Krzysztof Lubczyński

O poplątanym polskim losie

Dla tych, których pasjonuje burzliwa historia ostatniego polskiego trzydziestolecia ta lektura jest – jak to się zwykło mawiać – obowiązkowa. „Nogi Pana Boga” Marka Barańskiego, wybitnego i budzącego zawsze sprzeczne emocje dziennikarza, redaktora i publicysty o burzliwym, dla wielu kontrowersyjnym, ale niepokrętnym, ideowo jednolitym, lewicowym  życiorysie, to lektura pasjonująca.  Zaczyna się jak powieść i na blisko czterystu stronach istotnie jest chwilami powieścią, ale w autorze generalnie  zwycięża publicysta, narrator polityczny charakteryzujący się zdecydowanymi, a nawet nie wolnymi od namiętności ocenami rzeczywistości politycznej i społecznej.

Krzysztof Lubczyński

Tajemnice Warszawy

Mało kto potrafi tak opowiadać o Warszawie jak Marek Nowakowski. Pokazuje on ją, by tak rzec, z perspektywy głównie knajpianej. Jednak miniony - z lat głównie 50-tych i  60-tych -świat warszawskich knajp, i to tych na ogół podlejszej lub całkiem podłej konduity stał się pod jego piórem osobliwym minikosmosem, poprzez który narrator ukazał egzystencję, los ludzki. Ukazały się dwa tomy „Mojej Warszawy. Powidoków” tego pisarza. Fascynacja inteligenta Nowakowskiego  światem knajackim odznacza się rzadką wiernością, trwającą już dziesięciolecia. Tak jakby w tym właśnie świecie pijaków i pijaczków, cinkciarzy, węglarzy, gołębiarzy, dorożkarzy, niebieskich ptaków, sałaciarzy, waluciarzy, drobnych rzemieślników i tym podobnej ludzkiej fauny, warszawskiego ludu znajdował to, czego nie mógł znaleźć w świecie inteligentów, urzędników oraz mieszczan i drobnomieszczan.

Krzysztof Lubczyński

Wokulski przez żółć czarną dręczony

Proza Krzysztofa Rutkowskiego należy do tego rodzaju pisarstwa, które albo się lubi z całym jego tworzywem i charakterem albo się je odrzuca. W które albo wchodzi się, zanurza z całym czytelniczym oddaniem grom stylistycznym, językowym, intelektualnym a nade wszystko duchowym autora albo z daleka, a nawet ze zniecierpliwieniem i irytacją je omija.  Taka już jest – by tak rzec - natura jego prozy.

Rutkowski, pisarz wybitny, bardzo oryginalny i na pewno, z nie do końca jasnych względów niedoceniony, eseista, dramaturg, mąż wielce uczony i to z profesorskim już cenzusem, spadkobierca Waltera Benjamina w podążaniu paryskimi pasażami, opiekun ducha Mickiewicza i jego kochanek (a przynajmniej jednej), którą to rolę pełni z żarem i nad Sekwaną i nad Wisłą, jest w tym sensie autorem bezkompromisowym, że nie da się go obłaskawić przez jakieś ułatwione, uproszczone, zredukowane czytanie jego książek. Na czas tej lektury trzeba po prostu, nie ma zmiłuj, stać się rutkowszczykiem i już.

Krzysztof Lubczyński

Pamięć znaleziona w walizce

Ta książka jest przejmująca od pierwszego akapitu. Akurat on nie dotyczy Powstania Warszawskiego, którego żołnierzem był tytułowy bohater. Dotyczy spraw prywatnych, osobistych - dramatycznego momentu rozpadu rodziny, klęski małżeństwa, miłości. W tym fragmencie jak  lustrze przejrzy się być może niejeden czytelnik.

Rita Cosby, piękna i utalentowana amerykańska dziennikarka już w tym pierwszym fragmencie dała bardzo obiecującą próbkę swego pisania. Jednak nie z tego tylko powodu ta książka jest niezwykła.

Krzysztof Lubczyński

Opowiastki (nieco) filozoficzne pana Andrzeja

Andrzej Łapicki jest już dziś z rozmaitych powodów człowiekiem-instytucją, niczym arka przymierza między dawnymi a nowymi laty. Wybitny aktor teatralny, filmowy i telewizyjny o ogromnym dorobku, były reżyser, były prezes ZASP, były rektor PWST w Warszawie, były poseł na Sejm RP, a nawet były uczestnik bujnego życia artystyczno-towarzyskiego Warszawy lat 60. i 70. – to tylko niektóre jego role. Trafiło też na bardzo dowcipnego człowieka, obdarzonego przy tym finezyjnym talentem pióra i przelewaniem tego dowcipu na papier. Ostrzył go Pan Andrzej m.in. na łamach miesięcznika „Teatr”, teraz czyni to z powodzeniem na łamach „Rzeczypospolitej”.

Krzysztof Lubczyński

Przypuszczam, że wątpię

Fenomen Bohdana Łazuki przypomina cokolwiek gombrowiczowską ocenę prozy Sienkiewicza, zapisaną w „Dziennikach”: „Czytam Sienkiewicza. Dręcząca lektura. Mówimy: to dosyć kiepskie, i czytamy dalej. Powiadamy: ależ to taniocha - i nie możemy się oderwać. Wykrzykujemy: nieznośna opera! i czytamy w dalszym ciągu, urzeczeni. Potężny geniusz! - i nigdy chyba nie było tak pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego. To Homer drugiej kategorii, to Dumas Ojciec pierwszej klasy”.

Krzysztof Lubczyński

Stoliku nakryj się

Lat temu kilka Jerzy Gruza objawił dodatkowy wybitny talent poza reżyserskim i towarzyskim, talent pisarski o profilu satyrycznym.  Jako reżyser filmowy i telewizyjny także najchętniej skłaniał się ku satyrze i według tego wybierał również tworzywo literackie do realizacji: „Mieszczanina szlachcicem” Moliera czy „Rewizora” Gogola. Satyryczne są także jego seriale „Wojna domowa” czy „Czterdziestolatek”, a także pełna anarchicznej niemal fantazji komedia „Dzięcioł”.

Krzysztof Lubczyński

Złoty Wiek postmodernistycznie widziany

Filip WrocławskiTytułowego bohatera swojej najnowszej książki , Samuela Zborowskiego, Jarosław Marek Rymkiewicz czyni wcielonym duchem polskiej wolności, którą chciał krwawo zadławić duet tyranów, król Batory i kanclerz Zamoyski.  Silna i dlatego dobra władza państwowa skierowała swe ostrze przeciw nieokiełznanej samowoli magnackiej – znamy tę stańczykowską tezę choćby tylko ze szkolnych podręczników. Rymkiewicz odwraca ten sens o 180 stopni.