Ewa Maria Serafin

 

Literackie o-błędy...

O tomie wywiadów „Bezradność wobec istnienia” Wiesława Łuki            

 

bezradnosc luka            Wracałam kiedyś ze spaceru do domu. Myśli swobodnie pląsały - raczej wokół spraw codziennych, gdy znienacka,  kilka kroków przede mną, z gwałtownym łopotem skrzydeł opadła na chodnik szaro czarna wrona. Triumfalnie zademonstrowała zdobycz, wysoko unosząc w rozdziawionym dziobie duży orzech włoski i zezując sprytnymi ślepiami na ów dowód swojej zaradności. Poczułam podziw dla jej przenikliwości i wiedzy – i zadałam sobie pytanie - Skąd może wiedzieć ptak, który nie wszystkim się podoba, bo wydaje się złowróżbny - że skorupa nie jest pusta, a zawiera w sobie wartość, owo życiodajne i oleiste ziarno?

 

 

 

Recenzja teatralna

Tomasz Miłkowski - Męczennica wyznaje

 

milkowski tomasz

To była jedna z najsłynniejszych mistyfikacji. Matka Makryna Mieczysławska (właściwie Irena Wińczowa, 1784-1869), domniemana ksieni klasztoru bazylianek w Mińsku, okazała się oszustką, która wprowadziła w błąd całe roje polskich patriotów i prominentnych dostojników Kościoła katolickiego z papieżem włącznie, złaknionych nowej legendy. Kiedy na horyzoncie pojawiła się kandydatka na świętą męczennicę, dręczona przez siepaczy moskiewskich, w dodatku spod znaku prawosławnej cerkwi, którzy usiłowali zmusić ją do odstąpienia od unickiej wiary, lgnęli od niej jak muchy. I to nie byle kto: sam Juliusz Słowacki, Cyprian Norwid, a przede wszystkim księża Zmartwychwstańcy.

 

 

 

Książki pod lupą - Światła małego miasta

swiatla malego miasta

Click to download in MP3 format (9.16MB)

Andrzej Wołosewicz

 

Wiersz i modlitwa. Wielki modlitewnik na Wielki Post

(o „Modlitewniku poetyckim” Jana Sochonia)

 

AWPrzyzwyczailiśmy się do różnych wyborów, antologii i tak dalej. Nawet ja, stary rep, stroniący od uczestnictwa w wydaniach zbiorowych, na które nie mam wpływu (chodzi o towarzystwo, które nie zawsze musi nam odpowiadać) uczę się (i przyzwyczajam!) i to od kogo – od młodych. Oto Agnieszka Tomczyszyn-Harasymowicz uargumentowała że rozpoznania rynku poetyckiego dokonuje się najczęściej poczynając od wszelkiego rodzaju antologii a nie od przeglądu tomików, bo te właściwie są nie do ogarnięcia i dlatego warto w antologiach być. Ten argument mnie przekonuje, co nie znaczy, że usuwa wątpliwości i że już pędzę gdzieś zaistnieć.

Z serii: Debiuty poetyckie roku 2017 – Kamil Galus

 

 

Andrzej Walter

 

A może nazwijmy to wprost - zwyczajnym bagnem

 

 

trzesawiska   Może powinienem zacząć właśnie od tego debiutu. Może tak. Choć Autor, jeszcze bardzo młody, o wiele za młody i nazbyt… „wartościowy”, abyśmy go tak zagłaskiwali „na śmierć”.

 

   Jakim jest poetą, czy też na jakiego poetę się on zapowiada pokaże ponoć drugi tom. Quo vadis domine? Pożyjemy, zobaczymy, jak mawiali starożytni Rosjanie.

 

Książki pod lupą - Jest życie po końcu świata

Jest zycie po koncu swiata

Click to download in MP3 format (9.16MB)

 

Bartłomiej Siwiec

 

Ziemia jałowa

 

Ciezar wlasciwy Andrzej WalterCzytając zbiór wierszy Andrzeja Waltera „Ciężar właściwy” zastanawiałem się, czego jest w nim więcej, życia czy śmierci? Może gdyby można było „zważyć poezję”, ale jak zauważy podmiot liryczny: „chyba nie można zważyć poezji”. To ciekawe, ale te zdanie, które w pewnym sensie ustawia cały tomik, niesie ze sobą określone konsekwencje. Bo jeśli nie można zważyć, to znaczy, że nie wiemy, ile w istocie jest poezja warta. Nie możemy jej oszacować, a to chyba byłoby dla Niego ważne, posiąść jej fizyczną właściwość. Walter powie sam o sobie, że jest księgowym, że „księguje rzeczywistość po stronie strat, księguje słowa po stronie zysków”. No właśnie, ile warte jest Jego poezjowanie, nieprzespane noce i wieczne mocowanie się ze słowem, ileż warte są słowa, czy tyle samo ile liczby? Otóż tego nam nie zdradzi, zaprosi jedynie w podróż na wyspy (Słone wyspy), bo poezja to sprawa samotności, pojedynek jeden na jeden, czyli bez zbędnych świadków.

 

Jolanta Zarębska

 

Faktycznie extractum

 

extractum   Jak każdy chyba zaczynam książkę od posłowia. A tu – zamiast posłowia – rozmowa Rafała T. Czachorowskiego z autorem, z której to wynika rodowód poezji Leszka Szarugi. W interesującym wywiadzie z wydawcą poeta opowiada kawałek swojego życia, nie tylko artystycznego. Nie będę jednak zabierać czytelnikowi radości poznawania. Poza tym to extractum, czyli jedynie wyrywek, skrawek bogatej biografii twórczej, która w całości mieści się wypunktowana w rozdziale poprzedzającym wywiad (s. 41 – 46). Termin extractum oznacza nie tylko skrawek, urywek, to także łacińska nazwa dla wyciągu, esencji stosowanych w tradycyjnej medycynie ziół. I takie są wiersze tego zbiorku. Mówię zbiorku, bo to zaledwie trzydzieści cztery wiersze, niewielki plasterek z kieszonkowej serii Fundacji Duży Format pod nazwą obecni. Miałam przyjemność prezentować już wrażenia z lektury dwóch poprzednich tomów tego cyklu, wydanych w 2016 roku. Extractum ukazał się  w 2017.