Irena Kaczmarczyk

 

Poezja w podróżach Waldemara Hładkiego

 

w podrozy    Autora tomu wierszy „W podróży”- Waldemara Hładkiego poznałam na 45.Warszawskiej Jesieni Poezji. Mieliśmy przyjemność czytać swoje wiersze w praskiej Galerii „Szuflada”na spotkaniu autorskim zorganizowanym przez Warszawski Oddział Związku Literatów Polskich. Stąd ze szczególniejszą uwagą przeczytałam poetycki zbiór, który mi ofiarował. Już sam tytuł sugeruje, że są to wiersze, które rejestrują i utrwalają wrażenia z odbytych przez Autora licznych i niezwykłych  podróży po świecie. Nowa Zelandia, Australia,Chile, Argentyna, Urugwaj,Tanzania, Kenia to tylko kilka z 50. zwiedzonych przez poetę krajów, którym poświęcił wiersze w tomie.

 

Zafascynowany inną kulturą, przyrodą i egzotyczną architekturą krajobrazów poeta w sposób lapidarny i plastyczny zamknął ich piękno w mowie wiązanej. Łatwiej jest, co Waldemar Hładki znakomicie potrafi, opowiadać na żywo o zwiedzanych krajach, niż skondensować doznania czy zmetaforyzować refleksję w krótkim utworze poetyckim. Ale i tutaj poeta-podróżnik sobie świetnie radzi. Nie ulega współczesnym reporterskim czy publicystycznym modom, buduje wiersz przejrzysty, nie przemetaforyzowany, dbając o jego formę i treść. Posiada Waldemar Hładki - lekarz  z profesji - umiejętność precyzyjnego percypowania, dar obserwacji, jak również zdolność do przemyśleń metafizycznych.

Dopieszczony edytorsko tom ( Wyd. Miniatura) zawiera 33 utwory i tyleż samo fotografii, bo poeta dostarcza czytelnikowi szerszego spektrum emocji: słowo i adekwatne do niego zdjęcie, ilustrujące miejsce inspiracji twórczej. I właśnie ta precyzyjna, słowno-wizualna kompilacja ubogaca zbiór, oddaje klimat samotnej wędrówki poety po odległych i rzadko przez nas zwiedzanych krajach, kontynentach.

Podróż odgrywa w jego zabieganym zawodowo życiu bardzo ważną rolę. Waldemar Hładki w odautorskim słowie do tomu pisze: „Nasze życie to ciągłe podróżowanie, już od urodzenia rozpoczynamy naszą podróż przez życie aż do jego kresu w ziemskim wymiarze. Podróżujemy do miejsc bliskich i ważnych dla nas samych i do miejsc dalekich, odległych krajów, zachodów i wschodów słońca, księżyca po drugiej stronie świata…”.  To tylko fragment pięknie i poetycko sformułowanej wypowiedzi na temat roli podróży dosłownej i symbolicznej w życiu człowieka.

Ale zajrzyjmy wreszcie do samych utworów. Tom otwierają wiersze z Afryki. Zwiedzając w 2009 roku Narodowy Rezerwat Masaimara w Kenii tak oto malowniczo opisuje idącą po wodę Masajkę:

 

ostry pazur pragnienia

rozdziera zaschłe gardło

tańczący pył wpatrzony w oczy

przytula się do powiek

codziennie idzie daleko

po dwadzieścia litrów życia

kołysząc kwiecistymi biodrami

 

W kolejnym wierszu przedstawia obraz budzącego się dnia w Narodowym Parku Serengeti:

 

szafirowe niebo

jaśnieje poranną zorzą

bezkresna równina

przeciera zaspane oczy

wyruszają na swoje safari

upolować soczystą trawę

zjeść ciepły posiłek

z rozgrzanej biegiem gazeli

tylko na czarnej akacji

jeszcze śpią czarne marabuty

(Serengeti)

 

Te uchwycone na żywo afrykańskie obrazki - migawki poetyckie, działają na wyobraźnię czytelnika: daje się odczuć smak spiekoty, walki żywych istot o przetrwanie. Ale Autor nie tylko takie sceny utrwala na kartach książki. Pomiędzy krwawą walką o byt, zaborczością Oceanu, dostrzega w przyrodzie ciszę i różne odcienie jej uroków, choćby przytoczyć subtelny cytat z wiersza „Ngorongoro”: „różowa mgła flamingów/odbija się echem/ słodkiego kremu” , czy też w opisie medyny: „pudrowane obrusy/pląsają na wietrze/w rytmie gwarnej medyny (…) w ogrodach Sewilli/kwiaty spływają/kamiennym murem/wypełzają w nieznane/ z piaskowych donic (...)w zapomnianym zaułku/przemyka cisza/słodkim dymem/rozpalonej sziszy”(„Medyna”).

