Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Żywoty świętych polskich jak kryminał

zywoty swietychTę akurat edycję rekomendacji zaliczam do szczególnych. Bo dwaj znakomici autorzy dostarczyli mi zmysłowej niemal ( o umysłowej i estetycznej nie wspominając) rozkoszy lektury.

Zacznę od dzieła profesora Zbigniewa Mikołejko. Określenie „żywoty świętych” zdaje się wyrażać kwintesencję tego, co określane bywa jako źródło zacnej może, ale dręczącej nudy. Powielane w niezliczonych broszurach kościelnych, w pakietach i singlowo, hagiograficznie ujmowane, żywoty te bywały i bywają zawodowo czytane być może jedynie przez część kleru dla celów zawodowych i przez szczególnie zagorzałych dewotów.

 

 

Wacław Holewiński

Londyn 1967 – stolica świata

londyn 1967Piotr Szarota napisał niezwykłą książkę. Książkę-przewodnik, książkę kompendium wiedzy, książkę zestaw nazwisk, faktów, wydarzeń, premier, skandali. Wybrał do tego najlepsze z możliwych miejsc – Londyn, najlepszy czas – rok 1967, najlepszą formę – miesiąc po miesiącu, od stycznia do grudnia.

Kogo tam nie ma: piosenkarze, począwszy od Beatlesów, Rolling Stonesów, Hendrixa, pisarzy – Amis, Burgess, Burrougs (i wielu, wielu innych), filmowców – Antonioni, Kubrik, Polański, Chaplin malarzy – Blake, Fini, Kokoschka, psychiatrów – Laing, gangsterów – bracia Kray, projektantów mody – Quant, fryzjerów – Sasson. Kogo zresztą tam nie ma – feministki, krytycy teatralni, przedstawiciele pop-artu, filozofowie, zoolog. Czasami nawet ma się wrażenie, że to niemożliwe aby w tym jednym roku zgromadziło się w tym mieście tylu tuzów z wszystkich dziedzin życia.

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

„Radiowe ucho” Krzysztofa Ćwiklińskiego

musisz mnie wysluchacCo tu dużo kryć, lubię słuchowiska Krzysztofa Ćwiklińskiego. Lubię i już. I bardzo się cieszę, że znalazł na nie wydawcę, co przecież dziś wcale nie takie łatwe.

Niewielka książeczka, a w niej cztery utwory. Trzy z nich – „Musisz mnie wysłuchać”, „Willi Blum” i „Pułkownik Polak” – przenoszą nas w historię, w czas wojny. Ostatnie pełne zagadek, to czas teraźniejszy.

Rozrachunki polsko-żydowsko-niemieckie. Tak mogło być. Młoda żydowska dziewczyna po aryjskiej stronie w Krakowie. Musi zmienić miejsce pobytu. Z dobrymi papierami jedzie do Warszawy. A jednak wywleka ją z pociągu żandarm. Nie ma wątpliwości, obitą, prowadzi na posterunek. Szansa na przeżycie? Niewielka, prawie żadna. A jednak… Wchodzi oficer gestapo. Młody, przystojny.

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Wildstein – pisarz i wojownik

dom wybranychTo już trzecia lub czwarta powieść Bronisława Wildsteina, którą rekomenduję na łamach (że się tak niemodnie wyrażę) pisarze.pl. Skrupulatnie starałem się zachować w ich ocenie krytyczną bezstronność, choć od autora dzieli mnie przepaść w poglądach ideowo-politycznych. Będę i tym razem ową bezstronność kontynuował. Wcześniej dałem temu wyraz poświęcając długą rozmowę z Wildsteinem dla pisarze.pl wyłącznie jego działalności pisarskiej. Uważam Wildsteina za prozaika ciekawego, utalentowanego, który stworzył swój specyficzny język, morfologię narracji, nastrój. Jego styl w lekturze po prostu się poznaje, a już to samo jest literacką wartością. Jest to proza polityczna, oparta na tworzywie analizy psychologicznej, opartej głównie na rodzaju niebezpośredniej introspekcji, na obrazowaniu stanu świadomości bohaterów uwikłanych głównie w aktywność natury publicznej we współczesnej Polsce. Nie jest to przy tym proza tradycyjnie realistyczna (mimo, że zawiera takie elementy), gdyż naoczność rzeczywistości, mimetyzm opisu są raczej śladowe. Nie należy Wildstein do pisarzy zmysłowych, których świat widzi się i czuje wszystkimi zmysłami. Tego mu brakuje niejako organicznie, on nie ma takiego wnętrza. Należy do dość chłodnych, choć podminowanych wewnętrzną pasją rezonerów. Jest homo politicus. Podobnie niemimetyczna jest warstwa dialogowa prozy Wildsteina, raczej ilustrująca obsesje autora i jego polityczną świadomość niż właściwości współczesnej, mówionej polszczyzny (aż tak sztucznie i „literacko” nie mówi się chyba nawet w kręgach jego politycznych przyjaciół?). Generalnie Wildstein (rocznik 1952) postrzegany jest jako pisarz wyrażający obsesje i świadomość pewnej części formacji solidarnościowej, która rozczarowana moralno-politycznym kształtem Polski po 1989 roku, owej inkryminowanej III Rzeczypospolitej, podjęła jej polityczną kontestację, której ostatnim, aktualnym wyrazem są obecne rządy PiS. „Dom wybranych” dotyka domeny szczególnie bliskiej Wildsteinowi, czyli środowiska i praktyk mediów, które ukazuje on jako szczególnie zgangrenowaną, sprzedajną i manipulatorską część owego znienawidzonego systemu III RP. Sam dziś korzysta ze swojej politycznej pozycji i wspiera „dobrą zmianę”  w TVP zwanej telewizją publiczną prowadząc audycję komentatorską „Południk Wildsteina”. Nie pełni w niej jednak, jak nietrudno się domyśleć, roli bezstronnego moderatora rozmów, lecz namiętnego politycznego wojownika, zaangażowanego herolda państwa PiS. Lekturę tej prozy zdecydowanie polecam.

Książki pod lupą - Osiołkiem

interwencje2

Click to download in MP3 format (9.16MB)


Andrzej Wołosewicz

 

Poezja dojrzałego ja – o tomiku „Spacer do siebie” Stefana Jurkowskiego

 spacer do siebie


            Tomik zaczyna się wierszem o miłości (*** miłość czasami) zaprawionej ironią, ale w tym wieku - przypomnijmy, że tomik wydany został z okazji 50-lecia debiutu autora – cóż nie jest nią zaprawione, dlaczego więc miłość miałaby tej ironii umykać? Ale nie jest to zbiór wierszy miłosnych. Spójrzmy bowiem choćby na drugi w kolejności wiersz:

Książki pod lupą - Przedmurze

interwencje2

Click to download in MP3 format (18.31MB)

Jolanta Zarębska - Państwo przodem Rafała Różewicza

 

panstwo przodem    Kluczem do czytania Państwo przodem Rafała Różewicza uczyniłam sobie wiersz Kim jest ten dziwny nieznajomy oczywiście z tomu Wydawnictwa Fundacja Duży Format pod redakcją Rafała T. Czachorowskiego i Tomasza Dalasińskiego. Opatrzony okładką Darii K. Kompf cienki plaster współczesnej poezji wprawia czytelnika w zakłopotanie. Z pozoru monotematyczną poezją młodego bukinisty, zaklętego w świecie książek, rządzi lęk  i nie tylko on, a właściwie – owszem, tylko Rafał Różewicz nazywa to uczucie zupełnie inaczej,
o czym za chwilę.