Recenzja teatralna

 

 Tomasz Miłkowski

 

Ułani, ułani

 

ulani ulani

Tomasz Miłkowski pisze w "Przeglądzie" po premierze UŁANÓW w Teatrze Narodowym (reż. Piotr Cieplak):

Przezabawna to komedia, napisana przed wielu laty przez Jarosława Marka Rymkiewicza, w czasach, kiedy Rymkiewicz był zgoła kimś innym. Wtedy nikogo nie chciał wieszać (choć siekanie armatniego mięsa już go bawiło), ale niczym gorszyciel Gombrowicz parodiował polskie ciągoty do szabelki i konika, prześmiewał się z romantycznych mitów, wzniosłości i czającej się za tym wszystkim impotencji. I tej metaforycznej, czyli niezdolności do kreacyjnego działania, i tej dosłownej, prokreacyjnej. O tym poniekąd są „Ułani" – bo panna nie może znaleźć wśród Polaków, wojaków, ułanów nikogo, kto sprostałby ojcostwu. Wprawdzie ordynans może zrobić swoje, ale na ojca się nadaje i po pomoc trzeba iść do obcych, austriackiego Feldmarszała. Tak przynajmniej postanawia Książę-Widmo za aprobata Ciotuni.

Andrzej Wołosewicz

 

Spokojnie to tylko… niepokój

 

AW„36 wierszy o niepokoju” Joanny Bąk to kolejny tomik poetycki autorki. Jak zwykle perfekcyjnie wydany, co nie dziwi w wypadku absolwentki filologii (polskiej) z edytorstwem i komunikacją medialną jak czytamy w zamieszczonym biogramie. Twarda kolorowa okładka, dużo kolorów wewnątrz, nie ma stron czarno-białych (!), kolory zdają się być dobrane dobrze (nie będę się mądrzył, bo się nie znam), ale bardziej konserwatywny czytelnik (a za takiego się mam) może to odbierać jako zbyt przeładowane wzrokowymi wrażeniami, nie wiem, czy nie odwodzącymi od poetyckiego meritum, od słowa. Poza tym połączenie małego formatu, kilku barw i samych wierszy na jednej stronie powoduje czasami efekt taki jak na stronie 37 czy 31 – pojawienie się dość drobnej czcionki, innej niż na pozostałych stronach. Ja momentami dostaję oczopląsu, oczywiście mogę to zrzucić na swój wiek i okulary i mam nadzieję, że to jedyny powód takich akurat wrażeń. No, ale to wszystko nie dotyczy samych wierszy, więc teraz będzie już tylko, Joasiu, lepiej!

ELŻBIETA MUSIAŁ o Antologii Poetów Polskich 2017

 

Antologia poetow polskich 2017 OKLADKA

 

 

W kręgu emocji

Antologia Poetów Polskich 2017 jest 670-stronicową książką, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Pisarze.pl. Pomieszczono w niej wiersze blisko 130 autorów. I jest to już drugi z tego cyklu tom, a zgodnie z obietnicą redaktora Filipa Wrocławskiego będzie miał jeszcze swoją kontynuację. Należy mu wierzyć, bo to ambitny redaktor, o czym zaświadczy już choćby wysoki poziom edytorski pozycji. Musi być i pracowity, i czuły na poezję, bo wybrać wiersze z ogromnej liczby nadesłanych przez ponad pół tysiąca autorów – to nie lada odpowiedzialność i praca.

A jeśli tak gremialnie mierzymy się z poezją, to skłonna jestem przyznać rację Arystotelesowi, który uważał, że poezja jest właściwością ludzkiej natury.

Książki pod lupą - Światła małego miasta

swiatla malego miasta

Click to download in MP3 format (9.16MB)

Stanisław Rogala

 

PRZYPOMNIEĆ PIERWSZE DOŚWIADCZENIA

 

kartkowka grabowski            Kartkówka, to, jak pamiętamy z czasów szkolnych, sprawdzian z określonej wiedzy. Takim sprawdzianem wiedzy, ale i postaw, czy umiejętności właściwego zachowania się nierzadko w trudnych sytuacjach, dla bohaterów nowego zbioru opowiadań Stanisława Grabowskiego – Kartkówka – jest wchodzenie w dorosłość. To młodzi bohaterowie, dopiero doświadczający życia, jak w opowiadaniu  otwierającym tom pt. Miły wieczór w spalonkach, „kwalifikujący się głównie do szkoły podstawowej”, ale niejednokrotnie stawiani już wobec trudnych wyborów. Czytamy: „Ich największy pech – nie zdążyli na wojnę, nie wzięli w niej czynnego udziału (...) Niemcy strzelali do nich (rodziców, starszego rodzeństwa, czy krewnych), by ich zabić, by zniszczyć nielegalną organizację zbrojną lub polityczną (…). A oni dwunasto-czternastolatkowie z tej wojny, co ogarnęła pół świata, niczego nie uszczknęli. Stąd brały się ich frustracja i agresja”. I narrator przypomina historię „bitwy” między chłopakami w małym mieście, w 1951 roku, będącą dla nich rodzajem „rekompensaty” za „niewojenny” czas. Z atmosfery dziecięcego snu jej pięcioletniego świadka, przypadkowo zaplątanego w krwawy incydent, pozostał wielki strach przed „wspólną dzieciom wojny zapiekłą i irracjonalną nienawiścią” przypominany także w innych utworach Kartkówki (w podtytule zbioru autor zaznaczył, że są to: „opowiadania i wspomnienia”).

