Stanisław Grabowski

 

Kalendarium Niepodległości (24)

 

Powitanie Józefa Piłsudskiego na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie 12.XI.1916.

 

 

15 grudnia 1918

Polski Komitet Narodowy w Stanach Zjednoczonych otrzymuje od naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego krzyż I Brygady za owocną służbę narodowi.

________________________

Szaleje walka w Polsce. Z chwilą ustąpienia zaborców z kraju, rzucili się Polacy na siebie wzajemnie. Najwstrętniejsze orgie oszczerstw afiszowych, gazeciarskich i wiecowych święcą piekielne triumfy. Zamiast radości – nienawiść szerzy się w kraju. Stoimy u wrót wojny domowej. Co to jest? Dlaczego? Biorąc rzecz najogólniej, widzi się walkę dwóch grup zasadniczych: narodowych demokratów i socjalistów. (z     tygodnika „Na posterunku”)

 

 

16 grudnia 1918

Na pierwszym tzw. Zjednoczeniowym Zjeździe, jaki odbył się w Warszawie, Socjal-Demokracja Królestwa Polskiego i Litwy oraz PPS-Lewica przybrały nazwę: Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. „I Zjazd KPRP nakreślił swej partii szereg wskazań agitacyjnej natury. Charakterystyczne w nich jest mnóstwo określeń, odwołujących się nie do proletariatu, lecz do nieokreślonych »mas« – wciąż czytamy, że należy to a to wskazywać masom, wpajać w masy etc. Na pierwszy plan, naturalnie, wysuwa Zjazd hasło: „Cała władza musi przejść w ręce proletariatu miast i wsi zorganizowanego w radach delegatów robotniczych”. O sojuszu robotniczo-chłopskim nie ma ani słowa – chłopów traktuje ten Zjazd jako wrogów; ziemię, na równi z innymi środkami produkcji, chce on od razu przekazać na wspólną własność, tj. własność komunistycznej dyktatury. W ogóle wszystkie hasła w ostatecznym swym przeznaczeniu miały za cel przeszkadzanie w twórczej pracy młodych organów odrodzonej Rzeczypospolitej Polskiej, na co wyraźnie wskazuje fragment rezolucji Zjazdu: „…przygotowywać i organizować bezpośrednią walkę o władzę polityczną oraz szerzyć wśród mas świadomość, że walka ta będzie ostatecznie rozstrzygnięta przez orężne starcie między siłami rewolucji i kontrrewolucji” […].Nic też dziwnego, że młode Państwo Polskie, chociaż początkowo tolerowało KPRP, bardzo rychło musiało rozpocząć z nią najostrzejszą walkę aż do delegalizacji włącznie i stosowania kary więzienia względem komunistów, jako zdeklarowanych wrogów Polski”. (Jan Alfred Reguła, Historia Komunistycznej Partii Polski w świetle faktów i dokumentów, 1934)

__________________________

Dekret rządowy oddał majątek po Cerkwi prawosławnej pod zarząd państwowy, pozostawiając Cerkwi świątynie, klasztory, należące do nich ogrody i sady, a także ziemię orną i łąki o łącznej powierzchni do 35 ha. Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego nie określiło jednak, które z licznych parafii, utworzonych przez rząd carski wyłącznie ze względów politycznych, mają zostać przy Cerkwi. (Andrzej Nowak)

 

17 grudnia 1918

Leopolda Lisa-Kulę awansowano do stopnia majora. Powierzano mu najtrudniejsze odcinki walk m.in. na Ukrainie. Na przełomie 1918–1919 brał udział w odsieczy Lwowa. Na froncie ukraińskim odbył szereg zwycięskich potyczek. Nocą z 6 na 7 marca 1919 roku przeprowadził atak na zajęte przez Ukraińców miasteczko Torczyn. Po jego zdobyciu został ciężko ranny i po kilku godzinach zmarł z upływu krwi. Był ulubieńcem Józefa Piłsudskiego, jednym z najbardziej utalentowanych polskich oficerów. Pośmiertnie awansowany do stopnia podpułkownika. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 13 marca w Warszawie, na trumnie złożono wieniec z napisem „Memu dzielnemu chłopcu – Józef Piłsudski”. Następnie zwłoki przewieziono do Rzeszowa, gdzie 16 marca na cmentarzu na Pobitnie ppłk Lis-Kula został pochowany. Do dziś rzeszowianie pamiętają o jego grobie.

_______________________

W Krakowie urodził się Witold Stefan Jakub Zakrzewski, polski prawnik, profesor UJ, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych UJ, bezpartyjny poseł na Sejm PRL VIII i IX kadencji. Jesienią 1937 rozpoczął studia na Wydziale Prawa UJ i w krakowskiej Wyższej Szkole Handlowej; równolegle ukończył szkolenie wojskowe w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii. Za odwagę bojową we Wrześniu’39 odznaczony Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari. Jeden z inicjatorów i pierwszych studentów tajnego nauczania na Wydziale Prawa UW. Po wojnie, w Krakowie, rozpoczyna aplikację sądową i pracę na reaktywowanym Wydziale Prawa UJ jako asystent-wolontariusz. Tu został docentem w 1956, profesorem nadzwyczajnym (1964) i zwyczajnym (1974). Opublikował około dwieście różnych opracowań, w tym monografie:  Działalność prawotwórcza w świetle teorii niemieckiejUstawa i delegacja ustawodawcza w Anglii, czy książkę Zakres przedmiotowy i formy działalności prawotwórczej. Wychował wielu późniejszych profesorów czy doktorów habilitowanych prawa państwowego i konstytucyjnego. Zmarł 16 października 1992.

