jaki powinien być wobec podmiotu mówiącego, który marzy o dobru”. Odwoływała się także do charakterystycznych słów – kluczy zawartych w tej liryce, takich jak: miłość, nadzieja, wiara, samotność, wędrowanie, sumienie, grzech, wstyd, milczenie, cisza, cierpienie, śmierć. Ale najważniejszym kluczem w poezji Dymowskiego okazała się „miłość”. Na przykład Zdzisław Antolski, interpretując lirykę poety, pisał o podróży „poetyckiej, mistycznej, duchowej, do źródeł prawdy i miłości”. Również Maria Szyszkowska, pisząc o poszukiwaniu wartości uniwersalnych w twórczości poety, wskazywała na ważną w liryce kreatywną moc miłości. Aneta Kielan-Pietrzyk, upraszczając wewnętrzny dramat tej poezji, twierdziła z kolei, że „przewodnim tematem wszystkich wierszy Dymowskiego jest miłość do Boga i miłość do ludzi”.

Temat miłości był, jak widać, chętnie podejmowany oraz interpretowany przez czytelników tej liryki, ale przy okazji nieco spłycany. Sprowadzany bowiem do jednego wzoru i jednego wspólnego mianownika. Mniej czy bardziej ukryta zmysłowość podmiotu lirycznego w odbiorze świata, wyczuwalna jednakże w rytmie tych wierszy, skłania niekiedy krytykę do radykalnych wniosków na temat strategii poety. Znakomitym przykładem takiego czytania liryki autora „Pękniętej struny świata”, były uwagi Janiny Kwiek-Osiowskiej, zamieszczone w piśmie „Akant” w numerze 6 z 2015: „Odrębnym nurtem w tej poezji rozlewa się szeroko pojęta miłość. (…) Nasuwa się pytanie: czy duchownemu „wypada” pisać tak wiele o miłości często inaczej niż do Boga i szeroko pojętego – bliźniego? A nawet tworzyć erotyki z głębią? Pozwolę sobie odpowiedzieć za poetę – dlaczego by nie? Przecież Bóg tak stworzył człowieka, że tak jak nie może on żyć bez powietrza, tak też nie może żyć pełnią życia – bez miłości, bo każdy człowiek pragnie kochać i być kochanym”.

Skądinąd refleksje tego rodzaju mogłyby łatwo stać się obiektem doktrynalnego sporu. Ale autor niniejszego posłowia nie powinien rozstrzygać teologicznych kwestii. Historia Nolis musi zatem pozostać tajemnicą, dla dobra literatury.

Najnowszy tomik Eligiusza Dymowskiego pt. „Pęknięta struna świata” jest kontynuacją tematów oraz dotychczasowej poetyki artysty, wskazującej na wpływy C.K. Norwida, L. Staffa, W. Broniewskiego. Marian Kisiel, recenzując swego czasu „Tęsknotę do bezimienności” autora „Wędrówek z Nolis”, wskazywał dodatkowo na wpływy J.S. Pasierba i J. Twardowskiego. Struktura i kompozycja tego tomu nie różni się niczym szczególnym od poprzednich książek poetyckich autora. Konfesyjną, oryginalną poezję Dymowskiego można bowiem zaliczyć do liryki tradycyjnej. Nie ma w niej jakichś szczególnych eksperymentów formalnych ani epatowania nimi czytelnika. W porównaniu z dotychczasowym dorobkiem poetyckim twórcy, tom „Pęknięta struna świata” jest stonowany, wyciszony, wręcz melancholijny. W porównaniu z poprzednimi tomikami, bohater liryczny wydaje się tu bardziej pogodzony z losem, z upływającym życiem i pojawiająca się na horyzoncie egzystencjalną smugą cienia.