Andrzej Walter

 

Męski świat

 

czym jest czlowiek szalay   To jedna z najgłośniejszych ostatnio książek na świecie. Recenzje pojawiły się w szerokiej rozpiętości intelektualnej od Los Angeles Review of Books po naszą siermiężno-zaściankową lewacką Politykę oraz niektóre portale z ambicjami. Książka została finalistą Nagrody Bookera, a niedawno ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa WAB. Czy warto po nią sięgnąć?... Już odpowiadam: - po stokroć tak.

 

 

 

 

rekomendacje spp 30 3 18

 

 

Wacław Holewiński

„Najciekawszy głos współczesnej prozy kolumbijskiej”…

Trudne swiatloWydawca twierdzi, że to „Najciekawszy głos współczesnej prozy kolumbijskiej”… Domyślam się, że większość z państwa świetnie zna współczesną prozę kolumbijską i jest w stanie docenić ten „najciekawszy głos”… Żartuję sobie, a nie powinienem…

Gdyby książka kolumbijskiego pisarza Tomása Gonzáleza (rok urodzenia 1950) ukazała się w Polsce w latach siedemdziesiątych, podczas prawdziwego boomu na literaturę iberoamerykańska, prawdopodobnie biłaby rekordy popularności, a czytelnicy cmokali z zachwytu. Niestety, napisał ją dopiero w roku 2011, jestem przekonany, że niewielu ją dostrzeże, a szkoda. Bo to świetnie napisana, mała powieść (niech nikogo nie zmyli te dwieście stron, duża interlinia, sztucznie nadmuchana objętość).

O czym jest ta książka? O samotnym, starym malarzu, który traci wzrok. Więc już tylko pisze. Niezgrabnie, dużymi literami…

Nie, to powieść o jego dorosłym synu, jednym z trzech, który przeżył wypadek samochodowy, ale utracił czucie w dolnej części ciała i straszliwie cierpi. Fizycznie cierpi.

Albo o śmierci. Tak, może o śmierci. Tej, która była, którą wybrał syn, a zaakceptowali najbliżsi, rodzice, bracia i tej, która nieuchronnie nadchodzi. To ona przeważa, przykrywa inne wątki, nawet gdy nie ma jej na pierwszym planie – dominuje.

A może o relacjach w małżeństwie, o przyjaźni, o mieszkaniu w Nowym Jorku i Medelin?

Czyta się szybko, dwie, trzy godziny. Zapamiętuje na dłużej. To chyba dobra rekomendacja. I dla pisarza, i dla czytelnika.

 

Tomás González – Trudne światło, przekład Marta Szafrańska-Brandt, Znak, Kraków 2018, str. 206.

 

znaczek

 

 

Małgorzata Karolina Piekarska

Laboratorium trwa

laboratorium frajlichSą książki, które czyta się jednym tchem i takie, które smakuje powoli. „Laboratorium" Anny Frajlich należy do tych drugich. Opowiadania zawarte w książce wydanej w 2011 roku, a ostatnio wznowionej są historiami o jakimś detalu z codzienności autorki. Są tu opowieści o dzieciństwie, latach młodości, ale też i życiu emigranta, bo Frajlich wyjechała z Polski po marcu 1968 roku. Nic tu nie jest przegadane. Wszystko przemyślane i niesłychanie oszczędnie, ale ze smakiem opowiedziane. Są historie z czasów spędzonych w Szczecinie, ale też jest tu Lwów i Nowy Jork, bo to w tych miastach można spotkać miłość, to w nich był lub jest dom, rodzina i praca, to są miejsca, które się straciło i za którymi się tęskni. Tu śmiech przeplata się z płaczem i nostalgicznym westchnieniem za przeszłością.

Jest tu autoironia, zabawa słowem, metafora i liryka, choć to przecież proza, ale cóż... autorką jest poetka. Może dlatego w tak niezwykły sposób „Laboratorium" zaciera granice między prozą a poezją choć nie staje się prozą poetycką. To raczej poetyckie opisanie prozaicznych spraw, które wprawdzie łatwo zbanalizować, ale Frajlich udało się opisać zwykłe rzeczy w sposób tak niezwykły i to bez popadania w banał czy patos.

Czyż to wszystko nie wyjaśnia czemu w czasach, gdy książka żyje kilka miesięcy jej „Laboratorium" wydane 7 lat temu doczekało się wznowienia? Tematy, które porusza Frajlich nie starzeją się, a forma którą wybrała autorka nadal zachwyca.

Małgorzata Karolina Piekarska

 

Anna Frajlich „Laboratorium", wydawnictwo Forma 2011, 2018

 

 

 

 

 

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

Utkać opowieść ze słuchu

CzeresnieMariola Kruszewska nie należy do pisarzy znanych. Nawet w internecie trudno o niej znaleźć informacje. Ale to przecież nie znaczy, że jest autorką niedojrzałą, nieciekawą, banalną. Wręcz odwrotnie! To pisarka pełną gębą, wyrazista, odważna, jednoznaczna w sądach. I nagradzana! Więc jednak ktoś ją zauważył. A jeżeli tym kimś był Tomasz Burek nagradzający Kruszewską Orfeuszem Mazurskim za tomik poetycki „Wczoraj czyli dziś”, to… a cóż ja będę gadał. Tomek, jak mało kto, potrafił wyłuskiwać talenty, mówić o nich, także promować. A „Czereśnie” dostały Nagrodę Literacką Miasta Gdańska imienia Bolesława Faca.