Andrzej Walter

 

Zaginiony świat

 

   Czy mogło być gorzej? Zawsze może być gorzej.

A jednocześnie, czy mogło(by) być lepiej?

 

moglo byc gorzej   Próżny trud akademickich rozważań okrywa oto tę jedną z najważniejszych książek jaka ukazała się ostatnio na naszym rynku wydawniczym. To książka – świadectwo, książka, być może pomnik, książka o człowieku - poecie w jego namiętności i pasji -  wyjątkowe, a jednocześnie niezbędne kompendium wiedzy dla badaczy historii literatury polskiej. Nienapisanie o tej książce uznałbym za grzech zaniechania. To książka o Marku Wawrzkiewiczu.

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

 

Krół wyklęty

moj przyjaciel krolJózef Hen jest ostatnim wielkim epikiem polskiej literatury. Po nim epiki w klasycznym tego słowa znaczeniu już u nas nie będzie. To pisarz-spadkobierca z gildii prusowsko-sienkiewiczowsko-żeromskiej i nie mam tu na myśli podobieństwa stylów, bo te u każdego z tych pisarzy są fundamentalnie różne, ani też nie stawiam znaku dokładnej równości co do skali talentów, bo to zawsze jest kwestią dyskusji. Mam na myśli pewien typ realistycznego pisarstwa, ukształtowany  w XIX wieku, najpierw we Francji, Rosji, Niemczech czy Anglii, a nieco później w Polsce, pisarstwa osadzonego w idei i praktyce ukazywania bogatej różnorodności świata, tworzeniu rozbudowanych opowieści osadzonych w samym jądrze historii lub współczesnego społeczeństwa, opartego na barwnej narracji, wielości wątków i postaci, na tworzeniu fikcyjnych, lecz niezmiernie sugestywnych światów, na bogatym rysunku psychologicznym, na silnym mimetyzmie, na intensywnym rysie emocjonalnym, na pasji autorskiej. Tymi cechami charakteryzuje się właśnie między innymi jedno z najwybitniejszych jego dzieł, „Mój przyjaciel król”, opowieść o ostatnim polskim monarsze, królu Stanisławie Auguście Poniatowskim. Intymny, osobisty w wybrzmieniu tytuł bardzo dobrze oddaje klimat tej opowieści. Traktując króla jako swojego przyjaciela, Hen tworzy kapitalny, bogaty, skrzący się bogatymi i subtelnymi odcieniami portret „króla Stasia” i jego epoki. Powieść ma charakter apokryfu, gdyż historia króla opowiedziana jest piórem fikcyjnej postaci Francuza Gastona Fabre. Narodowość narratora jest tu o tyle ważna, że jako cudzoziemiec może on spoglądać na Stanisława Augusta bez polskich uprzedzeń, kompleksów,  pretensji i pokazać króla jako imponującą, skomplikowaną, bogatą osobowość i postać na swój sposób wielką, nie króla-wojownika w typie Jana III Sobieskiego, ale wielkiego mecenasa kultury, który nie uchronił Polski od upadku, ale zostawił po sobie wielki testament kulturowy, który w większym stopniu przyczynił się do ocalenia idei polskości niż niejedno głupio rozpoczęte i tragicznie zakończone powstanie. Wielka literatura, pasjonująca epoka, wspaniała lektura. 

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

 

Pokochali go wszyscy

 

makuszynski o jednymKiedy w Googlach wpisze się imię „Kornel”, jako pierwszy pojawia się obecny wicepremier – Kornel Morawiecki, jako drugi bohater najnowszej książki Mariusza Urbanka – Kornel Makuszyński. Symptomatyczne…

Któż z nas nie zna jego książek? Czy w ogóle są w Polsce tacy? „Szatan z siódmej klasy”, „Panna z mokrą głową”, „Bezgrzeszne lata”, „Awantura o Basię”, „Szaleństwa panny Ewy”, ale przede wszystkim „Przygody Koziołka Matołka” i „Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki”. Napisał zresztą książek bez liku, większość – swego czasu – zyskała popularność niezwykłą.

