WANDA NOWIK-PALA

W KALEJDOSKOPIE DNI

 

swistun            Codzienność, zamieszkałej w Małogoszczu Anny Błachuckiej, jest wielowymiarowa. Nie zamknęła się w kręgu obowiązków domowych i wykonywanego zawodu, odnalazła w sobie możliwości twórcze i systematycznie je rozwija. Urodzona na świętokrzyskiej wsi autorka fraszek, limeryków, sonetów, opowiadań i powieści ukończyła matematykę, ma więc doskonale wyćwiczony umysł i może się poszczycić wyobraźnią, do pisania jednak, oprócz talentu, konieczna jest także wrażliwość, wytrwałość, umiejętność obserwacji oraz ogromna empatia. Annie tych cech nie brakuje. Zawsze potrafiła godzić pracę zawodową z obowiązkami domowymi i twórczością. Wydała 15 książek, jest cenionym członkiem Kieleckiego Oddziału ZLP. Ale to nie wszystko - jest również animatorką kultury. Od lat prowadzi w Kielcach młodzieżową grupę literacką „Słowniacy Świętokrzyscy”. Jej talent i zaangażowanie na szczęście zauważono i należycie doceniono, o czym świadczą odznaczenia (Medal Komisji Edukacji Narodowej, Srebrny Krzyż Zasługi oraz Brązowy Medal Gloria Artis), nagrody wojewódzkie za działalność kulturalną oraz sukcesy w ogólnopolskich konkursach literackich.

Andrzej Walter

 

Opowiem Ci o wolności

 

Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt

Już dziś wyruszaj ze mną tam

Zobaczysz jak, przywita pięknie nas

Warszawski dzień (...)

 

Czesław Niemen,

fragment piosenki Sen o Warszawie

 

 

pogrom1905   Przedziwna to książka... Jest w niej dyskretnie snująca się opowieść o Warszawie. Jest w niej też mało znany zaułek naszej historii, jest (przepiękny przecież) sen o wolności oraz zwariowany galimatias bohaterów jakże dalece wyciętych z diametralnie innej epoki. Przenosimy się oto ponad sto lat wstecz aby znaleźć się w szaleństwie roku 1905, a w nim, w tymże przedziwnym czasie ... ależ tak – w rosyjskim (od kolejnych ponad stu lat wstecz) mieście, które przenigdy się rosyjskim miastem nie stało i jednakowoż przenigdy się nim nie stanie. Jeśli Wacław Holewiński chciał nam opowiedzieć o wolności, to mu się znowu udało. Autor ten staje się powoli czołowym polskim pisarzem. Zaczyna przepoczwarzać się w ... klasyka. Tego z najwyższej krajowej półki. Jego książki nie pozostawiają nigdy czytelnika obojętnym.

 

Tomasz Miłkowski

 

Nie-prze-zwyciężony

Sztuka Torbena Bettsa, grana w Teatrze 6 Piętro, nazywa się „Niezwyciężony”, ale tak naprawdę ukazuje „nieprzezwyciężony” dystans dzielący ludzi, należących do różnych grup społecznych. Tak jakby wywodzili się z różnych plemion.

 

Niezwyciezony 054

fot. Teatr 6 Piętro

 

Ci z warstwy wykształconej i lepiej sytuowanej i ci z warstwy niewykształconej, żyjącej z dnia na dzień.

Wprawdzie ci z „wyższej półki” wskutek redukcji etatów i zwolnienia z posady dobrze prosperujących Olivera (Bartłomiej Topa) i niezbyt wziętej awangardowej artystki Emily (Agnieszka Grochowska) przeprowadzają się na prowincję, ale to niewiele zmienia. Na prowincji mogą taniej wynająć dom, ale to nie znaczy, że wyzbywają się aspiracji. Emily pragnie przebudowy świata w myśl radykalnie głoszonych idei wolności i liberalnej tolerancji. Oliver czeka na sowity spadek, który umożliwi powrót do Londynu.

 

JÓZEF JASIELSKI 

 

ROMEK I JULCIA W KRAINIE KIBOLI

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

jasielski        Panoszy się w głowie twórcy teatru zgoła zwodnicze pytanie: czy mam pomysł na spektakl ?

Taki „pomysł” powinien być zaskakujący, atrakcyjny, prowokacyjny; niekoniecznie własny, bo można go „ukraść” z cudzego przedstawienia lub filmu, można „kopiować i wklejać” trendowe pomysły z teledysków… Można zastosować taki sposób na uruchomienie kreatywności, jak „burza mózgów” i wraz z zespołem zapisać całą ścianę w sali prób rozlicznymi pojęciami, które mają skojarzyć się w pomysł na realizację. Znam takich reżyserów. Ale coś wymyślić trzeba ! Nieżyjący już znakomity krytyk teatralny i filmowy, Konstanty Puzyna, napisał świetny artykuł „Reżyser ma pomysły”, w którym przedstawił bogatą listę sposobów, trików i chwytów, maskujących intelektualną i profesjonalną niemoc „awangardowych” reżyserów. Zachęcam do lektury.

Piotr Dumin

 

 

Komu potrzebni są poeci ?

 

andrzej     Z inicjatywy Anny Sobeckiej, żony Andrzeja Krzysztofa Waśkiewicza (1941-2011)  i bardzo licznych przyjaciół, ukazała się obszerna książka wspomnieniowa pt. „Andrzej” (Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku, 2017), poświęcona życiu i twórczości tego wybitnego poety, krytyka, teoretyka literatury i edytora.    