 

18 grudnia 1918

Dzisiaj gazety sygnalizują przyjazd Hallera do Gdańska. Wyjeżdżali na powitanie go pono Fabrycy, Minkiewicz, Grzędziński i Kaden [Juliusz Kaden-Bandrowski, pisarz, piłsudczyk – St.G.].Kaden spryciarz – wszędzie się wkręci, gdzie najwięcej wrażeń. Dziś wojsko polskie w Gdańsku ląduje. Ja po biurze z Marysią byłam w cukierni. Moje o cudach życia rozmyślania. I o tym, że niczego może nie kocha się tak, jak nieznanego jutra. (Maria Dąbrowska)

_______________________

Odbywa się przysięga i jednocześnie wręczenie sztandarów trzem pułkom sformowanym z obrońców Lwowa. Ich dowódcami zostają: mjr Cieński, płk Hausner i mjr Kraus. Pułki te stanowią podstawę przyszłych jednostek wojskowych: 38 Pułku Piechoty Strzelców Lwowskich (m.p. Przemyśl); 39 Pułk Piechoty Strzelców Lwowskich (m.p. Jarosław) i 40 Pułku Piechoty Dzieci Lwowskich (m.p. Lwów)

 

20 grudnia 1918

W Krakowie spokój i porządek, ale olbrzymie przeludnienie. Jest to bowiem jedyne w Polsce większe miasto, gdzie można liczyć na spokój i osobiste bezpieczeństwo. Bo w Warszawie ciągle wiece, pochody, starcia uliczne i mniej lub więcej krwawe demonstracje przeciw rządowi. We Lwowie walki zaraz za rogatkami; ludność dnia ani godziny niepewna. Drożyzna i głód […] . Tylko jeden Kraków spokojny, dlatego też chronią się tu uchodźcy z Ukrainy, Podola, Wołynia, Galicji Wschodniej i obawiający się bolszewizmu ziemianie z Galicji Zachodniej. Nie ma już całkiem w Krakowie pomieszczeń. O miejscu w hotelach nie ma mowy. Przyjezdni mieszczą się gromadami w jednym pokoju, po suterenach i nawet strychach, w opłakanych warunkach […] Jestem teraz bezpartyjny. Po 24 latach pracy w Stronnictwie Konserwatywnym, po 20 latach pracy jako poseł – pracy nie bezowocnej, bo na ustawodawstwo agrarne wywarłem wpływ niemały i przeprowadziłem różne ważne ustawy – musiałem się rozejść z dotychczasowymi przyjaciółmi politycznymi. Do żadnego innego stronnictwa nie wstąpię. Zachowam sobie jednak wolną rękę w wypowiadaniu moich opinii w drodze publicystycznej – w prasie. I będę z tej nieskrępowanej przynależnością do żadnej partii – swobody robić użytek szeroki. (Jan Hupka)

__________________________

Dotarły do Warszawy wiadomości o krwawych zajściach i rozbrajaniu czerwonej gwardii w Zagłębiu. Odpowiedzią był wielki wiec solidarnościowy robotników warszawskich. Te bardzo zapalne już nastroje wzmogły się w związku z postępowaniem rządu wobec misji radzieckiego Czerwonego krzyża. Na czele jej stał działacz SDKPiL Bronisław Wesołowski. Członkowie misji zostali internowani pod zarzutem braku polskich wiz. Wywołało to wielotysięczną manifestację na placu Saskim w pobliżu hotelu Brühla (gdzie osadzono misję pod strażą). Oddziały żandarmerii i wojska otworzyły ogień do tłumu, m.in. z karabinów maszynowych, zabijając 3 manifestantów i raniąc kilkudziesięciu. Doprowadziło to do ponownych demonstracji. Rząd kazał odesłać misję do Rosji. Jednak przed samym przejściem granicy żandarmi, eskortujący delegatów radzieckich, podstępnie ich wymordowali. (Jan Brzoza)

 

21 grudnia 1918

Szanowny Panie Romanie! Wysyłając delegację do Paryża dla porozumienia się z Komitetem Paryskim i wspólnego potem porozumienia się z Ententą, proszę Pana o ułatwienie wszelkie w pertraktacjach. Proszę wierzyć, że najbardziej chciałbym uniknąć dwoistego przedstawicielstwa Polski przed Ententą i dążę do jednolitej reprezentacji interesów Polski, gdyż wtedy tylko będą one dostatecznie uwzględnione. […] Na podstawie dawnej znajomości tuszę, iż w tym wypadku i w tej ważnej chwili przynajmniej niektórzy ludzie, jeśli nie cała Polska niestety, wznieść się muszą ponad interesa stronnictw, klik i grup, do takich zaś ludzi chciałbym zaliczyć i Pana. Proszę przyjąć zapewnienia wysokiego szacunku, z jakim pozostaję. (list Józefa Piłsudskiego do Romana Dmowskiego, by uniknąć podwójnego przedstawicielstwa za granicą)

____________________________

Julian Tuwim bierze udział w głośnej manifestacji na premierze Pani Chorążyny S. Krzywoszewskiego w Teatrze Polskim. Chodziło o protest przeciwko obniżaniu poziomu literackiego w czołowym teatrze Warszawy. Biorący udział w manifestacji J. Lechoń wchodzi na scenę i odczytuje tekst protestu pikadorczyków. Pozostali (Iwaszkiewicz, Tuwim, Słonimski, Grydzewski oraz dwaj malarze – K. Witkowski i A. Świdwiński) zrzucają z balkonu ulotki. (Janusz Stradecki)

22 grudnia 1918

Potwierdzając odbiór depeszy Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z dn. 12 bm. Nr 32483 mam zaszczyt zakomunikować w imieniu rządu Rzeczypospolitej Polskiej, że jedynym zadośćuczynieniem mogącym zlikwidować konflikt, przedłużający się z winy rządu Sowietów będzie: 1) zwrot archiwów, sum pieniężnych, mienia ruchomego i nieruchomego naszych przedstawicielstw w Moskwie i Piotrogrodzie; 2) zagwarantowanie swobodnego wyjazdu z Rosji naszych urzędników oraz ich rodzin. W depeszy z 26 listopada zawiadomiłem Pana, Panie Komisarzu, że zwróciliśmy się do królewskiego ministra spraw zagranicznych Danii z prośbą o wzięcie pod opiekę naszych obywateli i instytucji. Posłaliśmy odpowiednie instrukcje radcy przedstawicielstwa polskiego Janowi Żarnowskiemu. Rząd polski uważa za niedopuszczalne z punktu widzenia stosunków międzynarodowych wyciąganie arbitralnych wniosków z zachodzących w Polsce wydarzeń politycznych. Stwierdzam w imieniu mego rządu, że konflikt pomiędzy Rosją a Polską powstał wskutek pogwałcenia nietykalności naszych przedstawicielstw w Moskwie i Piotrogrodzie i przedłuża się z winy rządu radzieckiego. Rząd polski uważa wszelkie rokowania z tym rządem za niemożliwe, dopóki podane wyżej warunki nie zostaną w pełni wykonane. Rząd polski protestuje stanowczo przeciwko ruchom wojsk sowieckich w kierunku granicy polskiej. Zachowanie się tych wojsk, jak również ich poprzednie zachowanie się, budzi poważny niepokój rządu polskiego i zmusza do uważania ich operacji za akt wyraźnie wrogi w stosunku do mojej ojczyzny. (nota ministra spraw zagranicznych RP Leona Wasilewskiego do komisarza spraw zagranicznych RSFRR Gieorgija Cziczerina)

