Andrzej Walter

Sygnały ostrzegawcze i podłożony lont

 

syreny z brodami   Jedną z najbardziej wstrząsających książek jakie dane mi było ostatnio czytać są znakomite opowiadania Jana Krasnowolskiego „Syreny z Broadmoore”. Warto odżałować czas na tę lekturę, choć jest to przejmujące w swym rodzaju rozpoznawanie anatomii zła oraz mimowolne i podstępne wnikanie w ciemne strony naszej wrażliwości. Nikt nie wychodzi z tej lektury czysty, a właściwie moglibyśmy powiedzieć nikt nie wychodzi z tej lektury odświeżony. Raczej przeciwnie. Czujemy się poniżeni, brudni i zbrukani. Czujemy się nieswojo, wtłoczeni w fotel refleksją do czego zdolny jest człowiek w swojej wyrafinowanej umiejętności czynienia piekła na ziemi. Dlaczego zatem namawiam na tę lekturę? Otóż od strony literackiej jest to dosyć ważny i ciekawy debiut – wnuk Jana Józefa Szczepańskiego chwyta za pióro i czyni to nad wyraz sprawnie. Czyni to w sposób mocny i zdecydowany, i nie pozwala do tego nad swoimi opowiadaniami przejść nam obojętnie. Czyni to jeszcze z perspektyw emigracyjnych, jakby stanowiących znak czasów, doskonale w książce ujętych i rozpoznanych, w których eskalacja zła stanowi w pewnym sensie przedłużenie systemu wartości jaką zafundowaliśmy sobie sami oraz naszej codzienności. Apogeum nowego świata w nowych czasach niesie za sobą konsekwencję braku wszelkich ograniczeń, a po Holokauście żadne zło przecież nie będzie już stanowić też żadnej sensacji, ani przynosić jakichś wielkich zadziwień czy obruszeń widzowi zmanierowanemu powszechną Sodomą i Gomorą współczesności. Tak to odsłania – bardzo sucho i reportażowo – ten ciekawy przecież autor, kulisy owych polskich (było, nie było) historii na obczyźnie, które niestety wydarzyły się naprawdę. Czy to ważne, że akurat „tam”...? Z pewnością tak, choć opium miejsca nie stanowi tu żadnej taryfy ulgowej, a raczej każe zastanowić się jedynie nad pustką ucieczki „za chlebem” oraz feralnymi konsekwencjami dla jej jednostkowych przypadków.

Zofia Maria Smalewska

ŚLADAMI KSIĘDZA MAZELLI I ORGANISTY KAMPERA

 

saga rodziny GrzeszczakowZ dużym zainteresowaniem obejrzałam podczas 43 Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni wyróżniony Srebrnymi Lwami film „Kamerdyner”. Ten sponsorowany przez wiele instytucji Pomorza dwu i półgodzinny dramat historyczny, trwale wpisuje się w czterdziestopięcioletnią historię Kaszubów walczących o przetrwanie. O ziemię, która obok licznych wątków i ukazujących ich obrazów filmowych wynikających z konieczności łączenia losów trzech nacji: Prusaków, Polaków i Kaszubów, staje się jednym z głównych bohaterów tego filmu. Jako rodowita Pomorzanka, sama również zetknęłam się z historią rodzinną, silnie - na początku okresu kształtowania się naszej polskiej niepodległości - związaną z walką o przyłączenie ziem zamieszkałych przez Warmian i Kaszubów do Pomorza i Polski.

Oto fragment na ten temat, z mojej książki pt. „Saga rodziny Grzeszczaków”, wyróżnionej podczas Kościerskich Targów Książki Kaszubskiej i Pomorskiej COSTERINA 2018.

 

Związków historii z 11 lipca 1920 roku nie sposób pominąć z uwagi, że wydarzyła się ona w dniu pamiętnego plebiscytu na Warmii i Mazurach.

W tym dniu organista Franciszek Kamper i ksiądz proboszcz Mazella wywiesili na wieży kościoła biało-czerwoną flagę. Pod kościołem stała dziewięcioletnia Martunia i zadzierając mocno główkę, obserwowała z uwagą zmagania ojca i księdza proboszcza.

Książki pod lupą - Please kill me

please kill me

Click to download in MP3 format (9.97MB)


Książki pod lupą - Klan Kossaków

klan kossakow

Click to download in MP3 format (9.16MB)

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Filozofowie w żywiole życia

kawiarnia egzystencjalistow sarah bakewell„Kawiarnia egzystencjalistów” Sarah Bakewell to opowieść o kręgu wybitnych filozofów egzystencjalizmu, którzy wycisnęli swoje piętno na historii intelektualnej XX wieku i na dziejach filozofii w ogólności Jej bohaterowie to Jean-Paul Sartre, Edmund Husserl, Martin Heidegger, Simone de Beauvoir, Albert Camus, Maurice Merlau-Ponty i Emmanuel Levinas. Podkreślam słowo: opowieść, bo książka ta nie stanowi systematycznego wykładu filozofii jej bohaterów, ba nie jest nawet jej wykładem popularnym. Jest właśnie opowieścią o ich życiu i o tym jak krzyżowało się ono z ich myśleniem i pisaniem, no i z epoką, w której żyli. Sama autorka tak wyjaśnia to w zakończeniu: „Kiedy pierwszy raz czytałam Sartre’a i Heideggera, nie sądziłam, że jakieś znaczenie mają szczegóły osobowości filozofa czy jego biografia. To przekonanie należało wówczas do ortodoksji dziedziny, ale pochodziło też z mojego zbyt młodego wieku, abym miała jakiekolwiek pojęcie o historii. Upajałam się koncepcjami, nie biorąc pod uwagę ich związku ze zdarzeniami i wszystkimi osobliwymi danymi z życia ich wynalazców.

