WANDA NOWIK-PALA

UBARWIĆ RZECZYWISTOŚĆ

 

ubarwic2

 

            Świat jest ogromną paletą barw spoczywającą w rękach wszechwładnej Natury. Nie zawsze to doceniamy. Przyzwyczajamy się do otoczenia i na ogół traktujemy je jak coś oczywistego, a jednak zdarza się, że stajemy nagle oniemiali z zachwytu nad urodą jakiegoś zakątka, jakbyśmy go dopiero co ujrzeli. Wystarczy zmiana oświetlenia, pory roku czy dnia oraz odpowiedni nastrój, a wszystko wygląda inaczej. Obraz naszej codzienności według Marii Szyszkowskiej zależy bowiem „...od stopnia naszej wrażliwości i uczuciowości, od intensywności przeżywania, od naszej indywidualności, umysłowości, tęsknot, nadziei, fantazji, wyobraźni, upodobań i skali wartości”(„Twórcze niepokoje codzienności”). Każdy nosi w sobie gotowość odczuwania piękna, lecz istnieją ludzie, którzy urodzili się ze szczególnym darem, dzięki któremu odbierają i przeżywają wszystko w dwójnasób. I to oni właśnie najczęściej zostają artystami.   

 

            Barwy odgrywają w przyrodzie ogromną rolę. Nie na darmo zwierzęta polarne mają sierść w kolorze śniegu, pustynne w różnych odcieniach żółci, a ryby srebrzysty połysk zlewający się z lśnieniem wody, wszak nawet te żyjące na skałach wtapiają się idealnie w tło. Upodobnienie się do otoczenia z jednej strony ułatwia uniknięcie niebezpieczeństwa, z drugiej zaś pomaga zbliżyć się do ofiary. Bywa jednak, że barwa ostrzega. Intensywne kolory niektórych zwierząt są informacją o tym, że ich właściciel jest jadowity.

            Skoro artysta jest częścią Natury, jaka jest rola barw w uprawianej przez niego sztuce? Pomagają mu odtworzyć rzeczywistość, przekształcić ją, czy wyrazić własne przeżycia i temperament? Obojętne czy są łagodne, czy krzykliwe, jedno jest pewne - nie służą mu one do wtopienia się w ogół twórców, lecz są jego znakiem rozpoznawczym. Każdy artysta walczy o  indywidualny język, o stworzenie oryginalnego, niepowtarzalnego dzieła sztuki, o uznanie widzów i profesjonalistów i używa wszelkich dostępnych środków ułatwiających mu zbliżenie się do celu.  

            Czym jest sztuka? Co decyduje o tym, że coś jest dziełem sztuki? Dlaczego jedynie część wytworów ludzkiej wyobraźni staje się dziedzictwem całego świata, a reszta ulega zapomnieniu?       Emil Zola twierdzi, że „Sztuka jest wycinkiem rzeczywistości widzianym przez temperament artysty”. Skoro tak, to jak określić temperament Tadeusza Czarneckiego, którego obrazy wabią soczystością barw, zwiewnością form, zagęszczeniem linii, a na dodatek wzruszają bajkowym wręcz pięknem?

            Tadeusz Czarnecki to człowiek wielu pasji: artysta malarz, fotograf, pedagog, kolekcjoner i animator kultury. Ukończył Instytut Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie, a studia doktoranckie odbył w Uniwersytecie Opolskim na Wydziale Historyczno-Padagogicznym. Jako doktor nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki wykładał na uczelniach, a od 2011 roku prowadzi w Radoszycach Galerię Sztuki BIŁASÓWKA, zajmuje się teatrem oraz wykorzystywaniem rysunku do komentowania rzeczywistości. . 

            Ma też za sobą wiele cieszących się uznaniem wystaw indywidualnych i zbiorowych w Polsce, Niemczech, Rosji oraz na Łotwie.