    Składają się na nią wspomnienia przyjaciół, osób współpracujących z nim, a także osób  najbliższych, należących rodziny poety. Bardzo ważny jest tu zestaw tekstów odnoszących się do twórczości AKW i jego działalności na różnych polach. Także autorzy tekstów wspomnieniowych nawiązują do poetyki i poglądów Andrzeja Krzysztofa Waśkiewicza.

 

Jan Adam Borzęcki

 

Droga do siebie

 

camino znaczy droga   Jestem po lekturze małej książeczki, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Mowa o zbiorze opowiadań pt. Camino znaczy droga autorstwa Bohdana Gumowskiego - dziennikarza Radia Kielce, radiowego reportażysty, autora i reżysera słuchowisk oraz autora zbioru opowiadań „Gniazdo”. Ale także człowieka o licznych pasjach - w przeszłości szybownika, żeglarza i maratończyka, który mimo wieku wysiłku fizycznego nie poniechał dwukrotnie przechodząc trasy pielgrzymki z Francji do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. Pierwszy raz drogą Camino Francaise (ok. 800 km) , a potem wyczerpującą, liczącą około 1200 km Camino Norte . Informacja o pielgrzymkach nie jest tu bynajmniej jedynie biograficzną ciekawostką bowiem ściśle wiąże się z treścią sygnalizowanej na wstępie książki,.

Halina Ewa Olszewska

 

ROZTOCZE w twórczości WACHNIEWSKIEJ

 

olszewska halina         Polska, to piękny kraj, z wieloma malowniczymi regionami, do takich zalicza się Roztocze, kraina geograficznie łącząca wyżynę lubelską z Podolem. Urokliwy Zwierzyniec na Zamojszczyźnie, z kościółkiem na wodzie i ciekawą, częstokroć dramatyczną historią dziejów, uważany jest za stolicę roztoczańskiej krainy po polskiej stronie tego obszaru.

   Piękno Roztocza wzbudza zachwyt wśród turystów, jest inspiracją w sztuce fotografii, jak też natchnieniem dla poetów, rzeźbiarzy, malarzy. Jednym z dowodów na to jest album „Aleksandra Wachniewska. Malarka Roztocza”, wydany przez Roztoczański Park Narodowy. Autorem książki jest Tomasz Gajewski (pod redakcją Tadeusza Grabowskiego i Lechosława Lameńskiego).

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

 

Zapiski ze świata zaginionego

jutro bedzie zemstaKto kochał, osobiście lub „per procura” świat dawnego polskiego teatru, świat premier, aktorów, reżyserów, kreacji, wydarzeń i klap, koktajli i rautów, z czasem coraz skromniejszych i rzadszych, a także barwnych spotkań towarzyskich i anegdot, ten koniecznie powinien sięgnąć po to świadectwo tych czasów zapisane przez Andrzeja Łapickiego (1924-2011), bo znów może się wyobraźnią zanurzyć w tym świecie po uszy. Jego dzienniki z lat 1984-2005 wydobyte na jaw przez córkę Zuzannę są jakby głosem zza grobu, pamiątką z nieistniejącego już świata, a ściśle z jego schyłku. Setki pasjonujących zapisków dotyczą dwóch przede wszystkich płaszczyzn – teatru, w którym w tamtych czasach Andrzej Łapicki brał jeszcze czynny udział oraz polityki, w którą artysta wdał jeszcze po wprowadzeniu stanu wojennego i z którą flirt kontynuował do lat 1989-1991, kiedy to jako poseł z ramienia solidarnościowego klubu OKP znalazł się w Sejmie (acz, trzeba to zauważyć, politykiem z krwi i kości nie był). Jak widać z dat obejmujących zapiski, zaczynają się one w PRL, a kończą w zaawansowanej już III RP. Jednak nie ten historyczny aspekt stanowi o głównej wartości tych dzienników, choć i on wart jest doceniania, tym bardziej, że Łapicki czynił uwagi także o niektórych osobach do dziś czynnych w polskiej polityce. To przede wszystkim niezliczony zasób faktów, obserwacji, spostrzeżeń, personaliów, anegdot z życia i aktywności polskiej inteligencji twórczej, formacji w tym kształcie w jakim jawiła się w swojej wyjątkowości, dziś już chyba ginącej. Tego typu zachowań, interakcji, aspiracji, tego rodzaju duchowości, dowcipu, esprit dziś już prawie nie ma, a jeśli są, to w stanie postępującego zaniku, jako relikty swoistego świata zaginionego. Andrzej Łapicki zaś był nie tylko wybitnym aktorem, ale także typem eleganckiego w każdym calu inteligenta, przystojnego, trochę staromodnego w obejściu dżentelmena jakby z innej, minionej epoki. Miał też niezłe, dość lekkie i dowcipne pióro, którym potrafił także rozdzielać wytworne złośliwości, z których znany był przede wszystkim w bezpośredniego z nim kontaktu, jako jeden z mistrzów tzw. zwischenrufa czy bon motu. Z blisko siedmiuset stron całości edycji, około stu pięćdziesięciu zajmują ułożone w porządku alfabetycznym biogramy osób, z którymi Andrzej Łapicki znał się, przyjaźnił lub miał cokolwiek do czynienia. Pasjonująca lektura, obraz świata interesującego, nietypowego, niecodziennego, trochę dla czytelników postronnych egzotycznego, a przez to bardzo kolorowego. Te dzienniki są cennym uzupełnieniem kilku już książek o Andrzeju Łapickim, jakie ukazały się na przestrzeni kilku dziesięcioleci. Pyszna lektura.