___________________________

Powrót gefreitra Jana Grabowskiego (1888–1958) do domu w Nowym Mieście Lubawskim, po dwóch latach służby „u Wilusia”. Miał szczęście, choć ranny ocalał. W czasie I wojny światowej, jak dziesiątki jego rówieśników z Nowego Miasta i okolicznych miejscowości, powołany został do armii niemieckiej. Był uczestnikiem bitwy pod Verdun, o której Jules Romain napisał, iż „Nigdy jeszcze tak wielu mężczyzn nie rozstało się ze swoimi rodzinami, aby przystąpić do wojny, jedni przeciwko drugim. Stanęli oni w obliczu sytuacji, która również nie zdarzyła się nigdy i której dotychczas nikt sobie nie wyobrażał: wojny milionów przeciwko milionom”. (Kalendarz nowomiejski 1995)

__________________________

W Ujściu Dolnym k. Bochni urodził się Jan Tuczyński, profesor zwyczajny, absolwent orientalistyki i filologii polskiej na UJ, długoletni profesor Uniwersytetu Gdańskiego. Był uznawany za jednego z najwybitniejszych znawców literatury młodopolskiej (zwłaszcza twórczości Jana Kasprowicza i Stanisława Przybyszewskiego). Zajmował się również mitologią młodopolską, związkami filozofii i literatury, recepcją Orientu w literaturze polskiej oraz literaturą marynistyczną. Był założycielem kilku stowarzyszeń, m.in. Towarzystwa Schopenhauerowskiego, Herderowskiego, Orientalistycznego i Przyjaciół Twórczości Kasprowicza. Zm. 19 marca 2003 w Gdyni.

 

23 grudnia 1918

W Warszawie rząd koalicyjny, składający się z przedstawicieli dawnych trzech zaborów, nie potrafił dotychczas objąć władzy. Dlaczego? Z braku zgody i łączności? Właściwa władza i wpływy znajdują się w tej chwili w rękach socjalistów. „Dziwna rzecz – zwierzał mi się nie tak dawno Janek [Kasprowicz, poeta, krytyk, prof. Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie – St.G.] – straciłem zupełnie entuzjazm dla Polski, ja, który przez tyle lat myślą o niej żyłem… nie staram się go wcale w sobie sztucznie obudzać, bo – jak wiesz – nie lubię sztuczności”. Janek uważa za zbrodniarzy ludzi, którzy w tak krytycznych chwilach poświęcają interes państwa interesom partyjnym. (Maria Kasprowiczowa)

______________________________

Rząd litewski Augustinasa Voldemarasa (powołany 11 XI 1918) wystosował notę do Polski z żądaniem uznania niezawisłości Litwy ze stolicą w Wilnie.

______________________________

Zostały połączone we Flotyllę Wiślaną: Polska Flotylla Wiślana w Krakowie pod dowództwem kpt. Władysława Nawrockiego (jednostki przejęto od Austro-Węgier) oraz Flotylla Wiślana w Modlinie dowodzona przez płk mar. Bogumiła Nowotnego. Do flotylli przypisano m.in. statki pozostawione przez Niemców w listopadzie 1918.

 

24 grudnia 1918

Na Gwiazdkę […] atmosfera była ciężka. Żołnierze Polacy uciekający z rozkładającej się armii niemieckiej, objuczeni bronią, pragnęli jak najrychlej zemsty i śpiewali: „Zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem, a choćby mimo Boga”. Pewnego dnia, pod koniec roku, przyjechał do mnie z Hamburga, Bóg wie jakimi drogami, mój trzeci młodszy brat – Szymon. Służył w niemieckiej marynarce. Na czapce marynarskiej miał orła polskiego i przepaskę biało-amarantową . Był to wspaniały mężczyzna, Polak gorący. Ani się spostrzegłem, jak pewnego dnia ulotnił się. Zobaczyłem go dopiero po miesiącach w mundurze polskiego porucznika. Przyjechał na jeden dzień za zezwoleniem swego pułkownika, hr. Ignacego Mielżyńskiego z Iwna, który miał komendę nad odcinkiem walk nad Notecią. Biedny Szymon nie zginął nad Notecią w walce z Niemcami, lecz ich zemsta ścigała go do śmierci. Zabili go w okrutny sposób w Wągrowcu, gdzie był burmistrzem [do dziś istnieje tam Rodzinny Ogród Działkowy im. Szymona Wachowiaka, także ulica Jego imienia – St.G.].Rozczulił mnie, kiedy jako burmistrz postawił pomnik dla księdza Jakuba Wujka, tłumacza Biblii na język ojczysty. Ks. Wujek był rodem z Wągrowca. (Stanisław Wachowiak)

 

25 grudnia 1918

Po latach długich niewoli po raz pierwszy Polska święta Bożego Narodzenia obchodzi swobodna, wolna, wyciągając ramiona rozkute z kajdan ku jutrzence nowego życia, nowych sił i pragnień. Z głębi duszy potężny prąd radości wydobywa się na zewnątrz, zapala błyski w oczach, pręży ramiona ku pracy. Jesteście wolni! Czy wiecie, co to znaczy? Czy zdołacie pojąć przepaść, która dzieli dzień dzisiejszy od dnia wczorajszego. („Kurier Poznański”)

__________________________

Specjalny zespół we flocie bałtyckiej [znalazły się w nim okręt liniowy „Andriej Pierwozwannyj”, krążownik „Oleg” oraz kontrtorpedowce „Azard”, „Awtroił” i „Spartak” – St.G.] do współdziałania z wojskami lądowymi zorganizowany przez Armię Czerwoną, by przeciwstawić się wojskom Estonii „wyszedł na Zatokę Fińską z zamiarem dotarcie pod Tallin i ostrzelania tam pozycji wojsk nieprzyjacielskich. Do rejonu działań dotarły jednak tylko kontrtorpedowce „Spartak” i „Awtroił”, gdyż pozostałe okręty wskutek awarii nie mogły kontynuować marszu. Tymczasem 26 grudnia „Spartak” i „Awtroił” spotkały się z zespołem krążowników i kontrtorpedowców angielskich. Doszło do potyczki, w której przewagę ogniową miał silniejszy zespół brytyjski. Kontrtorpedowce radzieckie już po pierwszych salwach próbowały wycofać się z walki, a kontrtorpedowce brytyjskie starały się odciąć im drogę odwrotu. Wymknięcie się z pułapki możliwe było tylko w wypadku rozwinięcia maksymalnej prędkości, ale wówczas dały o sobie znać braki techniczne na okrętach. Przy maksymalnych obrotach maszyn mechanizmy zaczęły odmawiać posłuszeństwa, a okręty kolejno traciły prędkość. Wkrótce doznały uszkodzeń od pocisków angielskich i musiały zrezygnować ze stawiania oporu. Anglicy odprowadzili je do Tallina i sprzedali marynarce estońskiej”. (Edmund Kosiarz)  

