Andrzej Walter

 

Jadłodajnia Boga

 

imaret   Jak niebanalnie napisać dziś przepiękną powieść o przyjaźni? O przyjaźni wbrew czasom, okolicznościom, a nawet wbrew historii, kulturze i duchowi epoki? Sztuka ta udała się greckiemu pisarzowi Yannisowi Kalpouzosowi, którego książkę zatytułowaną „Imaret. W cieniu zegara” znakomicie przełożył z greckiego nasz dobry znajomy – Ares Chadzinikolau, syn Nikosa.

 

   Ta barwna historia rozegrała się blisko sto pięćdziesiąt lat temu w Arcie leżącej w północno-zachodniej Grecji, w Epirze nad Adriatykiem, będącym jeszcze wówczas u schyłku panowania tureckiego. Więzy przyjaźni turecko-greckiej są tu również iście karkołomne, a dotyczą losów dwóch chłopców urodzonych tej samej nocy 1852 roku. Wszystko rozgrywa się „w cieniu zegara zamkowego”, na pograniczu kultur, religii, w tyglu różnorodności lokalnych społeczności. Żydzi, muzułmanie oraz chrześcijanie żyją dość zgodnie i harmonijnie, co wydaje się dziś nieprawdopodobne. Yannis Kalpouzos opisuje to bardzo precyzyjnie, właściwie można ująć, że opisuje to z całą mocą zegarmistrzowskiej precyzji każdego detalu – stroju, obyczaju, czy tradycji oraz zachowania. Autor w tę książkę włożył ogrom gigantycznej pracy nie tylko historycznej, ale i kulturowo-etnograficznej. I daję słowo – Ares Chadzinikolau przetłumaczył to genialnie. Książkę czyta się wybornie.

   Yiannis Kalpouzos oferuje nam idealne połączenie powieści historycznej z emocjonująco opisanymi losami ludzi. W sąsiadujących ze sobą domach rodzi się dwóch chłopców – Grek Liondos i Turek Necip. Chłopcy dorastają razem wychowywani w całkowicie odmiennych tradycjach – jeden z nich jako chrześcijanin, drugi – muzułmanin. Mimo dzielących ich różnic i powszechnie panującej, mniej lub bardziej otwartej wrogości pomiędzy Grekami a Turkami, udaje im się wytrwać w przyjaźni. Wspólnie przeżywają codzienne smutki i radości oraz wielkie tragedie i najszczęśliwsze chwile w życiu. Uczą się wzajemnie tradycji swoich rodzin, wspierają w przeżywaniu pierwszych i kolejnych miłości, odkrywają życiowe prawdy i mądrości. Wielokrotnie doświadczają niesprawiedliwości i przemocy, lecz zawsze starają się chronić siebie nawzajem.

   Można powiedzieć, że to „mała wielka książka”, jakże ważna w dzisiejszym świecie. Jej znaczenie nie polega jedynie na owej niebanalności przedstawienia przyjaźni, ale jest czymś pojętym znacznie szerzej. To duch ogromnej tolerancji kulturowo-religijnej, atmosfera życzliwego podejścia do potężnych różnic spojrzenia na świat oraz wielka dbałość o sprawiedliwość narracyjną. Autor stosuje tu – czasem wręcz monotonną zasadę: jeden rozdział to opowieść Necipa, jeden z kolei jest opowieścią Liondosa. A czas nie stoi w miejscu. Nie są to bowiem relacje konfrontacji, czy porównania wersji, ale relacje wydarzeń kolejno po sobie następujących. Czasem jedynie echa i reminiscencje bohaterów prowadzą nas w świat ich uczuć, ogromnej empatii oraz siły wzajemnego przywiązania.

   Kalpouzos znakomicie oddaje upływ czasu. Tego czasu codziennego, którego doświadczamy wszyscy pchając pod wielkie góry wózki swojego życia. Oddaje jego upływ w niuansach, w drobiazgach, w detalach zmian, a co najważniejsze, ukazuje, jak przepoczwarza się owa przyjaźń z przyjaźni dziecięcej, w młodzieńczą, aż po przyjaźń dojrzałą, dorosłą, nasączoną bagażem życia i doświadczeń. Być może wraz z kolejami losu  bardziej chropowatą i cierpką, mocniej świadomą oraz brutalnie odartą ze szczenięcych złudzeń, ale jednocześnie prawdziwą – trwałą, wytrawną oraz szczodrą. Ta przyjaźń jest ponad izmami, ponad hierarchiami wartości, ponad prawami ustanowionymi przez ludzi dla ludzi w obrębie swoich kręgów kulturowych. Stanowi niezaprzeczalną wartość samą w sobie i jako taka jest chyba jedyną szansą na ratunek dla świata w każdej postaci – świata sprzed dwóch wieków i świata teraz. Bo choć wszystko było wtedy inaczej, świat, a zwłaszcza człowiek nie zmienili się zupełnie. Nasza natura jest liczbą stałą. Trwałą i jednolitą. Chcemy żyć – znaczy kochać, radować się, emocjonować i śnić, chcemy odkrywać, doznawać, czasem nudzić się, czasem dąsać, czasem walczyć z wiatrakami, a czasem usiąść przy kominku dla zdystansowanego odbioru ... Całości.

