Zdzisław Antolski - Dziennik recenzenta (4)

 

OGRÓD UCZUĆ

obok okladkaTwórczość poetycka Janusza Cygana wyrasta z cierpienia, ale jego wiersze pokazują heroiczną postawę człowieka, który mimo inwalidztwa i związanych z nim ograniczeń, nie utracił nadziei. Nie poddał się zniechęceniu i depresji, ale wszystkimi zmysłami chłonie świat przyrody, zachwyca się jego pięknem i stara się oddać je w swojej twórczości poetyckiej. Te światy, własnych przeżyć, doznań przyrody, w przedziwny sposób się splatają się  w jego wierszach, dlatego poeta ma pełne prawo napisać w utworze „do weny”: „poezji przygarbioną łodygą – jestem”. Ten piękny wers dobrze oddaje charakter jego twórczości.

 

Stanisław Nyczaj

 

Nowy ton w liryce

 

kaprysy muz  O wyborze wierszy Krystyny Cel Czuła retrospekcja Stefan Jurkowski (sumując jubileuszowo dorobek kieleckich twórców w grudniu 2014 roku) powiedział: „To bardzo delikatna i refleksyjna poezja. Zakorzeniona w pejzażu, odnosząca się do codzienności, nie poprzestaje na powierzchownych przesłaniach, nie podpiera się samą atrakcyjnością portretowanych konkretów [choć rzeczywistość jest fascynująca i poprzez szczegół pokazuje swoje bogactwo]. U tej poetki wszystko ma bowiem głębokie znaczenie symboliczne. Nic w tych wierszach nie jest zamknięte, choć świat wydaje się i poznany, i niepoznawalny zarazem. To przekonanie jest zapewne motorem i głównym przesłaniem jej poezji.” („Świętokrzyski Kwartalnik Literacki” 2015, nr 1-2).

 

Ewa Maria Serafin

 

Tożsamość industrialna?

O tomiku Ewy Bułgajewskiej-Grygiel „Ucieczka bezgrzesznej”

 

ucieczka bezgrzesznej   Dlaczego powinniśmy kochać tych, którzy tworzą poezję? Bo mówią za nas. Szeptem, modlitwą, krzykiem... Wyrażają nasze emocje, lęki i nadzieje. Powierzają nam swoje najgłębsze tajemnice, dokonują publicznych spowiedzi. Obnażają swoje udręczone dusze. Pozbawieni pancerza ochronnego z konwenansu, zahamowań i społecznej poprawności - są bezbronni, zdani na surowy osąd (bywa, że zbyt pośpieszny, nawet niesprawiedliwy). Często bardziej wrażliwi niż inni – szczególnie odczuwają ból, jaki zadaje rzeczywistość. Przecież oni tworzą także dlatego, że jej zaprzeczają.

 

Karol Czejarek

 

Gombrowicz  prof. Stanisława Żaka

 

proteusz    Nie dziwię się, że Stanisław Żak (rodowity kielczanin, były pracownik naukowy kieleckiej WSP) dużą część swego życia  poświęcił Gombrowiczowi, który WIELKIM pisarzem był. Prof. Żak, którego uważam za bardzo solidnego badacza i porządnego Człowieka – też walczył w tamtym czasie (podobnie jak Gombrowicz) piórem o inną Polskę niż ta, która była przed rokiem 1990.

W 1981 roku założył prof. Żak Klub Inteligencji Katolickiej w Kielcach. W grudniu 1981 r. był internowany, a w  1989 został senatorem i pełnił tę funkcję przez dwie kadencje...

Andrzej Wołosewicz

 

Opanować ważenie słów

 

dotykajac przemijania            Tomik „dotykając przemijania” Danuty Bartoszuk zainteresował mnie wcale nie dlatego, że otrzymałem go dzięki Pawłowi Kubiakowi, który ma dobra rękę do poezji i poznał mnie z autorką. Ci którzy mnie znają, wiedzą, że nie ma to żadnego znaczenia w moim patrzeniu na wiersze. Wiem nawet, mam takie doświadczenie za sobą, że kilku znajomych lub osób polecanych przez znajomych w liczeniu na moją spolegliwość już się zawiodło. Tak to jest – patrząc na wiersze wyłączam relacje osobiste.

 

Stefan Jurkowski

 

Pytania o Tajemnicę

 

peknieta struna swiataNiektórzy krytycy omawiając utwory Eligiusza Dymowskiego zwracają uwagę przede wszystkim na fakt, że jest on księdzem, franciszkańskim zakonnikiem, a zatem przymierzają jego teksty do ortodoksyjności, doszukują się wyraźniejszych akcentów konfesyjnych, a nawet rozważają, czy duchowny może poruszać – w dodatku w tak dramatyczny sposób jak to czyni Dymowski – pewne zagadnienia, takie jak miłość do drugiego człowieka, wahania w wierze; mówić o niebezpieczeństwie jej utraty... Jak to, przecież ksiądz w tych sprawach powinien być niezłomny i monolityczny!

Mam wrażenie, że gdyby nikt nie wiedział o kapłaństwie poety, interpretowano by te wiersze zupełnie inaczej.

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Dynamiczny tryptyk o polskim kinie

od munka do maslonyTo już trzeci tom portretów polskich reżyserów filmowych autorstwa Barbary Hollender, krytyk filmowej, wiceprzewodniczącej Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych FIPRESCI, członkini Europejskiej Akademii Filmowej. Wraz z poprzednimi tomami, „Od Wajdy do Komasy” (2014) i „Od Kutza do Czekaja” (2016), właśnie wydany tom tworzy tryptyk, który można określić jako odmianę autorskiej historii kina polskiego z historią kraju w tle. Barbara Hollender należy do tych krytyków filmowych, którzy poza najwyższą kompetencją odznaczają się bynajmniej nie tak częstą w tym rzemiośle rzetelnością w ocenie filmów i ich twórców, w ocenie zjawisk sztuki filmowej w ogólności. Nie pamiętam by u Hollender imperatyw trafności i uczciwości oceny kiedykolwiek ustąpił przed tym, co często zdarza się u krytyków: z nazbyt daleko posuniętym subiektywizmem, egotyzmem czy efekciarstwem diagnozy.

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

Jątrzycielka…

obroncyZ Majką Dłużewską jest kłopot. Duży kłopot. Zamiast robić filmy, które „budują zgodę narodową”, jątrzy, dorzuca do pieca, wyciąga na jaw jakieś brudy. Zamiast „budować przyszłość”, „zachować powagę”, drąży, dopytuje, wyciąga na jaw rzeczy, które postanowiono przykryć, zamknąć, zapomnieć.

Jest jeszcze gorzej. Z tych materiałów filmowych – a każdy, kto choć trochę zna się na robieniu filmów wie, że aby nagrać godzinny dokument kręci się kilkanaście, kilkadziesiąt godzin – robi książki. I dalej jątrzy. Bo komu potrzebna „Mgła” (o katastrofie smoleńskiej), „Dama” (o Marii Kaczyńskiej), „Polacy” (o ekspertach Komisji Smoleńskiej), czy ta najnowsza, „Obrońcy”? Komu, Dłużewska, to potrzebne? Komu wy służycie? Prawdzie? Jakiej prawdzie? Czyjej? Przecież dawno już ustalono… Raz i na zawsze…!