 

26 grudnia 1918

Zapadł już wieczór i mnóstwo ludzi trzymało w rękach pochodnie. Naprawdę nieczęsto można ujrzeć takie powitanie. Wszyscy mnie pozdrawiali. Nie chodziło tu oczywiście o moją osobę, ale okoliczności uczyniły mnie przez chwilę symbolem idei. To wielki zaszczyt […] Potem w hotelu „Bazar” zebrało się całe ziemiaństwo, kupcy, robotnicy i chłopi, mężczyźni i kobiety. Musiałem przemawiać, nie wiem ile razy. Prawie każda delegacja, która przybywała, domagała się mojej odpowiedzi. Musiałem wreszcie wyjść na balkon […] i przemówić do tłumu, który wypełniał już nie tylko olbrzymi plac przed „Bazarem”, ale i przyległe ulice. (Ignacy Paderewski)

________________________

W PKKP praca idzie dobrze. Z instytucji tej powstanie bardzo porządny Bank Polski, jeśli tylko rząd nie zniweczy wysiłków. W ciągu 16 tygodni musiałem wydać skarbowi państwa 1000 mln marek, tymczasem podatków ściągać nie chcą i nie umieją. Czeka nas rozkosz gospodarki asygnacyjnej. (Stanisław Karpiński)

 

27 grudnia 1918

[…] Wybuchło powstanie wielkopolskie; trwało ono do 16 lutego 1919 roku. Powstańcy stoczyli liczne walki z armią niemiecką, w rezultacie czego udało im się opanować znaczną część Wielkopolski [ponadto poza nią za granicami Polski pozostawały jeszcze: Górny Śląsk, Pomorze, Powiśle oraz Warmia i Mazury – St.G.]. W toku powstania utworzono poważną polską siłę zbrojną pod nazwą Armia Wielkopolska (70 tys. ludzi) z generałem Dowborem-Muśnickim na czele. W wyniku rozejmu, zawartego pod presją Francji, ustanowiona została linia demarkacyjna oddzielająca Poznańskie od Niemiec. Wojska niemieckie wycofały się poza tę linię.

Nie pokrywała się ona ściśle z późniejszą granicą polsko-niemiecką, ale była do niej zbliżona. Po ratyfikacji traktatu wersalskiego na początku 1920 roku została wytyczona granica bardziej korzystna dla Polski aniżeli linia demarkacyjna z 16 lutego 1919 roku. (Tadeusz Jędruszczak)

_________________________

Powstał Poznań. Pomyśleć – wielki garnizon, tyle broni, tyle wojska i nasi zwyciężyli. To poszło jak ogień przez Wielkopolskę, mimo że w tych dniach żaden telefon ani żadna poczta nie funkcjonowała. Zwycięstwo było kompletne. Co będzie dalej? Przyszła kolej na Gniezno i Inowrocław. Kujawiacy byli bardzo zapalczywi, miasto kipiało. Naturalnie wstrzymaliśmy te rozognione umysły, gdyż pułk zdyscyplinowany siedział w koszarach. Nasi emisariusze z Soldatenratu pułku pierwszego nie mogli dotrzeć do czerwonych koszar drugiego. Oczywiście prałat Laubitz, dr Krzymiński i ja musieliśmy wysłuchiwać niestworzonych zarzutów gminu. Mieliśmy razem 50 karabinów i tysiące zapaleńców […]. (Stanisław Wachowiak)

___________________________

Można powiedzieć, że w Poznaniu zwyciężyło pospolite ruszenie ludności polskiej, zwyciężył patriotyczny odruch. W pierwszych dniach brakło w akcji wojskowej uzgodnienia, brakło jednolitego kierownictwa, brakło też nakazu politycznego. Była jednakowoż jednomyślna, niezłomna wola wszystkich polskich oddziałów wojskowych, wszystkich oficerów i szeregowców, całej ludności cywilnej, wola zrzucenia znienawidzonego jarzma pruskiego, wywalczenia wolności i niepodległości. To rozstrzygnęło sprawę, tym bardziej, że wobec patriotycznego nastroju i bojowego zapału Polaków załamała się do reszty odporność żołdactwa niemieckiego. Za przykładem Poznania poszła prowincja. (Marian Seyda)

____________________________

W Boczkowie zmarł Jan Mertka, ur. 27 lipca 1899 w Przygodzicach, pierwszy poległy powstaniec wielkopolski. W poszukiwaniu pracy wyemigrował do Westfalii, gdzie pracował w piekarni i w fabrykach (m.in. w Bochum) jako monter-elektryk.

Aktywnie angażował się w prace polskich towarzystw młodzieżowych w Niemczech. Podczas I wojny światowej został wcielony do armii pruskiej w Chociebużu. Pełnił służbę w I Batalionie Pogranicznym Poznańskim stacjonującym w Szczypiornie. W dniu wybuchu powstania, Jan Mertka odbywał tam służbę patrolową. Poległ podczas ostrzału ze strony niemieckiej, około godziny 11.30. W odpowiedzi powstańcy zajęli Boczków, który stał się pierwszą w całości wyzwoloną miejscowością w Poznańskiem. Za pierwszego poległego powstańca wielkopolskiego część historyków uznaje postrzelonego śmiertelnie w Poznaniu około 6 godzin po Janie Mertce Franciszka Ratajczaka.

___________________________

Feliks Piekucki, były komendant Poznania podczas powstania wielkopolskiego, po latach stworzył dla lokalnych notabli lotny dom publiczny, w którym narkotyzowano , gwałcono i fotografowano dziewczęta nie starsze niż 12 lat .Wraz z innymi został uznany za winnych zbrodni z par. 176 ust. 3 k.k. uprawiania czynów nierządnych z nieletnimi dziewczynkami. Za czyn ten Piekucki i Andrzejewski otrzymali po półtora roku więzienia wraz z pozbawieniem praw obywatelskich na 5 lat oraz poniesieniem kosztów sądowych.