Podobnie jak w poprzednich tomach, głównym odniesieniem dla podmiotu lirycznego jest Bóg i postać Maryi. Nowym akcentem, w porównaniu z poprzednimi tomami wierszy, jest natomiast pojawiająca się w niektórych utworach, dotyczących sacrum, nuta zwątpienia, świadcząca w gruncie rzeczy o głębi przeżywania przez podmiot Boskiej Tajemnicy. Na przykład, jak widać to w wierszu bez tytułu: „Są takie noce/ kiedy gwiazdy/ spadają na oślep/ wtedy kurczowo/ trzymamy się księżyca/ aby nie spaść/ w otchłań/ nadwątlonej wiary”. Lub też w kolejnym utworze: „A jeśli wiara się wypali/ jak sucha trawa na ugorze/ to daj mi chociaż w szumie wiatru/ stóp twoich dotknąć Święty Boże…” („Modlitwa upadającego”). Kult maryjny i jego żarliwość odzwierciedliły się w tomiku w formie tradycyjnych utworów, skierowanych do Matki Boskiej, inspirowanych także pobożnością ludową.

Pojęcie miłości w nowym tomie Eligiusza Dymowskiego zyskało szersze konotacje w postaci różnych odcieni tego fenomenu. Nie zostało zredukowane wyłącznie do sensu sakralnego. To nie tylko tradycyjne związki uczuciowe, dole i niedole miłości. Np. „jeszcze nie pora umierać”, „Ona i on”, „Wyznania Jacquesa Brela do żony”. To również aprobata bohatera lirycznego dla urody starości („Pogodzona z losem”). To dozgonna miłość i wierność staruszków („Staruszkowie z M2”). Miłość syna do ojca w chorobie („Ojciec w szpitalu”). Ale również namiętność ziemskiego zauroczenia („Krótki wiersz o miłości”). Barwy profanum nie przeciwstawiają się manifestacyjnie barwom sacrum. I odwrotnie. W „Pękniętej strunie świata” współistnieją one w pewnego rodzaju symbiozie. W tego rodzaju splocie życie ujawnia swoją nieprzewidywalność, paradoksalną zawiłość i piękno.

Jakże istotne jest w tej sytuacji doświadczenie sztuki przez podmiot. To przecież ona niweluje pęknięcie owej „struny świata”. Chroni przed rozpaczą, beznadzieją, łagodzi, podobnie jak i wiara, ból egzystencji. Zatem nieprzypadkowe wydaje mi się symboliczne sięganie przez bohatera lirycznego Eligiusza Dymowskiego do dzieł, legend oraz postaci z kręgu kultury: do W. Tetmajera, T. Różewicza, S. Mrożka, H. Poświatowskiej, K. Kieślowskiego, E. Demarczyk, J. Brela. W tak postrzeganym przez podmiot świecie najistotniejszą wartością będzie miłość.

W najnowszym tomie Eligiusza Dymowskiego bardzo ważny jest motyw przemijania. Jak, na przykład, nostalgiczne wspomnienie dzieciństwa. Podróż autora do źródeł, w dwóch pięknych tekstach „Widokówka z PRL-u” i „Zanim odlecą bociany”. Inny wariant owego przemijania został opisany w wierszu „Z kalendarza dojrzałego mężczyzny”, mającym za temat dosłowne i metaforyczne „ubywanie świata” (przyjaciół, miłości, radości) wraz z upływem czasu. Ale najistotniejszy akcent katastroficzny w tomie krakowskiego poety, to nieco Herbertowski wiersz pt. „Rozmyślając na gruzach starożytnego Rzymu”, zamykający książkę historiozoficznym przesłaniem. Przełożone z łaciny na język polski, mogłoby ono brzmieć „Tak przemija chwała świata”. Ale jeżeli, jak sugeruje poeta, wbrew czasowi chcesz ocalić siebie „Musisz zaufać szczelinie w pękniętej skale,/ bo jak inaczej chcesz rozumieć sens wiary/ w nieśmiertelność?”

Ciągłość  i spójność problematyki, wyrafinowany, a przy tym pełen prostoty język, jest jedną z głównych zalet tej poezji. Podobnie jak jej niepokorne akcenty wobec świata. Stosunek do bliźniego i umiłowanie życia. W całym jego trudzie, znoju i Pięknie, w drodze do Emaus.                               

 

Pin It