Jerzy Granowski

Apokaliptyczne przemyślenia

 

Apokalipsa - greckie słowo (apokalipsis) oznacza odsłonięcie, objawienie. Jest to rodzaj utworu biblijnego, w którym mówi się o tajemnicach dotyczących sensu dziejów i końca świata. Proroczą wizją wydarzeń towarzyszących końcowi dziejów jest Apokalipsa świętego Jana Apostoła, która przedstawia w języku mistycznym i symbolicznym ostateczny triumf Dobra nad Złem.

Do proroctwa świętego Jana nawiązywało wielu pisarzy i artystów. Kto oglądał kontrowersyjny film Francisa Forda Coppoli "Czas apokalipsy", czytał "Dziady" Adama Mickiewicza lub "Nie-Boską komedię" Zygmunta Krasińskiego może sobie wyobrazić apokalipsę jako potworne wydarzenie, katastrofę, zagładę lub tylko przestrogę.

 

Krzysztof Lubczyński

Spojrzenie na Porębę


Wywiad-rzekę z Bohdanem Porębą zatytułowany „Obronić polskość”, przygotowany na 75 urodziny twórcy słynnego filmu „Hubal”, wypada polecić każdemu, kogo interesuje najnowsza historia Polski oraz iskrzący, a czasem burzliwy styk kultury i polityki. Ta potężna, ponad siedemsetstronicowa praca składa się z szeregu wywiadów przeprowadzonych z tym niewątpliwie utalentowanym reżyserem filmowym-epikiem, opatrzonych dziesiątkami dokumentów,  w tym fotografii, z prywatnego archiwum Poręby.

Witold Egerth

WBREW NATURZE,

czyli 17 opowiadań ze starością w tle lub z dziurą po niej

 

Jan StępieńAntologie, szczególnie te obejmujące teksty różnych autorów, wiodą zwykle żywot cichy, z dala od medialnej wrzawy. Skromnie stoją na księgarskich regałach, ukazując ledwie swój profil, i czekają na odkrywcę, który, niepodatny na nachalną indoktrynację, wzgardzi pękatymi, krzykliwymi tomami ludowej literatury czy chwilowo modnymi nazwiskami, w gruncie rzeczy całkiem przeciętnych literatów, i sięgnie po książkę dającą przegląd twórczych możliwości wielu pisarzy.

Janusz Termer

Spóźnione lato Jana Stępnia

 

Metafory, porównania czy zwykłe odwołania nawiązujące do kolejnych pór roku - zazwyczaj w kontekście pewnych aspektów czy analogii do "pór" życia ludzkiego (głównie jego przemienności i  nieuchronnej przemijalności) - to dość częsty, i trzeba przyznać, kuszący swą wyrazistą obrazowością motyw poetycki. Bo zima, wiosna, lato i jesień ciągną za sobą  bardzo liczny ciąg obrazów i skojarzeń, które poeci starają się ubierać zazwyczaj we własne kostiumy (owe iwaszkiewiczowskie "warkocze jesieni") prowadzące czytelnika do pewnych skojarzeń, zadumy  ogólniejszej natury.

Jerzy Granowski

BYDGOSZCZ POEZJĄ STOI

 

W styczniu roku 2011 roku rynek książki wzbogacił się o dwie atrakcyjne pozycje wydawnicze – almanachy poetyckie „Myśli w słowach zapisane” oraz „Wolny wagon poetycki”.

Pozycje godne uwagi ze względu na ich różnorodność oraz fakt, że  zawartość stanowią teksty poetów z Polski, Niemiec i Szwecji, piszących w różnych stylach, poruszające rozmaite tematy. Wiersze nie nużą hermetycznością metafor, mówią o miłości, życiu, przemijaniu, smutku i radości, są nawet wychodzące ponad naszą szarą rzeczywistość. To wyjątkowe zbiory poezji pisanej przez ludzi, którzy na co dzień trudnią się różnymi profesjami. Wśród autorów są, m.in.: nauczyciele, kolejarze, filolodzy, technicy, studenci, piekarze, ekonomiści, pielęgniarki, ratownicy medyczni, fryzjerzy, prawnicy, fotograficy, politolodzy, psycholodzy, dziennikarze i inni.

Krzysztof Lubczyński

Rosyjski krzewiciel Chopina

 

Nigdy nie dowiemy się, co pomyślałby i co by mówił lub pisał Fryderyk Chopin, gdyby mógł znać działalność Rosjanina Milija Bałakiriewa (1837-1910), być może najbardziej namiętnego i na pewno jednego z najbardziej zasłużonych krzewicieli jego twórczości. A znać tej działalności oczywiście nie mógł, gdyż w momencie gdy umierał w Paryżu w 1849 roku, Bałakiriew był nikomu nieznanym uczniakiem urodzonym w Niżnym Nowogrodzie, dwunastoletnim podrostkiem, z podobnej jak chopinowska zubożałej szlacheckiej rodziny o inteligenckich aspiracjach.

Krzysztof Lubczyński

Hamlet i Ofelia idą do jadalni

 

Zgon Ireny Kwiatkowskiej po raz kolejny przywołuje z pamięci fenomen, jakim jest Dom Aktora Weterana w Skolimowie pod Warszawą. To niby tylko „dom starców”, co prawda o luksusie nieco  ponadstandardowym, ale przecież niezwykły, bo jego mieszkańcy to byli aktorzy teatru i filmu, a zatem ludzie, których egzystencja zawodowa z natury rzeczy skupiona była siłą rzeczy, choćby osobiście byli najzwyczajniejsi, na sprawach „wyższych”, związanych ze sztuką, kulturą, myślą. Jego mieszkańcy to także, poza wszystkim, jedyni spośród ludzi sztuki, których narzędziem pracy było własne ciało i własna psychika, ciało i psychika okazywane (sprzedawane?) widzom na ekranie czy na scenie, także po to (być może w przypadku niektórych przede wszystkim po to) by było podziwiane i oklaskiwane.

Tomasz Sobieraj

ODESSA TRANSFER

Reportaże znad Morza Czarnego

 

Antologie, szczególnie te pojawiające się ostatnio na naszym rynku wydawniczym, to byty specyficzne. Wynika to już z samego na nie przepisu: należy zaprosić do udziału w przedsięwzięciu kilku pisarzy znanych, kilku znanych mniej albo nawet całkiem tajemniczych i zaproponować im napisanie tekstu na zadany temat, zwykle jakiś okolicznościowy albo aktualnie modny. Skutek zwykle jest taki, że ci „ważniejsi” – jeśli w ogóle łaskawie się zgodzą – piszą byle co i byle jak, bo przecież są wielcy i każde ich słowo jest jak uniesiona nad głową Mojżesza kamienna tablica. Natomiast pretendenci do sławy dają z siebie wszystko – i czasem ze skutkiem doskonałym.