 

28 grudnia 1918

Brawurowe najście na główną komendę niemiecką [w Poznaniu – St.G.] zorganizował Franciszek Budzyński. Aresztowani zostali (niczym banda złodziejaszków): dowódca V Korpusu gen. Bock Und Polach, jego zastępca gen. v. Schimmelpfenig, naczelny prezes prowincji poznańskiej, prezes rejencji poznańskiej oraz kilku innych wyższych urzędników. Odstawiono ich do Bazaru i tam poddano przesłuchaniom, a po kilku dniach puszczono na wolność. Dzięki tej akcji Niemcy zostali praktycznie pozbawieni swego kierownictwa wojskowego i władz cywilnych.[…] Zajęto też cytadelę. Opanowano ją bez walki w drodze różnych zawiłych pertraktacji. Ważną rolę odegrał w nich Stanisław Jóźwiak, pełniący tam służbę. Zajęcie tego obiektu miało duże znaczenie, gdyż znajdowała się w nim duża ilość wojska niemieckiego, a ponadto był on wojskowym centrum łączności. (A. Czubiński, Z. Grot, B. Miśkiewicz, Powstanie wielkopolskie, 1979)

__________________________

Po trzech dniach obrad ukonstytuowała się Polska Rada Narodowa w Wilnie. W składzie Rady znaleźli się; Bańkowski, Araszkiewicz, ks. Olszański, Ryszczyc i Teofil Szopa.

_________________________

KPRP podjęła nieudaną próbę zorganizowania komunistycznego powstania w Zamościu. (Andrzej Nowak)

 

29 grudnia 1918

W kilka dni po pierwszej rozmowie z komendantem byłem przyjęty po raz drugi […] Opowiedziałem, jak odcięty de facto od kraju i nie wiedząc nic o zamierzeniach uwięzionego komendanta, musiałem fingować w komunikatach swej agencji „Polonia” , że jestem o nich poinformowany. Zapowiedziałem też niemal dokładnie powrót Jego do Warszawy w sensacyjnej depeszy, która obiegła całą prasę zagraniczną. Donosiłem, że Piłsudski obejmie władzę naczelną, dyktatorską i że przy pomocy powołanej ad hoc Rady Stanu sprawować będzie rządy aż do czasów, gdy sytuacja pozwoli na normalną organizację państwa na zasadach demokratycznych. „Ot i nie pomyliliście się” – odrzekł komendant. „Tak – odpowiedziałem – ale gorzej z tą władzą dyktatorską, której się komendant jednak wyrzeka. Jak widzę obecnie wzięcie w karby społeczeństwa byłoby o wiele więcej wskazane niż zapowiedziane wybory, które w nastroju, jaki panuje, nie wiadomo co dać mogą”. „Przedłużać stanu faktycznego dyktatorskiego żadną miarą nie chcę i nie mogę – rzekł Piłsudski. – To nie tylko sprzeczne z moimi przekonaniami i z takim jak moje poczuciem wolności, ale stwarza sytuację nielegalną bez prawa, która jest à la longue nie do utrzymania i która mogłaby zaszkodzić Polsce w opinii świata. I tak już tam sądzą, że rządzić nie potrafimy. Przeciwnie, należy jak najszybciej sytuację Polski ulegalizować na zewnątrz. Oto moje zadanie, pierwsze zadanie na równi z utworzeniem armii. Wierzę pomimo wszystko, że społeczeństwo się uspokoi, zagranica również, widząc, że nie chcemy robić tu bolszewizmu, o co, jak sami mówicie, mnie i rząd ludowy wszędzie podejrzewają. Przekona o tym wszystkim zwołanie sejmu. (Władysław Baranowski, Moje rozmowy z Piłsudskim, 1938)

__________________________

W Warszawie urodził się Wojciech Domżalski, specjalista geofizyki i geologii złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, rzeczoznawca i konsultant w zakresie poszukiwań geologiczno-górniczych. Urodził się w rodzinie warszawskiego lekarza. W latach 1936–1937, jako elew Szkoły Morskiej, odbył na „Darze Pomorza” rejs dookoła świata. Wybuch wojny zastał go we Francji. Powrócił do kraju, ale parę tygodni później przedostał się do niej z powrotem. Wstąpił do Armii Polskiej. Upadek Francji przerwał jego szkolenie w podchorążówce saperów. Po przybyciu do Wielkiej Brytanii trafił do Polskiej Marynarki Wojennej. Za służbę na morzu w warunkach bojowych trzykrotnie odznaczony Medalem Morskim. W 1946 podjął studia wyższe. W latach 1949–1960 pracował w przedsiębiorstwach naftowych i w geofizycznych firmach kontraktorskich. W 1955 objął stanowisko naczelnego geofizyka w Hunting Geophysics. W 1960 rozpoczął pracę jako niezależny konsultant rządów różnych państw, ONZ i przedsiębiorstw. W uznaniu zasług dla Polski w 1966 uhonorowano go tytułem Generalnego Dyrektora Górniczego. Był członkiem wielu zawodowych organizacji europejskich i amerykańskich. Zmarł 15 grudnia 1997 w Watford.

 

30 grudnia 1918

Poznań uroczyście pożegnał ośmiu bohaterów powstania wielkopolskiego, którzy polegli w walkach ulicznych. Jeden z nich to Franciszek Ratajczak, górnik z Westfalii, będący przejazdem w Poznaniu, który na odgłos strzałów, opuszczając bliskich ze słowami „najpierw ojczyzna, później rodzina”, staje do walki w pierwszym szeregu i ginie koło poczty, później radni w tym miejscu nazwą ulicę jego imieniem. Drugim zabitym był Antoni Andrzejewski, ur. w 1900, w Stęszewie, członek Straży Ludowej. Najmłodszy z sześciu synów szewca Jana i Wiktorii z Walewskich. Po zakończeniu nauki w 1915 pracował w poznańskich zakładach kolejowych. W 1918 wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej. 27 grudnia przydzielony do 1. łazarskiego plutonu powstańczego, wyruszył na pomoc powstańcom Śródmieścia. Został ranny pod budynkiem Prezydium Policji i zmarł od ran tego samego dnia.