   I jedna jest „jadłodajnia Boga”. Stołujemy się w niej chcąc nie chcąc, częstujemy się okruchami z ... Pańskiego stołu i nawet nie potrafimy być Mu wdzięczni. Wymyślamy, stawiamy się, miotamy, walcząc, bijąc się i zdobywając. Potem, zastanawiamy się po cóż nam to wszystko było. A potem spotykamy Śmierć. Tę cierpliwą Panią życia, strażniczkę najwierniejszą i nieustraszoną. Liczy ona dokładnie nasze dni. Dokładniej niż my sami ...

   Yannis Kalpouzos bardzo zajmująco i rzetelnie umieścił swoją opowieść w XIX wieku. Stanowi to idealny punkt wyjścia do wnikliwego opisu schyłku epoki, rodzących się nacjonalizmów, do opisu namiętności ludzkich skonfrontowanych z burzliwymi czasami, do próby podjęcia analizy dziejów Grecji, Jej niepodległości, Jej walki z ponad pięcioma setkami lat tureckiego podboju i zaboru. Ta opowieść jest szczera, otwarta na bliźniego, napisana bardzo przystępnym, a jednocześnie świetnym stylistycznie językiem. Wszystko to powoduje, że spełnia więcej funkcji ponad te, do których została powołana. Przede wszystkim pozwala nam odetchnąć – oderwać się od biegu codzienności. Jedną znałem taką książkę w dzieciństwie – to „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Muszę przyznać, że jakieś okruch skojarzeń chodziły za mną nieodparcie podczas lektury „Imaretu...”, rzecz jasna z całą różnorodnością czasów, adresatów literackich powieści oraz miejsca i atmosfery. Spowodował to zapewne jakiś element sielankowości tej powieści. Nawet sprawy i wydarzenia brutalne są tam przedstawione jakby nierealnie, jakby z dystansem i historycznym namysłem. To nie było literacko łatwe, tak właśnie napisać książkę o tych czasach będąc ... Grekiem. O czasach końca pewnego świata, o czasach odzyskiwania przez Grecję wolności i niepodległości, o czasach pęczniejących ku Pierwszej Wojnie Światowej.

   Może to właśnie właściwa dziś książka dla nas. Dla nas zagubionych w czasach jakże diametralnie odmiennych, a jednocześnie czasach przypominających schyłek pewnego świata. Świata ładu, pokoju i jasno sprecyzowanych ról społecznych. Świata bez wojen i bez konfliktów. W ten świat wkrada się dziś jednak jakiś dysonans. Dzwoni jakiś dzwon. Może to dzwon na trwogę? A może tylko sygnał do refleksji – co dalej? A może to jakiś drogowskaz jak wskrzesić w nas tego minionego ducha kiedy świat toczył się jeszcze przed siebie stabilnie, przewidywalnie i spokojnie? Powie zaraz ktoś, że tak nie było nigdy. Zawsze były emocje, konflikty, walki klas i starcia religii. Może i były, ale z perspektywy transcendentnej chyba Bóg jest jeden i ten sam, chyba człowiek również i chyba przyszłość ... zależy tylko od nas. A może jednak nie?

   „Imaret. W cieniu zegara” ma właściwości kojące - terapeutyczne. Można przy lekturze tej książki odpocząć. Od zgiełku, nowoczesności, od postępu i od pędu współczesności. Od nakręcania się do walki o przetrwanie. Choć wiemy, że nasze życie zawsze taką walką było, jest i będzie, to można jednak uwierzyć, choćby na moment, że są rzeczy ważniejsze niż ta walka – a są to: przyjaźń, miłość, marzenia, wiara, nadzieja i co tam jeszcze chcecie, z rzeczy ponad codziennością danych nam by przetrwać swój los. Ta książka – jedyna i niezaprzeczalna ... „jadłodajnia Pana Boga” pomimo degradacji zarówno Boga jak i jedzenia oraz samego aktu konsumpcji – daje nam szansę na możliwość alternatywnej przyszłości. Nie wojennej, kryzysowej, burzliwej. Jeśli oprzemy swoje życie na duchu, w duchu, w środku duchowości szeroko pojętej, a nie na bezduszności złudnej materii, to może uda nam się jakoś uniknąć pewnej tragedii, do której nieuchronnie los nas prowadzi.

   Necip i Liondos – Turek i Grek – dwaj mężczyźni sprzed ponad stu lat tego doświadczyli. A my? Co z nami? Jak to będzie? Czy my mamy jeszcze jakąś szansę na jakikolwiek posiłek od Pana Boga?

Andrzej Walter

Yannis Kalpouzos „Imaret. W cieniu zegara”. Wydawnictwo Książkowe Klimaty, seria Greckie Klimaty, Wrocław 2014. Stron 536. ISBN: 978-83-64887-03-1

– tłumaczenie i przekład: Ares Chadzinikolau

Pin It