   Interesujące są kolejne wiersze z Nowej Zelandii, chociażby ten, noszący tytuł„Jak ptak”, który jest jakby wykładnią całej twórczości Waldemara Hładkiego:

 

marząc pod drzewem jabłoni

zostać owocem pana Newtona

ptakiem na mgnienie

spadać z siłą marzenia

do ziemi stojącej na głowie

pełznącej na spotkanie

rozpruwać przerażony wiatr

potem ostudzić

warkocz komety strachu

dotykiem płynącej rzeki

 

Poeta, co trzeba dodać, napisał go po odbytym na bungy skoku z mostu na rzece Kawarau. Zresztą, pozostałe liryki z Nowej Zelandii są równie interesujące i warto się przy nich zatrzymać.

Czytelnika porwie jednak kolejny cykl utworów z Sydney, upamiętniających przeżycia na schodach przed operą czy w Hyde Parku.

W jednym z nich, zatytułowanym „Uluru”, uwiecznia spotkanie autorskie, jakie odbył 30 listopada 2010 roku pod skalnymi galeriami świętej góry Uluru w Australii: 

 

mój głos czyta wiersz

pod skalnym

balkonem Uluru

święte freski

malują metaforę

pochylony grzbiet

starego Aborygena

zanurza dłonie

w czerwonej ziemi

czerpie czas snu

didgerido niosą

brzmienie duchów

po australijskim buszu

 

Waldemar Hładki wszystkie dalekie podróże odbywa w „samotności”. Zabiera ze sobą tylko niezbędny sprzęt: aparat fotograficzny, kamerę i sporządzone wcześniej notatki. Ma wtedy czas na skupienie, pełnię przeżyć i zapis emocji po intensywnie spędzonym dniu. Napisze w jednym z australijskich wierszy: „obok mnie usiadła samotność/przytuliła cicho/ milczy o tym co było”. I w następnym, napisanym w San Pedro de Atacama w Chile: „ pustynny pył/ zamieszkał ze mną/w małym pueblo/u Świętego Piotra/z Atacamy...”.

Obcowanie poety z egzotyczną przyrodą i kulturą śródziemnomorską, rodzi w nim wiele metafizycznych rozważań. I tym w swoich lirycznych wierszach dzieli się z odbiorcą, dając mu możliwość, poprzez wysmakowane, wiernie oddane i czytelne opisy, współudziału w fascynacji światem, zapraszając jednocześnie do szeroko pojętej podróży. Bo - posłużę się jeszcze słowami Autora: „Podróżujemy w prozie życia, a czasami w poezji odkrycia i poznania. Zdążamy do wnętrza siebie, w zamyśleniu, refleksji” (Od autora).

Właśnie. Taką autentyczną podróż w głąb siebie krakowski poeta, notabene, prof. dr hab. n. med. -Waldemar Hładki odbył podczas jednego z obchodów szpitalnych. Podróż, która mnie osobiście ogromnie wzruszyła:

 

młoda gałąź

obsypana kwiatem

zagląda przez okno

w szpitalną ciszę

na poduszce

leży głowa

bez kształtu

okaleczona z połowy myśli

spogląda w pusty

ekran sufitu

na zimnej ramie łóżka

bije nadzieją

papierowe serce

z dziecięcym napisem

kocham cię, tato

 (Kocham cię, tato).

 

Nie jest to jedyna podróż wewnętrzna. Poeta, wracając z pogrzebu kogoś bliskiego, napisze w wierszu „Nic się nie zmieni”:

 

kiedy wyłączą prąd

w moich zwojach

oczy nie poczują

smaku światła

ból zapomni o bólu

zatrzymani chwilą smutku

powrócą szybko

do tramwaju życia

otuleni szalem

własnych myśli

znowu obudzi się świat

dzwony u św. Anny

poruszą serca

liście porzucą drzewa

śniegi zamalują

jesienną szarość

potem szara magnolia

odżyje różowymi gwiazdami

ptaki zbudują w ogrodzie

wiosenne gniazdo

nic się nie zmieni

 

I takie właśnie różnorakie wędrówki na kartach tej książki poetyckiej prezes Unii Polskich Pisarzy Lekarzy -Waldemar Hładki odbywa. Aż się chce towarzyszyć Mu w  niezwykłych 33.wyprawach. Do czego też serdecznie czytelników ze swojej strony zachęcam.

  Kraków, marzec 2017                                          Irena Kaczmarczyk

…………………………..

Waldemar Andrzej Hładki, W podróży, Wyd. Miniatura, Kraków 2013, ss.71

 

Pin It