Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

Zginęli, bo byli Polakami

Zapomnianel ludobojstwoProfesor Nikołaj Iwanow, rosyjski historyk, dysydent, od lat mieszkający w Polsce, związany z Uniwersytetem w Opolu… Dziękuję, Panie profesorze… Ja i dziesiątki, setki, tysiące Polaków mamy wobec pana dług wdzięczności. Ogromny…

„Operacja polska” NKWD to wciąż tabula rasa, wciąż w niej więcej tajemnic niż tego, co wiemy. Zbrodnia, którą trudno z czymkolwiek porównać.

 

Zacznijmy od faktów. Traktat ryski pozostawia poza granicami II Rzeczpospolitej tysiące naszych rodaków, w miastach, miasteczkach, wsiach, przysiółkach. To potomkowie zesłańców, ale także ci, którzy zamieszkują tę ziemię od pokoleń. W swej ogromnej masie to ludzie mocno związani z Kościołem rzymskokatolickim (identyfikacja jest jednoznaczna Polak – katolik). Przywiązani także do swych, często maleńkich, gospodarstw rolnych. To także spora grupa tych, którzy uwierzyli w państwo Lenina, do tego stopnia, że przekraczając nielegalnie granicę, dostali się do „ojczyzny proletariatu”.

Rozkaz 00485 Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Nikołaja Jeżowa z 11 sierpnia 1937 roku to niejako stempel na zbrodni. Skazanych 139835 osób, 111091 ofiar śmiertelnych (tyle na dziś wiemy), 28744 osoby skazane na pobyt w łagrze.

Pytanie: dlaczego? Czym niewinni ludzie sobie na to zasłużyli? Czemu, dla jakiego celu wymordowano z zimną krwią kobiety, dzieci, starców? Ktoś powiedział, że bycie Polakiem w Sowietach w roku 1937 było tym, czym bycie Żydem w Niemczech w roku 1943. Wywożone całe wsie, rozstrzeliwane całe rodziny. Aż nie chce się wierzyć…

Mordowano najpierw polskich komunistów, tych, którzy tworzyli na terenie Ukrainy i Białorusi polskie rejony (Marchlewszczyzna, Dzierżyńszczyzna), potem mitycznych członków Polskiej Organizacji Wojskowej, wreszcie po prostu Polaków.

Jaki był sens tej operacji? Paranoja rządzących Sowietami? Tak, inne mniejszości narodowe dotknęły później także represje, ale to Polaków wybrano na początek i potraktowano znacznie  okrutniej niż innych. „Zniszczyć wewnętrznego wroga”, polską V kolumnę, zniszczyć polski Kościół…

zginęli bo byli polakamiZanim doszło do zbrodni, wszystko, co polskie, mogło posłużyć za pretekst. Do czego? „Dużego rozgłosu w ZSRS nabrała sprawa »wykrycia« na przełomie 1929 i 1930 roku przez Biuro Polskie Odeskiego Okręgowego Komitetu Partyjnego antyradzieckiej grupy nauczycieli odeskich szkół polskich. Za główny dowód rzeczowy uznano szerzenie przez nauczycieli idei tańczenia dzieci w nacjonalistycznych ubraniach ludowych (chodziło w tym wypadku o strój krakowski). Dla odeskiego komunistycznego kierownictwa polskiego miało to stanowić niezbite świadectwo wychowywania dzieci w »polskim szowinistycznym duchu«” „Krakowiak”. Tak, wystarczyła nauka tańca! Więc te represje zaczęły się wcześniej. W 1925 GPU tylko na Białorusi rozstrzelało 167 „polskich szpiegów”. A potem był armagedon. Czy odegrała w tym rolę klęska 1920 roku, te wszystkie kompleksy Stalina? Pewnie tak. I pewnie obawa, że nie musi być to klęska ostatnia.

Mieliśmy swoje parszywe owce, tych, którzy ten system wprowadzali, budowali jego zręby, utrwalali, byli najwierniejszymi z wiernych. Mieliśmy zdrajców, mieliśmy wreszcie tych, którzy dla ratowania życia byli gotowi zeznać każdą bzdurę wymyśloną przez GPU. Ale to wciąż nie tłumaczy, dlaczego postanowiono zlikwidować wszystkich, powtórzmy, wszystkich Polaków. A może tego się po prostu nie da wytłumaczyć? Tak, to pewnik.

Gdyby choć znać miejsca pochówków. Zapalić lampkę, pomodlić się. Gdyby choć tyle… Minęło osiemdziesiąt lat, strzelający w tył głowy oprawcy dożyli swych dni bezkarnie, a Polska? Nie, nie upomniała się nawet o cienie… Robi to za nas Rosjanin…

Profesor Iwanow zajmuje się „Operacją polską” od lat. Dlaczego On? Zapytałem o to. Odpowiedział, że pojechał kiedyś do tzw. „polskich rejonów” i nagle się okazało, że nie ma w nich Polaków, że zostały jednostki. Dopytywał się i straszna prawda wychodziła na jaw. A potem, w okresie pierestrojki światło dzienne ujrzały dokumenty. Wstrząsające. Pytanie, dlaczego Polacy zapomnieli o swoich rodakach pomordowanych na Wschodzie? Katyń funkcjonuje w polskiej świadomości historycznej w zasadzie od czasu ujawnienia zbrodni w 1943 roku. Rzeź wołyńska, tak, o niej – z pewną ostrożnością (aby nie urazić Ukraińców) też się mówi. A „Operacja polska”? Przecież jej skala jest nieprawdopodobna. Dlaczego polscy historycy przez tyle lat milczeli, dlaczego nabrali wody w usta?

Pewnie powoli się to zmienia, powstał dzięki Instytutowi Pamięci Narodowej portal dokumentujący zbrodnię, są jakieś pojedyncze publikacje, ale wciąż jest to – mam na to dowód po zrealizowaniu na antenie Programu II Polskiego Radia audycji na ten temat – wielka, biała plama. Zapomniana zbrodnia, o której czas najwyższy zacząć głośno krzyczeć.

Słowo o albumie „Zginęli bo byli Polakami”. Niezwykle starannie wydany: kredowy papier, zdjęcia, opisy – także w wersji angielskiej. Tak, to konieczne, bo skoro my nie wiemy, to jak ma wiedzieć świat. Profesor Iwanow mówi: chciałbym, aby miał wersję rosyjską. To jeszcze ważniejsze. I trudno nie przyznać mu racji.

 

Nikołaj Iwanow – Zapomniane ludobójstwo. Polacy w państwie Stalina. „Operacja polska” 1937-1938, Znak 2015, str. 480.

Nikołaj Iwanow – Zginęli, bo byli Polakami, Rebis, Poznań 2017, str. 205

 

Pin It