___________________________

W Iwanowie, w Rosji urodził się Eugeniusz Romański, ps. Rawicz, kapitan Wojska Polskiego, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik powstania warszawskiego. W powstaniu walczył ze swoim oddziałem na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie. Był zastępcą dowódcy walczącego na Woli plutonu pancernego „Wacek" w batalionie Zośka. Poległ 16 września 1944 na Czerniakowie. Odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari (pośmiertnie) i trzykrotnie Krzyżem Walecznych.

 

31 grudnia 1918

Dekret unifikacyjny określił wzór marek polskich, wydawanych przez Polską Krajową Kasę Pożyczkową. W tym czasie na terenie Polski znajdowały się w obiegu: niemiecka marka w zaborze pruskim, korony austriackie w Galicji, rosyjskie ruble (carskie i republikańskie – tzw. kierunki), ruble, hrywny i karbowańce ukraińskie, a także wydawane czasie wojny przez niemieckie Oberkommando Ost tzw. ostmarki i ostruble, jak również inne waluty emitowane przez władze lokalne. Ujednolicenie pieniądza na terenie Polski zakończono w pierwszej połowie 1920 roku. (Andrzej Nowak)

___________________________

Żołnierze! Polska nowa, Polska wolna zrodziła się z upadku najpotężniejszych mocarstw, z rozbicia najsilniejszych armii. Były to mocarstwa, były to armie rozbiorców, naszych ciemiężycieli. Pozostał z tego upadku i rozbicia tak wielkiego, jakiego nie zna dotąd świat, chaos, który nas otacza zewsząd, który wdziera się do nas, i do dusz naszych. Wśród tego rozprzężenia wznosić musimy budowę siły zbrojnej Polski dla obrony jej granic, dla zabezpieczenia nieograniczonej przez nikogo obcego swobody urządzenia się we własnym domu. Niełatwe to zadanie, niełatwa to praca! A jednak dokonać jej musimy. (rozkaz noworoczny do polskich żołnierzy Józefa Piłsudskiego)

 

APPENDIX DO „KALENDARIUM NIEPODLEGŁOŚCI”

            Zakończyła się moja „przygoda z historią”, bodaj najdłuższa. Przejrzałem co najmniej sto książek historycznych, zaglądałem do prasy codziennej sprzed stu lat, także do starych kalendarzy, buszowałem, jeśli tak można rzec, w Internecie... Pewnie mogłem zrobić i więcej, i lepiej, aleć zawsze na naszej drodze stają przeszkody, które, aby je pokonać, zabierają sporo czasu. Nie będę się skarżył. Dość, że zdobytych przeżyć podczas mojej kwerendy, nadto wiedzy, nikt mi nie odbierze. W świetle nabytych nowych informacji mogę przyznać, jak inni, iż rok 1918 był rokiem niezwykłym dla Polaków, choć okupionym wielkimi stratami o różnym charakterze, również zawirowaniami politycznymi. Tworzyła się nowa epoka w dziejach narodu polskiego. Sądzę, że przywołane w ciągu roku w Kalendarium… teksty pozwoliły zapoznać się z ówczesnymi nastrojami społecznymi, ukazały zarówno postawy jednostek, jak też i całych grup społecznych, wielką wolę samostanowienia Polaków, stały się niejako zbiorowym polskim dziennikiem. Wskazały także, że ówczesne spory polityczne, nieuchronne wobec tak wielkich wydarzeń, ostatecznie nie pogrążyły Polski w niebyt, lecz pozwoliły jej na niepodległość. Można również napisać, iż żadna z partii, czy organizacji wojskowych, nie miała cudownej recepty na Polskę po 1918 roku, wszystkie, choć w różnym stopniu się myliły, zachowywały się dwuznacznie, często pomagał im przypadek, czy tzw. ślepy los. W sposób naturalny wybiły się też w Kalendarium… dwie wielkie postaci polskiej polityki – Roman Dmowski i Józef Piłsudski. To oni mieli zasadniczy wpływ na nastroje i emocje Polaków, na ich kondycję, choć trudno zasług odmówić np. Paderewskiemu.   

            Warto też pamiętać, że wybuch I wojny światowej, choć nie od początku, to jednak sprzyjał polskim dążeniom niepodległościowym. Ponadto upadek caratu, rewolucja bolszewicka, wsparcie prezydenta Wilsona, wszystko to wywołało jakby efekt domina, dzięki któremu Polska z powrotem znalazła się wśród niepodległych państw Europy. Kiedy to wcześniej, prawie w jednakowym czasie, upadały wielkie dynastie Romanowych, Hohenzollernów i Habsburgów, które umożliwiły nowy porządek w Europie środkowo-wschodniej, pozwoliły polskiemu ruchowi narodowo-wyzwoleńczemu na wręcz błyskawiczne wyjęcie obszarów Polski spod obcego jarzma, chociaż nie od razu, nie wszystkich. Co się później z Polakami działo, jak wykorzystała II Rzeczpospolita dwudziestoletni samodzielny żywot, tym Kalendarium Niepodległości nie mogło się już zająć. Z pewnością te lata w dalszym ciągu wymagają od historyków kolejnych badań.       

            Adam Bień (1899–1998), kawaler Orderu Orła Białego, którego miałem zaszczyt poznać jako „ostatniego żyjącego działacza Polski podziemnej aresztowanego w 1945 roku przez NKWD i uwięzionego na moskiewskiej Łubiance”, przygotowując o Nim film dokumentalny, tak pisze w swej książce: Bóg wyżej dom dalej: „Przeżyłem dwie wielkie wojny światowe. Obie toczyły się między tymi samymi zaborcami. W obu wojnach los Polski był przedmiotem konfliktu nie jedynym, ale doniosłym. W wyniku p i e r w s z e j (1914–1918) powstała z niebytu Polska niepodległa, a upadli wszyscy jej zaborcy. W wyniku d r u g i e j (1939–1945) – istniejąca Polska niepodległa i silna (35 milionów ludności, ponad dwumilionowa armia), straciwszy ponad sześć milionów Polaków, straciwszy bezmiar dóbr materialnych i dóbr kultury, straciwszy całą swoją siłę zbrojną, musiała w końcu oddać Rosji 47 proc. terytorium państwa polskiego i stać się wszechwładnej Rosji politycznym, wojskowym, społecznym i gospodarczym satelitą…”. Przepraszam za przydługi cytat, ale chyba warto było go przypomnieć?  