 

Zdzisław Antolski

DZIENNIK RECENZENTA – Drogowskaz ze słów Teresy Elżbiety Pyzik

 

antolski zdzislaw

 

    Twórczość poetycka Teresy Elżbiety Pyzik to subtelna, filozoficzna refleksja nad życiem i przemijaniem. Jej wiersze są logiczną konstrukcją, bogatą w środki artystyczne. Ich niewątpliwą zaletą jest lapidarność, zmysłowość, piękno metafor i swoiste „zawieszenie głosu”, niedopowiedzenie, jako forma nawiązania duchowego kontaktu z czytelnikiem. Korzenie tej poezji tkwią głęboko w polskiej tradycji literackiej, a mnie osobiście jej klarowność, łagodny humor, rozsądek, podziw dla świata i życzliwość, nieodparcie kojarzą się z duchem wielkiej poezji Jana z Czarnolasu.

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

 

Dzikie są nie tylko wilki

dzikiPrzyznam szczerze: żadna powieść dawno mnie tak nie zauroczyła jak „Dziki” meksykańskiego pisarza i scenarzysty Guilerrma Arriagi. Nie znałem wcześniej żadnej z jego książek (na polski przetłumaczono w 2007 roku jego powieść zatytułowaną „Nocny bawół”). Czytając „Dzikiego” miałem w pamięci lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte i ten niezwykły boom na powieść iberoamerykańską, jaki opanował wówczas Polskę, głównie za sprawą Cortazara, Marqueza i Llosy.

 

Andrzej Walter

Emilios Salomou – Recepta na życie

 

nienawisc to polowa zemsty   Emilios Salomou, cypryjski pisarz młodego pokolenia, o którym miałem już przyjemność pisać jakiś czas temu, swoją nową powieścią „Nienawiść, to połowa zemsty” przekroczył Rubikon powieści wielkich.

   Z reguły staram się właśnie zdecydowanie ulegać uczuciom oraz emocjom, aby jednocześnie wystrzegać się jak ognia słów granicznych, tandetnych, pochopnych zachwytów czy pseudoliterackich szaleństw z nadużywaniem słów o pisarzach „wybitnych”, o twórcach, których tak naprawdę oceni (Bóg i Historia) ... ktoś inny, a najrzetelniej czytelnicy, tudzież upływający czas i przestrzeń naszych światów ewoluujących ku światom innym, nowym, jeszcze nieodkrytym. Patyna owego czasu pokryje więc: słowa, znaczenia i przesłania, z jednym wszakże wyjątkiem, a wyjątek ten będzie stanowić pewnego rodzaju manifest społeczny w czasach degrengolady wszetecznej, na użytek troglodytów, ku którym to czasom bezwiednie i nieuchronnie zmierzamy, chcąc tego, bądź nie.

 

Małgorzata Kulisiewicz

 

„Nieprzysiadalność”

 

nieprzysiadalnoscMarcina Świetlickiego przedstawiać nikomu nie trzeba. Tym bardziej nie dziwi, że opublikowana nakładem Wydawnictwa Literackiego książka, wywiad-rzeka, będąca jego autobiografią, liczy aż 649 stron. Jest o czym pisać. Najsłynniejszy i chyba najlepszy poeta średniego pokolenia jest wspaniałym i barwnym rozmówcą. Poezja i muzyka to dwa żywioły Marcina. Dlatego Rafał Księżyk, dziennikarz i krytyk muzyczny jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Z jego rozmów powstały wcześniej autobiografie Tomasza Stańki, Roberta Brylewskiego i Tymona Tymańskiego, które wyznaczyły nową jakość w polskiej biografistyce. Księżyk rozmawia z Świetlickim nie tylko o życiu, ale i poezji, piosenkach i koncertach Świetlików, analizuje je i podaje ciekawe tropy, które Marcin potwierdza, wskazując na to, że powstały intuicyjnie i spontanicznie. Świetnie na tej książce pożywiliby się krytycy literaccy i naukowcy, rozwijając bardziej szczegółowo wskazane spostrzeżenia analityczne. A i dla pozostałych czytelników będzie to pasjonująca lektura, portret środowiska literackiego i muzycznego, wypełniony anegdotami i ciekawymi wspomnieniami. Publikacje wierszy i pierwszego tomiku w „bruLionie” i przyjaźnie z poetami z kręgu tego pisma literackiego, praca w niezwykle ciekawym „Tygodniku Powszechnym” lat dziewięćdziesiątych, przygoda z telewizyjnym magazynem kulturalnym „Pegaz” w TVP1, współpraca ze Stowarzyszeniem Miłośników Kryminału i Powieści Sensacyjnej, główna rola w debiutanckim filmie Wojciecha Smarzowskiego „Małżowina” to tylko niektóre ważne epizody w barwnym życiu Marcina Świetlickiego.