ZBIGNIEW MAJEWSKI

 

WOKÓŁ POETY

 

Jestem glosem                Każdy z nas wie, co to jest ściana wspinaczkowa. Jeśli nie widział jej w realu, jak mówią młodzi, to z pewnością zobaczył ją np. w telewizji. I mógł podziwiać tych, którzy w ciągu kilkunastu sekund potrafią ją pokonać. A dotrzeć na szczyt można różnym sposobem. Po prostu przy wspinaniu trzeba myśleć, trzeba się też do niego przygotować. Ściana wspinaczkowa skojarzyła mi się jakoś z… poezją Jarosława Zielińskiego (4 I 1971–7 VIII 2012), kiedy zapoznałem się ze zbiorem „recenzji i szkiców o twórczości Jarosława Zielińskiego”, zatytułowanym Jestem głosem waszego świata

Zbigniew Ikona - Kresowaty

 

Czy na katharsis tylko krzyż?

 

po co komu           Sięgam do tomiku poetyckiego Jerzego Stasiewicza, poety z Nysy, bo mowa o krzyżu, błąkającym się po strofach poetyckich może być ciekawa, ale czy interesująca? – Spróbujmy zatem wejść w materię książki pt. Po co komu krzyż – to pytanie o narzędzie zbrodni Chrystusa, czyli będzie o zaangażowaniu? - Czy nie za bardzo szastamy dziś tym znakiem? - Książka to dramat w III aktach, w dalszej części - zbiór wierszy, dobrze wydany w oprawie z laminatu w wydawnictwie Komograf z serii  Literackiej Jazdy PKP w Warszawie 2015 r.  Po przeczytaniu pierwszej części dramatu (pod tym samym tytułem) - widzę, że poeta - dramaturg angażuje się w przeszłość, jakby nie chcąc się spóźnić na ocalenie. To dawne sceny życia na małopolskiej wsi powojennego ładu - bezładu, siermięga i cierpienie oraz krnąbrność ludzi i rodziny, czasy,  jakie oglądał wówczas młody duch. Patos swoich rodzinnych stron, w zapamiętanych obrazach, rozłożony w wyobraźni i pamięci dziś człowieka dojrzałego, w którym mocno ugruntowała sie pamięć.

Elżbieta Musiał o poemacie „Trzewiczek Amalii” Jana Tulika

 

Dukielskie Dziady

 

Trzewiczek AmaliiDługo zastanawiałam się nad aurą poetyckiego utworu Trzewiczek Amalii Jana Tulika. To ona wciąga w poemat. Sam początek wnosi powiew osobliwej namiętności o erotycznym posmaku zawieszonej ponad czasami. Nawet odległość przywołanych epok nie przeszkadza w zestrojeniu afektu mężczyzny do kobiety. Tą kobietą jest zmarła przed wiekami Amalia, a mężczyzną narrator z krwi i kości, którego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pochłonęły dukielskie echa i mroczna tajemnica Amalii. I jej powab. A my, czytelnicy, jesteśmy świadkami poetyckiej ewokacji, bo oto rozgrywa się umarłych z żywymi obcowanie (podtytuł). Eros idzie tu pod rękę z Thanatosem.

Stefan Jurkowski

 

Poezja niekończących się możliwości

 

znak bez kropkiZnak bez kropki” - to tytuł najnowszego tomu Waldemara Michalskiego, na który składa ją się trzy części: „Lustro w dwudziestu odsłonach z epilogiem”, „Chopin” i „Wędrowne”.

Oto moje pierwsze skojarzenie, zanim jeszcze zacząłem lekturę: to znak nieograniczonej, nieskończonej, nie dającej się zdefiniować przestrzeni; szaleństwo słowa i wyobraźni. Bo też taka jest poezja autora „Tryptyku z gwiazdą”. Słowo i wyobraźnia stanowią tu główne tworzywo utworów. Michalski powiada w pierwszym wierszu otwierającym cykl „Lustro...”:

Ludwik Filip Czech

 

W poszukiwaniu sedna

 