            Pewnie niektórzy Czytelnicy zadają sobie pytanie: kim są – poza wszystkim znanym z pierwszych stron gazet, mężami stanu – autorzy fragmentów artykułów, zapisków, dzienników i innych form twórczości obecnych w Kalendarium…? Nie byli wcześniej bliżej przedstawiani, ale z pewnością należy im się obszerniejsza prezentacja. W końcu to świadkowie lub uczestnicy wydarzeń, które zmieniły oblicze Europy, a może też i świata, przeorały ludzką psychikę, ludzkie myślenie. 1918, to rok, który wstrząsnął światem, że odwołam się do pewnego znanego tytułu. Niektórych z tych autorów poznałem dużo wcześniej, innych dopiero wyszukiwałem m.in. w bibliotekach, ciesząc się obfitością tekstów, i niejednokrotnie stając przed dylematem: co wybrać, z czego zrezygnować? Każde dzieło ma bowiem swoje prawa, swoje ograniczenia.

            Na liście autorów (autorek), których często cytuję, jedno z pierwszych miejsc należy do Marii Lubomirskiej, której pełny tytuł brzmiał: księżna Maria Zdzisławowa Lubomirska (1873–1934). Księżna de domo Branicka swoim Pamiętnikiem czytanym bez uprzedzeń, od dawna cieszy historyków różnej maści, chętnie się na nią powołują. Ja również, np. pisząc biografię poety ks. Jana Twardowskiego, skorzystałem z jej potężnej księgi. Prof. Janusz Pajewski napisał: „Pamiętnik wojenny Marii Lubomirskiej jest interesującym i ważnym źródłem historycznym do dziejów Polski w czasie pierwszej wojny światowej i z tego względu zainteresuje historyka. Ale jest to również tak żywo, tak barwnie narysowany obraz życia w Polsce w przededniu odzyskania niepodległości, że budzi zainteresowanie każdego miłośnika naszej przeszłości tak niedawnej a zarazem tak dalekiej”. Dodam także, iż w Pamiętniku znajduje się wnikliwa ocena męża księżnej – Zdzisława Lubomirskiego (1865–1943), członka Rady Regencyjnej, z pewnością osobistości wybitnej, acz i kontrowersyjnej. Na pewno ten Pamiętnik nie był pisany pod dyktando księcia-małżonka.

            Bardzo inspirował mnie Jan Brzoza, którego książkę stawiam wysoko na półce. Jan Brzoza to pseudonim literacki Bohdana Skaradzińskiego (1931–2014), postaci niezwykle barwnej, od lat młodzieńczych zbuntowanej przeciwko „ludowemu państwu”, za co odsiedział 4 z 10 lat, na które go skazano. Z pewnością to znawca historii, ale o temperamencie publicysty, związany m.in. z miesięcznikiem „Więź”, stąd moja znajomość jego tekstów. Za książkę Polski rok 1919, którą cytuję w Kalendarium…, otrzymał – i słusznie! – Nagrodę im. Jerzego Łojka. Prof. Łojek to kolejny autor, którego namiętnie czytałem (nie tylko Dzieje pięknej Bitynki), a nawet przygotowałem o nim program dokumentalny dla TVP.

            Jestem wdzięczny Skaradzińskiemu, poza wszystkim, za przypomnienie w jego książce postaci gen. Mikołaja Waraksiewicza (1881–1960), którego osobiście, jako dziecko, poznałem w Tyliczkach. Mawiano o nim, iż „miał w swym charakterze a i postaci coś z Wołodyjowskiego i coś z Lisowczyka”. Przypomniałem go w Kalendarzu nowomiejskim 1995. To on był jednym z szarżujących ułanów pod Krechowcami i bohaterem wojny polsko-bolszewickiej. Opowiadanie o generale w Kalendarzu… tak zakończyłem: „Na Jego grobie rzadko palą się znicze i leżą kwiaty”. Mój przyjaciel jeszcze z przedszkola, ówczesny burmistrz NML „aluziju poniał”. Od 1995 roku na nowej marmurowej płycie nagrobka regularnie palone są znicze i nie brakuje kwiatów. Po latach, przy okazji stawiania obelisku Waraksiewiczowi w m. Mszanowo (2014), poproszono mnie o napisanie poematu na cześć generała, com skwapliwie uczynił.

            Powiem więcej, Bohdan Skaradziński w Polskim roku 1919 wspomina też o 18 Pułku Ułanów Pomorskich z Grudziądza i jego dowódcy; to pułk mojego Ojca; sięga ponadto do wspomnień ks. Józefa Dembieńskiego (spod „lubawskiego Nowego Miasta”) pt. Radości mało – goryczy dużo (1985), był to szkolny katecheta mojego Ojca, a poza tym proboszcz, redaktor nowomiejskiej „Drwęcy” i pisarz, autor nie tylko tej książki. Doprawdy, czyż świat nie jest mały?

            W jakiś sposób bliski stał mi się Stanisław Wachowiak, autor książki pt. Czasy, które przeżyłem. Wspomnienia z lat 1890 –1939. Bliski przez to, iż jego rodzice, sprzedawszy 25-hektarowe gospodarstwo w Chroślu, kupili domek w moim rodzinnym mieście, Nowym Mieście Lubawskim, i prawdopodobnie mieszkali blisko moich dziadków, więc może się znali? A Stanisław Wachowiak pewnie bywał w miejscach, w których i ja bywałem. Niezbadane są losy ludzkie. Dodajmy na koniec, że przed wojną dr Stanisław Wachowiak w l. 1924–26 był wojewodą pomorskim, później m.in. dyrektorem Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu.

            Kilku autorów, których cytowałem w Kalendarium…, znałem osobiście. Należał do nich prof. Mieczysław Wrzosek. Nawet go odwiedziłem w swoim czasie w jego domku, bodaj w Międzylesiu, ale może się mylę, bo było to dawno temu. W każdym razie ufałem jego erudycji, kiedy przygotowywałem dla TVP programy historyczne. Jest jednym z profesorów, których prac nie sposób nie znać, nie cytować. Inni to: Marian Zgórniak, Tomasz Nałęcz, Kazimierz Władysław Kumaniecki, Piotr Stawecki, Janusz Pajewski, Jan Dąbrowski, Marian Marek Drozdowski, Stanisław Ossowski, Roman Wapiński, czy mój ursynowski sąsiad Andrzej Ajnenkiel, któremu towarzyszyłem w podróży do Lwowa w 1990 roku, a „dowodził” wówczas nami skromny wiceminister MON… Bronisław Komorowski.

