Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Twórca wytworny

film Janusz Majewski, to przede wszystkim wspaniały stylista i jako reżyser i jako pisarz. Twórca „Sublokatora”, „Lokisa”, „Lekcji martwego języka”, „Zaklętych rewirów”, „Sprawy Gorgonowej”, „CK Dezerterów”, stylowych nowel filmowych w rodzaju „Awatara”, „Ja gorę” czy „Markheima”, serialu „Królowa Bona”. Jako pisarz i cudowny gawędziarz - autor m.in. barwnych wspomnień z życia i z planów filmowych, „Retrospektywki” i „Ostatniego klapsa”. Mężczyzna wytworny, arbiter elegantiarum, człowiek wielkiej kultury umysłowej i estetycznej. Wybitny eklektyk, który nigdy nie przywiązywał się do tej samej tematyki, estetyki, do tych samych obsesji i dlatego jego filmy są tak do siebie niepodobne, jakby wyszły spod ręki różnych mistrzów. Tym razem on sam został bohaterem opowieści o sobie. Zofia Turowska pokazała Janusza Majewskiego przede wszystkim jako rasowego filmowca, człowieka stworzonego do planu filmowego, artystę o wyobraźni nieustannie pracującej, aby wszystko co wokół, zakląć w film. Bogaty materiał ikonograficzny dodaje tej fascynującej opowieści dodatkowego wdzięku. Gorąco rekomenduję lekturę.

Zofia Turowska – „Janusz Majewski. Film – kobieta jego życia”, wyd. Marginesy, Warszawa 2017, str. 415, ISBN  415 978-83-65586-73-5

--

 

 

Komu bije dzwon

aleksander hercenWydawał pismo „Kołokoł” („Dzwon”), więc nazywano go dzwonnikiem z Londynu. Aleksander Hercen (1812-1870), największy z rosyjskich emigrantów. Orędownik wolności, w swojej ojczyźnie, Rosji i w Polsce, bojownik o społeczną sprawiedliwość. Ikona rosyjskiej inteligencji, rewolucjonista-teoretyk, wizjoner wolnego świata, prorok przyszłej wolnej Rosji. Sumienie Rosji. Publicysta, wydawca. Profesor Wiktora Śliwowska tę pomnikową postać pokazała jako intelektualistę, który nie mógł i nie chciał pozostać tylko analitykiem i obserwatorem. Ta praca ma dziś nowy kontekst. W 1989 roku można było się łudzić, że przesłanie Hercena jest w tym sensie nieaktualne, że bliskie realizacji. Tak mogło się wydawać także w sierpniu 1991 roku w czasie puczu Janajewa. Do pracy Śliwowskiej historia dopisuje jednak puentę. Niestety, Władmir Putin i jego system uwolnił Hercena z gabloty muzealnej. Uczynił z jego spuścizny i przesłania na nowo historię żywą. Tak żywą jak nieruchoma jest historia Rosji. Niestety.

Wiktoria Śliwowska – „Aleksander Hercen”, wyd. „Iskry”, Warszawa 2017, str. 550, ISBN 978-83-244-0453-7

--

 

Herr Rudniki i jego cholerny świat

zyciorysta2Pisarstwo Janusza Rudnickiego wielbię. To się czyta z rozkoszą. Pisarz o kolosalnym języku, o niebywałej pojemności frazeologicznej, czytanie jego prozy to przygoda z językiem, jego morfologią, duchem. W stylu Rudnickiego jest wszystko od solipsyzmu po epikę, od ironii po patos, jest dystans, groteska, sarkazm, prowokacja, nawet momentami wulgarność. Jego proza, na którą składają się przede wszystkim małe formy, od zwykłych obserwacji po opowiadania, porusza się po wszystkich chyba rejestrach polszczyzny, która jest zbyt bogata by zamykać się nudnych opłotkach banalnej narracji. Rudnicki (jak z niemiecka mawia o sobie: herr Rudniki) śmieszy, tumani, przestrasza w swoim brawurowym stylu, prowokuje, bawi się w kotka i myszkę, lawiruje, odstawia kiwki jak Pele, bryluje, robi sobie jaja, ale i też pokazuje egzystencję jako „mękę kartoflaną”. I potrafi zajmująco mówić o wszystkim W prozie herr Rudnikiego granicą między językiem prozy literackiej a językiem felietonu jest cienka niewidzialna linia. Ponadto, tym razem mniej herr Rudniki pisze o sobie, a więcej o innych, m.in. o Czesławie Miłoszu, Hansie Franku, Zofii Stryjeńskiej i okazuje się także wybornym portrecistą tych postaci z innych światów. Czytając prozę herr Rudnikiego nie sposób się nudzić. Ona jest zaprzeczeniem nudy.

Janusz Rudnicki – „Życiorysta 2”, wyd.  GWFoksal (WAB), Warszawa 2017, str. 300, ISBN 978-83-280-3696-3

 

Pin It