Ryszard Tomczyk

„RUMIEŃCE Z DRZEW” Wiktora Mazurkiewicza



Ryszard Tomczyk - KorzenieO utworach Wiktora Mazurkiewicza pisałem już w związku z jego poprzednimi edycjami poetyckimi  – Nadewszystkość i Migotanie w przedsionku.  Zbiór wierszy pt. Rumieńce z drzew”, na który składają się utwory z ostatnich lat, został poddany ocenie jury Konkursowego Fundacji Elbląg, prowadzącej od lat działalność na rzecz środowiskowych ludzi pióra. Przede wszystkim potwierdziły się poprzednie spostrzeżenia jurorów na temat autentyczności i osobliwości talentu Mazurkiewicza, jak i jego niezwykłej wrażliwości.

Krzysztof Lubczyński


Marai – artysta pokrzepiciel

 

Od kilku lat odkrywamy w Polsce pisarstwo Sandora Marai’a, wybitnego pisarza węgierskiego, który w 1989 roku popełnił, jako niespełna 90-letni starzec, samobójstwo na emigracji na Zachodzie. I ten fakt - późne odkrycie go przez czytelnika polskiego - na pewno w jakimś stopniu zmienia perspektywę odbioru prozy Marai’a. Tym razem otrzymaliśmy „Pokrzepiciela”, osadzonego w realiach kościelnego Rzymu u schyłku XVI wieku.

Krzysztof Lubczyński

Popularni, inwigilowani


Kilku już środowisk relacjom (w najszerszym tego określenia znaczeniu) ze Służbą Bezpieczeństwa PRL poświęcono artykuły i książki: pisarzy, naukowców, dziennikarzy, księży. Środowiska filmowe, aktorskie, reżyserskie, o dziwo, długo nie znajdowały swoich w tej materii egzegetów - poza epizodyczną sprawą znanego aktora Macieja Damięckiego, która znalazła się na łamach nieistniejącej już gazety „Dziennik” w roku 2007 i poza „zlustrowaniem” kilku kolegów aktorów przez Jana Pietrzaka w jego ostatniej książce.

Jerzy Granowski

Homo hereticus, czyli Piotra dysputy z Bogiem

 

Po przeczytaniu wierszy tomiku Homo Hereticus Piotra Prokopiaka odczułem wewnętrzny niepokój, niepokój o czytelnika. Czy on, aby poradzi sobie z niełatwym poetyckim przekazem, oscylującym na granicy życia i śmierci, głębokiej wiary i agnostycyzmu, czy też szeroko pojętemu heretyzmu? Nie każdy, bowiem potrafi tak jak Autor sprawnie poruszać się w zagmatwanej historii i filozofii społeczno-politycznej oraz religijnych przemian od krzyży i stosów inkwizycyjnych do współczesności. Autor już na wstępie, w wierszu pod tym samym tytułem, odnosi się do swego rodzaju symboliki, wywołując ducha czasów podczas słuchania kamieni getta, które były świadkami wielkiego dramatu, widzi dusze opuszczające ciała palone na stosie.

Krzysztof Lubczyński

Księga jak cokół

Gdy patrzę na ten opasły tom, który właśnie po raz pierwszy wziąłem do ręki, „serce roście”, że zacytuję poetę Jana z Czarnolasu. Chcę być dobrze zrozumiany – w pierwszym rzędzie mam na myśli rozmiary tej gigantycznej pracy – blisko tysiąc stron. Położona na biurku piętrzy się niczym postument pomnika. To krzepiące, że pośród jeremiad nad kryzysem książki i przepowiedni ostatecznego upadku czytelnictwa, wydaje się jeszcze tak grube książki, jak „Miłosz. Biografia” Andrzeja Franaszka, która ukazała się nakładem renomowanego, krakowskiego „Znaku”. Nie ma w tym sformułowaniu ani krzty ironii. Każdy, kto żarzy się miłością do ksiąg, zrozumie o czym piszę – o tej fizycznej niemal, zmysłowej przyjemności obcowania z książką jako jakością materialną.

Krzysztof Lubczyński

Dwa razy Kisiel

Rzecz jest nienowa, ale z całą pewnością warta ponownego wydania po dwudziestu przeszło latach i właśnie w roku okrągłych rocznic urodzin (100) i śmierci (20) Stefana Kisielewskiego. Mam na myśli „Abecadło Kisiela” i „Testament Kisiela” wydane świeżo przez oficyne „Prószyński i Ska”

Krzysztof Lubczyński

Faszyzm codzienny

 

Przypadek Hansa Fallady, pisarza, który wszedł w konflikt z faszystowskim reżimem Hitlera i który pozostawił jedne z najciekawszych literackich świadectw tamtego czasu wymyka się jednoznacznym, tyrtejskim, heroicznym schematom. W przypadku autora „Każdy umiera w samotności” nie mamy bowiem do czynienia ze spiżową postacią w rodzaju zgładzonego przez hitlerowców bohaterskiego pastora Bonhoeffera ani kimś posobnym do młodych, idealistycznych straceńców z kręgu „Białej Róży”, lecz z człowiekiem – by użyć terminologii religijnej – głęboko grzesznym i niedoskonałym.

Krzysztof Lubczyński

Pustelnik wraca na Krakowskie Przedmieście

 

W pierwszym rzędzie interesującą postacią jest sam autor. Kto widział choć raz „Rejs” Marka Piwowskiego czy „Trzeba zabić tę miłość” Janusza Morgensterna ten nie mógł nie zapamiętać charakterystycznej drobnej, by tak rzec – skrzatowatej figury młodego jeszcze, ciemnowłosego człowieka o zabawnie skrzeczącym głosie, wygłaszającego modulowanym, namaszczonym tonem kwestie budowane w języku uroczystym, ale  w ustach wypowiadającego się brzmiące parodią i nieodpartym komizmem. Jego „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia”, wydany przez „Iskry” jest drugą już, po wielu latach, edycją tej pozycji.