            Powołuję się dość często na Józefa Iwickiego, którego książka Z myślą o Niepodległej. Listy Polaka żołnierza armii niemieckiej w okopach I wojny światowej 1914–1918 była dla mnie odkryciem. Józef Iwicki (1891–1988) w czasie I wojny służył w armii niemieckiej, głównie na froncie we Flandrii, później była saperem w Wojsku Polskim w l. 1918–21 w stopniu kapitana. W czasie II wojny więzień Dachau, 1940–41. Do 1939 roku i po 1945 dyrektor Piotrowickiej Fabryki Maszyn S.A. w Katowicach, jako bezpartyjny zwolniony w 1950 roku. Z czasem doczekał się Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

            Podobnie też dość często gościł w Kalendarium… prof. UJ i PAN Jan Konstanty Dąbrowski (1890–1965), autor Dziennika 1914–1918. We wstępie do niego czytamy: „…jakkolwiek są w tych zapiskach liczne fragmenty mówiące o sprawach osobistych, jest to przecież »dziennik« polityczny…” . Dąbrowski prowadził wówczas badania naukowe na Węgrzech, reprezentując tam Naczelny Komitet Narodowy; działał na rzecz niepodległości Polski oraz zwolnienia internowanych na Węgrzech żołnierzy Legionów. Lata 1917–1918 spędził na pracy naukowej w Wiedniu i Paryżu, jednocześnie pracując nad porozumieniem polsko-węgierskim. To tylko maleńki fragment jego działalności, jego zasług.

            Dotarłem także, co było oczywiste, do spuścizny pamiętnikarskiej i innych prac polityków takich, jak Roman Dmowski, Stanisław Grabski, Stanisław Kutrzeba, Bolesław Limanowski, Maciej Rataj, Stanisław Wojciechowski, Wincenty Witos, Ignacy Daszyński, Bogusław Miedziński, Adam Koc, Jędrzej Moraczewski, Leon Wasilewski, Stanisław Thugutt, Marian Seyda, czy Stanisław Głąbiński Nie da się ukryć, to mężowie stanu, których wpływ na wydarzenia w Polsce w omawianym przeze mnie okresie, trudno przecenić. Szkoda, że nie wszyscy są jednakowo pamiętani i honorowani, co w stulecie Niepodległości wyjątkowo im się należy. Powinna powstać cała wydawnicza seria przybliżająca nam ich działalność pisarską czy publicystyczną, ale może się mylę, może takowa istnieje, a ja do niej nie dotarłem?

            Dość rzadko, ale jednak powołuję się na publikowane wspomnienia i dzienniki pisarzy: Władysława Broniewskiego, Marii Dąbrowskiej, Kazimiery Iłłakowiczówny, Marii Kasprowiczowej z d. Bunin (Choromański uczynił ją bohaterką jednej ze swych powieści), Zofii Kossak-Szczuckiej, Gustawa Morcinka, Hanny Mortkowicz-Olczakowej, Zofii Nałkowskiej, Andrzeja Struga, Juliusza Żuławskiego…

            Chwytali za pióro, choć z różnym skutkiem, wyżsi oficerowie i generałowie: Leon Berbecki, Marian Romeyko, Marian Porwit czy Mieczysław Kowalski. Ale np. Jerzy Kirchmayer w swoich Pamiętnikach pomija milczeniem lata 1916–1918, chociaż z innych źródeł wiemy, że w 1918 roku służył w III Korpusie Polskim na Wschodzie. Po powrocie do kraju w grudniu 1918 roku został powołany do wojska, w okresie wojny polsko-bolszewickiej 1919–1920 był oficerem 7 PAL.         

            Wypowiadali się przy różnych okazjach takie osoby jak: ks. Dominik Ściskała, Łucja z Duninów-Borkowskich Hornowska, Jan Paweł Wiśniewski, Zofia Romanowiczówna, Leon T. Walkowicz, Witold Jarno, Antoni Łukaszewski, Henryk Gruber, Herman Diamand, Jan Hupka, i inni. Nie próbowałem szukać o nich obszerniejszych informacji, gdyż pewnie znowu natrafiłbym na interesujące tropy i moja próba „objaśnienia” Kalendarium… rozrosłaby się ponad miarę.

            Tym wszystkim, którzy przez cały rok 2018 towarzyszyli mi na tej drodze do niepodległości, wspólnie ze mną śledzili, dzień po dniu, polski, odradzający się los, serdecznie dziękuję za pomoc i za wsparcie. Bez ich żywego zainteresowania Kalendarium Niepodległości z pewnością miałoby inny kształt i wymiar.

_____________________________

STANISŁAW GRABOWSKI, poeta, prozaik, dramaturg, krytyk literacki, publicysta, sam siebie nazywa „historykiem amatorem”, scenarzysta i reżyser dziesiątków filmów i programów dokumentalnych przygotowywanych dla TVP, np. Janusz Korczak (film przypisywany uparcie innemu Stanisławowi Grabowskiemu, 1929–2000); Dlaczego biegłem? (film o Janie Mulaku); Andre Aušfic kher sybaro (film o zagładzie obozu cygańskiego w Auschwitz w nocy z 1 na 2 sierpnia 1944);W pieśni wrócim znów (o „Jędrusiach”); Syn niepodległej pieśn; Epizod czyli na probostwie w Wyszkowie; Najdumniejsza z pieśni; Zdarzyło się w Sopoćkiniach; Dzwony cerkwi; Pod tatarskim buńczukiem; Weźwa kosy, rzućmy radła; Serca zostały w Ojczyźnie… Może na tym poprzestaniemy. Jest też autorem pięciu filmów dokumentalnych o grudziądzkim 18 Pułku Ułanów Pomorskich. Temu pułkowi poświęcił też książki (Krojanty 1939, W kłusie i po grudzie t.1; 18 Pułk Ułanów Pomorskich. Na straży Pomorza 1919–1939) oraz tomiki poetyckie Krojanty; Tej szarży śpiew). Grabowski jest też autorem monografii książkowych (Na przyszły pożytek, X. Jan Twardowski, Poeta na Ursynowie, Świat podparty gęsim piórem), antologii: Anioł z Bojany, Wrzesień heroiczny. Wydał też takie monografie jak W cieniu bratiańskiego zamku, Z dziejów Kurzętnika i okolic, także broszurę Zamek w Kurzętniku, Kalendarz nowomiejski 1995. Dotąd nie ukazała się m.in. jego antologia poświęcona ułaństwu i ułanom na przestrzeni wieków.        

Pin It