Urbanek strzela swoimi biografiami jak z karabinu maszynowego – prawie co roku nowa (Tuwim, Kisielewscy, Waldorff, Broniewski, Brzechwa, Nowak-Jeziorański, Wieniawa) i nieodmiennie widać, że „przerobił” temat dokładnie, że przeczytał wszystko co ważne, że dotarł do źródeł i świadków.

Książki pod lupą - Żywoty świętych poprawione ponownie

zywoty swietych

Click to download in MP3 format (9.16MB)

Kalina Izabela Zioła

 

Księżniczka z innej bajki

 

blekitna            Na dolnym Śląsku, w Książu, znajduje się jeden z najpiękniejszych w Polsce zamków. Stara książęca rezydencja słynna jest nie tylko ze swej urody. Właśnie tam mieszkała na przełomie XIX i XX wieku słynna księżna Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, zwana potocznie Daisy. Do dziś opowiada się tam legendy o pięknej i dobrej pani, która próbowała zmienić na lepsze życie swych poddanych.

            Ta dobra pani stała się bohaterką biograficznej powieści wrocławskiego pisarza, Zbigniewa Niedźwieckiego Ravicza, który w książce zatytułowanej „Błękitna tożsamość” przywołuje znów do życia księżną Daisy. Opierając się na faktach, zawartych w pamiętnikach księżnej i historycznych zapiskach, tworzy barwną opowieść o delikatnej angielskiej róży, rzuconej nagle na kanciasty pruski bruk. Urodzona w Walii arystokratka, w bardzo młodym wieku wydana za mąż za pruskiego księcia, musi odnaleźć swoje miejsce w nowej dla niej rzeczywistości. A nie jest to wcale łatwe. Następuje zderzenie zupełnie innych kultur i obyczajów, angielska swoboda przeciwstawia się pruskiemu, wojskowemu niemal drylowi. Marzenia Daisy o cudownym życiu księżniczki z biegiem czasu stają się tylko nieosiągalną dziecinną bajką.

Książki pod lupą - Kłopoty z kobietami

klopoty z kobietami

Click to download in MP3 format (9.16MB)

Barbara Waniczek

 

Cierpkie grona

 

cierpkie grona    Zofia Mąkosa urodziła się w Kargowej, a dzieciństwo spędziła w Chwalimiu – wsi, która jest miejscem akcji powieści. Jest emerytowaną nauczycielką historii i wiedzy o społeczeństwie. Czytanie książek to jej największa pasja, zawsze też lubiła pisać. Publikowała artykuły w lokalnej prasie. Debiutuje powieścią Cierpkie grona, i pracuje  nad kontynuacją cyklu Wendyjska Winnica. Jest szczęśliwą żoną, matką trójki dzieci oraz babcią.

Wacław Holewiński

 

Mebluję głowę książkami

 

mebluje-glowe

 

 

 

Niespodzianki!

dowod osobistyTo są niespodzianki! To są przyjemności!

Na ostatnich Targach Książki w Warszawie zatrzymałem się przy stoisku Wydawnictwa Afera. Zaczęliśmy się śmiać, trochę przekomarzać ze stojącą tam dziewczyną, ja że jestem najlepszym polskim pisarzem, ona – że nie lubi polskich pisarzy, bo to „smutasy”. Od słowa do słowa, poradziła mi abym przeczytał „Dowód osobisty” Šabacha, książeczkę w małym formacie, z okładką trochę jak dla dzieci. „Będzie się pan śmiał, ale to też poważna książka” – oznajmiła i na koniec wręczyła mi wizytówkę. W domu wyjąłem ją z portfela i… No tak, Julia Różewicz jest tłumaczką tej książki. Każda sroczka swój ogonek chwali, pomyślałem, ale – na szczęście – nie odłożyłem książki ad calendas graecas.