O poemacie "To jedno" Elżbiety Musiał

Katarzyna Wójcik

Płacząca muza

to jedno okladkaByła jedną z wielu kobiet Picassa. Muzą i kochanką Wielkiego Geniusza. Ale wcześniej, zanim się poznali, zanim doszło do tego związku, była bardzo uzdolnionym fotografem. Udokumentowała na swoich zdjęciach paryską biedę – nędzarzy, starców, kaleki. W 1936 roku sfotografowała płód pancernika. „Pere Ubu”, bo taki nadała mu tytuł, stał się ikoną surrealizmu. Przez Wielkiego Geniusza „postradała siebie”. Zaprzepaściła swój talent, żeby stać się jedną z siedmu jego muz.

Dora Maar (Henriette Theodora Markovic), kobieta „wielonarodowościowa”, bo urodzona w Paryżu, wychowna w Argentynie, ojciec Chorwat, matka Francuzka, była młodsza od Picassa o 26 lat. Według legendy, Picasso, zanim spotkał Dorę, zakochał się w jej portrecie, wykonanym przez amerykańskiego fotografika Mana Raya.

Książki pod lupą - Dzielnica występku

 

dzielnica wystepku

Click to download in MP3 format (9.15MB)


Wiesław Łuka

 

Budzenie z hipnozy, czyli jak Lew z Iwanem …  

 

lew kontraKto kocha poważny, z atrakcyjną fabułą i nie niekoniecznie krótki reportaż ze świata, powinien czuć się zachęcony do „przerobienia” opasłego tomiska Lew kontra święty Pawieła Basińskiego.   

Autor nazywa go w podtytule: „Historią pewnej  wrogości” *.  Wrogami  określa  rówieśników - niedoszłego literackiego noblisty z pierwszych lat XX wieku , hrabiego Lwa Nikołajewicza Tołstoja (tego Wojny i pokoju i  Anny Karininy) oraz  prawosławnego, protoprezbitera (godność w katolicyzmie równa kardynalskiej),  dwukrotnie kanonizowanego  ( w 1964 roku przez Cerkiew za  granicą, a  zaledwie dwadzieścia kilka lat temu przez rosyjską Cerkiew) Iwana Iljicza Siergiejewa,  znanego jako Jan Kronsztadzki. Zauważmy dla ścisłości - Pawieł Basiński, prozaik  i krytyk literacki, obdarowany w Rosji nagrodami,  analizuje przyczyny i przebieg  ostrego konfliktu między Tołstojem, a dziewiętnastowieczną Cerkwią, a jej ikoną w tej książce jest właśnie batiuszka Kronsztadzki. Cerkiew wykazała jednostronnie  niezwykłą  wrogość wobec pisarza, myśliciela i publicysty, który już za swego życia zyskał międzynarodowe uznanie; doszło do jego ekskomuniki i wydalenia z Kościoła. Protoprezbiter z Kronsztadu walnie się do tego przyczynił. W swoich kazaniach dla wielotysięcznych tłumów wiernych wołał do nieba,  że pisarz,  przepełniony jaśniepańską pychą  „ …niech będzie przeklęty”… Posługiwał się arsenałem epitetów: „lew ryczący… ten, co ukrzyżował Chrystusa… niegodziwy łgarz… zgniły idol… podstępny wąż… pochlebczy  lis… po prostu świnia…” ; to tylko niektóre z cytatów.

Ludwik Filip Czech - Prosto do celu

 

pomiedzy nami Stefan Tyczyna jest autorem zbioru wierszy "Pomiędzy nami". To siódmy tomik tego poety. Wiersze z jego ostatniej książki są lekkie, bez zadęcia , bywają dowcipne. Unosi się nad nimi obłoczek nonszalancji. Można je nie tylko zrozumieć, ale i polubić. Nie drażnią czytelnika stylistyczną brawurą, są jasnym komunikatem. Pewnie dlatego współczesność odbija się w nich, jak w lustrze. Emocje i uczucia są tutaj wiarygodne. Tykanie symbolicznego zegara, marsz nowych pokoleń - niemal słyszalne. Owa dzisiejszość wyłania się już z pierwszych stron tej książki. W "Igrzyskach" świat jest areną dla obecnych gladiatorów - admiratorów pieniądza i sukcesu. W wierszu "Nowa Mowa-Trawa" język stał się użyteczną wydmuszką. Kłamstwo wyparło prawdę, sztuka i miłość zatraciły pierwotne znaczenie. Słowa przypominają papierowe kwiaty na jarmarcznym straganie. Mają wiarygodność celulozy. Oto fragment:

Wacław Holewiński

Mebluję głowę książkami

mebluje-glowe

 

 

Dać świadectwo. Zdążyć…

Dobranoc AuschwitzW latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych często zdarzało mi się natrafiać w czytanym przeze mnie „Życiu Warszawy” na nekrologi, w których rodzina albo przyjaciele żegnali zmarłego, a w opisie jego życia umieszczali zdanie, które wówczas, ale i dziś budzi we mnie przerażenie: „Były więzień obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu”. Bo wtedy nikt nie pisał „Auschwitz”. Był Oświęcim i tyle. Raz jeden, jako dzieciak, byłem w obozie koncentracyjnym – nie był to Oświęcim. Był za to wstrząs, poczucie jakiegoś nieprawdopodobnego okrucieństwa, nagromadzonego zła. Nie chciałem nigdy więcej pojechać do żadnego innego. A może powinienem? Bo przecież w Brzezince, w Auschwitz-Birkenau zamordowano i spalono moją babkę. Może choć symbolicznie powinienem być tam, gdzie skończyła życie?

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

Teatr jako zwierciadło PRL

prl przedstawieniaTeatr jest jedyną ze sztuk, po której zostają jedynie wspomnienia, opisy, personalia twórców, fotografie, programy teatralne, recenzje, czasem rejestracje filmowe. Nie zostaje materialna substancja, tworzywo przedstawień. Rozpływa się ona każdego wieczoru w momencie zakończenia przedstawienia, a ostatecznie dokonuje się to po ostatnim spektaklu przed zdjęciem tytułu z afisza. Dlatego ewokacja dawnych przedstawień oznacza podjęcie nowego, autonomicznego przedsięwzięcia myślowego. Oznacza jakby powrót do punktu wyjścia, imaginacyjną rekonstrukcję przedstawienia, odczytania na nowo jego sensów już uprzednio mu przypisanych, a niejednokrotnie odczytania także sensów nowych, które być może pojawiły się post factum. Taką próbę jednoczesnej rekonstrukcji, interpretacji oraz reinterpretacji w oparciu o nowe kategorie i tropy myślowe podjęła Joanna Krakowska w swoim obszernym dziele „PRL. Przedstawienia”.

Książki pod lupą - Król

 

krol

Click to download in MP3 format (9.16MB)