ZBIGNIEW MAJEWSKI

 

WOKÓŁ POETY

 

Jestem glosem                Każdy z nas wie, co to jest ściana wspinaczkowa. Jeśli nie widział jej w realu, jak mówią młodzi, to z pewnością zobaczył ją np. w telewizji. I mógł podziwiać tych, którzy w ciągu kilkunastu sekund potrafią ją pokonać. A dotrzeć na szczyt można różnym sposobem. Po prostu przy wspinaniu trzeba myśleć, trzeba się też do niego przygotować. Ściana wspinaczkowa skojarzyła mi się jakoś z… poezją Jarosława Zielińskiego (4 I 1971–7 VIII 2012), kiedy zapoznałem się ze zbiorem „recenzji i szkiców o twórczości Jarosława Zielińskiego”, zatytułowanym Jestem głosem waszego świata

 

             W tej książce recenzenci i krytycy z różnym zapałem i z różnym skutkiem próbowali „sforsować” twórczość zmarłego przed  pięciu laty pisarza. Czy im się udało? Czy wszyscy wspięli się na szczyt, czy może niektórzy nie dotarli do niego? Należy samemu zajrzeć do tej książki, by się o tym przekonać.

            W tym swoistym „wyścigu” wzięło udział 18 autorów,  w tym 4 Andrzejów i 3 Stanisławów. Czytam, iż są to „recenzje i szkice”. Poszerzyłbym tę formułę. Znajdujemy tam także taką formę, jak posłowie czy impresja.  

            Słowem, każdy wspinał się na miarę swoich sił i możliwości. „Wdarłem się na skałę pięknej Kalijopy”. A to już Kochanowski,. Tak daleko sięgać nie będziemy. W każdym razie cieszy mnogość i rozmaitość ocen przedstawionych w omawianej książce. To świadczy, iż poezja Zielińskiego (zresztą jak każda dobra poezja) ma swoje ukryte dna (kilka ich), można jej przypisywać różne pokrewieństwa, tudzież różną filozofię. Niewątpliwie budzi emocje, rozpala umysły, co przecież najlepiej świadczy, iż nie jest jednowymiarowa, płaska czy wtórna. Zieliński pisał także opowiadania fantastyczno-naukowe, „popełnił” książkę poświęconą marketingowi politycznemu w Internecie, i to także stało się przedmiotem krytycznych ocen w omawianej przeze mnie książce.

            Gdyby zapytać, kto wspiął się najwyżej (bo nie najszybciej), na to pytanie nie chciałbym odpowiadać. To już każdy musi sam sprawdzić, jeśli oczywiście lubi poezję, jeśli go ona interesuje, sam musi zastanowić się, dlaczego na ten właśnie wiersz, a nie na inny, krytycy zwrócili uwagę, przy pomocy jakich środków przybliżają nam jego utwory poetyckie i inne. Cieszy np. fakt, iż jeden z wierszy Zielińskiego jest przez nich kilkakrotnie przywoływany. Widać więc, że zgodnie, nie wiedząc o tym, przypisali mu ważną rolę w interpretacji jego poetyckiego dzieła.

            Co  chciałbym jeszcze podkreślić, to fakt, iż w przeważającej części autorami tekstów są krytycy-poeci. Oni znajdują się jakby najbliżej liryki, nie są im obce nurty w niej obecne, filozofia, jaka je inspiruje; nie ma dla nich niespodzianek warsztat twórczy, znają historię poezji polskiej i światowej, jej wielkich twórców. Są kompetentni, można zaufać ich ocenom. Mają, chciałoby się powiedzieć najprościej, własne spojrzenie na lirykę.

            By docenić rangę tej książki, wystarczy wymienić choć tylko kilka nazwisk krytyków, którzy pochylili się nad dziełem Zielińskiego: Jan Zdzisław Brudnicki, Andrzej Dębkowski, Andrzej Gnarowski, Piotr Matywiecki, Aleksander Nawrocki, Stanisław Nyczaj, Stanisław Rogala i Andrzej Tchórzewski... Wymienię za to nazwiska wszystkich pań: Elżbieta Brzoza, Marta Cywińska, Krystyna Konecka i Wanda Łomnicka-Dulak.

            Podsumowując, to nieodżałowana strata, iż poeta, który miał szansę być rewelatorem polskiej literatury, nie udowodni nam już tego, że nie zdołał do końca rozwinąć swego talentu, owego genius loci, tak rzadko jednak obecnego w dziełach twórców.

            Odchodząc nieco od literatury chciałbym przypomnieć, że Jarosław Zieliński urodzony w 1971 roku należał do pokolenia przełomu. W 1989 roku miał osiemnaście lat i oto otworzyły się przed nim możliwości, jakich nie mieli jego poprzednicy. To znaczy np. oferty pracy za granicą i w zagranicznych firmach, dalekie podróże, także kontakt z całym światem poprzez Internet. Działalność literacka, inaczej niż w PRL-u, przestała być jedną z niewielu odskoczni do sukcesu czy do kariery. Czy jednak młody pisarz nie zapłacił za to zbyt wysokiej ceny? Wiem, to ryzykowny wniosek. Bo jeśli praca okazała się nazbyt wyczerpująca, jej tempo wręcz stachanowskie, to czyż nie można stwierdzić, iż mocodawcy potrafili, mówiąc kolokwialnie, wycisnąć z Zielińskiego, jak i z wielu jego rówieśników, maksimum możliwości, cały potencjał twórczy tak przynależny młodości. Oczywiście oferowali różnego rodzaju rekompensaty, wcześniej u nas nieznane, jednak czy ich wysiłek fizyczny i umysłowy nie był ponadnormatywny? Czy młodzi Polacy, wychowani w zupełnie innych warunkach, mogli mu podołać bez strat? Czy zachłyśnięcie się Zachodem (kapitalizmem etc.) po 1989 roku nie kosztowało nas wszystkich zbyt wiele? Zastanawiam się na koniec, czy pytania powyżej można zadać w kontekście wydanej właśnie książki o twórczości Jarosława Zielińskiego, aleć jak mówił Marszałek: „Niech!”. Przy okazji, komu podziękować za inicjatywę jej wydania?

            Ściana wspinaczkowa kusi, mocno rozszerzam to pojęcie, jego zasięg. Jest niby dla wszystkich, ale czy każdy może się z nią zmierzyć?   

_________________________

Jestem głosem waszego świata. Recenzje i szkice o twórczości Jarosława Zielińskiego, praca zbiorowa, Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa 2017

Pin It