Poszukiwanie Wasilewski   Najnowsza książka Ryszarda Wasilewskiego nosi tytuł "Poszukiwanie". To zbiór 47 wierszy przeplecionych ilustracjami Sławomira Łuczyńskiego. Tytułowe poszukiwanie sugeruje zazwyczaj dalekie podróże. Te są wędrówkami przez kontynenty, miasta, krajobrazy. Czytelnik oczami wyobraźni widzi zdrożonego piechura z kompasem i mapą. Ale wiersze Wasilewskiego nie wpisują się w ten stereotyp. On wędruje w głąb, zerka pod powierzchnię, eksploruje wnętrza jak speleolog jaskinię. Tutaj krajobrazami są ludzkie defekty, wszystkie nasze lęki, bezradność wobec rzeczywistości. My, którzy "tkwimy na obrzeżach czarnej dziury"" codziennie wspinamy się na palce, by dostrzec nad jej krawędzią błysk nadziei /"Ciągłe próby"/.  Ten wiersz otwiera niniejszy zbiór, jest mottem dla pozostałych, kluczem dla uważnego odbiorcy. I dowodem na to, że podróże poety nie wymagają mocnych nóg, ale wnikliwego umysłu. Przytoczę wspomniany tekst:

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

 

Dobosz? Do zauroczenia…

ogrody smietnikiPrawie dokładnie cztery lata temu, startując z „Mebluję głowę książkami”, zrecenzowałem książkę Andrzeja Dobosza „Z różnych półek”. Byłem nią zauroczony. Kilka dni temu wszedłem do „taniej książki” u zbiegu Chmielnej i Szpitalnej. Wygrzebałem „Ogrody i śmietniki”. Nawet przez sekundę się nie zastanawiałem, zapłaciłem 12 złotych i dziś wiem, że to dobrze, bardzo dobrze wydane pieniądze. Żeby była jasność – nie uważam za żaden dyshonor, że czyjaś książka znalazła się w takim miejscu. Bo prawie każdego można tam znaleźć. Sam zresztą kupiłem tam swoje, wydane przed laty dramaty – od razu trzy egzemplarze (nie miałem w domu żadnego).

Andrzej Wołosewicz

 

 

Zaproszenie do innego świata – o tomiku „Garda” Sylwestra Gołębia

 

 

garda            Kilka wierszy Sylwestra Gołębia (www.pisarze.pl, wiersze tygodnia 08.05.2017) zaciekawiło mnie do tego stopnia, że chciałem przeczytać więcej, czemu dałem wyraz w stosownym wpisie, a ponieważ podałem adres dobra dusza (autor?) zrealizowała mój kaprys, moją zachciankę. Tak więc teraz kilka refleksji z całości, z 51 wierszy tomiku „Garda”. (Sylwester Gołąb gościł już u nas wielokrotnie, ale jakoś umknęły mi jego wiersze, za to teraz mam je zebrane.)

Pierwszego zachwytu nie zmieniam, ale teraz mogę go dokładnie opowiedzieć dorzucając kilka tonujących uwag.

Pisałem kiedyś, że nie lubię wierszy „napakowanych” i od razu nadarzyła się okazja, by skonfrontować te moje zastrzeżenia, bo Gołąb też oszczędny pod tym względem nie jest. Wiersze jego w przeważającej mierze są zbitkami krótszych kilkuwyrazowych, często jedno-dwuwyrazowych fraz, których połączenie autor zostawia czytelniczej wyobraźni, czasami tylko nanizując je na nitki krótkiej narracji. I ten sposób dominuje w konstrukcji, w „gramatyce” jego wierszy. Może to oczywiście rodzić pewne odbiorcze trudności, ale tutaj raczej tak się nie dzieje: Gołąb swoje „nizanie” robi na tyle dobrze, na tyle zostawia czytelnikowi miejsca interpretacyjnego, że – już po pierwszych kilku wierszach – moje czytanie przyzwyczaja się do jego sposobu pisania. (To właśnie mnie zaciekawiło po lekturze jego wierszy w rubryce  Wiersze tygodnia). Zacznijmy od mocnego akcentu:

Michał Piętniewicz

 

Metafizyka a rebours. Kilka uwag o „Niskich pobudkach”
Marcina Świetlickiego

 

niskie pobudki            Najnowszy tomik Marcina Świetlickiego ma tytuł Niskie pobudki.

Został wydany przez wydawnictwo EMG. Oprawa jest czarna, a na okładce białymi literami napisany jest tytuł. Oprócz tego, na tej czarnej okładce widnieje króliczek, któremu wystają nogi i tułów, a głowa jest schowana w cylindrze.

Ten króliczek chowa się, wskakuje do cylindra. Mistrz magicznych sztuczek może dokonać magicznego zabiegu sprawiając, że króliczka już nie będzie.