            Obrazy Tadeusza Czarneckiego mają moc przyciągania. Pierwszą rzeczą, jak daje się zauważyć, jest feeria barw. Zarówno abstrakcje jak i przefiltrowana przez jego wyobraźnię rzeczywistość wprowadzają widza w odrealniony świat przenikania się jawy z marzeniem sennym. Niektóre obrazy nasuwają skojarzenia z pogodnym nastrojem ilustracji książeczek z czasów dzieciństwa, dają radość i poczucie bezpieczeństwa. Jest to świat łagodny i przyjazny, tym bardziej godny polecenia, że to, co nas otacza, dość często takie nie jest.   

 

ubarwic2

 

            „Świętokrzyski pasiak” nawet bez podpisu przywołuje znany motyw kieleckich strojów ludowych zaczerpnięty z rozciągniętych na stokach wzgórz wąskich poletek dzielonej przez pokolenia ojcowizny. Nic nie jest tu jednak jednoznaczne i dosłowne. Zza żaluzji pasów prześwituje nieokreślona przestrzeń pól łączących się z niebem. Tylko płaszczyzna słońca przebija się na zewnątrz łagodząc barwą i kształtem plątaninę linii.

            Barwa, kształt i linia cechują również szereg takich obrazów abstrakcyjnych, jak „Różowy pejzaż”, „Szklana góra” czy „Niby nic…”. Radosna kolorystyka, lekkość różnobarwnych smug przypominających kurtynę jakiegoś nierealnego deszczu wywołuje wrażenie uczestniczenia w jakimś niesamowitym wręcz czarodziejskim misterium. Czym te abstrakcje są – impresją na temat zmienności otaczającego świata, czy próbą przekazania artystycznych przeżyć? Świadomym zamysłem, buntem podświadomości, czy realizacją dziecięcych marzeń? Jakikolwiek był zamysł artysty, ważne że powstały.

            Odrębną grupę stanowi cykl poświęcony zabytkom sakralnym.  I to właśnie ta grupa obrazów urzeka najbardziej, być może dlatego, że udało się tu ich autorowi przekazać własną fascynację urodą tych drewnianych dzieł sztuki budowlanej naszych przodków. Artysta nie ogranicza się do ich odwzorowania, dokładnego oddania zarówno ogólnych form, jak i detali architektonicznych, lecz je uwypukla poprzez stylizację, przez co nabierają dekoracyjności i czaru bajkowych ilustracji.

            Oto drewniana cerkiewka o złocistym dachu przypominającym kapelusz gigantycznego grzyba, pod którego ciężarem jej wgniatane w podłoże ściany chwieją się i mienią z wysiłku wszystkimi barwami tęczy. Ultramaryna nieba podkreśla te fantastyczne kształty i nierealność uchwyconej chwili. Kolejna budowla przypomina trzy przysadziste przekupki w brązowych sukniach i srebrzystych chustach na głowach, które przycupnęły przytulone do siebie, jakby chciały podkreślić, że się bardzo lubią, choć być może szukają jedynie poczucia bezpieczeństwa lub zwykłego, ludzkiego wsparcia. Troistość budowli  najwidoczniej fascynuje artystę, gdyż można zauważyć, że powtarza się na kilku innych obrazach, co prawdopodobnie związane jest z określonym stylem budowlanym, pozostawia jednak artyście swobodę interpretacji, z czego Tadeusz Czarnecki skwapliwie, z wielkim sukcesem, korzysta. Na jednym z nich poszczególne części różnią się nawet kolorami ścian, a wyrastające z nich strzeliste wieżyczki na tle nieba nakrapianego trójkącikami ciemno chabrowego konfetti, wprowadzają tak typowy dla Tadeusza Czarneckiego nastrój odrealnienia.

            Jego budowle wyginają się, wybrzuszają, nieomal tańczą zespolone z abstrakcyjnym, dekoracyjnym, różnobarwnym tłem. Nawet wieżyczki cerkiewek skłaniają swe głowy pod wpływem muzyki Natury lub rozmodlenia. Ten szczególny nastrój udziela się zwiedzającym, którzy nasyceni barwami, w pogodnym nastroju, uśmiechając się do siebie nawzajem, opuszczają wystawę wzbogaceni o nowe doznania i być może przyjaźniej nastawieni do tego, co ich czeka za progiem.

 

Pin It